Poradnik hipochondryka 1/2025(705)

Na medycynie zna się podobno każdy. Ja do wyjątków nie należę i też pragnę udzielić dobrej rady osobom często ulegającym przeziębieniom. Jakiś czas temu posłuchałam internetowego lekarza, który zalecał, na uśmierzenie bólu stawów, jedzenie ½ ząbka czosnku dziennie. Stawy dokuczają mi nadal, ale jako „efekt uboczny” zauważyłam, że przestałam się przeziębiać. Inną korzyścią „uboczną” może być dystans utrzymywany przez bliskich i dalekich znajomych, którzy przestaną rzucać nam się na szyję z byle okazji, albo i bez niej. Może warto wziąć to pod uwagę?
Dobre rady w internecie, dotyczące zdrowia, bywają często wykluczające się wzajemnie. Rysunek przedstawiający kogoś niewyspanego po 10 godzinach snu i innego radosnego po 6 godzinach, z pewnością nie jest reklamą środka nasennego, ale czy można mu ufać? Zwłaszcza, iż tuż obok, ktoś inny przekonuje, że im dłużej śpisz, tym dłużej żyjesz…
Stąd już tylko krok do wszelakich innych rad, zarówno zbawiennych, jak i zgubnych. Wcale nie trzeba być hipochondrykiem, żeby im ulegać. Wystarczy zawierzyć szarlatanom sprawującym jakąkolwiek władzę nad nami, żeby znaleźć się na dnie. I nie wyłącznie samego „premiera” Tuska mam na myśli.

Rekordy (nie)sprawiedliwości 52/2024(704)

Z Nowym Rokiem lubimy się pocieszać (lub straszyć) przepowiedniami. Ostateczna reforma sądownictwa będzie zarówno pociechą dla przestępców wszelkiej maści, jak i ostateczną klęską ludzi uczciwych.
Obawiam się, że Resort (nie)Sprawiedliwości sięgnie po rekord Guinness’a, w kategorii sądów najwolniejszych i najbardziej niezależnych od prawa, logiki i zdrowego rozsądku. Gdyby to się Tuskowi udało wprowadzić, to mógłby zmienić nazwisko na Koniecpolski.
Na szczęście większość przepowiedni się nie sprawdza. W tym wypadku wiele zależy od nas samych. Spróbujmy odsunąć od władzy mafię, która po 13 grudnia ubiegłego roku dorwała się do władzy. Bo jak nie, to zostanie nam odebrane wszystko z wolnością na czele. Uwaga!!! To już trwa! A zatem życzmy sobie przywrócenia prawa, jak rozumieją je zwykli Polacy, nie tylko chrześcijanie.

Dobroć, czy mądrość? 51/2024(703)

Te dwie cechy uzupełniają się. Mądrość bez dobroci staje się cwaniactwem, a dobroć bez mądrości, to bezradna dobrotliwość, która może przynieść więcej zła, niż dobra.
Życzę Państwu pogodnych Świąt Bożego Narodzenia w gronie osób bliskich, dobrych i mądrych.

Zuchwała kradzież 50/2024(702)

Mieliśmy już Milicję Obywatelską, Platformę Obywatelską, Koalicję Obywatelską (założoną dla upamiętnienia 13 grudnia), czyli wprowadzenia stanu wojennego przez Jaruzelskiego, który nie mógł się doprosić od Kremla wkroczenia do Polski wojsk radzieckich.
Czas na dobitniejsze określenie demokracji. Była „ludowa” w odróżnieniu od „sanacyjnej”. Dlaczego nie miałaby być „obywatelska” w odróżnieniu od „PiS-owskiej”? Pytanie chyba na miejscu.
Jak to się ma do zapowiedzianej – zuchwałej kradzieży? Niepotwierdzone źródło podało, że jeden z kilkuset ministrów w obecnym rządzie zapytany, o to co jest ważniejsze: słońce, czy księżyc? Odparł bez wahania: Księżyc oczywiście, bo świeci nocą, a słońce świeci za dnia, kiedy i tak jest widno.
Ten geniusz spostrzegawczości ma podobno obiecany awans do samej Brukseli, jeśli tylko uda mu się sformułować oskarżenie przeciwko dwóm takim… co ukradli księżyc. Będzie poważny problem, bo jeden ze złodziei nie żyje. Pozostał już tylko ten drugi, ale nie oznacza to, że może uniknąć kary za próbę zuchwałej kradzieży i udział w dwuosobowej zorganizowanej grupie przestępczej, której przewodził niejaki Makuszyński.
Na szczęście, w tamtych czasach działało dzielne ZOMO udaremniając niecny zamiar kradzieży księżyca. Potomkowie tamtej formacji żądają jednak ukarania niedoszłego złodzieja choćby za sam złodziejski zamiar. W tym celu zawiązali nową fundację pod nazwą „Uwolnić księżyc”. Nastąpiło to oczywiście 13 grudnia br. na forum Wolnej Demokracji Obywatelskiej pod przewodnictwem samego Szambolana Warszawy, który pretenduje do stanowiska prezydenta… kto wie, może nawet srebrnego globu? Mógł Twardowski wylądować na księżycu, oferując duszę diabłu, może też Trzaskowski.

W Berlinie bez zmian 49/2024(701)

Niespełna 100 lat temu prasa donosiła, że w Berlinie biją homoseksualistów i żydów. Teraz Berlińczycy mają powtórkę z historii. Jest pewna różnica, chociaż niewielka. Wówczas napastnikami byli podobno niebieskoocy blondyni, a obecnie są nimi najczęściej czarnoskórzy muzułmanie, sprowadzeni żeby rozprawili się z chrześcijanami. Czyżby Niemcy byli tak tępi, że nie widzą tej „powtórki z rozrywki”? A może to takie niemieckie poczucie humoru, z którego raczej nie słyną?
Geszeft, to jest to, na czym się znają i konkurują z żydami od zawsze. Może stąd wzięły się te pogromy w postaci kryształowych nocy?
Tak się dziwnie składa, że po przegranej II Wojnie Światowej zbrodniarze niemieccy znaleźli przytulisko w Ameryce Południowej, a teraz właśnie stamtąd mamy czerpać żywność, po wykończeniu przez UE (czytaj Niemców) europejskiego rolnictwa wyśrubowanymi normami, nie obowiązującymi na tamtym kontynencie.
Jak to się ma do klimatu w imię którego likwiduje się nasze rolnictwo? Zobaczymy, kiedy nad Amazonką wykarczują resztkę lasów tropikalnych pod uprawy, które będziemy musieli konsumować z braku czegoś lepszego.
Może powinniśmy już teraz wyartykułować apel „3 x NIE”? Nie chcemy niemieckich nieudaczników, żeby nami rządzili według prawa, jak oni je rozumieją.