Wszystkie wpisy, których autorem jest mtodd

Zawody 9/2021 (504)

Zawody sportowe są dziedziną aktywności, w której uznaniowość miała najmniej do powiedzenia. Wyniki rywalizacji najczęściej daje się wymierzyć i porównać nie pozostawiając wątpliwości. Oszustw, głównie w sędziowaniu, dopuszczano się oczywiście, ale wykryte sławy nie przynosiły. Dopingi stosowane na szeroką skalę z państwowym błogosławieństwem w Rosji przechodziły, ale już na arenie międzynarodowej nie koniecznie.
Wszystko do czasu. Feministki pokazały, że teoretyczne zrównanie płci (pięćdziesięciu paru) to za mało. Postęp robi swoje, a płeć to sprawa wyboru i można ją dowolnie zmieniać. Wystarczy, że jakiś biegacz, albo sztangista nie wyrabia, bo inni są od niego lepsi, to może poczuć się nagle kobietą, wykosić koleżanki i wypiąć płaską pierś do orderu.
W zawodach artystycznych już dawno przestały obowiązywać kanony oparte o estetykę. To nie skoki narciarskie, a co najwyżej skoki na kasę. Zdaje się panować zasada, że im gorszy film, książka, czy cokolwiek, co można nazwać dziełem artystycznym, tym lepiej. Konkurencja między grafomanami polega wyłącznie na tym, kto kogo zna i gdzie ma odpowiednie dojścia. Nowe wcielenie komuny, mimo iż z solidnym stażem i tradycją, jest jeszcze na dorobku i potrzebuje ludzi szkalujących Polskę w każdy dostępny, niewybredny sposób. Nagradza kasą i zaszczytami. Odbiorcy nagród i splendorów powinni zwracać uwagę na to, kto im te nagrody wręcza.
W tych zawodach najbardziej zawiedzeni są odbiorcy otrzymujący najczęściej badziewie zamiast sztuki.


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=427&wysijap=subscriptions

Przepis na film 8/2021 (503)

Po obejrzeniu serialu „Osiecka” naszły mnie pewne refleksje. Są dwie szkoły robienia filmów biograficznych: Falenicka i Otwocka. Jedna z nich jest tradycyjna, a druga postępowa.
Tradycyjnie brało się biografię przyszłego bohatera filmu, wynajdowało dramatyczne zwroty w jego życiorysie i budowało wokół nich scenariusz. Następnie wybierało się aktora, lub aktorkę przypominającą zewnętrznie odtwarzaną postać. Najczęściej aktor był przystojniejszy od oryginału. Składały się na to trzy czynniki. Prawdziwy bohater filmu dał się poznać z innych przymiotów niż uroda, a widz woli oglądać urodę, niż jej brak i po trzecie w zawodzie aktorskim nie łatwo byłoby znaleźć kogoś szczególnie brzydkiego. To wszystko – dawniej.
Nowoczesna, artystyczna szkoła filmowa odrzuca te przestarzałe kanony. Zagłębianie się w szczegóły życiorysu głównej postaci, to strata czasu. Wiadomo przecież, że pił (piła), bo gdyby nie, to jakim cudem mógłby osiągnąć popularność, jaką się cieszył (cieszyła)? Seks, to oczywista oczywistość, bo kto go nie uprawia? Widz lubi „momenty”, trzeba więc nimi film nasączyć maksymalnie. Odtwórczyni, czy odtwórca głównej postaci musi koniecznie być brzydszy od oryginału – w tym wypadku z dwóch powodów: widz może sobie lubić patrzeć na to co ładne, „artysta” jednak wie lepiej, co powinno mu się podobać, a poza tym aktorem obecnie nie zostaje się z powodu urody, ale raczej jej braku, więc nie ma z kogo wybierać. Kandydat na aktora nie musi odznaczać się urodą, czy dobrą dykcją, najważniejsze, żeby wykazywał się brakiem osobowości.
Jedno wszakże łączy obie szkoły – to mamrotliwość dialogów. Polska szkoła filmowa była prekursorką w tym zakresie. Nawet obecnie niektóre jeszcze kinematografie nie dorównują naszej pod tym względem. Cudzoziemscy aktorzy mówią tak, jakby to co mówią, miało jakiekolwiek znaczenie i musiało koniecznie dotrzeć do widza. Po co!?

  1. https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&ac tion=view&email_id=426&wysijap=subscriptions

Fabryka rowerów 7/2021 (502)

Liczba wypadków drogowych z udziałem rowerzystów zastraszająco rośnie. W roku 2018 rowerzyści uczestniczyli prawie w 5 tys. wypadków. Ilu z nich, lub przez nich zginęło – strach pomyśleć. W roku 2020 liczba ta spadła, ale tylko dzięki Covidowi. W sezonie letnim należałoby wszelkie wiadomości zaczynać od statystyk, ilu rowerzystów zginęło, ilu doznało trwałego kalectwa, ale też ile osób udało się uratować dzięki ich organom. Można nagrać film, w którym zamaskowani ludzie płaczą do kamery, a komentarz zawsze ten sam: o zagrożeniu!
Ktoś mógłby zapytać, po co to wszystko? Po to samo, po co wszelkie informacje zaczyna się od statystyki zgonów na mutującego wirusa. Jedna i druga informacja jest wybiórcza, uwzględniająca tylko jednych, pomijając wszystkich innych. Straszenie korona-wirusem urabia opinię publiczną. Kto na tym korzysta? Na pewno koncerny farmaceutyczne, których apetyt rośnie w miarę jedzenia. Właśnie obiecują, że szczepić nas będą trzy razy do roku – na razie, później się zobaczy, czy nie częściej.
Ale po co straszyć rowerzystami? Żeby ludzie zaczęli unikać jednośladów, dzięki czemu splajtuje fabryka rowerów. No chyba, że kierownictwo fabryki pozna się na sposobie prowadzenia interesu i za sponsoruje dziennikarzy, którzy nie będą już zaczynali wszelkich informacji od statystyki zgonów rowerzystów.
Ten sam numer można też powtórzyć z innymi dziedzinami gospodarki. Dziennikarstwo to potęga.

https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=425&wysijap=subscriptions

Pałac Putina 6/2021 (501)

Dacza prezydenta Rosji nad Morzem Czarnym mieści się na poletku jedynie niespełna 40 razy większym od terytorium Księstwa Monako. Ale czy aby wystarczająco strzeżonym? Nawalny udowodnił, że KGB i GRU razem wzięte nie są takie niezawodne, jakby się mogło zdawać. Prostacka przebiegłość tych służb specjalnych ustępuje inteligencji przeciwnika, jeśli on ją posiada i umie z niej skorzystać.
W znakomitym filmie dokumentalnym Nawalny udowodnił wyższość rozumu nad sprytem i prawdy nad kłamstwem. Przy pomocy zdobytych dokumentów i z zastosowaniem najnowszych technik wizualnych pokazał nam głęboko skrywane tajemnice wnętrz pałacowych. Po projekcji filmu zapytano widzów, co zrobiło na nich największe wrażenie. Najczęściej wymieniano niebotyczne ceny płacone za zwykłe przedmioty, takie chociażby jak szczotki do mycia pałacowych klozetów.
Mnie zdziwiła niepomierna nieudolność na najwyższym szczeblu władzy radzieckiej, o przepraszam – Federacji Rosyjskiej, oczywiście, ale to przecież wypełniona analogią sukcesja. To prawda, że cały „postępowy świat” zrezygnował już z zastosowania logiki wszędzie tam, gdzie było to możliwe. W budownictwie jednak nadal obowiązuje inżynieryjny konserwatyzm, bo bez podstaw techniki nie da się zbudować byle chaty, nie mówiąc o zamku, (z wyjątkiem takiego na lodzie). Rosjanie znowu dumnie przodują na tle cywilizowanego świata. Udowodnili też, że można na rozmaite sposoby coś próbować, jeżeli kogoś stać na opłakane rezultaty, po niebotycznych kosztach. Gdy się stropy zawalają, to po prostu trzeba jeszcze raz zacząć to samo od początku, bo jak mawiał Lenin, „najważniejsi są ludzie” – swoi oczywiście, a że nieudolni, to trudno.
Wart pałac Putina a Putin pałaca, a cała ta afera rosyjskiego kaca.

https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=424&wysijap=subscriptions

Jubileusz 5/2021 (500)

Dziś będzie śmiertelnie poważnie, jak na jubileusz przystało. Od przeszło dziesięciu lat wysyłam Państwu felietony i uzbierało się ich 500! (słownie pięćset). Sukces, jak powiadają, ma wielu ojców. Ten nie jest wyjątkiem. Bardzo wiele osób złożyło się na to, że mogłam tak wytrwale felietony tworzyć i je udostępniać. Gdybym chciała wszystkich wymienić, to lista byłaby bardzo długa, a i tak kogoś bym przez nieuwagę pominęła, dlatego dziękuję wszystkim in gremio, nawet bez podziału na „Polki i Polacy”.
Kiedy ktoś zaczyna wystąpienie od takiego rozróżnienia, to przełączam kanał, bo wiem, że taka osoba nie ma mi nic do powiedzenia. Nie chodzi o nieznajomość gramatyki. Obecny zakres edukacji może nie obejmować takiej wiedzy jak to, że słowo „Polacy” nie wyróżnia płci, ale o to, że stwarza się rzekomy problem. Wymienianie wszelkich wyimaginowanych ostatnio płci byłoby zbyt zawiłe, nawet dla ich twórców, a dzielić przecież trzeba, bo to ułatwia walkę klas, ras i płci.
Lewactwo usiłuje nas podzielić wszelkimi możliwymi sposobami. Wychodząc mu naprzeciw, powinnam może do formułki „Szanowni Państwo”, dodać jeszcze słowo i „Pozostali”. To tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś z ultrapostępowej strony nie utożsamiał się z „Państwem”, a chciał przeczytać mój jubileuszowy pięćsetny felieton.

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=423&wysijap=subscriptions

Maskarada 4/2021 (499)

Karnawał Covidowy trwa w najlepsze, a nawet się rozkręca. Wszyscy poprzebierani jesteśmy w maski, żeby nie wiadomo było, kto kim jest. Nawet premier na konferencji prasowej występuje w masce. Po co? Czyżby bał się zarazić od dziennikarza stojącego trzy metry dalej? Nie. Ta maskarada ma nam stale przypominać obowiązujące restrykcje, tak jakbyśmy mieli szanse, o nich, chociażby na chwilę zapomnieć!
Czas też docenić zasługi kanclerz Merkel. Nie bez kozery zaprosiła muzułmanów do Europy. Zamaskowane Arabki udowodniły nam naocznie, że pod burką można przeżyć, a oddychanie pełną piersią naraża na przeziębienie, które łatwo pomylić z korona-wirusem. Nie byłoby to może takie groźne, gdyby nie widmo zapaści Służby Zdrowia. Co byśmy bez niej zrobili? No, może to co już robimy, czyli leczymy się, jak kto potrafi.
Nareszcie idea równości przybiera realny kształt. Dotychczas poznawaliśmy się po twarzach, teraz co najwyżej po barwach i znakach rozpoznawczych na maskach. To nawet lepiej pozwala odróżnić „swoich” od „obcych”. W szaroburych kufajkach i maskach wszyscy jesteśmy podobni. Ci najnowocześniejsi mogą zmieniać płeć codziennie i nawet nie muszą się przebierać. Korzystajmy zatem z karnawału!


http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=419&wysijap=subscriptions

Dyktatura proletariatu 3/2021 (498)

Niech nas nie zmyli stara terminologia. Komunizm znaczy zamordyzm i nie ważne czy ma na czerwonym sztandarze proletariat, czy na sześciobarwnym dewiantów. Dyktaturę zawsze osiąga się przy pomocy rewolucji, wmawiając ludziom, że to tylko etap przejściowy realizowany przez siły postępu i pokoju.
No dobrze, ale czy przysłowiowy pucybut może nadal dochodzić do majątku wytrwałą pracą? Nie, bo to byłby sposób kapitalistyczny, naturalny wróg komunizmu.
Zniewolenie osiąga się przez uzależnienie finansowe. Wystarczy, że korporacje mają nieograniczone możliwości kupienia wszystkiego. Możesz wymyślić coś rewelacyjnego, ale gdyby miało to zagrozić interesom korporacji trzymających władzę, to nie masz najmniejszych szans na zaistnienie. Nawet nie muszą cię zabijać gdybyś okazał się nieprzekupny. Jest mnóstwo innych sposobów, żeby nikt się nie dowiedział o twoim wynalazku. Ekonomia komunistyczna tym się różni od kapitalistycznej, że o cenie produktu nie decyduje jego wartość, a egzekutywa partii, albo korporacji.
Za czasów słusznie minionych poddany radziecki, nie ważne czy żyjący w centrum imperium zła, czy na jego obrzeżach, musiał ciężko harować. Dostawał marne pieniądze, które wcale nie gwarantowały możliwości kupna niezbędnych towarów. Wprowadzano więc kolejno bony, lub kartki. Dopiero mając wszelkie uprawnienia do kupna można było stanąć w kilometrowej kolejce, żeby nabyć upragniony towar, pod warunkiem oczywiście, że go w ostatniej chwili nie zabraknie.
Oblicze obecnego komunizmu jest lekkie, łatwe i przyjemne. Korporacje zapewnią ci wszystko, czego ich zdaniem potrzebujesz. Masz szczególny komfort ominięcia konieczności posiadania własnego zdania. Po co masz mieć cokolwiek na własność? Lepiej korzystaj z pożyczonego. Nie musisz nawet harować na spłatę długu, bo a nóż byś go spłacił i stał się właścicielem? Lepiej zostań dzierżawcą. Jak nie będziesz posłuszny, to wyskakuj z mieszkania, samochodu, albo i butów.
Produkcja niewolników nigdy jeszcze w dziejach ludzkości nie była tak łatwa.

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=418&wysijap=subscriptions

Reklama dźwignią 2/2021 (497)

Reklama dźwignią handlu – głosiło peerelowskie hasło. Zakłamanie polegało na tym, że żaden towar nie potrzebował reklamy, bo wszystkiego brakowało. Reklamy potrzebowała wyłącznie propaganda i pod tym ostatnim względem nic się nie zmieniło.
Czy zauważyliście Państwo pojednanie ponad podziałami? Zarówno rząd, jak i nierząd, namawiają usilnie do szczepień. Każdy robi to jak potrafi i w charakterystyczny dla siebie sposób. Premier stosuje zasadę przekonywania argumentami, nie bacząc iż, gdy działań jest zbyt wiele, można się pogubić w uzasadnieniach, które zdają się chwilami sobie przeczyć. Mniejsza z tym.
Ważne, że opozycja totalna też wzięła się do roboty. Dawno nie widziałam tak udanej akcji reklamowej jak „afera” ze szczepieniem nadobywateli. Wyświechtane w reklamach słowo: „skandal” nabrało nowego blasku dla obu stron barykady. Dla jednych skandalem jest wpychanie się celebrytów bez kolejki, dla drugich kwestionowanie takiego prawa!
Kto i dlaczego zainicjował cały ten zgiełk, nie ma większego znaczenia. Teraz na szczepienia stawią się tłumnie ci popierający demokratycznie wybraną władzę, jak i miłośnicy antypolskich, polskojęzycznych „elit”. Zwykła nachalna reklama nie byłaby w stanie tego osiągnąć.
Jeszcze należy się słowo uznania lekarzom zamieszanym w całą tę afero-reklamę. Od czasu niejakiej Ewy Kopacz niczym mnie to środowisko nie zaskoczy. Tym razem dało wspaniały pokaz studentom medycyny, jak robić pacjentów w zdumionego bezczelnością konia.


http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=417&wysijap=subscriptions

Wątpliwości 1/2021 (496)

Szczepić się czy nie szczepić? Oto jest pytanie! Politycy z prawa i lewa są „za”. Ostatnio taką zgodnością wykazali się przy piątce dla zwierząt. Wówczas tylko garstka się sprzeciwiła i projekt szczęśliwie trafił do zamrażarki. Ale tam chodziło głównie o życie zwierząt, a tu chodzi o nasze.
Z badań opinii publicznej wynika podobno, że ciemny lud oraz młodzież wychowana przez Internet szczepić się nie chce. Co robić? – jak pisał Lenin. Trzeba znaleźć argumenty i przekonać nieprzekonanych. Ci nieufni twierdzą, że szczepionka może mieć nieznane skutki uboczne. Zwolennicy odpowiadają, że prawie wszystkie lekarstwa, które można nabyć nawet bez recepty, mają w ulotkach ostrzeżenie o skutkach ubocznych i nadal są chętnie kupowane. Nie zauważają przy tym, że jest to argument przeciw, a nie za szczepionkami, które nie zostały wystarczająco przebadane, a zatem o ich skutkach ubocznych można uczciwie powiedzieć – „nieznane”.
Wypróbowanym sposobem „przekonywania” jest walka nie na argumenty, a na autorytety. Tu niestety też jest problem, bo autorytety dzielą się na telewizyjne i internetowe. Jedne drugim najczęściej przeczą. To wszystko, co powyżej dotyczy założenia, że pandemia jest sprawą czystego przypadku i nikt nie odpowiada za powstanie tego złośliwego wirusa.
Gdyby jednak założyć, że ten konkretny korona-wirus został wyprodukowany jako broń biologiczna, wówczas można było jednocześnie opracować antidotum, bo czas by nie naglił. Odpiera to zastrzeżenia tych lekarzy którzy uważają, że w tak krótkim czasie nie sposób wyprodukować bezpiecznej i skutecznej szczepionki.
Tu nasuwa się z kolei pytanie, kim są ludzie mający dostęp zarówno do najnowszej, prawdopodobnie amerykańskiej, technologii, jak i nieograniczonych zasobów ludzkich, na przykład w postaci chińskich więźniów politycznych, na których można by testować szczepionki?
Gdybym znała odpowiedź na to pytanie, to Państwo nigdy więcej by o mnie nie usłyszeli, bowiem ujawnienie zbrodni musiałoby zaowocować ostatecznym uciszeniem osoby głoszącej takie rewelacje.
Sceptycy słusznie zauważają, że korzyść z masowych szczepień odniosą na pewno firmy farmaceutyczne. To jednak nie przesądza o skuteczności, czy jej braku, samej szczepionki. Co zatem może przesądzać? Wiara w nową technologię, która nie kopiuje tradycyjnego sposobu tworzenia szczepionki wymagającego wieloletniego testowania. Może jednak warto zawierzyć tym naukowcom?

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=416&wysijap=subscriptions

Oczko 52/2020 (495 )

Wiem, że trwają jeszcze Święta Bożego Narodzenia, ale ponieważ są wyjątkowo kameralne, to trudno spodziewać się, żebyśmy stronili od internetu. Już niebawem przywitamy Nowy 2021 Rok i wszyscy życzymy sobie żeby był lepszy od mijającego, a przynajmniej nie gorszy. Dlatego powstrzymam się od jakiegokolwiek czarnowidztwa. Zaufajmy sobie wzajemnie, kierujmy się rozumem, dobrą wolą, ale nie pobłażliwością dla niecnych uczynków. Każdy z nas może czynić dobro, ma prawo poszukiwać prawdy. Wówczas okaże się, że jest nam po drodze do osiągania celów.
Nowy rok jest okazją na takie nowe rozdanie. To też czas dla wróżbitów wszelkiej maści, nie wyłączając numerologów. A może by tak sięgnąć do karcianych tradycji i gry w oczko? Magiczna liczba dwadzieścia jeden niech nam będzie dobrą wróżbą, szczególnie w XXI wieku, bo to się zdarzyło dopiero trzeci raz w nowej erze. To były lata 21, 1021 i teraz 2021. Za 100 lat będzie rok 2121!
To będzie dopiero numer!
Dosiego Roku!

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=415&wysijap=subscriptions