Prezenty Stalina 30/2026(784)

Czy ktoś jeszcze pamięta czym nas obdarował „Batiuszka” prócz „Pałacu” Kultury i Nauki w środku Warszawy? Rządem oczywiście; powołanym już 22 lipca 1944 roku. Czymś się przecież trzeba było zająć w oczekiwaniu, aż Niemcy uporają się ostatecznie z całkowitym zrujnowaniem Warszawy.
Później, na cześć tego wydarzenia, a może dla jego osłody, przemianowano fabrykę czekoladek „dawniej E. Wedel” na „22 lipca”. Tak się szczęśliwie złożyło, że fabryka była po praskiej stronie stolicy i nie została zburzona przez niemieckich nadludzi.
Kanty przy okrągłym stole też potrzebowały jakichś słodkich symboli, wrócono więc do przedwojennej, prawie koniecznej nazwy, ale żeby pokolenie wychowane w PRL-u wiedziało co je, dopisano „dawniej 22 lipca”.
Teraz rząd mamy z nadania Berlina z porozumieniem zapewne z Moskwą. W porównaniu z tamtym, sprzed siedemdziesięciu dwóch lat, ten obecny, niestety sami sobie daliśmy narzucić.

Akcja i reakcja 29/2026(783)

   Po czterech rozbiorach Polski Niemcy czegoś się jednak nauczyli. Zauważyli, że akcja w postaci zbrojnej napaści budzi automatyczną reakcję ze strony napadniętego. Po co się narażać, skoro są lepsze metody oszwabiania i zniewalania Polaków? Nie trzeba nawet rezygnować z umiłowanej, obowiązującej ich aktualnie ideologii „klimatycznej”, która jest jeszcze głupsza od hitlerowskiej rasowej, bo rujnuje im gospodarkę. Muszą więc gdzieś kraść, żeby przeżyć. Innowacja polega tym razem na wmawianiu Polakom, że to Niemcy są obrońcami. Przed kim – nie wiadomo. Przed dowolnym, domniemanym wrogiem, ale „opieka” kosztuje! 
   Tak właśnie działa „germafia”. Ober sturmfolksdojcz pod maską premiera robi co może, żeby ją zadowolić. Zadłuża „ten-kraj” na sumy nie do spłacenia. A może Polskę, jako masę upadłościową Niemcy już obiecali Ukraińcom? Stąd to parcie do konfliktów na każdym polu. 
   Pojedynczy Polak z mafijnym układem nie wygra. Społeczeństwo musi zrozumieć, kto mu zagraża. Jedyną sensowną reakcją jest odstawienie folksdojczów ze szwabskim apetytem od polskiego kryta. Im prędzej zrozumieją to, zwłaszcza „prawdziwi Europejczycy polskiego pochodzenia”, tym lepiej.

Woda sodowa

   ‒ Coraz dziwniejsze są reklamy – stwierdziła Małgorzata. – Brak czegoś nie jest już wadą. Stał się zaletą. Cukier już nie krzepi, tylko szkodzi, zastąpiono go więc sacharyną (słodzikiem), która szkodzi bardziej, ale o tym się nie mówi.
   ‒ W historii tak bywało. Wmawiano ludziom, że margaryna zdrowsza jest od masła – przypomniał DUCH CZASU.
   ‒ A wegetarianizm, to samo dobro. Zapomina się jednak dodawać kto był najsławniejszym wegetarianinem.
   ‒ Kogo masz na myśli?
   ‒ Hitlera, oczywiście. Nawet swojego psa próbował odzwyczaić od jedzenia mięsa. 
   ‒ Teraz jesteśmy uwalniani od wszystkiego, zwłaszcza od myślenia. 
   ‒ Dzieciom nauka psuje nastrój. Szkoda jeszcze sportowców, którzy się tak męczą.
   ‒ Przyjdzie i na nich czas.
   ‒ Wracając do towarów, to zaletą wody gazowanej jest, to że jest mało gazowana, albo wcale – zauważyła Małgorzata.
   ‒ W ten sposób nie ma obawy, żeby komuś woda sodowa uderzyła do głowy.

Dopinanie systemu 28/2026(782)

Budżet się nie domyka, ale rząd-nierząd ma to w… głębokim poważaniu. Unia Europejska mogłaby to zauważyć, ale dopiero gdyby Polakom zamarzył się własny rząd. Na razie spoko, bo ten rząd się wyżywi, jak mawiał niewysoki, ale wielkouchy klasyk systemu.
   Wystarczy każdego Polaka obwinić o cokolwiek i nałożyć grzywnę, od której będą naliczane codzienne odsetki za zwłokę. Taki dług dla większości obywateli naszego kraju będzie nie do spłacenia. Europejczycy polskiego pochodzenia będą oczywiście zwolnieni z takiej powinności. Miejmy na uwadze, że w każdej chwili tak może zadziałać prawo, jak Tusk je chce rozumieć.
   Co bym zrobił, gdybym był wrogiem Polski? Takie pytanie zadał sobie i na nie odpowiedział 100 lat temu Roman Dmowski. To co on rozważał teoretycznie, ekipa Tuska wprowadza w życie. Czy jest to coś nowego, czy też powinniśmy przywyknąć do braku własnego państwa? Jeden rozbiór więcej, co to za różnica? Potem będą oczywiście powstania i zrywy narodowe, aby naprawić głupotę i popełnione, albo wymuszone przez zdrajców Polski błędy.

Drugie dno

‒ Dlaczego tylko drugie? – spytała Małgorzata. – W bezdennej demokracji, jak sama nazwa wskazuje, żadnego dna nie ma.
‒ Ale nie wiadomo jak Donald je rozumie – powiedział DUCH CZASU.
‒ Jest więcej słów zaczynających się na literę d, których Donald zdaje się nie rozumieć.
‒ Na przykład?
‒ Detoksykacja kraju z drani i durni.
‒ Jeśli dra nie i Dur nie, to co pozostaje?
‒ Niezawodny Covid.
‒ Myślisz, że jeszcze zadziała?