U zarania dziejów człowiek, musiał się ruszać, żeby zdobyć pożywienie i znaleźć bezpieczne miejsce do przetrwania. Było to konieczne minimum do egzystencji. Później, kiedy te potrzeby zostały zaspokojone, wymyślił gimnastykę i sport, żeby mieć powód do „zatrudniania” mięśni. Taniec stał się kolejnym pretekstem do ruchu, nie tyle z konieczność, co dla przyjemności.
Siedemdziesiąt lat temu Amerykanie tańczyli rock and rola (link poniżej), a my im zazdrościliśmy. W 1956 roku następowała w Polsce obiecująca „odwilż”, ale towarzysze radzieccy upierali się i narzucali nam swoje nieznośne czastuszki. Wiek dwudziesty stał się końcowym etapem możliwości optimum w wielu zakresach życia człowieka współczesnego.
Wiek dwudziesty pierwszy zapoczątkował erę maksimum. Przyszły czasy, kiedy można wszystko, tylko nikt na nic nie ma już ochoty. Po co się męczyć? Nawet zamiast iść na spacer można mieć urządzenie poruszające mięśnie. Pojechać można wszędzie, ale po co? Żeby pstryknąć sobie fotkę? To też da się zrobić nie ruszając się z fotela. Nuda chaosu może i wyczerpuje, ale tak niezauważalnie. A czy maksymalnie? Osądźcie sami.
PS link: rock 1956 https://youtu.be/-eJOJhwgluE
Wszystkie wpisy, których autorem jest M.Todd
Strój
‒ Nie strój zdobi człowieka – stwierdziła Małgorzata.
‒ A co? – spytał DUCH CZASU – czyżby tatuaże?
‒ Właśnie, oraz kolczyk w nosie.
‒ Dawniej kolczyki w nosie zakładano bydłu, ale nie dla ozdoby.
‒ Racja. U człowieka pełni on rolę podwójną. Prócz ozdoby można delikwenta prowadzić jak na sznurku.
‒ Bydło dosłownie, a człowieka w przenośni, jak rozumiem.
‒ Częściej „człowieczynię” ‒ uzupełniła Małgorzata.
Lipa 24/2026(778)
Zdążyliśmy się przyzwyczaić, do tego, że oświadczenia Tuska, nieważne czego by dotyczyły, to zawsze wielka lipa. Ludzie prawi nie potrafią tego zaakceptować i nadal się oburzają. A ci od lewizny wszelakiej, uważają, że tak trzeba, bo „populistów” należy oszwabiać na każdym polu i nieustannie.
Lipy jako drzewa (są apolityczne), niezależnie od tego, czy są sprowadzane z Niemiec za ciężkie pieniądze, czy krajowe, kierują się swoją naturą, nie bacząc na ważną rolę w kalendarzu, jaką przyszło im pełnić. A przecież to od nich właśnie nadano nazwę siódmemu miesiącowi roku. Bo w tym właśnie miesiącu kwitły lipy dostarczając pszczołom nektar przerabiany przez nie na miód lipowy. Teraz, nie wiedzieć czemu, lipom zaczęło się spieszyć. Kwitną o miesiąc wcześniej, niektóre nawet pod koniec maja.
Natomiast dlaczego spieszy się oszustom wyłudzającym pieniądze, nie trudno zgadnąć. Chcą je po prostu mieć. Władza może się zmienić i żegnaj dojna krowo. Obecnie, taka państwowa instytucja jaką jest ZUS ubzdurała sobie, że czegoś tam nie zapłaciłam przed dziesięciu laty. Oni nie reagowali o czasie, a teraz naliczają mi odsetki za każdy dzień zwłoki, bo jak widać, ich przedawnienie nie obowiązuje. Obawiam się, że gdybym nawet zaczęła zbierać plastykowe butelki, wzorem tak zwanej „klasy średniej”, nie uchroni mnie to przed bankructwem i bezdomnością. No chyba, że przewidziana jest dla mnie jakaś przytulna cela z wiktem i opierunkiem...
Instrukcja obsługi
‒ Co sądzisz o takiej instrukcji „obsługi” podejrzanego? – spytała Małgorzata.
‒ Chodzi o kolejność działań? ‒ upewnił się DUCH CZASU.
‒ Właśnie. Najpierw zakłada się takiej osobie kajdanki, a później żąda okazania dowodu osobistego.
‒ Sprytne. Za Stalina najpierw człowieka kneblowano, a później kazano mu zeznawać.
Oczko 23/2026(777)
Czy puszczam do Państwa „oczko”? Pewnie tak, bo trzy razy siedem, to dwadzieścia jeden, czyli oczko właśnie, inaczej: wygrana. Hazard jest mi obcy, więc nie będę dalej ciągnęła tego wątku. Ale może czas na czwarty tomik felietonów zakończony tym właśnie numerem 777? Co wydrukowane, tego nie da się skasować jednym kliknięciem.
O czym tu by pisać, nie popadając w skrajny pesymizm? Trudno bowiem nie zauważyć, że Unia Europejska konsekwentnie i ciężko pracuje nad tym, żeby lekarze niszczyli zdrowie, prawnicy prawo, uniwersytety wiedzę, prasa informację, a banki ekonomię.
Jedynie „Prawdziwy Europejczyk polskiego pochodzenia” nie musi się martwić, bo ma zaprzyjaźnionego lekarza, sędziego, rektora i redaktora, a dotacje należą mu się z przynależności i racji samego istnienia.
Na marginesie, warto wspomnieć, że z informacją bywa różnie, bo to zależy od tego, z jakiego źródła i kto te „wiadomości” czerpie. Mimo to, należy odnotować niewątpliwy sukces obecnej władzy, jeśli chodzi o wmówienie pewnego przekonania. Większość Polaków zdaje się wierzyć, że Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina istniał zawsze. Nawet udało się na to nabrać Sztuczną Inteligencję. Robi ona filmy o przedwojennej Warszawie z PKiN w tle. Sztuczna inteligencja tworzy więc sztuczną historię, podobnie jak niektórzy historycy, a bardziej politycy.