Uczuć czar 31/2025(735)


Czym się kierować: rozumem, czy sercem? Prawie wszyscy rekomendują serce. Nic dziwnego, każdy bowiem je posiada, czego o rozumie. powiedzieć się nie da. Rozum może zawodzić z powodu niedostatku wiedzy. Uczucia wiedzę ignorują, chociaż z drugiej strony dostarczają nawet więcej, niż się po nich oczekuje. Miłość do bliskiej osoby, kiedy ta odchodzi, przysparza wielkiego cierpienia. Natomiast odejście kogoś znienawidzonego krzepi. Lepiej zatem kochać, czy nienawidzić?

A jak to jest z uczuciami na wojnie? Nienawiść do wroga jest najlepszym orężem, zwłaszcza w wojnie domowej. Wielki orędownik miłości, na jakiego kreuje się Tusk, pragnie kochać wszystkich, no ale przecież nie zacofaną wiochę! Towarzysz Stalin był bardziej radykalny wobec wiochy. To jednak były całkiem inne czasy, po których został nam wiekopomny pomnik w centrum Warszawy.

Manipulowanie uczuciami osiąga obecnie poziom dawniej nieznany, chociaż bywa też zawodne. Tusk miał do wykonania zadanie, które mu nie wyszło, jak wszystko czego się tknie. Miało być tak pięknie: po rozwaleniu Państwa Polskiego Niemcy, jako jedyni „prawdziwi Europejczycy” mieli zaprowadzić porządek w Generalnej Guberni. Tymczasem, ci niesforni Polacy wybrali swojego prezydent, który krzyżuje plany Berlina i Moskwy razem wziętych, budząc uczucia patriotyczne Polaków.

Nauka, a polityka 30/2025(734)

Czym różni się polityka od nauki? Nauka dotyczy stanu faktycznego, próbuje odpowiedzieć na pytanie: jak jest. Żeby tego się dowiedzieć, można zaplanować doświadczenia, które podpowiedzą, najkorzystniejszy wariant rozwiązania problemu.

Polityka usiłuje odpowiedzieć na pytanie: jak być powinno. Dotyczy przyszłości, a tą nie daje się łatwo przewidzieć. Osiąganie celu nie zawsze się udaje, nawet tym mądry, czy tym sprytnym. Pocieszającym był by fakt, że durnie robią więcej błędów. Niestety, kiedy celem proniemieckiego rządu w Polsce jest powszechna „demolka”, to żadne koszty się nie liczą. Im coś gorsze dla Polaka, tym lepsze dla „Europejczyka polskiego pochodzenia”.

I tu dochodzimy do celów jakie sobie stawiają dwie przeciwstawne partie. Proniemiecka partia Tuska ma łatwiejsze zadanie, bo łatwiej jest burzyć niż budować. Propolska partia Kaczyńskiego jakieś błędy popełniała, ale czy napewno dało się wówczas przewidzieć skutki uboczne takich czy innych postanowień? Jeśli nawet, to przewidzenie innych rozwiązań, zwłaszcza w polityce zagranicznej jest i pozostanie nieznane. Tu nie ma zasad, których by wrogowie Polski nie łamali nagminnie.

Na razie mamy powód do radości z perspektywy powrotu do normalności.

Zero złudzeń 29/2025(733)

  1. Donald dokonał dawno zapowiadanej rekonstrukcji rządu. Najgorsza z „ministerek” zachowała stołek Ministra Edukacji. Niektórzy dopatrują się w tym romansu z szefem, a wystarczy przecież docenić jej „osiągnięcia”. Za co, jak za co, ale za antypolską indoktrynację najmłodszych Polaków Unia Europejska na pewno Tuska pochwali.
  2. Nie udało się „dopiąć systemu” i zamiast Bążurka musi wystarczyć nam sam Żurek. Zastąpi on na stanowisku ministra „sprawiedliwości” świetnego podobno, ale widocznie nie dość świetnego – Bodnara, któremu w aresztach wydobywczych, nie udało się wydobyć zeznań obciążających wrogów demokracji warczącej.
  3. Żurek zjadł zęby na zgrzytaniu nimi na PiS i wystąpił o milionowe odszkodowanie z tego tytułu. Jacyś tam neo-sędziowie najwyrażniej blokowali sprawę. Teraz Żurek jako minister i sędzia zarazem, będzie mógł swoją sprawę rozpatrzyć pozytywnie i przyznać sobie ten należny mu milion złotych, według prawa, jak on i Tusk je rozumieją. Po załatwieniu tej najważniejszej sprawy, miejsce Żurka zajmie Babcia Kasia. Zero złudzeń co do jej niewątpliwych kompetencji.

Gdzie są granice? 28/2025(732)

Nie pytam o granice absurdu w polityce, bo tych nikt nie zna i chyba ich po prostu nie ma. Natomiast gdzie są granice naszego państwa, teoretycznie wie każdy. Wie też każdy przestępca, nieuprawniony do jej przekraczania, ale wie, że jest mile widziany przez koalicję 13 grudnia. Im bowiem większe bezprawie, tym łatwiej o bezkarność. Już tylko na to może liczyć obecny nierząd. Poczekajmy do 6 sierpnia na nową odsłonę wojny „władzy” z narodem, prawem, moralnością i normalnością.
Na razie spójrzmy na „horyzont zdarzeń” w szerokiej perspektywie. Pojęcie „czasoprzestrzeni” sugeruje brak granic we wszechświecie. Zbudowano tak iteligentny taleskop, że naukowcy nie potrafią jednoznacznie zinterpretować danych przez niego przesyłanych. Tęgie głowy nie mogą odpowiedzieć na pytania, których dawniej nikt nie próbował zadawać. Może zadać takie pytanie AI, ona wszystko wie (czego człowiek ją nauczył).
I tu nareszcie mamy równouprawnienie… nie, raczej wyższość różnych tuskowych bęcwałów, którzy nie rozumieją nawet prostych, zadawanych im pytań. Przyszło nam żyć między takimi skrajnościami. Z jednej strony naukowcy próbujący zdefiniować prawa kosmosu, z drugiej durnie uzurpujący sobie prawo do dyktowania nam, jak mamy żyć.

Szok! 27/2025(731)

Co po takiej zapowiedzi spodziewają się Państwo dowiedzieć? Sensacją na skalę światową byłoby na przykład to, gdyby Tusk powiedział prawdę. Mogłoby tak się zdarzyć, ale wówczas nie byłby to ten zapowiadany „szok”, tylko jakiś przypadkowy banał.
Tytuł, jaki najczęściej napotykam, przeglądając internet, zawiera to magiczne słowo, które często skłania mnie do otwierania wiadomości najczęściej nieciekawej, ani przydatnej, jak się potem okazuje. W polityce szokiem i sensacją byłby definitywny rozpad Unii Europejskiej, wzorem jej poprzednika, czyli Związku Radzieckiego, czego Państwu i sobie życzę.