Medycyna i polityka 6/2020 (449)

Dosypywanie pieniędzy do chorej służby zdrowia, to jak „maść na szczury” – niczego nie zmieni. W przychodniach może znajdą się nowe meble, a w szpitalach sprzęt wysoko zaawansowanej technologii, którego nie ma kto obsługiwać, bo ci, którzy to potrafili dawno powyjeżdżali za chlebem, tam gdzie lepiej im płacą.
Wszyscy wiedzą, że wykształcenie lekarza kosztuje krocie. Podatnik finansuje to bez mrugnięcia okiem, bo nie ma bladego pojęcia, że wyrzuca pieniądze w błoto. Wystarczyłoby, żeby student medycyny otrzymywał kredyt w wysokości kosztów jego kształcenia, który byłby zobowiązany spłacić z przyszłych godziwych zarobków w kraju. Takie rozwiązanie byłoby w interesie Polaków. Dlaczego więc się go nie wprowadza? Bo może nie byłoby to korzystne dla krajów, do których nasi absolwenci wyjeżdżają. Albo na przykład wielkie korporacje farmaceutyczne na to się nie zgadzają. Nasuwa się pytanie – kto tu rządzi? Zostawmy jednak to pytanie na razie bez odpowiedzi, zwłaszcza, że pewnemu super doktorowi wydaje się, że rządzi on i tylko on.
A może rzeczywiście ma coś do powiedzenia ten lekarz-łapówkarz, który wielokrotnie, skromnie podkreśla, że jest trzecią osobą w państwie, ale zachowuje się jak pierwsza. Właśnie ogłosił, że prezydent Francji uzyskał u niego zgodę na audiencję. Ciekawe czego miałaby ta konsultacja dotyczyć – łapówek, czy pałowania przeciwników politycznych na ulicach francuskich miast? A może to tylko okazja do dalszego nadymania się własną wielkością albo rywalizacja kto bardziej przekroczy granicę śmieszność?
Nad balonem z wirusem w koronie, chociaż to też styk medycyny z polityką, zastanowimy się innym razem.

Aktorzy i autorzy 5/2020 (448)

Teatr polityczny nigdy chyba nie był tak wiernym odwzorowaniem teatru tradycyjnego jak obecnie; zarówno dobrego, jak i niestety, tego bardzo kiepskiego. A może dawniej przestrzegano bardziej zasady: „jak nie potrafisz, to nie pchaj się na afisz”, może staranniej dobierano aktorów? Albo przeciwnie, chodzi właśnie o to, że teraz do głupka łatwiej trafi przekaz nieporadnego półgłówka? Jeszcze za PRL-u było takie hasło: „piękne dziewczęta na ekrany”. W tamtej ponurej rzeczywistości uroda i talent były w cenie, na przekór szarej codzienności. Polityką nikt normalny się nie interesował. Obecnie jest odwrotnie. Uroda czy talent to przymioty raczej obciążające. Szpetota i głupota wyznaczają trendy nie tylko w sztuce, ale i w polityce.
Nieszczęsna Grecia robi paskudne miny, bo niczego innego nie potrafi. Wystarcza to jednak, żeby „możni tego świata” pragnęli się z nią fotografować. Dobremu, czy kiepskiemu aktorowi ktoś jednak musi pisać role. Kto pisze rolę kandydatce na prezydentę jest bez znaczenia, bo ona nie umie nawet jej przeczytać, a jak powie coś od siebie, to włos się jeży na głowie. Nie warto znęcać się nad nieudacznicami, bo same zgotowały sobie ten los i o dziwo! – czerpią z niego korzyści, jakich wielu im zazdrości.
Bywają i dobrzy aktorzy w tym politycznym teatrze. Dobry aktor, to taki, który wygląda jakby mówił od siebie. A w mądrym teatrze, padają też mądre słowa, na ile prawdziwe, można się przekonać później. Ale kto jeszcze pamięta, co zostało powiedziane przedwczoraj? Najważniejsze jednak pytanie, to kto tak naprawdę pisze scenariusze tym utalentowanym aktorom? Korporacje? Lobbiści? Agenci, swoi czy może obcy?
Mam nadzieję, że nikt z wyżej wymienionych. Zapewne ponosi mnie tylko fantazja niespełnionego dramaturga.

Magiczna liczba 4/2020 (447)

Są dwa zasadniczo odmienne sposoby zdobywania majątku – ciężką pracą, lub rozbojem. Polacy od wieków preferowali ten pierwszy sposób, a nasi sąsiedzi ten drugi. Bóg jeden wie jak nam, Polakom udawało się przetrwać te wszystkie wyniszczające wojny, ciągłe rozboje i totalny rabunek. Może zawdzięczamy to hołdowanym wartościom wyższym niż „mamona”? Wartości muszą się jednak przejawiać w działaniu, a bez majątku nie da się zdobyć, ani utrzymać odpowiedniego prestiżu i koło się zamyka.
Przed nami znowu trudny czas. Rosja z Izraelem, przy tradycyjnym wsparciu Niemiec i Francji znowu szyją nam buty. Jawne zakłamywanie historii najnowszej nie ma na celu zwykłej chęci dokuczenia nam. Chodzi o kolejną, totalną grabież na mocy aktu 447 Just. Oni próbują przekonać Świat, że Polacy ponoszą winę za wszelkie zło, jakie się działo i nadal dzieje. W obliczu takiego straszliwego wroga cel uświęca środki. Mienie bezdziedziczne w całym cywilizowanym świecie przechodzi na rzecz skarbu państwa kraju, w którym się znajduje. Zrobienie wyjątku na rzecz organizacji żydowskich w Polsce zostanie zaakceptowane i nikt nie kiwnie palcem. Prawa należy przestrzegać, ale przecież nie w wypadku narodu ponoszącego winę za wszelkie nieszczęścia dwudziestego wieku!
„A imię jego czterdzieści i cztery”, do czego dodajmy jeszcze siódemkę i otrzymamy kolejny numer niniejszego felietonu. Zatem magiczna liczba 447 nie musi nam się kojarzyć wyłącznie z żydowskimi urojonymi roszczeniami

Link do Sobotnika

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=342&wysijap=subscriptions

Opium dla mas 3/2020 (446)

Komuniści zwykli byli mawiać, że religia to „opium dla mas” i próbowali to „opium” jakoś tak zastąpić, aby pozbawić masy wszelkiej nadziei na normalne życie. Aż przyszły wreszcie czasy, kiedy prawdziwe narkotyki na tyle potaniały, że masy mogą mieć do nich szeroki dostęp, co się przekłada na bełkot przedstawicieli lewackich mas w sejmie oraz wielu samorządach lokalnych. Doczekaliśmy się zatem wielu małych, za to prawdziwych związków radzieckich, radzących o bzdurach klimatyczno genderowych. Lewactwo nie musi już zawstydzać katolików nazywając religię „opium dla mas”. Narkotyki potaniały i można je dostarczać bezpośrednio do szkół, zamiast podróbki, jaką zdaniem lewaków jest religia chrześcijańska. Inne religie, szczególnie islam, oczywiście żadnym „opium” nie są i nigdy nie były.
Rewolucję w Rosji komuniści rozpoczęli od tego samego co teraz jest w modzie, czyli od wyuzdania seksualnego. Stalin zajęty mordowaniem wszystkich potencjalnych przeciwników, a zwłaszcza Polaków, którzy znaleźli się w jego zasięgu, zorientował się wreszcie, że zaraz nie będzie miał kim rządzić, bo dzieci przestały się rodzić. Był zmuszony zmienić politykę i zaniechać dalszego promowania rozwiązłości.
Czasy się zmieniły i narkotyki stale są dostępne dla mas, co widać po niektórych przedstawicielach ludu w sejmie. Trudno sobie wyobrazić, że wygłaszanie piramidalnych bzdur byłoby możliwe bez odpowiednich dopalaczy. Nie zmieniła się tylko istota komunizmu – zawsze apeluje on do ukierunkowanej nienawiści. Dawniej proponował nienawidzić każdego, kto ma coś, czego tobie brak. Po nachapaniu się czerwona burżuazja nie zrezygnuje jednak z nienawiści, jako siły przewodniej całej ideologii. Na szczęście dla siebie mogła wrócić do starych, wypróbowanych metod. W Polsce ostała się przecież religia i na niej, jako „opium dla mas” skupia się ciągle nienawiść tych demokratycznych „światłych elit”.

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=339&wysijap=subscriptions

Opium dla mas 3/2020(446)

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=339&wysijap=subscriptions