Archiwum kategorii: Spotkania z Duchem Czasu

Wiedza wiedźm

– Czy da się wybierać między wiedzą wiedźm a czarem czarodziejek? – spytała Małgorzata.
– Nie, bo byłby to wybór między tym co mądre, a tym co powabne – stwierdził DUCH CZASU.
– Rzeczywiście, chociaż jedno drugiemu atrakcyjności nie ujmuje. Jak myślisz, czy czarownice czarowały?
‒ Na tyle samo zapewne, na ile wiedźmy zagrażały wiedzą, którą posiadły.
‒ A jakby to przełożyć na dzisiejszą rzeczywistość?
‒ Pytasz o podział na czarowne czarodziejki i stare wiedźmy, którym się zdaje, że wszystko wiedzą lepiej?
‒ Nie zupełnie – odparła Małgorzata. ‒ Zwłaszcza przemądrzałe paniusie nie koniecznie są leciwe, częściej nawet to małolaty.
‒ W takim razie wracamy znowu do podziału: na uczucia i rozum.
‒ Kto jest groźniejszy: władający emocjami, czy wiedzą?
‒ Władca wiedzą, szczególnie „tajemną”, jeśli da się ludziom wmówić, że ją posiada.
‒ A właściwie, po co ten podział? Jak się ma wystarczający zasięg przekazu, to można ludziom wmówić wszystko, zarówno kogo kochać, jak i kogo nienawidzić. Przykładów z życia nie brakuje.
‒ Zwłaszcza kogo podziwiać, żeby bez szemrania wykonywali jego głupie rozkazy – zauważył DUCH CZASU.
‒ Bo tylko ci na górze wiedzą, co dla tych na dole jest najlepsze?
‒ Tak, to niezawodna droga, żeby wprowadzić powszechny zamordyzm, bez podziału na czarownice i wiedźmy!

Woda sodowa

   ‒ Coraz dziwniejsze są reklamy – stwierdziła Małgorzata. – Brak czegoś nie jest już wadą. Stał się zaletą. Cukier już nie krzepi, tylko szkodzi, zastąpiono go więc sacharyną (słodzikiem), która szkodzi bardziej, ale o tym się nie mówi.
   ‒ W historii tak bywało. Wmawiano ludziom, że margaryna zdrowsza jest od masła – przypomniał DUCH CZASU.
   ‒ A wegetarianizm, to samo dobro. Zapomina się jednak dodawać kto był najsławniejszym wegetarianinem.
   ‒ Kogo masz na myśli?
   ‒ Hitlera, oczywiście. Nawet swojego psa próbował odzwyczaić od jedzenia mięsa. 
   ‒ Teraz jesteśmy uwalniani od wszystkiego, zwłaszcza od myślenia. 
   ‒ Dzieciom nauka psuje nastrój. Szkoda jeszcze sportowców, którzy się tak męczą.
   ‒ Przyjdzie i na nich czas.
   ‒ Wracając do towarów, to zaletą wody gazowanej jest, to że jest mało gazowana, albo wcale – zauważyła Małgorzata.
   ‒ W ten sposób nie ma obawy, żeby komuś woda sodowa uderzyła do głowy.

Drugie dno

‒ Dlaczego tylko drugie? – spytała Małgorzata. – W bezdennej demokracji, jak sama nazwa wskazuje, żadnego dna nie ma.
‒ Ale nie wiadomo jak Donald je rozumie – powiedział DUCH CZASU.
‒ Jest więcej słów zaczynających się na literę d, których Donald zdaje się nie rozumieć.
‒ Na przykład?
‒ Detoksykacja kraju z drani i durni.
‒ Jeśli dra nie i Dur nie, to co pozostaje?
‒ Niezawodny Covid.
‒ Myślisz, że jeszcze zadziała?

Ku skojarzeniom

   – Kuku… – zaczęła Małgorzata. 
   – Na muniu. – dokończył DUCH CZASU.
   – Dlaczego zaraz na muniu?
   – A na czym?
   – Zgadnij, albo zapytaj raczej co robi. 
   – Łka.
   – Biedna, ale dlaczego?
   – Bo kuku łka.
   – Aha.
   – Albo lepiej: łeczka.
   – Co to jest łeczka?
   – Też ptak. Kukułeczka kuka, chłopiec panny szuka.
   – A może zamiast szukać, lepiej by latał?
   – Nad kukułczym gniazdem?
   – Gdyby takie istniało.
   – Niekiedy odnoszę wrażenie, że wszyscy odbywamy czasami lot nad kukułczym gniazdem.
   ‒ No, może jednak nie wszyscy. My dwoje należymy do tych, co raczej twardo stąpają po ziemi.
   – Racja. Lotów nad kukułczym gniazdem dokonują ci, dla których Qr jest przerywnikiem, bez którego nie potrafią sklecić najprostszego zdania.
   – Zakładając, że nie jest to ciągłe wzywanie mamusi według domniemanej profesji.

Postęp

   ‒ Zaczęło się od „Babci Kasi” opluwającej nie tylko w przenośni, ale i dosłownie policjantów – stwierdziła Małgorzata. 
   – Zaczęło i skończyło – zauważył DUCH CZASU. – Niezawisły od prawa i rozsądku sąd ją uniewinnił, bo działała w słusznej sprawie.
   ‒ Inaczej, niż starsza pani, której nie podobało się to, co robił Owsiak i dała temu wyraz w e-mailu. 
   ‒ Właśnie, wówczas policja wkroczyła do jej domu o szóstej rano, bo ta kobieta działała w niesłusznej sprawie.
   ‒ Ostatnio już nawet e-maila pisać nie trzeba, wystarczy sam zamiar napisania, a poza tym służby mogą cię w tym wyręczyć, preparując go w twoim imieniu.
   ‒ I zamknąć cię w areszcie wydobywczym na czas dowolny. Tylko patrzyć Małgorzato, jak znajdziesz się w „pudle”, za groźby karalne.
   ‒ Przeciwko komu?
   ‒ A chociażby nawet przeciwko samemu, „naszemu” premierowi, który raptem poczuje się przez ciebie nie tylko nękany, ale wręcz zagrożony.