Sztuczni inteligenci 40/2026(794)

   Sztuczna inteligencja tym różni się od sztucznych inteligentów, że jest prawdziwa i na tym polega paradoks. Bycie „inteligentem” nobilitowało nawet za czasów PRL-u, który na sztandarach miał klasę robotniczą. Tamto zakłamanie różniło się od dzisiejszego kompleksem na tle właśnie braku klasy. Obecne tumany nie mają kompleksów na tym tle, przeciwnie głupota jest dla nich powodem do dumy. Liczy się przecież wyłącznie posłuszeństwo: albo wobec Moskwy, dzisiaj wobec Berlina. Ale czy bałwanom da się to wytłumaczyć? 
   Sztucznemu inteligentowi zdaje się, że jest „elitą”. Co rozumie jako prawo gardzenia wszystkimi myślącymi samodzielnie. Kogo mamy bać się bardziej: AI niekontrolowana, jest nieprzewidywalna, natomiast sztuczny inteligent wybierze zawsze najgorsze rozwiązanie każdego problemu. Da się coś z tym zrobić, czy czekamy, aż będzie za późno na ratunek? Chaos totalny już puka do drzwi.

100 pień

   ‒ Fahrenheita?– zapytał DUCH CZASU.
   ‒ Czego? – zdziwiła się Małgorzata.
   ‒ Stopni, no bo przecież nie Celsiusza?
   ‒ Wiem, że jest gorąco, ale nie chodzi mi o temperaturę.
   ‒ Czyżby to już było nasze setne spotkanie? 
   – Dlaczego tak myślisz?
   ‒ To może sto pytań bez odpowiedzi?
   –Podstawą jest nie tyle sto, co pień – podpowiedziała Małgorzata.
   ‒ Jak pień, drzewa?
   ‒ Albo stopień.
   ‒ Schodów?
   ‒ Może też być naukowy.
   ‒ Czy dobrze pamiętam, że jesteś magistrem od roślinek?
   ‒ Jestem. Bo co?
   ‒ Bo tu stopień, naukowy kojarzy mi się z pieńkiem i nie mam wcale na myśli naukowców z zakresu dendrologii. Teraz każdy profesor może być tępy jak pień. – podsumował DUCH CZASU.
   ‒ A może by tak zaaranżować sto pień na cześć Tuska? Odpowiednich „artystów” piejących pienia na jego chwałę znajdzie się na kopy ‒ uzupełniła Małgorzata.  

Cud odwracania cnót 39/2026(793)

„Wesołe jest życie staruszka…” uroczo śpiewał w Kabarecie Starszych Panów Wiesław Michnikowski. Satyrycy nie wiedzieli, że staną się wieszczami. Podobnie jak złośliwcy mawiający: „Nie pomoże blansz i róż, kiedy baba stara już”. Ten blansz i róż był nieodzowny, bo kobieta nieumalowana czuła się, jak nieubrana. Tak było dawnymi czasy, kiedy zarówno starsi panowie, jak i panie próbowali nie rozstawać się z młodością. Z różnym skutkiem, z zasady jednak przegrywali z kretesem, ale ostatnio wzięli odwet, bo teraz szpetota nie bierze się z naturalnej starości, a jest „wartością” samą w sobie.
To przekłada się też na inne aspekty życia, zwłaszcza kulturę. Twórcy kina zaczynali skromnie, od „poprawiania” Szekspira. Polscy „artyści” nie poprzestali na nim, bo do zohydzenia jest przecież tak wiele! Naszą perłę literacką – Lalkę można rozszarpać na kawałki i w taki sposób poskładać, żeby budziła odruch wymiotny. Tak zohydzonego Prusa młode pokolenie będzie omijało szerokim łukiem, zakładając, że w ogóle usłyszy o takim pisarzu, w aspekcie patriotycznej edukacji języka ojczystego.
A tak przy okazji, czy młode pokolenie rozumie sens słowa: cnota? Przypuszczam, że kojarzy się mu tylko z archaiczną literaturą, z czymś, czego należy się raczej wstydzić? Nastąpił swoisty cud odwracania cnót.
Reasumując: obecnie wesołe jest życie nie tylko staruszków, ale i nieudaczników wszelkiej maści, pełnosprawnych inaczej. Normalsi niech się nie wychylają, ich czas minął. Czy bezpowrotnie? Zobaczymy.

Cnoty i niecnoty

‒ Nie można być jednocześnie skąpym i rozrzutnym – stwierdziła Małgorzata.
‒ Ale można być oszczędnym i szczodrym zarazem – zauważył DUCH CZASU.
‒ Takich cnót już się nie spotyka.
‒ Może spotyka, tylko się o nich nie mówi.
‒ A właściwie dlaczego?
‒ Nie wypada. Tylko o tym co szpetne i podłe mówią wszyscy, zarówno zwolennicy, jak i krytycy.
‒ Wygląda na to, że dobro, piękno i zdrowy rozsądek wyszły z mody.
‒ Rzeczywiście, obecnie prawdziwa niecnota, jak kiedyś cnota, krytyki się nie boją. Najwyraźniej teraz niecnoty mają większe wzięcie od cnót – podsumował DUCH CZASU.

Dobre rady 38/2026(792)

Piekło wybrukowane jest ponoć dobrymi chęciami, a internet od czasu do czasu dobrymi radami. Można więc wykorzystać wiedzę tam zawartą, o tym jak się zdrowo odżywiać, a jakiego jedzenia unikać. Naukowcy mają szerokie, jak nigdy dotąd, pole do działania. Jednak w dobie powszechnej tolerancji kłamstwa, „doktorem” może być każdy i nikt nie docieka skąd taki osobnik czerpie wiedzę.   
Równie trudne jest przewidywanie mody, ponieważ odbiega ona na tyle od dobrego gustu, że nie można polegać na własnym poczuciu piękna, no chyba, że się ma wrodzony pociąg do brzydoty. Bywa przecież i tak.   
Dobre rady polityków są najłatwiejsze do zweryfikowania. Miłośnicy Szwabów myślą, że ich Führer oszwabia innych po to, by ich obsypać ukradzionym złotem. Nie chcą wierzyć w oczywistą oczywistość, że jego zadaniem jest doprowadzenie do powszechnej, ogólnopolskiej nędzy. Po to został tu przysłany, żeby zniszczyć wszystko, czego nie da się ukraść. Taki jakby dywersant na Titanicu. 
Spróbujmy pozatykać dziury w statku, którym jeszcze dryfujemy. Każdy może znaleźć jakieś małe poletko naprawy w państwie polskim „zarządzanym” obecnie przez jego wrogów. Może wszystkiego sknocić się nie da. To taka moja dobra rada.