Archiwum kategorii: Aktualności

Cud odwracania cnót 39/2026(793)

„Wesołe jest życie staruszka…” uroczo śpiewał w Kabarecie Starszych Panów Wiesław Michnikowski. Satyrycy nie wiedzieli, że staną się wieszczami. Podobnie jak złośliwcy mawiający: „Nie pomoże blansz i róż, kiedy baba stara już”. Ten blansz i róż był nieodzowny, bo kobieta nieumalowana czuła się, jak nieubrana. Tak było dawnymi czasy, kiedy zarówno starsi panowie, jak i panie próbowali nie rozstawać się z młodością. Z różnym skutkiem, z zasady jednak przegrywali z kretesem, ale ostatnio wzięli odwet, bo teraz szpetota nie bierze się z naturalnej starości, a jest „wartością” samą w sobie.
To przekłada się też na inne aspekty życia, zwłaszcza kulturę. Twórcy kina zaczynali skromnie, od „poprawiania” Szekspira. Polscy „artyści” nie poprzestali na nim, bo do zohydzenia jest przecież tak wiele! Naszą perłę literacką – Lalkę można rozszarpać na kawałki i w taki sposób poskładać, żeby budziła odruch wymiotny. Tak zohydzonego Prusa młode pokolenie będzie omijało szerokim łukiem, zakładając, że w ogóle usłyszy o takim pisarzu, w aspekcie patriotycznej edukacji języka ojczystego.
A tak przy okazji, czy młode pokolenie rozumie sens słowa: cnota? Przypuszczam, że kojarzy się mu tylko z archaiczną literaturą, z czymś, czego należy się raczej wstydzić? Nastąpił swoisty cud odwracania cnót.
Reasumując: obecnie wesołe jest życie nie tylko staruszków, ale i nieudaczników wszelkiej maści, pełnosprawnych inaczej. Normalsi niech się nie wychylają, ich czas minął. Czy bezpowrotnie? Zobaczymy.

Dobre rady 38/2026(792)

Piekło wybrukowane jest ponoć dobrymi chęciami, a internet od czasu do czasu dobrymi radami. Można więc wykorzystać wiedzę tam zawartą, o tym jak się zdrowo odżywiać, a jakiego jedzenia unikać. Naukowcy mają szerokie, jak nigdy dotąd, pole do działania. Jednak w dobie powszechnej tolerancji kłamstwa, „doktorem” może być każdy i nikt nie docieka skąd taki osobnik czerpie wiedzę.   
Równie trudne jest przewidywanie mody, ponieważ odbiega ona na tyle od dobrego gustu, że nie można polegać na własnym poczuciu piękna, no chyba, że się ma wrodzony pociąg do brzydoty. Bywa przecież i tak.   
Dobre rady polityków są najłatwiejsze do zweryfikowania. Miłośnicy Szwabów myślą, że ich Führer oszwabia innych po to, by ich obsypać ukradzionym złotem. Nie chcą wierzyć w oczywistą oczywistość, że jego zadaniem jest doprowadzenie do powszechnej, ogólnopolskiej nędzy. Po to został tu przysłany, żeby zniszczyć wszystko, czego nie da się ukraść. Taki jakby dywersant na Titanicu. 
Spróbujmy pozatykać dziury w statku, którym jeszcze dryfujemy. Każdy może znaleźć jakieś małe poletko naprawy w państwie polskim „zarządzanym” obecnie przez jego wrogów. Może wszystkiego sknocić się nie da. To taka moja dobra rada.

Co znaczy PO? 37/2026(791)

       PO znaczy powszechne oszwabianie, ale nie tylko przez nasz (?) nierząd, pod wodzą Tuska. To już trend światowy. Kłamać każdy może, jeden lepiej, drugi gorzej. Tylko frajer trzyma się zasad, których prawie nikt już nie zauważa, a tym bardziej nie docenia. Chciało by się wiedzieć, czy np. sensacyjny przekaz o odkryciu naukowym to prawda, czy chodzi tylko o kliknięcia, albo kupno jakiegoś badziewia.
       Kompromitacja kolejnych środowisk takich jak: prawnicy, dziennikarze, lekarze i naukowcy właśnie, zniechęca do poszukiwań relacji z prawdziwych odkryć. Pomyśleć, że dzieje się to w czasach, kiedy wymiana doświadczeń jest na wyciągnięcie ręki. Na tle tego, to Pani Dulska jest wzorem moralności. 
       Pozostaje tylko zaufanie do osób, które nie oszukują, bo są i takie, ale coraz trudniej je wyłowić. Dawniej można było polegać na wspólnocie, jaką była rodzina, i coraz szersze kręgi, na narodzie kończąc. Wszystko to rozsypuje się, jak domek z kart.
       A gdyby tak spróbować wykorzystać kłamstwo w zacnym celu? Powszechne jest przekonanie (niestety słuszne), że Polak Polakowi bywa wrogiem. Zwłaszcza można się o tym przekonać zagranicą. Zacznijmy sobie wmawiać, że wspieramy się wzajemnie z tej tylko przyczyny, że czujemy się Polakami. Kłamstwo stale powtarzane staje się prawdą.

Pełzająca okupacja 36/2026(790)

W porównaniu z tamtą, mającą początek 1 września 1939r. obecna „niemiecka okupacja” to zaledwie próba zastąpienia Generalnej Guberni Unią Europejską. Jest jeszcze czas, żeby się tej niemieckiej dominacji przeciwstawić. Najwdzięczniejszym poletkiem do działania jest kultura. Skarbów kultury niemieccy bandyci nie oddadzą, a te wytwarzane obecnie też by „przytulili”, gdyby były coś warte.
Tak jak dawniej, tak i teraz literatura broni się najlepiej. Tylko trzeba, żeby powstawała i docierała do „szerokich mas”, a film jest jej najlepszym przekazem, zwłaszcza, że konkurencji nie widać. Im więcej kanałów i stacji telewizyjnych, tym więcej powtórek, jakby już nikt niczego nowego nie był w stanie wymyślić.
Zakładam, że film, czyli słowo połączone z obrazem nadal znajduje odbiorców. Może inaczej: film znajdowałby odbiorców, gdyby chciał i umiał opowiadać o naszym życiu w sposób logiczny i atrakcyjny. Musiałaby się tylko skrzyknąć grupa ludzi, którzy coś umieją i coś im się chce.
Wracając do porównania z „państwem podziemnym” za czasów okupacji niemieckiej, zastanówmy się co twórcom takich filmów grozi obecnie. Dekonspiracja? W dobie powszechnej anonimowości nikt nie musiałby podawać danych osobowych, gdyby nie chciał. Donosicieli można by tropić i eliminować. A krety mogłyby być usuwane, za krecią robotę, też po cichu. Tu pole dla amatorskiego kontrwywiadu, a przy okazji podpowiedź scenariusza.
Dawniej wyprodukowanie filmu kosztowało krocie. Dziś praktycznie można zrobić go za darmo z udziałem sztucznej inteligencji. Wystarczy skrzyknąć ludzi mających coś do powiedzenia i umiejących to przekazać. To jeden ze sposobów zatrzymania pełzającej okupacji zaplanowanej z niemieckim perfekcjonizmem, jak zwykle przez Niemców.

Pierwszy sekretarz 35/2026(789)

Po Rewolucji Październikowej odziedziczyliśmy „pierwszych sekretarzy” zamiast jakichś tam prezesów, czy innych przewodniczących. I wcale nie wynikało to z analfabetyzmu „klasy robotniczej”, jakby się mogło wydawać, a z chytrej podmianki. Władzę sprawował nie figurant, a jego niby prawa ręka. Później, ta ręka, jako pięść, władzą z nikim dzielić się nie zamierzała.
Wspominam o tym nie bez powodu. Obecny rząd-nierząd składa się z rekordowej ilości ministrów, którzy nie mają zielonego pojęcia, czym ich resorty powinny się zajmować. Zgodnie z wytycznymi Unii Europejskiej, są przecież wyłącznie od wprowadzania chaosu i rozwałka Państwa Polskiego. Dobrze im to idzie, bo wystarczą zaniechania, tego, co konieczne dla sprawnego działania. W tym celu pozwalniano, gdzie to tylko było możliwe, ludzi kompetentnych.
Ale przecież nie wszystkich. Może to czas na budowanie państwa podziemnego jak w Generalnej Guberni? Prócz „pierwszych sekretarzy” na intratnych stanowiskach, pozostali jeszcze ludzie biegli w dziedzinach, którymi się zajmują, pozbawieni pazerności na prestiżowe stanowiska. Trzeba ich namówić, żeby niepostrzeżenie działali na dobro Polski. Taka piąta kolumna we własnym kraju, tyle, że na odwyrtkę.