Naśladowanie natury przestało być sztuką. Co jest nią teraz? To wiedzą tylko „rzetelni” urzędnicy, których o dobry gust trudno podejrzewać. Gdyby takiego pociotka, mianowanego na kolejnego ministra, coś mogło dyskwalifikować, to właśnie chyba jedynie dobry gust.
Nie ma takiej obawy, bo Bruksela na to nie zezwoli. Nie po to zostały opanowane prestiżowe nagrody, żeby dopuszczać do zaszczytów kogoś spoza sitwy. Do takiego Nobla np. można się wkupić jedynie ewidentnym draństwem. Literackiego Nobla dostała osoba przyprawiająca Polakom gęby antysemitów, czyli faktycznie zasłużyła się politycznie Europie, a ewentualnych wartości literackich „dzieła” nikt z przyznających nagrodę zapewne nie traktował poważnie. Żeby było na przekór, to „pokojowego” czyli politycznego Nobla przyznano Bolkowi analfabecie, nie umiejącym się nawet podpisać, co ustalił „niezawisły sąd” Ale ile on zrobił dla pokoju światowego!
Sztukę sztuczności opanowują kolejne grupy zawodowe, od których przestaje się wymagać rzetelności, a jedynie przynależności.
O! Lis to pad
‒ Lis, czy list, a jeśli list to od kogo? – spytał DUCH CZAS.
‒ Co od kogo?
‒ List. No, chyba nie lis.
‒ Nie, chodzi o list, ani lisa – wyjaśniła Małgorzata.
‒ Pozostaje nazwa miesiąca.
‒ Właśnie.
‒ Liście opadają, a miesiącem do tego przeznaczonym jest listopad.
‒ Zauważyłeś jak piękne są w tym roku opadające liście? Przyroda ma bardzo wyrafinowany gust.
‒ Pewnie dawniej też miała, tylko, że tego nie zauważaliśmy.
‒ Dlaczego?
‒ Prawem kontrastu, bo ludzi obowiązuje teraz promowanie tylko tego, co koszmarne.
‒ Z tego kanonu wyłamują się jedynie przyroda i sztuczna inteligencja.
‒ Takie dwa bieguny rzeczywistości – podsumował DUCH CZASU.
Murem za gburem 43/2026(797)
Dlaczego za gburem? Bo gbur, to ktoś, kto gwarantuje brak pojednania między Polakami, w myśl zasady: zgoda buduje, niezgoda rujnuje. To właśnie gbury i głupki wszelkiej maści rujnują Polskę, niezależnie od tego, czy są świadome własnego udziału w demolce państwa.
Dla nich liczą się tylko „Prawdziwi Europejczycy”, do których prawdziwych Polaków nie zaliczają. Taki Europejczyk może być skądkolwiek, nawet rodem z Bangladeszu, czy z Pekinu, stolicy Chin. Ważne, żeby tego ostatniego nie mylić z kimś, kto wysiaduje pod PKiN-em, czyli nieszczęsnym, warszawskim prezencie Stalina. To bynajmniej nie oznacza braku przychylności dla ziomków największego mordercy wszech czasów, bo komunizm, podobnie jak Lenin, są niestety wiecznie żywi.
Gbur (gburka?) współczesny, to kwintesencja nowoczesności, nie skażona dopuszczaniem do głosu zdrowego rozsądku. Dlaczego to takie ważne? Bo tylko kłamstwo i chamstwo gwarantuje właściwe wydawanie pieniędzy polskiego podatnika. Permanentny dureń na ministerialnym stanowisku nie wyda pieniędzy na cokolwiek pożytecznego, a o to właśnie chodzi! Rozwalenie państwa, tak, żeby nie dało się w nim żyć, jest wyraźnym celem niemieckiego namiestnika, pełniącego rolę polskiego premiera.
Najkrócej rzecz ujmując, komunista musi być gburem, bo to cecha rozpoznawcza.
U raroga za rogiem
‒ Czy rarogi lubią pierogi? – spytał DUCH CZAS.
‒ Niewykluczone, ale przypuszczam, że wyłącznie z mięsem – powiedziała Małgorzata – bo to ptaki łowne.
‒ Ptak łowny, chłop mowny.
‒ Nie ptak, a kot.
‒ A może rarogi, jeśli nie są zwierzętami, to produkują twarogi?
‒ Byłoby do rymu.
‒ Właśnie.
‒ Wiesz co, tam za rogiem siedzi Czupiradło z Rarogiem. Mogą znać odpowiedzi na te i inne pytania.
‒ Myślisz, że nawet wiedzą jakiej są płci?
‒ Ten temat jest już chyba „passe”.
‒ O klimat nawet nie zapytam.
‒ Słusznie, wszystko pewnie zależy od pory dnia.
‒ Dlaczego?
‒ Dawniej, funkcjonariusze otrzymywali wytyczne z KC PZPR. Teraz, wraz z postępem, dowiadują się z „niusów” jedynie słusznych stacji, co mają głosić i robić.
Tanie dranie 42/2026(796)
Takie tanie dranie niesłychanie bywały w PRL-u, o czym można się było dowiedzieć z kabaretowej piosenki. Teraz draństwo spowszedniało na tyle, że drań reklamy nie potrzebuje. Robi, co lubi dla samej przyjemności, nie zabiegając nawet o potencjonalnego zleceniodawcę. Jakby tego było mało, to drań właśnie oskarża niewinnych. Pomówiony, najlepiej żeby siedział cicho, bowiem pomawiający nie musi przedstawiać żadnych dowodów, wystarczy piastowane przezeń stanowisko, im wyższe, tym bezkarność pewniejsza.
Drań krajowy, to mały pikuś przy unijnym, a zwłaszcza przy korporacyjnym. Tamte dranie nie są tanie i nie do nasycenia. Czy z tak powszechnym draństwem da się coś zrobić? Samo z mody nie wyjdzie, podobnie, jak podarte dżinsy modne od prawie sześćdziesięciu lat.