‒ Coraz dziwniejsze są reklamy – stwierdziła Małgorzata. – Brak czegoś nie jest już wadą. Stał się zaletą. Cukier już nie krzepi, tylko szkodzi, zastąpiono go więc sacharyną (słodzikiem), która szkodzi bardziej, ale o tym się nie mówi.
‒ W historii tak bywało. Wmawiano ludziom, że margaryna zdrowsza jest od masła – przypomniał DUCH CZASU.
‒ A wegetarianizm, to samo dobro. Zapomina się jednak dodawać kto był najsławniejszym wegetarianinem.
‒ Kogo masz na myśli?
‒ Hitlera, oczywiście. Nawet swojego psa próbował odzwyczaić od jedzenia mięsa.
‒ Teraz jesteśmy uwalniani od wszystkiego, zwłaszcza od myślenia.
‒ Dzieciom nauka psuje nastrój. Szkoda jeszcze sportowców, którzy się tak męczą.
‒ Przyjdzie i na nich czas.
‒ Wracając do towarów, to zaletą wody gazowanej jest, to że jest mało gazowana, albo wcale – zauważyła Małgorzata.
‒ W ten sposób nie ma obawy, żeby komuś woda sodowa uderzyła do głowy.
Archiwum kategorii: Spotkania z Duchem Czasu
Drugie dno
‒ Dlaczego tylko drugie? – spytała Małgorzata. – W bezdennej demokracji, jak sama nazwa wskazuje, żadnego dna nie ma.
‒ Ale nie wiadomo jak Donald je rozumie – powiedział DUCH CZASU.
‒ Jest więcej słów zaczynających się na literę d, których Donald zdaje się nie rozumieć.
‒ Na przykład?
‒ Detoksykacja kraju z drani i durni.
‒ Jeśli dra nie i Dur nie, to co pozostaje?
‒ Niezawodny Covid.
‒ Myślisz, że jeszcze zadziała?
Ku skojarzeniom
– Kuku… – zaczęła Małgorzata.
– Na muniu. – dokończył DUCH CZASU.
– Dlaczego zaraz na muniu?
– A na czym?
– Zgadnij, albo zapytaj raczej co robi.
– Łka.
– Biedna, ale dlaczego?
– Bo kuku łka.
– Aha.
– Albo lepiej: łeczka.
– Co to jest łeczka?
– Też ptak. Kukułeczka kuka, chłopiec panny szuka.
– A może zamiast szukać, lepiej by latał?
– Nad kukułczym gniazdem?
– Gdyby takie istniało.
– Niekiedy odnoszę wrażenie, że wszyscy odbywamy czasami lot nad kukułczym gniazdem.
‒ No, może jednak nie wszyscy. My dwoje należymy do tych, co raczej twardo stąpają po ziemi.
– Racja. Lotów nad kukułczym gniazdem dokonują ci, dla których Qr jest przerywnikiem, bez którego nie potrafią sklecić najprostszego zdania.
– Zakładając, że nie jest to ciągłe wzywanie mamusi według domniemanej profesji.
Postęp
‒ Zaczęło się od „Babci Kasi” opluwającej nie tylko w przenośni, ale i dosłownie policjantów – stwierdziła Małgorzata.
– Zaczęło i skończyło – zauważył DUCH CZASU. – Niezawisły od prawa i rozsądku sąd ją uniewinnił, bo działała w słusznej sprawie.
‒ Inaczej, niż starsza pani, której nie podobało się to, co robił Owsiak i dała temu wyraz w e-mailu.
‒ Właśnie, wówczas policja wkroczyła do jej domu o szóstej rano, bo ta kobieta działała w niesłusznej sprawie.
‒ Ostatnio już nawet e-maila pisać nie trzeba, wystarczy sam zamiar napisania, a poza tym służby mogą cię w tym wyręczyć, preparując go w twoim imieniu.
‒ I zamknąć cię w areszcie wydobywczym na czas dowolny. Tylko patrzyć Małgorzato, jak znajdziesz się w „pudle”, za groźby karalne.
‒ Przeciwko komu?
‒ A chociażby nawet przeciwko samemu, „naszemu” premierowi, który raptem poczuje się przez ciebie nie tylko nękany, ale wręcz zagrożony.
Strój
‒ Nie strój zdobi człowieka – stwierdziła Małgorzata.
‒ A co? – spytał DUCH CZASU – czyżby tatuaże?
‒ Właśnie, oraz kolczyk w nosie.
‒ Dawniej kolczyki w nosie zakładano bydłu, ale nie dla ozdoby.
‒ Racja. U człowieka pełni on rolę podwójną. Prócz ozdoby można delikwenta prowadzić jak na sznurku.
‒ Bydło dosłownie, a człowieka w przenośni, jak rozumiem.
‒ Częściej „człowieczynię” ‒ uzupełniła Małgorzata.