Dobre rady 38/2026(792)

Piekło wybrukowane jest ponoć dobrymi chęciami, a internet od czasu do czasu dobrymi radami. Można więc wykorzystać wiedzę tam zawartą, o tym jak się zdrowo odżywiać, a jakiego jedzenia unikać. Naukowcy mają szerokie, jak nigdy dotąd, pole do działania. Jednak w dobie powszechnej tolerancji kłamstwa, „doktorem” może być każdy i nikt nie docieka skąd taki osobnik czerpie wiedzę.   
Równie trudne jest przewidywanie mody, ponieważ odbiega ona na tyle od dobrego gustu, że nie można polegać na własnym poczuciu piękna, no chyba, że się ma wrodzony pociąg do brzydoty. Bywa przecież i tak.   
Dobre rady polityków są najłatwiejsze do zweryfikowania. Miłośnicy Szwabów myślą, że ich Führer oszwabia innych po to, by ich obsypać ukradzionym złotem. Nie chcą wierzyć w oczywistą oczywistość, że jego zadaniem jest doprowadzenie do powszechnej, ogólnopolskiej nędzy. Po to został tu przysłany, żeby zniszczyć wszystko, czego nie da się ukraść. Taki jakby dywersant na Titanicu. 
Spróbujmy pozatykać dziury w statku, którym jeszcze dryfujemy. Każdy może znaleźć jakieś małe poletko naprawy w państwie polskim „zarządzanym” obecnie przez jego wrogów. Może wszystkiego sknocić się nie da. To taka moja dobra rada.

Demoniczna powinność

– Jaką korzyść mają rządzący z tego, że niszczą wszystko co popadnie? – spytała Małgorzata.
– A konkretnie? – spytał DUCH CZASU.
– Od klimatu począwszy, a na zdrowiu kończąc. Czy umiesz wytłumaczyć dlaczego oni to robią?
– Pewne poczynania zdają się mieć sens z ich punktu widzenia.
– Jak wywołanie tej niby pandemii?
– Chociażby. Tu przetestowano praktycznie ludność całego globu na odporność propagandy siejącej strach.
– A co sieją „klimatolodzy”? Rozumiem, że niszczą polski przemysł, żeby nie był konkurencją dla niemieckiego, ale przy okazji niszczą i ten własny.
– Tu należałoby odwołać się do doświadczeń egzorcystów.
– Powiało grozą.
– Bo dotykamy zła w najczystszej postaci. Demony zostały wysłane na ziemię, żeby zaprowadzić tu piekło. Robią co mogą, bo jak się nie sprawdzają muszą wracać skąd przyszły.
– A piekło zaprowadzane przez nich na ziemi jest jednak nieco lżejsze od ich rodzimego? – upewniła się Małgorzata.

Co znaczy PO? 37/2026(791)

       PO znaczy powszechne oszwabianie, ale nie tylko przez nasz (?) nierząd, pod wodzą Tuska. To już trend światowy. Kłamać każdy może, jeden lepiej, drugi gorzej. Tylko frajer trzyma się zasad, których prawie nikt już nie zauważa, a tym bardziej nie docenia. Chciało by się wiedzieć, czy np. sensacyjny przekaz o odkryciu naukowym to prawda, czy chodzi tylko o kliknięcia, albo kupno jakiegoś badziewia.
       Kompromitacja kolejnych środowisk takich jak: prawnicy, dziennikarze, lekarze i naukowcy właśnie, zniechęca do poszukiwań relacji z prawdziwych odkryć. Pomyśleć, że dzieje się to w czasach, kiedy wymiana doświadczeń jest na wyciągnięcie ręki. Na tle tego, to Pani Dulska jest wzorem moralności. 
       Pozostaje tylko zaufanie do osób, które nie oszukują, bo są i takie, ale coraz trudniej je wyłowić. Dawniej można było polegać na wspólnocie, jaką była rodzina, i coraz szersze kręgi, na narodzie kończąc. Wszystko to rozsypuje się, jak domek z kart.
       A gdyby tak spróbować wykorzystać kłamstwo w zacnym celu? Powszechne jest przekonanie (niestety słuszne), że Polak Polakowi bywa wrogiem. Zwłaszcza można się o tym przekonać zagranicą. Zacznijmy sobie wmawiać, że wspieramy się wzajemnie z tej tylko przyczyny, że czujemy się Polakami. Kłamstwo stale powtarzane staje się prawdą.

Pytania retoryczne

– Lepiej walczyć, czy rozmawiać? – spytał DUCH CZASU.
– A lepiej jeść, czy spać? – odparła Małgorzata.
– A to już zależy od aktualnej potrzeby.
– Podobnie z walką i rozmową. O czym tu gadać, jak przeciwnika ręce świerzbią, żeby sprawić ci manto.
– Kogo masz na myśli?
– Wroga szeroko pojętego, bo z przyjacielem się nie walczy.
– Byłem na zebraniu, gdzie każdy bez wyjątku zapytany, odpowiadał, że lepiej rozmawiać.
– I deklarowali rozmowę nie pytając z kim, ani na jaki temat miała by być pogawędka?
– Z Rosjanami.
– Taka dawna przyjaźń polsko-radziecka? Rozmowa walki nie zastąpi. Kacap może powiedzieć, co chcesz usłyszeć, a i tak zrobi swoje.
– Czyli zaatakuje, jak okażesz słabość, a już samą deklarację rozmowy może uznać za okazję do napaści? – upewnił się DUCH CZASU.

2
1

Pełzająca okupacja 36/2026(790)

W porównaniu z tamtą, mającą początek 1 września 1939r. obecna „niemiecka okupacja” to zaledwie próba zastąpienia Generalnej Guberni Unią Europejską. Jest jeszcze czas, żeby się tej niemieckiej dominacji przeciwstawić. Najwdzięczniejszym poletkiem do działania jest kultura. Skarbów kultury niemieccy bandyci nie oddadzą, a te wytwarzane obecnie też by „przytulili”, gdyby były coś warte.
Tak jak dawniej, tak i teraz literatura broni się najlepiej. Tylko trzeba, żeby powstawała i docierała do „szerokich mas”, a film jest jej najlepszym przekazem, zwłaszcza, że konkurencji nie widać. Im więcej kanałów i stacji telewizyjnych, tym więcej powtórek, jakby już nikt niczego nowego nie był w stanie wymyślić.
Zakładam, że film, czyli słowo połączone z obrazem nadal znajduje odbiorców. Może inaczej: film znajdowałby odbiorców, gdyby chciał i umiał opowiadać o naszym życiu w sposób logiczny i atrakcyjny. Musiałaby się tylko skrzyknąć grupa ludzi, którzy coś umieją i coś im się chce.
Wracając do porównania z „państwem podziemnym” za czasów okupacji niemieckiej, zastanówmy się co twórcom takich filmów grozi obecnie. Dekonspiracja? W dobie powszechnej anonimowości nikt nie musiałby podawać danych osobowych, gdyby nie chciał. Donosicieli można by tropić i eliminować. A krety mogłyby być usuwane, za krecią robotę, też po cichu. Tu pole dla amatorskiego kontrwywiadu, a przy okazji podpowiedź scenariusza.
Dawniej wyprodukowanie filmu kosztowało krocie. Dziś praktycznie można zrobić go za darmo z udziałem sztucznej inteligencji. Wystarczy skrzyknąć ludzi mających coś do powiedzenia i umiejących to przekazać. To jeden ze sposobów zatrzymania pełzającej okupacji zaplanowanej z niemieckim perfekcjonizmem, jak zwykle przez Niemców.