– Stopy w kwiatki – powiedział DUCH CZASU.
‒ Chyba raj-stopy – sprostowała Małgorzata.
‒ Na temat raju się nie wypowiadam.
– To o jakich stopach rozmawiamy? Mam nadzieję, że nie o stopach oprocentowania.
– O reklamie mówię. Zauważyłaś, że zachwalane są nogi bez zbędnych kwiatków?
– Kwiatki na stopach wymagałyby tatuażu.
– Nie koniecznie. Wyrastają same, jeśli nie używa się reklamowanej maści.
– To może dobrze?
– Nie, bo już samo piękno kwiatków jest niemodne, jak wszystko, co ładne.
Zadawanie pytań 31/2026(785)
Jak najczęściej giną Ukraińcy? Z rąk pobratymców, mafiozów z opozycyjnego gangu. Skąd to wiem? Od sztucznej inteligencji. Rozmowa z nią o tyle jest interesująca, że w mig dostaje się wyczerpującą odpowiedź, opartą na faktach, nie na czyichś głębokich przekonaniach.
Od zadawania pytań są dziennikarze, ale odpowiedź coraz rzadziej ich interesuje. Chcą po prostu usłyszeć własny głos, nawet jeśli zagłuszany wypowiedzią pytanego. Ten „przesłuchiwany” też nie dba o to, czy ktoś go słucha. Mówi, co ma do powiedzenia, najczęściej po wielokroć to samo. Tu liczą się przecież tylko emocje, a nie treść wypowiedzi.
Teraz pytaniem numer jeden jest, którego z „przeciwników” obstawiasz w obecnym ringu? Mnie nie martwi „rozpad” PiS-u, bo mam zaufanie do obydwu przywódców, których uważam za patriotów. Mniemam, że to poszerzy obóz konserwatywny w naszym kraju. Nie jest nam potrzebny Front Jedności Narodu, jeśli ktoś jeszcze pamięta, co to było i komu służyło.
Wiedza wiedźm
– Czy da się wybierać między wiedzą wiedźm a czarem czarodziejek? – spytała Małgorzata.
– Nie, bo byłby to wybór między tym co mądre, a tym co powabne – stwierdził DUCH CZASU.
– Rzeczywiście, chociaż jedno drugiemu atrakcyjności nie ujmuje. Jak myślisz, czy czarownice czarowały?
‒ Na tyle samo zapewne, na ile wiedźmy zagrażały wiedzą, którą posiadły.
‒ A jakby to przełożyć na dzisiejszą rzeczywistość?
‒ Pytasz o podział na czarowne czarodziejki i stare wiedźmy, którym się zdaje, że wszystko wiedzą lepiej?
‒ Nie zupełnie – odparła Małgorzata. ‒ Zwłaszcza przemądrzałe paniusie nie koniecznie są leciwe, częściej nawet to małolaty.
‒ W takim razie wracamy znowu do podziału: na uczucia i rozum.
‒ Kto jest groźniejszy: władający emocjami, czy wiedzą?
‒ Władca wiedzą, szczególnie „tajemną”, jeśli da się ludziom wmówić, że ją posiada.
‒ A właściwie, po co ten podział? Jak się ma wystarczający zasięg przekazu, to można ludziom wmówić wszystko, zarówno kogo kochać, jak i kogo nienawidzić. Przykładów z życia nie brakuje.
‒ Zwłaszcza kogo podziwiać, żeby bez szemrania wykonywali jego głupie rozkazy – zauważył DUCH CZASU.
‒ Bo tylko ci na górze wiedzą, co dla tych na dole jest najlepsze?
‒ Tak, to niezawodna droga, żeby wprowadzić powszechny zamordyzm, bez podziału na czarownice i wiedźmy!
Prezenty Stalina 30/2026(784)
Czy ktoś jeszcze pamięta czym nas obdarował „Batiuszka” prócz „Pałacu” Kultury i Nauki w środku Warszawy? Rządem oczywiście; powołanym już 22 lipca 1944 roku. Czymś się przecież trzeba było zająć w oczekiwaniu, aż Niemcy uporają się ostatecznie z całkowitym zrujnowaniem Warszawy.
Później, na cześć tego wydarzenia, a może dla jego osłody, przemianowano fabrykę czekoladek „dawniej E. Wedel” na „22 lipca”. Tak się szczęśliwie złożyło, że fabryka była po praskiej stronie stolicy i nie została zburzona przez niemieckich nadludzi.
Kanty przy okrągłym stole też potrzebowały jakichś słodkich symboli, wrócono więc do przedwojennej, prawie koniecznej nazwy, ale żeby pokolenie wychowane w PRL-u wiedziało co je, dopisano „dawniej 22 lipca”.
Teraz rząd mamy z nadania Berlina z porozumieniem zapewne z Moskwą. W porównaniu z tamtym, sprzed siedemdziesięciu dwóch lat, ten obecny, niestety sami sobie daliśmy narzucić.
Akcja i reakcja 29/2026(783)
Po czterech rozbiorach Polski Niemcy czegoś się jednak nauczyli. Zauważyli, że akcja w postaci zbrojnej napaści budzi automatyczną reakcję ze strony napadniętego. Po co się narażać, skoro są lepsze metody oszwabiania i zniewalania Polaków? Nie trzeba nawet rezygnować z umiłowanej, obowiązującej ich aktualnie ideologii „klimatycznej”, która jest jeszcze głupsza od hitlerowskiej rasowej, bo rujnuje im gospodarkę. Muszą więc gdzieś kraść, żeby przeżyć. Innowacja polega tym razem na wmawianiu Polakom, że to Niemcy są obrońcami. Przed kim – nie wiadomo. Przed dowolnym, domniemanym wrogiem, ale „opieka” kosztuje!
Tak właśnie działa „germafia”. Ober sturmfolksdojcz pod maską premiera robi co może, żeby ją zadowolić. Zadłuża „ten-kraj” na sumy nie do spłacenia. A może Polskę, jako masę upadłościową Niemcy już obiecali Ukraińcom? Stąd to parcie do konfliktów na każdym polu.
Pojedynczy Polak z mafijnym układem nie wygra. Społeczeństwo musi zrozumieć, kto mu zagraża. Jedyną sensowną reakcją jest odstawienie folksdojczów ze szwabskim apetytem od polskiego kryta. Im prędzej zrozumieją to, zwłaszcza „prawdziwi Europejczycy polskiego pochodzenia”, tym lepiej.