Ku skojarzeniom

   – Kuku… – zaczęła Małgorzata. 
   – Na muniu. – dokończył DUCH CZASU.
   – Dlaczego zaraz na muniu?
   – A na czym?
   – Zgadnij, albo zapytaj raczej co robi. 
   – Łka.
   – Biedna, ale dlaczego?
   – Bo kuku łka.
   – Aha.
   – Albo lepiej: łeczka.
   – Co to jest łeczka?
   – Też ptak. Kukułeczka kuka, chłopiec panny szuka.
   – A może zamiast szukać, lepiej by latał?
   – Nad kukułczym gniazdem?
   – Gdyby takie istniało.
   – Niekiedy odnoszę wrażenie, że wszyscy odbywamy czasami lot nad kukułczym gniazdem.
   ‒ No, może jednak nie wszyscy. My dwoje należymy do tych, co raczej twardo stąpają po ziemi.
   – Racja. Lotów nad kukułczym gniazdem dokonują ci, dla których Qr jest przerywnikiem, bez którego nie potrafią sklecić najprostszego zdania.
   – Zakładając, że nie jest to ciągłe wzywanie mamusi według domniemanej profesji.

Świat „jak gdyby” 26/2026(780)

Coraz więcej osób nie jest przekonanych do poglądów przez siebie wygłaszanych. Przejawia się to permanentnym powtarzaniem zaklęcia „jak gdyby”, mającym pokazać dystans do własnych słów. Bo przecież poglądy, czy informacje dnia dzisiejszego nie wiadomo jak długo będą obowiązywały. Jutro może nastąpić zwrot o 180 stopni.
Są jednak wyjątki. Pewna „dziennikarka” obiecała, że nie zajmie się żadnymi aferami rządu Tuska do czasu, kiedy nie zostaną rozliczone te pisowskie. Czyli nigdy, bo niezmiernie trudno jest rozliczyć coś, co nigdy nie miało miejsca. To są zagadnienia należące do tak zwanej fikcji politycznej.
A przecież, wbrew pozorom, żyjemy w rzeczywistości spójnej, w której części puzzli do siebie pasują, tylko trzeba to zauważyć. Demonstrowanie brzydoty ma cel odstraszający. Brzydka dziewczyna nie jest nagabywana przez brzydkiego i zniewieściałego młodzieńca, a to z kolei nie „grozi” założeniem rodziny. I o to właśnie chodzi!
Zalet głupoty wszelakiej nie ma co nawet wyliczać, bo lista rośnie lawinowo i niestety nie „tak jakby”, tylko naprawdę.

4
1

Postęp

   ‒ Zaczęło się od „Babci Kasi” opluwającej nie tylko w przenośni, ale i dosłownie policjantów – stwierdziła Małgorzata. 
   – Zaczęło i skończyło – zauważył DUCH CZASU. – Niezawisły od prawa i rozsądku sąd ją uniewinnił, bo działała w słusznej sprawie.
   ‒ Inaczej, niż starsza pani, której nie podobało się to, co robił Owsiak i dała temu wyraz w e-mailu. 
   ‒ Właśnie, wówczas policja wkroczyła do jej domu o szóstej rano, bo ta kobieta działała w niesłusznej sprawie.
   ‒ Ostatnio już nawet e-maila pisać nie trzeba, wystarczy sam zamiar napisania, a poza tym służby mogą cię w tym wyręczyć, preparując go w twoim imieniu.
   ‒ I zamknąć cię w areszcie wydobywczym na czas dowolny. Tylko patrzyć Małgorzato, jak znajdziesz się w „pudle”, za groźby karalne.
   ‒ Przeciwko komu?
   ‒ A chociażby nawet przeciwko samemu, „naszemu” premierowi, który raptem poczuje się przez ciebie nie tylko nękany, ale wręcz zagrożony.

Minimum, optimum, maksimum 25/2026(779)

U zarania dziejów człowiek, musiał się ruszać, żeby zdobyć pożywienie i znaleźć bezpieczne miejsce do przetrwania. Było to konieczne minimum do egzystencji. Później, kiedy te potrzeby zostały zaspokojone, wymyślił gimnastykę i sport, żeby mieć powód do „zatrudniania” mięśni. Taniec stał się kolejnym pretekstem do ruchu, nie tyle z konieczność, co dla przyjemności.
Siedemdziesiąt lat temu Amerykanie tańczyli rock and rola (link poniżej), a my im zazdrościliśmy. W 1956 roku następowała w Polsce obiecująca „odwilż”, ale towarzysze radzieccy upierali się i narzucali nam swoje nieznośne czastuszki. Wiek dwudziesty stał się końcowym etapem możliwości optimum w wielu zakresach życia człowieka współczesnego.
Wiek dwudziesty pierwszy zapoczątkował erę maksimum. Przyszły czasy, kiedy można wszystko, tylko nikt na nic nie ma już ochoty. Po co się męczyć? Nawet zamiast iść na spacer można mieć urządzenie poruszające mięśnie. Pojechać można wszędzie, ale po co? Żeby pstryknąć sobie fotkę? To też da się zrobić nie ruszając się z fotela. Nuda chaosu może i wyczerpuje, ale tak niezauważalnie. A czy maksymalnie? Osądźcie sami.
PS link: rock 1956 https://youtu.be/-eJOJhwgluE

Strój

‒ Nie strój zdobi człowieka – stwierdziła Małgorzata.
‒ A co? – spytał DUCH CZASU – czyżby tatuaże?
‒ Właśnie, oraz kolczyk w nosie.
‒ Dawniej kolczyki w nosie zakładano bydłu, ale nie dla ozdoby.
‒ Racja. U człowieka pełni on rolę podwójną. Prócz ozdoby można delikwenta prowadzić jak na sznurku.
‒ Bydło dosłownie, a człowieka w przenośni, jak rozumiem.
‒ Częściej „człowieczynię” ‒ uzupełniła Małgorzata.