Jak pozbyć się ostatecznie wroga? Zabijając go – to oczywiste. Ba, ale jak wrogiem jest cały albo prawie cały naród? Trzeba zastosować chińskie zalecenia takie jak: deprawacja elit państwa, które chce się pokonać. I z tym właśnie mamy do czynienia, czyli wspieraniem wszelkich patologii. Wróg nie zaniedbuje również troski o przyszłe elity – stąd postulat deprawacji od najmłodszych lat.
Zapaść służby zdrowia to też nie przypadek. Chory Polak to bezbronny Polak. Natomiast chorzy z miłości do anty-PiS-u, w ramach walki z mową nienawiści, skłonni są zabić każdego, kto ośmiela się nie podzielać ich poglądów i pasji. Dlatego przestrzegałabym przed zbliżaniem się do takich osobników, bo grozi to utratą zdrowia, a nawet życia.
Skąd się to bierze? Za komuny byliśmy nie tylko najweselszym barakiem w obozie, ale i największym, a co za tym idzie, i najniebezpieczniejszym dla sowietów. Tu właśnie z gniewu ogólnospołecznego zrodziła się „Solidarność” i wykrętna odpowiedź w postaci okrągłego stołu, przy którym nas ostatecznie wykantowano i okradziono.
Inne państwa postkomunistyczne nie borykają się z aż takimi jak my problemami, bo lepiej lub gorzej, ale jakoś się z komunistami rozliczyły. My daliśmy się nabrać na kredyt okrągłego stołu i stale płacimy za to wysokie, pewnie wieczne odsetki. Odzyskanie suwerenności to niełatwe zadanie, zwłaszcza gdy ma się stale na karku totalną targowicę i tych, którym owi zdrajcy Polski chlipią w rękaw. Dlatego przy całej sympatii dla ruchów narodowych powinniśmy nadal wspierać zjednoczoną prawicę, bo tylko ona ma realną siłę opierać się rozwrzeszczanemu, tęczowemu lewactwu.
Gabinet cieniasów
Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Gabinet cieniasów
Występują: Premier i Kandydaci na ministrów
Premier: Co to ja chciałem, k… Aha, już wiem. Przedstawcie swoje postulaty, bo musimy być przygotowani, gdy dojdziemy ponownie, k…, do władzy.
Kandydatka I: W trybie pilnym należy zlikwidować podział na szatnie męskie i żeńskie.
Premier: Bardzo słuszny postulat. Każdy zawodnik może przecież poczuć się, k…, kobietą albo, k…, mężczyzną w zależności od okoliczności. Tekę ministra sportu masz, k…, zapewnioną.
Kandydatka II: No, nie wiem, czy tylko kobietą lub mężczyzną. Mamy wszak 58 płci.
Premier: Co, k…, proponujesz?
Kandydatka II: Stworzenie odrębnego Ministerstwa, k…, Równości.
Premier: Bardzo słuszny postulat. Tekę nowego ministra masz, k…, zapewnioną. Kto, k…, następny?
Kandydatka III: Jestem przedstawicielką Zjednoczonego Klubu Producentów Farmaceutycznych i zostałam oddelegowana na stanowisko Ministra Zdrowia.
Premier: To oczywiste, k… O, przepraszam panią, zabrzmiało dwuznacznie.
Kandydatka III: Nic nie szkodzi. Ja, k…, przywykłam do tego określenia.
Premier: Następna.
Kandydat IV: Dlaczego nie „następny”? Co z parytetami?
Premier: Parytet obowiązuje tylko w jedną stronę, k… Ale dobrze, czego chcesz?
Kandydat IV: Ministerstwa Nauki. Mój dziadek i ojciec pobierali nauki w Moskwie…
Premier: W porządku, k… Twoje kwalifikacje są powszechnie znane. Jakieś postulaty?
Kandydat IV: Zniesienie przymusu nauki historii.
Kandydatka V: O przepraszam, wystarczy wrócić do starych podręczników i jeszcze raz przemyśleć lektury, k…, szkolne. Przypomnieć „Jak hartowała się stal”…
Premier: Zaczekaj, k… Zaraz wrócimy do szkolnictwa podstawowego, którego będziesz ministrem. Na razie rozmawiamy o szkolnictwie, k…, wyższym.
Kandydat IV: Właśnie. Proponuję również znieść przymus nauki matematyki.
Premier: Bardzo słusznie, k… Tabliczkę mnożenia każdy może przecież sam wyguglać.
Kandydatka VI: Ministerstwo, k…, Kultury należałoby podzielić. Jeden człowiek, k…, nie ogarnia przecież tego wszystkiego, co się wyprawia w Internecie i w ogóle.
Premier: Przewidujemy osobne ministerstwo do walki z mową nienawiści, k… W sumie będzie, k…, 111 ministerstw. Nikt z naszych, k…, nie pozostanie bez teki.
Kandydatka VII: Będziemy super, k…, nowocześni!
Premier: Tak, k… W ramach nowatorstwa, jako pierwsi na świecie, k…, połączymy resort spraw wewnętrznych, k…, i zagranicznych, to oszczędzi zbędnego przepływu informacji.
Kandydatka VII: A co z urzędnikami? I kto stanie na czele tego super-ministerstwa?
Premier: Wszyscy zachowają stanowiska, a na czele widziałbym, k…, hrabinę Tuman von Hochsztapler.
Kandydatka V: Poradzi sobie, k..?
Premier: Bez wątpienia, k… Nikt chyba nie ma, k…, wątpliwości, skąd płyną dyrektywy.
KURTYNA
Dyktatura 10/2019 (401)
Właściciel sklepu przyłapał złodzieja na gorącym uczynku. Złodziej okazał się recydywistą, który bezczelnie oskarżył sklepikarza, że ten go uwięził. Żadne dowody nie potwierdzały zeznań złodzieja, a mimo to „niezawisły sąd” mu uwierzył i skazał właściciela sklepu „prawomocnym wyrokiem w imieniu RP” za znęcanie się nad „biednym” złodziejem. Nie jest to niestety historyjka wymyślona na potrzeby kabaretu, a oczywisty dowód na istnienie dyktatury w naszym nieszczęśliwym kraju.
Cóż to za dyktatura? „Proletariacka” odeszła przecież do lamusa. Czyżby to ta osławiona „dyktatura kobiet”, z którą tak dzielnie walczy jedna z posłanek na sejm? Można by tak założyć, gdyby „nadzwyczajna kasta” sędziowska składała się z samych kobiet, ale tak nie jest. Wydaje się, że po prostu prawo kaduka jest nadrzędne nad każdym innym prawem, może z wyłączeniem jedynie praw fizyki.
Kto zatem ma przywilej kierowania się logiką? Wydaje się, że każdy, a urzędnicy państwowi powinni mieć nawet taki obowiązek. Niestety, w dyktaturze obowiązują procedury. Za ich złamanie można ponosić odpowiedzialność, za brak logiki raczej nie. Ale „niezawisłego sądu” nawet procedury nie obowiązują, a jedynie lojalność mafijna. Kto zrozumie lepiej złodzieja niż inny złodziej?
A wszystko to zawdzięczamy okrągłemu stołowi, przy którym komuniści podzielili się władzą ze swoimi agentami.
Wyssane
Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Wyssane
Występują: Helga i Wańka
Wańka: Gładko łyknęli.
Helga: Co?
Wańka: To upokorzenie, że antysemityzm wyssali z mlekiem matki.
Helga: Nie wiem, czy tak gładko. Kpią sobie, że ten antysemityzm został wyssany nie tyle z mlekiem matki, co z brudnego palca.
Wańka: Szkoda, że minęły dawne dobre czasy, w których za głupie żarty wsadzano do tiurmy.
Helga: Teraz nawet za obrazę majestatu cara do paki nie pakują.
Wańka: Przesada. Wszyscy przecież już i tak wiedzą, że kto nie kocha Wladimira Wladimirowicza, ten Żyd.
Helga: Chyba jednak nie wszyscy. Trolle nikogo nie oszczędzają.
Wańka: Nie zrozumiałaś, na czym rzecz polega.
Helga: To mnie oświeć.
Wańka: Korzystamy z trolli, które robią to za bezdurno.
Helga: Jak to, nie płacicie im?
Wańka: W tym wypadku jedyną zapłatą jest satysfakcja, że swoich osobistych wrogów też mogą nazywać Żydami.
Helga: I to im wystarcza?
Wańka: Każdy prawdziwy fanatyk brzydzi się pieniędzmi, a przynajmniej powinien.
Helga: Uważasz, że to wasz patent, sprawdzany i udoskonalany systematycznie od rewolucji październikowej?
Wańka: Masz wątpliwości? A Hitler od kogo się uczył?
Helga: Od Lenina, który wcześniej pobrał nauki w Niemczech, czyż nie?
Wańka: Mniejsza o to, kto od kogo. Najważniejsze, że to stale działa.
Helga: Zarzut jest o tyle dobry, że można go postawić każdemu i nie wymaga udowadniania czegokolwiek.
Wańka: Właśnie. Nieważne, co delikwent zrobił, czy powiedział, czyim jest synem czy wnukiem. Można go napiętnować bezkarnie i na tym polega frajda!
KURTYNA
Bomba 9/2019 (400)
Na czym polega szantaż doskonały? Na tym, żeby szantażowanego pozbawić alternatywy i dostać to, co się chce. Dobrym przykładem może być zażądanie od Polski przez Izrael 400 milionów zł rocznie na walkę z antysemityzmem. Żydzi stawiają sprawę jasno: jak nie dacie, to widomy znak, że jesteście antysemitami; jak dacie, to znaczy, że poczuwacie się do antysemityzmu! Inaczej byście przecież pieniędzy nie dawali. Czysty majstersztyk z przedwojennego Kercelaka!
Naiwnością jest wskazywanie na narastającą falę antysemityzmu we Francji czy Niemczech i porównywanie z sytuacją u nas. Wszyscy, a zwłaszcza Żydzi, wiedzą o tym doskonale. Nie chodzi przecież o jakieś tam fakty, a o pretekst! Mamy zostać oskubani do czysta, bez szans na obronę. No, chyba… chyba, że schronimy się, nie daj Boże, pod szeroko rozpostarte skrzydła kremlowskiego czarnego dwugłowego orła. Układ rosyjsko-niemiecki będzie już wiedział, jak nam dogodzić. Poplecznicy Putina zacierają zapewne ręce. Bomba z opóźnionym zapłonem już tyka. Nie wiadomo tylko, kiedy i czy wybuchnie.
To jest jubileuszowy, czterechsetny odcinek, mam nadzieję, że nie ostatni i że dotrze do wszystkich z listy, chociaż z tym różnie bywa. Trzeba się cieszyć, że felietony jeszcze docierają mimo niepoprawnych politycznie treści w nich zawieranych.