Archiwum kategorii: Aktualności

Między wrony 27/2022 (574)


Doradców rządu obfitość mamy wielką. Każdy wie jak to, czy tamto, albo nawet wszystko, zrobić lepiej. Najbardziej wyżywają się niedoszli prokuratorzy i sędziowie. Oskarżają i osądzają nie zapoznając się nawet z meritum sprawy. W tym naśladują tych piastujących prawdziwe stanowiska, na które powołała ich jeszcze „władza ludowa”.
Ostatnio piętnują rząd za podpisanie w Brukseli papierów klimatycznych. A czy można było nie podpisać? Pewnie tak, ale co by się wówczas stało? Szlaban na forsę, to przecież normalka. Unijna „praworządność” rządzi się własnym prawem kaduka i nikt z nią nie wygra, stosując ustalone reguły gry, bo te zmieniają się z sekundy na sekundę, w zależności od aktualnych interesów Niemiec i Francji.
Co można zrobić w takiej sytuacji? Wiedzą to zapewne tylko ci, których mafia „próbowała rozgrywać”. Sama, na szczęście, nie mam takich doświadczeń, ale rozsądek mi podpowiada, że w takiej sytuacji trzeba kluczyć, obiecywać i nie dotrzymywać słowa, czyli brać przykład z wroga. Przechytrzenie drani jest jedyną skuteczną linią obrony. Tak właśnie należy traktować unijnych uzurpatorów. Wymaga to oczywiście dwulicowości. bo z dotrzymywania słowa wobec własnych obywateli nikt rządu nie zwalnia.
Mamy szansę wybić się na prawdziwą niezależność od Niemiec i Rosji. Wszystko wskazuje na to, że Prawo i Sprawiedliwość jest tego świadome i konsekwentnie podąża wytyczonym szlakiem. Niech znowu nie rozdziobią nas kruki i wrony. Krakanie jak i one jest, mam nadzieję zmyłką, fortelem wobec naszych wielowiekowych wrogów. Można przecież, tak jak Francuzi i Niemcy mówić to, co chcą usłyszeć, a robić swoje.


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=506&user_id=0&wysijap=subscriptions

Argument 26/2022 (573)

Dla osobników pokroju Tuska polskość, to nienormalność. Z jego punktu widzenia trudno odmówić sensu takiemu stwierdzeniu. Największą polską przywarą jest bowiem tolerowanie zdrajców wszelkiej maści i to nie od wczoraj, a od wieków. A może „najweselszy barak” w Obozie Socjalistycznym tak został naszpikowany agenturą, że nie sposób tego wytępić? Targowiczanie plenią się jak robactwo, bo są tu bezkarni. Tylko „polscy” deputowani do Parlamentu Europejskiego domagają się kar dla własnego kraju.
W Sejmie też robią, co mogą, żeby Polakom życie uprzykrzyć. Teraz są w pewnym kłopocie, bo nasi odwieczni wrogowie udają, że już się tak dozgonnie i bezwarunkowo nie kochają. Niemcy, jak to Niemcy, mówią jedno, a robią coś przeciwnego. Rosja zawsze była i jest nadal największym mocarstwem propagandy na świecie, którą to propagandę targowiczanie i pospolici głupcy bezrefleksyjnie powtarzają.
Czy ktoś normalny jest w stanie uwierzyć, że Putin wysłał wojska do Donbasu i Doniecka, bo poprosili go o to mieszkający tam Rosjanie? Jeśli nie, to może bajeczka dla wierzących o rzekomej obronie chrześcijaństwa? A gdyby i to nie chwytało, pozostaje Putin zbawca ludzkości, który obroni nas przed ciągle nienasyconymi bogaczami tego świata i oczywiście od faszyzmu. Zaczął od mordowania i zagłodzenia Ukrainy, no ale jakieś koszty trzeba przecież ponieść.
Powyższe dowody anielskości Putina, serwowane mi przez pewnego byłego posła na sejm, jakoś do mnie nie trafiały, użył więc argumentu miażdżącego. Stwierdził, że on ma rację, bo… był posłem! I pomyśleć, że ktoś potrafi jeszcze przewyższyć intelektem nawet samą osłankę Jachirę!


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=504&user_id=0&wysijap=subscriptions

4 sposoby 25/2022 (572)


Dobrze jest uświadomić sobie, że są 4 sposoby przekazywania informacji.
1) Mówienie prosto o sprawach prostych. Tu prym wiodą wywiady ze sportowcami wszelkiej maści, których dziennikarze pytają co czuli w chwili zwycięstwa. Trudno zaskoczyć odpowiedzią na takie pytanie. W tej samej kategorii znajdują się dialogi seriali telewizyjnych sprowadzających się do wymiany informacji: „kocham cię” i „ja cię też”. To taki przekaz do poczciwego ludu, za jaki mają nas postpeerelowskie „elity”.
2) Mówienie zawiłe o zawiłych sprawach, to domena środowisk zamkniętych, o których przeciętny odbiorca mało wie. Są niedostępne zarówno ze względu na swą ekskluzywność, jak i dbałość o interes grupy. Z jednej strony, to język naukowy, z innej mafijny z dodatkiem lokalnego żargonu.
3) Mówienie w sposób zawiły o sprawach prostych jest sztuką, która ostatnio święci triumfy. Wystarczy otworzyć telewizor, żeby wylał się na nas słowotok jakiegoś posła, albo dziennikarza zadającego pytanie, przypominające rozmiarem nieprzebraną rzekę słów, z której nie sposób wyłowić jakikolwiek sens.
4) Ostatni sposób, to mówienie prostym językiem o sprawach skomplikowanych. Udaje się to tylko nielicznym, których wypowiedzi sobie cenię i udostępniam je zazwyczaj poniżej felietonu.


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=503&user_id=0&wysijap=subscriptions

Ofiary oszustw 24/2022 (571)


Pierwsza Wojna Światowa zakończyła się wielką pandemią grypy, zwaną hiszpanką, na którą umierały miliony. Miejmy nadzieję, że do Trzeciej Wojny Światowej nigdy nie dojdzie, chociaż ci, którzy wywołali dwie pierwsze, robią co w ich mocy, żeby do niej doprowadzić. Tym razem dozgonna miłość rusko-pruska może wreszcie sczeźnie na niczym, zanim znowu podpali świat. Na cud bowiem zakrawa fakt, że Rosjanie podpalając Ukrainę zahamowali pandemię grypy zwanej Covidem, ot tak z dnia na dzień.
Sto lat temu zarówno wojna, jak i pandemia były prawdziwe. Obecnie jedynie wojna nie budzi niczyich wątpliwości. Dla tych, którzy się jej nie boją, lub sądzą, że ich nie dotyczy, jest już przygotowywana następna pandemia strachu. Tym razem pod nazwą małpiej zarazy. Będzie ona obejmowała zwłaszcza te kraje, w których małpy są tylko w zoo. Afryka już zapowiedziała, że się szczepić nie zamierza. A jak to będzie z nami, wykształconymi z dużych miast? Biologia jest taka skomplikowana… pomijając nawet tych pięćdziesiąt parę płci.
Czy warto już teraz o tym mówić? Warto, bo szykuje się nam nowa powtórka z roz…wałki. Jeśli ktoś idzie w zaparte i twierdzi, że nigdy nie dał się oszukać, to jest to widomy znak, że oszukuje sam siebie.


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=502&user_id=0&wysijap=subscriptions

Sondaże 23/2022 (570)

Zapytano mnie o preferencje wyborcze. Pytanie było tak skonstruowane, żeby pozostawiać wybór między „tak”, „nie” i „trudno powiedzieć”. Odpowiedziałam zgodnie z własnym przekonaniem i myślałam, że spełniłam swój obywatelski obowiązek i mam to „z głowy”. Myliłam się srodze, bo ankieta nie była powodem, a pretekstem do zawracania mi głowy. Od mojej odpowiedzi minęło sporo czasu, a ja nadal jestem zasypywana podziękowaniami i „podarunkami” w postaci propozycji bonów do realizacji w sieci handlowej, z której nie korzystam. Nie sposób się opędzić.
Bywają jednak prawdziwe sondażownie, a opinie przez nie zebrane przyprawiają o zawrót głowy. Na pytanie czy Lech Kaczyński miał rację ostrzegając przed Rosją, twierdząco odpowiedziało tylko 64% zapytanych. „Nie” odpowiedziało 11%. Na tyle głosów może liczyć opozycja totalna, która podpisze się pod każdą bzdurą mogącą Polsce zaszkodzić. Brak lustracji stale daje o sobie znać. Wyrosło nam całe pokolenie radzieckich folksdojczów, którym suwerenność Polski bardzo uwiera. Jeden z nich twierdzi, że „polskość to nienormalność” i mimo to znajduje zwolenników.
Najbardziej przerażające jest te pozostałe 25% cymbałów, którzy nie mają zdania nawet w tak oczywistej kwestii, a mają prawa wyborcze w naszym kraju, jak każdy inny, myślący obywatel. Nic zatem dziwnego, że każda partia o nich zabiega, nie bacząc na możliwość fatalnego pogorszenia poziomu intelektualnego grupy, która wybrała daną opcję polityczną.


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=501&user_id=0&wysijap=subscriptions

Gwóźdź w zupie 21/2022(569)

Na scenie teatru politycznego bez zmian. Gwoździem programu jest niezmiennie wojna na Ukrainie. Może by zatem warto pochylić się nad kondycją teatru tradycyjnego.
Dawno temu, kiedy jeszcze cyganie zwali się cyganami, jeden z nich brylował na jarmarkach. Pokazywał „sztuczkę” jak z gwoździa można ugotować zupę. Do kociołka zawieszonego nad ogniskiem wlewał wodę, wrzucał gwóźdź i pytał co jeszcze w zupie powinno się znajdować. Ludziska podpowiadali, a przekupnie, chętnie lub mniej chętnie dorzucali produkty, które w zupie znaleźć się powinny. O dziwo, zupa z gwoździa wychodziła cyganowi smakowita.
Ta anegdotka przypomniała mi się po obejrzeniu spektaklu Teatru Telewizji Polskiej zatytułowanego „Walizka”, który zmusił mnie do zmiany zdania na temat tego, co jest niezbędne, aby powstało dobre przedstawienie. Dawniej uważałam, że bez dobrego scenariusza, najlepszy nawet aktor nie stworzy interesującej kreacji. Byłam w mylnym błędzie, jak mawia nasz nobilitowany TW Bolek. W kółko powtarzanie kilku banałów było tym gwoździem, który posłużył twórcom spektaklu do ugotowania całkiem strawnej zupy, składającej się ze wszystkiego dobrego, poza samym scenariuszem. Ale czy rzeczywiście słowo przestało być dla teatru ważne?
Lenin najwyżej cenił sobie film, jako przekaz propagandy i pod tym względem, o dziwo, nic się nie zmieniło. Ale czy rzeczywiście nic? Produkcja filmu bardzo potaniała. Nie trzeba być milionerem, żeby film wyprodukować, a dzisiejszym producentom-milionerom na forsie nie zależy. Zależy im na indoktrynacji. Dlatego nie sposób już oglądać żadnych seriali ociekających propagandą, chamstwem i brzydotą.
Powszechna dostępność techniki filmowej samoistnie nie przełoży się na jakość filmu, ale gdyby udało się skrzyknąć ludzi, którzy zachowali jeszcze odrobinę zdrowego rozsądku, dobrego smaku i chcieli poświęcić trochę czasu na realizację filmu, można by wiele zdziałać. Zacznijmy od małych, ale mądrych filmików, które nic prawie nie kosztują.

  • https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=500&user_id=0&wysijap=subscriptions

Zagłodzić i zarobić 21/2022 (568)


W Konkursie Eurowizji ukraińscy jurorzy przyznali polskiemu wykonawcy zero punktów; polscy ukraińskiemu zespołowi dwanaście, czyli maksimum. O czym to świadczy? O różnicy gustów? Gdyby tu w ogóle można było mówić jeszcze o jakichś gustach! Polityka w najczystszej, bezwzględnej postaci daje nam znać, żebyśmy się znowu nie obudzili z ręką w… no, mniejsza o to naczynie.
Nie liczmy na gesty, których się zapewne nigdy nie doczekamy. Róbmy, co nam sumienie dyktuje, ale może zacznijmy też odrobinę kalkulować, bo jak nie, to jeszcze nasze praprawnuki będą spłacały bajońskie długi zaciągnięte teraz przez Polskę.
Ostatnie słowa Inki „Powiedzcie babci, że zachowałam się jak trzeba”, przypominają nam zarówno o tym, jak postępować należy, jak i o tym, czego można się spodziewać po tych, którym takie zachowanie jest nie tyle obce, co wręcz wrogie, bo psuje im interesy.
Polacy brużdżą Unii Europejskiej domagając się sankcji przeciwko zbrodniarzowi, z którym Niemcy i Francja mają przecież znakomite układy handlowe. Że zbrodniarz to trudno, nikt nie jest doskonały. Upragnione przez Unię „zagłodzenie Polski” staje się coraz bardziej realne. Chyba że rząd zdecyduje się upłynnić rezerwy. Tylko jakie? Kto kupi te miliardy szczepionek zalegających magazyny po niespodziewanym odwołaniu pandemii?


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=498&user_id=0&wysijap=subscriptions

Schamienie rozsiane 20/2022 (567)


Stwardnienie rozsiane, to ciężka choroba, ale niezaraźliwa, w przeciwieństwie do schamienia rozsianego, które przybrało rozmiar pandemii. Objawy tej ostatniej przypadłości są dla niektórych wręcz przyjemne, bo pozwalają bezkarnie obrzucać błotem kogo popadnie, przy czym, często nie nazywa się jej chorobą, a asertywnością. A czym jest asertywność? To przekonanie, że należy nam się szacunek, za brak szacunku. Ot takie zboczenie intelektualne.
Jak zwał, tak zwał, mamy jednak do czynienia z wcale nienową
pandemią, o której mało kto mówi, a jest groźniejsza od tej zażegnanej, niby wirusowej. Z covidu uleczył nas Putin napadając na Ukrainę. Z uleczeniem schamienia Rosjanie nam nie pomogą, bo to oni właśnie rozsiali tę chorobę po świecie w imię komunizmu.
Zaczęło się niewinnie od poprawności politycznej, którą trafnie scharakteryzował Waldemar Łysiak, że „jest złem udającym dobro i kłamstwem udającym prawdę”. Lawina ruszyła i dotarła tam gdzie sieje szczególne spustoszenie. W nauce dysputę zastąpił dogmat. Po co komuś udowadniać, że nie ma racji, skoro prościej jest zwymyślać go od durni. Postęp wkroczył na salony. Dobre maniery stały się oznakami ciemnogrodu.

https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=497&user_id=0&wysijap=subscriptions




https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=497&user_id=0&wysijap=subscriptions

Przełomy 19/2022 (566)


Do napisania niniejszego felietonu zainspirowała mnie mapka umieszczona na portalu POLSKA JUTRA. Zacznijmy jednak od przed, przedwczoraj, czyli od roku 1944. Alianci oddali nas Stalinowi, bo ten przyrzekł, że przeprowadzi uczciwe wybory w Polsce. Nic nie mogliśmy poradzić na ten cynizm połączonych sił Wschodu z Zachodem.
Minęło dwanaście lat i Polacy zaczęli domagać się jakiegoś skrawka wolności. W 1956 osiągnęliśmy tyle, że jazz zastąpił czastuszki, a tłumaczenia książek zachodnich autorów wyparły lektury typu „Jak hartowała się stal” i „Opowieść o prawdziwym człowieku”. Staliśmy się najweselszym barakiem w ponurym obozie socjalistycznym.
Po kolejnych dwunastu latach rosyjskim agentom na Zachodzie udało się ogłupić młodzież. „Dzieci kwiaty” nie wiedziały czego chcą, ot żeby tak coś popsuć i tyle. Polska młodzież w roku 1968 chciała po prostu znowu wolności. Aparatczycy rodem z Rosji tłumaczyli, że wolność nikogo nie nakarmi, ani nie ogrzeje. Moskal niczego innego przecież nie potrzebuje, a najmniej zrozumienia Polaka.
Następny zryw 1980 wszyscy znają, bo to „Solidarność” obaliła w końcu komunizm, który próbował się jakoś pozbierać i przepoczwarzyć. Nie byliśmy świadomi walki buldogów pod dywanem. W 1992 próbowaliśmy swych sił w przedsiębiorczości szeroko pojętej. Zdawało nam się, że wystarczy zakasać rękawy i wziąć się do roboty. W 2004 okazało się, że „Wielki brat” nadal czuwa i lepiej przypieczętować przynależność do Zachodu wstępując do Unii Europejskiej.
Musiało upłynąć następne dwanaście lat, żebyśmy spostrzegli, że Tusk nie jest żadnym naszym premierem, a marionetką Merkel i Putina. Od roku 2016 próbujemy znowu wybić się na niepodległość. Mamy bardzo pod górkę, bo folksdojcze, federaści i wszelka ruska swołocz robią co w ich mocy, żeby pozbawić Polskę suwerenności.
Europa Środkowa zasługuje na lepszy los, niż bycie rusko-pruską kolonią. Stwórzmy Rzeczpospolitą Wielu Narodów! Po ostatecznym rozgromieniu Imperium Zła, będzie to możliwe. Zdążymy do roku 2028?

https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=496&user_id=0&wysijap=subscriptions

Sztuka mięs 18/2022 (565)

Wbrew pozorom, to nie będzie przepis kulinarny. Najpierw zajmijmy się sztuką, w ogólności, jako taką. Jaka jest, każdy widzi. Obecnie nie jest bowiem sztuką namalować obraz, napisać powieść, utwór muzyczny. czy dramat, ale sztuką jest dzieło swoje upowszechnić, a o tym decydują nie koniecznie ludzie o wyrobionym guście.
Idę sobie chodnikiem, a na mojej drodze stoi para. Ona tyłem do mnie, on przodem. Próbuję ich ominąć, gdy nagle on przerywa konwersację z partnerką i zaczepnie zwraca się do mnie. „Dlaczego mi się pani przygląda!?” Zdziwiłam się i wtedy dopiero zauważyłam, że mężczyzna całą twarz, prócz nosa, ma pokrytą tatuażami. Uznał a priori, że powinnam nie akceptować takiego sposobu upiększeń i zaatakował mnie wyprzedzająco. Ot, taka ciekawostka psychologiczna, a może… to jednak „trendy”?
Twórcy Teatru Telewizji zachowują się podobnie. Biorą na przykład takiego „Króla Edypa” i upiększają go tak totalnie, że spod „tatuażu” go już nie widać. Młody widz ma prawo dojść do wniosku, że ten Sofokles, to głupek, a napisane przez niego słowa, nie ważne, czy mówione szeptem, wykrzykiwanie, czy wyśpiewywane są bez znaczenia, dla wielkiego współczesnego twórcy, jakim jest reżyser spektaklu. Brak dykcji aktorów, to ważny dodatek do „prawdziwego artyzmu”. Już się boję, co ci „artyści” zrobią z „Krawca” Mrożka 9 maja.
„Nadzwyczajna kasta” niszczy nie tylko wymiar sprawiedliwości i służbę zdrowia, ale i, a może zwłaszcza, kulturę. Tu nie ma litości nad tym co mądre, czy piękne. Dawniej, zapewne też ważne były tak zwane „dojścia”, ale pewne standardy musiały być i były zachowywane. Dzisiaj dzieło, żeby zaistnieć powinno być „kontrowersyjne”. Jeśli nie działa jak środek wymiotny, to nie spełnia zadania. Samo „rzucanie mięsem” już „wymagającej publiczności” nie wystarczy.

https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=495&user_id=0&wysijap=subscriptions