Ile razy? 16/2021 (511)

Kłamstwo, podobno wystarczy powtórzyć tysiąc razy, żeby stało się „prawdą”. A ile razy należy powtarzać prawdę? O konieczności zaszczepienia się przeciw Covid-19 usłyszałam już ze sto tysięcy razy. Zastanawiam się dlaczego? Czyżbyśmy byli jako społeczeństwo tak tępi, że oczywistą prawdę trzeba wbijać nam do głów od rana do wieczora? Na to wygląda. Wszakże wybitni przedstawiciele naszego ciemnego ludu pojęli w lot skomplikowane meandry biologii. Janda i Hołownia już się zaszczepili, zdobywając tytuły „Dzielnych pacjentów”. Na czym ta dzielność polega, nie bardzo zrozumiałam. Czyżby jednak zaszczepienie niosło jakieś ryzyko wymagające dzielności?
Nie dajmy się zwieść argumentom wysuwanym przez przeciwników szczepień. Podnoszą oni zarzut, że szczepienia są skuteczne tylko na choroby wywołane przez bakterie. Prymitywniejsze od bakterii wirusy, mutują tak szybko, że postęp medycyny za nimi nie nadąża. Gdyby nadążał, to dawno wszyscy bylibyśmy zaszczepieni przeciwko katarowi, o którym nie słyszeliby już nawet najstarsi górale.
Czas odpowiedzieć sobie na pytanie ile razy zostaniemy zaszczepieni. Na razie dwa, w tym roku. W następnym zapewne po dwa razy w kwartale, później po dwa w miesiącu i tak dalej. Ile w sumie? To się okaże i będzie zależało od naszej dzielności!

Zostać liderem 15/2021 (510)

Wielu ambitnym osobom marzy się zapewne kariera nie wymagająca żadnych kwalifikacji, ani wysiłku. Ot, wystarczy tylko być, jak Trzaskowski! No właśnie, ale skąd się biorą „liderzy” pokroju Palikota, Petru, Budki, czy Hołowni? Kto, a zwłaszcza dlaczego powołuje ich na stanowiska, na których kompromitują się co chwilę, nawet tego nie zauważając? Nie jeden „bystrzak” chciałby pewnie wiedzieć, jak się dostać do tego klubu wysokopłatnych durni.
A może właśnie brak kwalifikacji jest tym czynnikiem przesądzającym o wyborze? Gdyby głupiec był świadomy, jakie androny wyplata, zapewne przestałby być takim głupcem. Cwany drań też odpada, ale nie ze względu na podły charakter, bo ten jest akurat poczytywany mu za plus, a ze względu na to źdźbło inteligencji, jakie przejawia i które nie pozwala mu wypowiadać jednym tchem opinii nawzajem sobie przeczących.
Tacy natomiast niepełnosprawni umysłowo „liderzy” nikomu nie zagrażają. Nie mają też nikomu nic do powiedzenia i o to może właśnie tu chodzi? Mogą być jedynie unijnymi kurierami przekazującymi nieudolnie „odgórne” polecenia. Pocieszające jest to, że ta „góra” usytuowana w Brukseli też mądrością nie grzeszy. Prędzej, czy później taka Wieża Babel rozleci się, nie na skutek poplątanie języków, a interesów. Lepiej, żeby prędzej, niż później.


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=433&wysijap=subscriptions

Jaskiniowcy 14/2021 (509)

Nasi przodkowie siedzieli w jaskiniach, bo tam było najbezpieczniej, chociaż zapewne nudnawo. Dzielni mężczyźni opuszczali czasami schronienie, żeby zdobyć pożywienie dla rodziny.
Jakże się od nich różnimy! Nasi mężczyźni już nie są dzielni, bywa nawet, że sami mają wątpliwości, czy w ogóle są mężczyznami. To dotyczy też tożsamości kobiet. Pożywienie dostarcza nam kurier, albo dron. Ciekawość świata też jest zaspakajana nowocześnie. Nie da ci rodzic numer jeden, ani numer dwa, tego co internet ci da.
W okresie przejściowym między jaskinią a internetem ludzkość dorobiła się różnych wynalazków, zastępowanych coraz to nowszymi. Rysunek zastąpiła fotografia i film. Niekiedy łatwiej podziwiać zdjęcie z Australii, niż widok za oknem, bo to wymagałoby odwrócenia wzroku od ekranu, a może nawet podejścia do okna. Technika bywa jednak figlarna. Przesłanie zdjęć z jednego komputera do drugiego, stojących od siebie w odległości jednego metra trwa niekiedy dobę albo nawet kilka.
Zjawisko uzależnienia od komputera nie byłoby tak powszechne, gdyby nie pandemia wymuszająca izolację od świata. Czy taki reżym jest konieczny? Cierpimy wszakże na inne choroby zaniedbywane przez służbę zdrowia. Tak, ale zawałem serca, czy rakiem nie można się zarazić od przechodnia na ulicy, a covidem owszem.

https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=313&wysijap=subscriptions

Szansa gwarantowana 13/2021 (508)

Czy istnieje coś takiego jak szansa gwarantowana? Z prostej logiki wynika, że szansa żadnych gwarancji nie potrzebuje. Termin ów został uknuty zapewne przez naciągaczy z myślą o naiwnych. Dostajesz zaskakującego SMS-a, że właśnie wygrałeś sto tysięcy złotych, mimo że w nic nie grałeś. Wystarczy tylko potwierdzić odbiór tej wiadomości, za marne 3,99 zł. Cóż to za śmiesznie niska cena, wobec szansy jaką ci właśnie oferowano!
Albo pisze do ciebie jakiś angielski adwokat, że jesteś prawdopodobnie dziedzicem fortuny po osobie o twoim nazwisku. Wystarczy tylko wpłacić… albo podać swoje dane osobowe i nr konta. Internet pełen jest takich oszustów. Skąd się biorą? Z zapotrzebowania rynku. Im więcej naiwnych, tym lista ofert bogatsza. To dotyczy oczywiście płotek. Prawdziwe rekiny finansowe zaczynają od korumpowania rządów państw. Im obywatele danego państwa są głupsi, tym interesy idą lepiej.
Unia Lobbystów, zwana Europejską pokazuje codziennie, jak wydoić mniejsze kraje, wmawiając im, że dostają coś za nic, chociaż jest akurat odwrotnie. Właśnie podpisujemy kolejny cyrograf. Unia zaciągnie gigantyczny dług w naszym imieniu, który będziemy spłacać przez pokolenia, a czy coś z tych pieniędzy dostaniemy? Mamy gwarantowaną szansę, że jak będziemy grzecznie hołubili cztery litery plus i kupowali to, co nam karzą, od tych, co wskażą, to będziemy mogli wybudować sobie jakiś na przykład pomnik Marksa za unijne dotacje, w miejscu gdzie będziemy sami chcieli bez nacisków z góry.

https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=432&wysijap=subscriptions

Politowanie czy podziw? 12/2021 (507)

W normalnym świecie politowanie wyklucza podziw. Nie można kogoś jednocześnie obdarzać jednym i drugim, bo te uczucia wykluczają się wzajemnie. Lewactwo, jak na nie przystało, kieruje się swoistą logiką, zgodnie z którą, jej przedstawiciele żądają podziwu i współczucia zarazem dla swoich czterech liter plus. Wszystkich wokół obrzucają błotem, co niejako z automatu stawia ich ponad tych wszystkich, którymi pomiatają i którzy powinni ich za to uwielbiać. Dla lepszego efektu rzucają się na ulicach, udając trupy wymagające litości. Potem, jak w kiepskim, amatorskim teatrze, wstają i idą dalej.
Dlaczego takie kreatury zdobywają poklask? Czyżby rzeczywiście udało się już wyhodować nowego człowieka uodpornionego na myślenie? A może jest metoda w tym szaleństwie, albo chociaż jakaś doza racjonalizmu? Obawiam się, że jest i nawet nie taka mała. Szlachectwo bowiem, jedynie zobowiązuje, a chamstwo daje przywileje! Prawica rozumie, że kto ma prawa, ten ma i obowiązki. Lewica odwrotnie – kto ma prawa, ten innym dyktuje obowiązki. Sława daje władzę, a władza sławę i wszystko się kręci. Nie sposób bez takich przywilejów zaistnieć w szeroko pojętej przestrzeni medialnej. Jak się ma władzę, pieniądze i sławę, to o rozum nikt przecież nie zapyta, prawda?


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=430&wysijap=subscriptions

Momenty już były 11/2021 (506)

Mały Książę kochał jedną różę. Pole róż wcale go nie ucieszyło, nie był w stanie pokochać całego pola róż. Lumpenfeministki o tym nie wiedzą i próbują przytulić do łona całą ludzkość, budząc powszechny niesmak.
W starym kabarecie „Kulisy Srebrnego Ekranu” dwaj panowie rozmawiali o filmach i padało zawsze to samo pytanie o tak zwane momenty, czyli sceny erotyczne. Twórcy filmowi najwyraźniej bardzo się przejęli tymi skeczami i wyciągnęli błędny wniosek, że tylko to widzów interesuje. Skoro ludzie chcą „momentów”, to dawano ich coraz więcej, aż przestały być momentami, stając się nudną beznadziejną, bezwartościową sztampą. Na filmach i w serialach zdarzają się jeszcze momenty bez seksu i przemocy, ale coraz rzadsze. Dialogi ograniczają się do: – Kocham cię – Ja cię też.
Teraz żeby zachęcić ludzi do odwiedzenia kina, trzeba będzie obiecać widzom brak tych nudnych, ogranych, niczego niemówiących scen. „Momenty” już były i oby ograniczyły się znowu do momentów, albo po prostu znikły.


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=429&wysijap=subscriptions

Sterowanie hipochondrią 10/2021 (505)

Wszystkie bez wyjątku media przekonują nas od rana, do wieczora o śmiertelnym zagrożeniu, jakie stanowi dla każdego z nas kontakt z drugim człowiekiem. Jesteśmy siewcami zarazy. Powinniśmy koniecznie zaszczepić się, mimo iż nie ochroni to nas przed zachorowaniem, ani zarażaniem innych i nadal podlegamy tym samym restrykcjom. Ale przecież ktoś mądrzejszy od nas wie lepiej.
Teraz już nie wystarczy zakrywanie ust i nosa czymkolwiek. Konieczne są maseczki. Najwyraźniej ich producent znalazł dojście do osób decyzyjnych. Nawet ktoś, kto słabo zna się na handlu, musi zauważyć kolosalną różnicę między namawianiem człowieka, żeby coś kupił, a nakazem kupna pod groźbą grzywny. To ma sens biznesowy dla tej branży. A co z innymi przedsiębiorstwami, takimi jak na przykład hotele? Niech sobie upadają. Upadłe tanieją i korporacje mogą je sobie w przyszłości kupić za bezcen, kiedy już będzie wolno podróżować i jeśli jeszcze będą się do czegoś nadawały.
Powtarza nam się nieustannie, że jesteśmy prawdopodobnie chorzy, tylko jeszcze o tym nie wiemy. Prędzej, czy później, musi to wywołać zbiorową hipochondrię. Dopatrywanie się w tych zakazach i nakazach prawdziwej troski o człowieka, to jak szukanie sensu i prawdy w wypowiedziach polityków pokroju wzorca uczciwości i rzetelności z Brukseli D. Tuska. Nie o to tu chodzi.
O co zatem chodzi? Czemu, lub komu to służy? Najkrócej ujmując – totalitaryzmowi. Zamknięci w klatkach jak króliki, jesteśmy bezbronni. Gdybyśmy się dowiedzieli, że po zaszczepieniu nie musimy się już bać, to wyleziemy z klatek i globalny zamordyzm diabli wezmą.

https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=428&wysijap=subscriptions

Zawody 9/2021 (504)

Zawody sportowe są dziedziną aktywności, w której uznaniowość miała najmniej do powiedzenia. Wyniki rywalizacji najczęściej daje się wymierzyć i porównać nie pozostawiając wątpliwości. Oszustw, głównie w sędziowaniu, dopuszczano się oczywiście, ale wykryte sławy nie przynosiły. Dopingi stosowane na szeroką skalę z państwowym błogosławieństwem w Rosji przechodziły, ale już na arenie międzynarodowej nie koniecznie.
Wszystko do czasu. Feministki pokazały, że teoretyczne zrównanie płci (pięćdziesięciu paru) to za mało. Postęp robi swoje, a płeć to sprawa wyboru i można ją dowolnie zmieniać. Wystarczy, że jakiś biegacz, albo sztangista nie wyrabia, bo inni są od niego lepsi, to może poczuć się nagle kobietą, wykosić koleżanki i wypiąć płaską pierś do orderu.
W zawodach artystycznych już dawno przestały obowiązywać kanony oparte o estetykę. To nie skoki narciarskie, a co najwyżej skoki na kasę. Zdaje się panować zasada, że im gorszy film, książka, czy cokolwiek, co można nazwać dziełem artystycznym, tym lepiej. Konkurencja między grafomanami polega wyłącznie na tym, kto kogo zna i gdzie ma odpowiednie dojścia. Nowe wcielenie komuny, mimo iż z solidnym stażem i tradycją, jest jeszcze na dorobku i potrzebuje ludzi szkalujących Polskę w każdy dostępny, niewybredny sposób. Nagradza kasą i zaszczytami. Odbiorcy nagród i splendorów powinni zwracać uwagę na to, kto im te nagrody wręcza.
W tych zawodach najbardziej zawiedzeni są odbiorcy otrzymujący najczęściej badziewie zamiast sztuki.


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=427&wysijap=subscriptions

Przepis na film 8/2021 (503)

Po obejrzeniu serialu „Osiecka” naszły mnie pewne refleksje. Są dwie szkoły robienia filmów biograficznych: Falenicka i Otwocka. Jedna z nich jest tradycyjna, a druga postępowa.
Tradycyjnie brało się biografię przyszłego bohatera filmu, wynajdowało dramatyczne zwroty w jego życiorysie i budowało wokół nich scenariusz. Następnie wybierało się aktora, lub aktorkę przypominającą zewnętrznie odtwarzaną postać. Najczęściej aktor był przystojniejszy od oryginału. Składały się na to trzy czynniki. Prawdziwy bohater filmu dał się poznać z innych przymiotów niż uroda, a widz woli oglądać urodę, niż jej brak i po trzecie w zawodzie aktorskim nie łatwo byłoby znaleźć kogoś szczególnie brzydkiego. To wszystko – dawniej.
Nowoczesna, artystyczna szkoła filmowa odrzuca te przestarzałe kanony. Zagłębianie się w szczegóły życiorysu głównej postaci, to strata czasu. Wiadomo przecież, że pił (piła), bo gdyby nie, to jakim cudem mógłby osiągnąć popularność, jaką się cieszył (cieszyła)? Seks, to oczywista oczywistość, bo kto go nie uprawia? Widz lubi „momenty”, trzeba więc nimi film nasączyć maksymalnie. Odtwórczyni, czy odtwórca głównej postaci musi koniecznie być brzydszy od oryginału – w tym wypadku z dwóch powodów: widz może sobie lubić patrzeć na to co ładne, „artysta” jednak wie lepiej, co powinno mu się podobać, a poza tym aktorem obecnie nie zostaje się z powodu urody, ale raczej jej braku, więc nie ma z kogo wybierać. Kandydat na aktora nie musi odznaczać się urodą, czy dobrą dykcją, najważniejsze, żeby wykazywał się brakiem osobowości.
Jedno wszakże łączy obie szkoły – to mamrotliwość dialogów. Polska szkoła filmowa była prekursorką w tym zakresie. Nawet obecnie niektóre jeszcze kinematografie nie dorównują naszej pod tym względem. Cudzoziemscy aktorzy mówią tak, jakby to co mówią, miało jakiekolwiek znaczenie i musiało koniecznie dotrzeć do widza. Po co!?

  1. https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&ac tion=view&email_id=426&wysijap=subscriptions

Fabryka rowerów 7/2021 (502)

Liczba wypadków drogowych z udziałem rowerzystów zastraszająco rośnie. W roku 2018 rowerzyści uczestniczyli prawie w 5 tys. wypadków. Ilu z nich, lub przez nich zginęło – strach pomyśleć. W roku 2020 liczba ta spadła, ale tylko dzięki Covidowi. W sezonie letnim należałoby wszelkie wiadomości zaczynać od statystyk, ilu rowerzystów zginęło, ilu doznało trwałego kalectwa, ale też ile osób udało się uratować dzięki ich organom. Można nagrać film, w którym zamaskowani ludzie płaczą do kamery, a komentarz zawsze ten sam: o zagrożeniu!
Ktoś mógłby zapytać, po co to wszystko? Po to samo, po co wszelkie informacje zaczyna się od statystyki zgonów na mutującego wirusa. Jedna i druga informacja jest wybiórcza, uwzględniająca tylko jednych, pomijając wszystkich innych. Straszenie korona-wirusem urabia opinię publiczną. Kto na tym korzysta? Na pewno koncerny farmaceutyczne, których apetyt rośnie w miarę jedzenia. Właśnie obiecują, że szczepić nas będą trzy razy do roku – na razie, później się zobaczy, czy nie częściej.
Ale po co straszyć rowerzystami? Żeby ludzie zaczęli unikać jednośladów, dzięki czemu splajtuje fabryka rowerów. No chyba, że kierownictwo fabryki pozna się na sposobie prowadzenia interesu i za sponsoruje dziennikarzy, którzy nie będą już zaczynali wszelkich informacji od statystyki zgonów rowerzystów.
Ten sam numer można też powtórzyć z innymi dziedzinami gospodarki. Dziennikarstwo to potęga.

https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=425&wysijap=subscriptions