Lipa 24/2026(778)

   Zdążyliśmy się przyzwyczaić, do tego, że oświadczenia Tuska, nieważne czego by dotyczyły, to zawsze wielka lipa. Ludzie prawi nie  potrafią tego zaakceptować i nadal się oburzają. A ci od lewizny wszelakiej, uważają, że tak trzeba, bo „populistów” należy oszwabiać na każdym polu i nieustannie.
   Lipy jako drzewa (są apolityczne), niezależnie od tego, czy są sprowadzane z Niemiec za ciężkie pieniądze, czy krajowe, kierują się swoją naturą, nie bacząc na ważną rolę w kalendarzu, jaką przyszło im pełnić. A przecież to od nich właśnie nadano nazwę siódmemu miesiącowi roku. Bo w tym właśnie miesiącu kwitły lipy dostarczając pszczołom nektar przerabiany przez nie na miód lipowy. Teraz, nie wiedzieć czemu, lipom zaczęło się spieszyć. Kwitną o miesiąc wcześniej, niektóre nawet pod koniec maja.
   Natomiast dlaczego spieszy się oszustom wyłudzającym pieniądze, nie trudno zgadnąć. Chcą je po prostu mieć. Władza może się zmienić i żegnaj dojna krowo. Obecnie, taka państwowa instytucja jaką jest ZUS ubzdurała sobie, że czegoś tam nie zapłaciłam przed dziesięciu laty. Oni nie reagowali o czasie, a teraz naliczają mi odsetki za każdy dzień zwłoki, bo jak widać, ich przedawnienie nie obowiązuje. Obawiam się, że gdybym nawet zaczęła zbierać plastykowe butelki, wzorem tak zwanej „klasy średniej”, nie uchroni mnie to przed bankructwem i bezdomnością. No chyba, że przewidziana jest dla mnie jakaś przytulna cela z wiktem i opierunkiem... 
5
1

Instrukcja obsługi

‒ Co sądzisz o takiej instrukcji „obsługi” podejrzanego? – spytała Małgorzata.
‒ Chodzi o kolejność działań? ‒ upewnił się DUCH CZASU.
‒ Właśnie. Najpierw zakłada się takiej osobie kajdanki, a później żąda okazania dowodu osobistego.
‒ Sprytne. Za Stalina najpierw człowieka kneblowano, a później kazano mu zeznawać.

Oczko 23/2026(777)

Czy puszczam do Państwa „oczko”? Pewnie tak, bo trzy razy siedem, to dwadzieścia jeden, czyli oczko właśnie, inaczej: wygrana. Hazard jest mi obcy, więc nie będę dalej ciągnęła tego wątku. Ale może czas na czwarty tomik felietonów zakończony tym właśnie numerem 777? Co wydrukowane, tego nie da się skasować jednym kliknięciem.
O czym tu by pisać, nie popadając w skrajny pesymizm? Trudno bowiem nie zauważyć, że Unia Europejska konsekwentnie i ciężko pracuje nad tym, żeby lekarze niszczyli zdrowie, prawnicy prawo, uniwersytety wiedzę, prasa informację, a banki ekonomię.
Jedynie „Prawdziwy Europejczyk polskiego pochodzenia” nie musi się martwić, bo ma zaprzyjaźnionego lekarza, sędziego, rektora i redaktora, a dotacje należą mu się z przynależności i racji samego istnienia.
Na marginesie, warto wspomnieć, że z informacją bywa różnie, bo to zależy od tego, z jakiego źródła i kto te „wiadomości” czerpie. Mimo to, należy odnotować niewątpliwy sukces obecnej władzy, jeśli chodzi o wmówienie pewnego przekonania. Większość Polaków zdaje się wierzyć, że Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina istniał zawsze. Nawet udało się na to nabrać Sztuczną Inteligencję. Robi ona filmy o przedwojennej Warszawie z PKiN w tle. Sztuczna inteligencja tworzy więc sztuczną historię, podobnie jak niektórzy historycy, a bardziej politycy.

Rozrywka

‒ Lubisz kryminały? – spytała Małgorzata.
‒ Jako rozrywkę, tak. Pod warunkiem jednak, że nie ogranicza się do samych scen rozrywania ludzi na strzępy. – stwierdził DUCH CZASU.
‒ Wolisz takie polegające na rozwiązywaniu zagadki, jak w serialu Columbo?
‒ Właśnie.
‒ Obawiam się, że nie wszyscy odczytują właściwie na czym polega urok porucznika.
‒ Twoim zdaniem na czym, bo chyba nie na stroju?
‒ Mylisz się. Ten prochowiec ma duże znaczenie.
‒ A zauważyłaś, że bywa nadużywany, zwłaszcza w scenach na plaży?
‒ Zauważyłam.
‒ Bo albo roznegliżowanym dziewczynom powinno być zimno, albo porucznik powinien się pocić.
‒ Podejrzewam, że tym prochowcem zafascynowali się twórcy innego serialu. Porucznika zastąpili koszmarną babą, a prochowiec radziecką uszatką.
‒ Skąd to wiesz?
‒ Serial jest emitowany na sąsiednim kanale telewizyjnym, ale nie mogę się zmusić do oglądania go dłużej niż trzy sekundy.
– To i tak jesteś wytrzymała.

Nauka, to lubię 22/2026(776)

   Pewien niemiecki uczony wpadł na genialny pomysł. Brał dowolną naukową hipotezę i ją „udowadniał”, zgarniając liczne nagrody. Nikt z zainteresowanych nie śmiał podważać wyników jego prac, mimo iż sam nie był w stanie powtórzyć eksperymentu. Wygodniej było uznawać za prawdę, to czego nikomu innemu udowodnić się nie udawało. Oszwabieni przez szwaba zostali liczni naukowcy, którym naiwność przecież nie przystoi.
   Skoro można naciągać naukowców, to co dopiero zwykłych szaraczków. Mój komputer nie zauważył jakoś, że „mieszka” w Warszawie i uporczywie wciska mi prognozę pogody przewidzianą dla Gdyni. Nie pozwala wyperswadować sobie, że pogoda na wybrzeżu mnie nie interesuje.
   Jeszcze lepsza jest sytuacja w wojsku. Mieszkając w pobliżu cytadeli, często słyszę przenikliwe wycie dochodzące z samochodu pancernego. Kiedyś spytałam kierowcę po co włącza taki przeraźliwy  alarm. Odpowiedział, że to nie on. Alarm działa automatycznie, kiedy włącza się bieg wsteczny. Czyż nie jest to genialne urządzenie na czas wojny? Wróg od razu będzie wiedział gdzie ma strzelać, bo się wycofują i jeszcze to obwieszczają!