PO znaczy powszechne oszwabianie, ale nie tylko przez nasz (?) nierząd, pod wodzą Tuska. To już trend światowy. Kłamać każdy może, jeden lepiej, drugi gorzej. Tylko frajer trzyma się zasad, których prawie nikt już nie zauważa, a tym bardziej nie docenia. Chciało by się wiedzieć, czy np. sensacyjny przekaz o odkryciu naukowym to prawda, czy chodzi tylko o kliknięcia, albo kupno jakiegoś badziewia.
Kompromitacja kolejnych środowisk takich jak: prawnicy, dziennikarze, lekarze i naukowcy właśnie, zniechęca do poszukiwań relacji z prawdziwych odkryć. Pomyśleć, że dzieje się to w czasach, kiedy wymiana doświadczeń jest na wyciągnięcie ręki. Na tle tego, to Pani Dulska jest wzorem moralności.
Pozostaje tylko zaufanie do osób, które nie oszukują, bo są i takie, ale coraz trudniej je wyłowić. Dawniej można było polegać na wspólnocie, jaką była rodzina, i coraz szersze kręgi, na narodzie kończąc. Wszystko to rozsypuje się, jak domek z kart.
A gdyby tak spróbować wykorzystać kłamstwo w zacnym celu? Powszechne jest przekonanie (niestety słuszne), że Polak Polakowi bywa wrogiem. Zwłaszcza można się o tym przekonać zagranicą. Zacznijmy sobie wmawiać, że wspieramy się wzajemnie z tej tylko przyczyny, że czujemy się Polakami. Kłamstwo stale powtarzane staje się prawdą.
Pytania retoryczne
– Lepiej walczyć, czy rozmawiać? – spytał DUCH CZASU.
– A lepiej jeść, czy spać? – odparła Małgorzata.
– A to już zależy od aktualnej potrzeby.
– Podobnie z walką i rozmową. O czym tu gadać, jak przeciwnika ręce świerzbią, żeby sprawić ci manto.
– Kogo masz na myśli?
– Wroga szeroko pojętego, bo z przyjacielem się nie walczy.
– Byłem na zebraniu, gdzie każdy bez wyjątku zapytany, odpowiadał, że lepiej rozmawiać.
– I deklarowali rozmowę nie pytając z kim, ani na jaki temat miała by być pogawędka?
– Z Rosjanami.
– Taka dawna przyjaźń polsko-radziecka? Rozmowa walki nie zastąpi. Kacap może powiedzieć, co chcesz usłyszeć, a i tak zrobi swoje.
– Czyli zaatakuje, jak okażesz słabość, a już samą deklarację rozmowy może uznać za okazję do napaści? – upewnił się DUCH CZASU.
Pełzająca okupacja 36/2026(790)
W porównaniu z tamtą, mającą początek 1 września 1939r. obecna „niemiecka okupacja” to zaledwie próba zastąpienia Generalnej Guberni Unią Europejską. Jest jeszcze czas, żeby się tej niemieckiej dominacji przeciwstawić. Najwdzięczniejszym poletkiem do działania jest kultura. Skarbów kultury niemieccy bandyci nie oddadzą, a te wytwarzane obecnie też by „przytulili”, gdyby były coś warte.
Tak jak dawniej, tak i teraz literatura broni się najlepiej. Tylko trzeba, żeby powstawała i docierała do „szerokich mas”, a film jest jej najlepszym przekazem, zwłaszcza, że konkurencji nie widać. Im więcej kanałów i stacji telewizyjnych, tym więcej powtórek, jakby już nikt niczego nowego nie był w stanie wymyślić.
Zakładam, że film, czyli słowo połączone z obrazem nadal znajduje odbiorców. Może inaczej: film znajdowałby odbiorców, gdyby chciał i umiał opowiadać o naszym życiu w sposób logiczny i atrakcyjny. Musiałaby się tylko skrzyknąć grupa ludzi, którzy coś umieją i coś im się chce.
Wracając do porównania z „państwem podziemnym” za czasów okupacji niemieckiej, zastanówmy się co twórcom takich filmów grozi obecnie. Dekonspiracja? W dobie powszechnej anonimowości nikt nie musiałby podawać danych osobowych, gdyby nie chciał. Donosicieli można by tropić i eliminować. A krety mogłyby być usuwane, za krecią robotę, też po cichu. Tu pole dla amatorskiego kontrwywiadu, a przy okazji podpowiedź scenariusza.
Dawniej wyprodukowanie filmu kosztowało krocie. Dziś praktycznie można zrobić go za darmo z udziałem sztucznej inteligencji. Wystarczy skrzyknąć ludzi mających coś do powiedzenia i umiejących to przekazać. To jeden ze sposobów zatrzymania pełzającej okupacji zaplanowanej z niemieckim perfekcjonizmem, jak zwykle przez Niemców.
Humor AD MMXXVI
– Pytałaś mnie, czy lubię dowcipy z brodą – powiedział DUCH CZASU
– Pamiętam – odparła Małgorzata.
– To teraz powiedz mi, czy mogą być żarty tak nowe, że nie mogły powstać wcześniej niż w tym roku?
– A to zagadka! Daj przykład.
– Proszę bardzo:
Wsiada lekarz do taksówki i mówi:
− Do szpitala!
− Którego?
− Wszystko jedno, w każdym mam dyżur.
Pierwszy sekretarz 35/2026(789)
Po Rewolucji Październikowej odziedziczyliśmy „pierwszych sekretarzy” zamiast jakichś tam prezesów, czy innych przewodniczących. I wcale nie wynikało to z analfabetyzmu „klasy robotniczej”, jakby się mogło wydawać, a z chytrej podmianki. Władzę sprawował nie figurant, a jego niby prawa ręka. Później, ta ręka, jako pięść, władzą z nikim dzielić się nie zamierzała.
Wspominam o tym nie bez powodu. Obecny rząd-nierząd składa się z rekordowej ilości ministrów, którzy nie mają zielonego pojęcia, czym ich resorty powinny się zajmować. Zgodnie z wytycznymi Unii Europejskiej, są przecież wyłącznie od wprowadzania chaosu i rozwałka Państwa Polskiego. Dobrze im to idzie, bo wystarczą zaniechania, tego, co konieczne dla sprawnego działania. W tym celu pozwalniano, gdzie to tylko było możliwe, ludzi kompetentnych.
Ale przecież nie wszystkich. Może to czas na budowanie państwa podziemnego jak w Generalnej Guberni? Prócz „pierwszych sekretarzy” na intratnych stanowiskach, pozostali jeszcze ludzie biegli w dziedzinach, którymi się zajmują, pozbawieni pazerności na prestiżowe stanowiska. Trzeba ich namówić, żeby niepostrzeżenie działali na dobro Polski. Taka piąta kolumna we własnym kraju, tyle, że na odwyrtkę.