‒ Walki z kim? – zapytał DUCH CZAS.
‒ Lista jest długa i stale rośnie – powiedziała Małgorzata. – Szkopy i kacapy nigdy się nie zmienią.
‒ Ale mogą się przyczaić tak skutecznie, żebyśmy w tym czasie zrobili coś dobrego dla Polski.
‒ Praca od podstaw, to nie walka.
‒ Zależy jak na to spojrzeć. Nierząd Tuska gotów jest ścigać każdego, kto ośmieli się działać dla dobra ogólnego.
‒ I trzeba wykazać się duchem walki, żeby mu się przeciwstawić?
‒ Jakie czasy i okoliczności, taka walka.
Archiwum kategorii: Spotkania z Duchem Czasu
Lalka ladacznica
‒ Czy to taka specjalna lalka do profesjonalnej deprawacji dzieci? – zapytał DUCH CZAS.
‒ Nie. To jest lalka dla dorosłych, wychowanych w pogardzie dla myślących – odparła Małgorzata.
‒ Czyżbyśmy kontynuowali rozmowę o nieszczęsnym serialu?
‒ Wiem, że to zabrzmi niewiarygodnie, ale osobiście znam kogoś, komu ta, tak zwana adaptacja „Lalki”, się podoba.
‒ De gustibus not disputandum est.
‒ Załóżmy.
‒ Czyli nachalna reklama zrobiła swoje – stwierdził DUCH CZASU.
‒ Myślę, że tu jest głębsze dno.
‒ Właściwym adresatem nie jest rodzimy sztuczny inteligent?
‒ Właśnie. Cudzoziemiec oglądający serial powinien nabrać przekonania, że Polacy, to tacy podludzie. Potwierdzać to powinna postać dziewiętnastowiecznej polskiej hrabiny, która klnie jak szewc i nie umie się zachować z klasą.
‒ Klasą panującą wówczas – zaznaczył DUCH CZASU – bo obecnie, takie zachowanie „nobilituje”.
100 pień
‒ Fahrenheita?– zapytał DUCH CZASU.
‒ Czego? – zdziwiła się Małgorzata.
‒ Stopni, no bo przecież nie Celsiusza?
‒ Wiem, że jest gorąco, ale nie chodzi mi o temperaturę.
‒ Czyżby to już było nasze setne spotkanie?
– Dlaczego tak myślisz?
‒ To może sto pytań bez odpowiedzi?
–Podstawą jest nie tyle sto, co pień – podpowiedziała Małgorzata.
‒ Jak pień, drzewa?
‒ Albo stopień.
‒ Schodów?
‒ Może też być naukowy.
‒ Czy dobrze pamiętam, że jesteś magistrem od roślinek?
‒ Jestem. Bo co?
‒ Bo tu stopień, naukowy kojarzy mi się z pieńkiem i nie mam wcale na myśli naukowców z zakresu dendrologii. Teraz każdy profesor może być tępy jak pień. – podsumował DUCH CZASU.
‒ A może by tak zaaranżować sto pień na cześć Tuska? Odpowiednich „artystów” piejących pienia na jego chwałę znajdzie się na kopy ‒ uzupełniła Małgorzata.
Cnoty i niecnoty
‒ Nie można być jednocześnie skąpym i rozrzutnym – stwierdziła Małgorzata.
‒ Ale można być oszczędnym i szczodrym zarazem – zauważył DUCH CZASU.
‒ Takich cnót już się nie spotyka.
‒ Może spotyka, tylko się o nich nie mówi.
‒ A właściwie dlaczego?
‒ Nie wypada. Tylko o tym co szpetne i podłe mówią wszyscy, zarówno zwolennicy, jak i krytycy.
‒ Wygląda na to, że dobro, piękno i zdrowy rozsądek wyszły z mody.
‒ Rzeczywiście, obecnie prawdziwa niecnota, jak kiedyś cnota, krytyki się nie boją. Najwyraźniej teraz niecnoty mają większe wzięcie od cnót – podsumował DUCH CZASU.
Demoniczna powinność
– Jaką korzyść mają rządzący z tego, że niszczą wszystko co popadnie? – spytała Małgorzata.
– A konkretnie? – spytał DUCH CZASU.
– Od klimatu począwszy, a na zdrowiu kończąc. Czy umiesz wytłumaczyć dlaczego oni to robią?
– Pewne poczynania zdają się mieć sens z ich punktu widzenia.
– Jak wywołanie tej niby pandemii?
– Chociażby. Tu przetestowano praktycznie ludność całego globu na odporność propagandy siejącej strach.
– A co sieją „klimatolodzy”? Rozumiem, że niszczą polski przemysł, żeby nie był konkurencją dla niemieckiego, ale przy okazji niszczą i ten własny.
– Tu należałoby odwołać się do doświadczeń egzorcystów.
– Powiało grozą.
– Bo dotykamy zła w najczystszej postaci. Demony zostały wysłane na ziemię, żeby zaprowadzić tu piekło. Robią co mogą, bo jak się nie sprawdzają muszą wracać skąd przyszły.
– A piekło zaprowadzane przez nich na ziemi jest jednak nieco lżejsze od ich rodzimego? – upewniła się Małgorzata.