‒ Dlaczego tylko drugie? – spytała Małgorzata. – W bezdennej demokracji, jak sama nazwa wskazuje, żadnego dna nie ma.
‒ Ale nie wiadomo jak Donald je rozumie – powiedział DUCH CZASU.
‒ Jest więcej słów zaczynających się na literę d, których Donald zdaje się nie rozumieć.
‒ Na przykład?
‒ Detoksykacja kraju z drani i durni.
‒ Jeśli dra nie i Dur nie, to co pozostaje?
‒ Niezawodny Covid.
‒ Myślisz, że jeszcze zadziała?
Wszystkie wpisy, których autorem jest M.Todd
Rasistowskie dowcipy 27/2026(781)
Żarty o blondynkach mają się dobrze i nikt nie pyta skąd się wzięły. A może były przygrywką do prawdziwego rasizmu, z którym mamy do czynienia obecnie?
Odważni pytają skąd brytyjska policja, wezwana do rannego Polaka z góry wiedziała, że zasłużył on sobie na taki los? Wystarczył oczywiście sam kolor skóry. Biały, znaczy winny, czarny – oj przepraszam – afroamerykański znaczy niewinny, mimo że zabił.
Blondynka, znaczy głupia. Tego typu do-w-cipy cieszą gawiedź, która może się poczuć mądrzejsza od tej „głupiej baby”. Przerobienie blondynki na afro-amerykankę europejskiego pochodzenia nic by nie dało, nawet gdyby ktoś się na to odważył. Taka bohaterka opowiastki, musiałaby wówczas być mądra (przemądrzała) do tego stopnia, że nikt przeciętny by nie rozumiał w czym rzecz.
Rasizm próbuje zawłaszczyć wszystkie, (prócz fioletowego) barwy. Fioletowy oznacza mądrość, a z tą rasistom nie po drodze. Zmieniając barwy, rasizm pozostaje nadal głupią ideologią, na którą nie ma metody.
Ku skojarzeniom
– Kuku… – zaczęła Małgorzata.
– Na muniu. – dokończył DUCH CZASU.
– Dlaczego zaraz na muniu?
– A na czym?
– Zgadnij, albo zapytaj raczej co robi.
– Łka.
– Biedna, ale dlaczego?
– Bo kuku łka.
– Aha.
– Albo lepiej: łeczka.
– Co to jest łeczka?
– Też ptak. Kukułeczka kuka, chłopiec panny szuka.
– A może zamiast szukać, lepiej by latał?
– Nad kukułczym gniazdem?
– Gdyby takie istniało.
– Niekiedy odnoszę wrażenie, że wszyscy odbywamy czasami lot nad kukułczym gniazdem.
‒ No, może jednak nie wszyscy. My dwoje należymy do tych, co raczej twardo stąpają po ziemi.
– Racja. Lotów nad kukułczym gniazdem dokonują ci, dla których Qr jest przerywnikiem, bez którego nie potrafią sklecić najprostszego zdania.
– Zakładając, że nie jest to ciągłe wzywanie mamusi według domniemanej profesji.
Świat „jak gdyby” 26/2026(780)
Coraz więcej osób nie jest przekonanych do poglądów przez siebie wygłaszanych. Przejawia się to permanentnym powtarzaniem zaklęcia „jak gdyby”, mającym pokazać dystans do własnych słów. Bo przecież poglądy, czy informacje dnia dzisiejszego nie wiadomo jak długo będą obowiązywały. Jutro może nastąpić zwrot o 180 stopni.
Są jednak wyjątki. Pewna „dziennikarka” obiecała, że nie zajmie się żadnymi aferami rządu Tuska do czasu, kiedy nie zostaną rozliczone te pisowskie. Czyli nigdy, bo niezmiernie trudno jest rozliczyć coś, co nigdy nie miało miejsca. To są zagadnienia należące do tak zwanej fikcji politycznej.
A przecież, wbrew pozorom, żyjemy w rzeczywistości spójnej, w której części puzzli do siebie pasują, tylko trzeba to zauważyć. Demonstrowanie brzydoty ma cel odstraszający. Brzydka dziewczyna nie jest nagabywana przez brzydkiego i zniewieściałego młodzieńca, a to z kolei nie „grozi” założeniem rodziny. I o to właśnie chodzi!
Zalet głupoty wszelakiej nie ma co nawet wyliczać, bo lista rośnie lawinowo i niestety nie „tak jakby”, tylko naprawdę.
Postęp
‒ Zaczęło się od „Babci Kasi” opluwającej nie tylko w przenośni, ale i dosłownie policjantów – stwierdziła Małgorzata.
– Zaczęło i skończyło – zauważył DUCH CZASU. – Niezawisły od prawa i rozsądku sąd ją uniewinnił, bo działała w słusznej sprawie.
‒ Inaczej, niż starsza pani, której nie podobało się to, co robił Owsiak i dała temu wyraz w e-mailu.
‒ Właśnie, wówczas policja wkroczyła do jej domu o szóstej rano, bo ta kobieta działała w niesłusznej sprawie.
‒ Ostatnio już nawet e-maila pisać nie trzeba, wystarczy sam zamiar napisania, a poza tym służby mogą cię w tym wyręczyć, preparując go w twoim imieniu.
‒ I zamknąć cię w areszcie wydobywczym na czas dowolny. Tylko patrzyć Małgorzato, jak znajdziesz się w „pudle”, za groźby karalne.
‒ Przeciwko komu?
‒ A chociażby nawet przeciwko samemu, „naszemu” premierowi, który raptem poczuje się przez ciebie nie tylko nękany, ale wręcz zagrożony.