A jednak! 22/2019 (413)

Okazało się, że jednak jesteśmy społeczeństwem coraz bardziej świadomym! Tusk przekonywał nas, żebyśmy nie robili polityki, bo i tak nic od nas nie zależy. Miał wówczas rację. Ale ta racja przegrała w konfrontacji z oczekiwaniami narodu. Po dojściu prawicy do władzy okazało się, że jednak potrafimy myśleć, zmobilizować się i utrzymać to, co udało się osiągnąć.
Dobrze jest uświadomić sobie, o co chodzi PiS-owi, a o co Anty-PiS-owi. Ekipa obecnie rządząca wykazała empatię wobec tych, którym z jakichś powodów nie powiodło się oraz podjęła próbę naprawy państwa i wyciągnięcia go z zapaści spowodowanej rządami PO/PSL. Taka naprawa wymaga czasu i taktyki wobec grabieżców wszelkiej maści, wrogów wewnętrznych i zewnętrznych.
Anty-PiS gardzi ludźmi, chce wyłącznie apanaży dla siebie, gotów jest sprzedać nawet własną matkę za psi pieniądz byle komu, wygaduje bzdury i obiecuje wszystkim wszystko. Tylko najmniej spostrzegawczy mogą dawać się nabierać kolejny raz na obietnice, których partie zgromadzone w Koalicji Europejskiej nigdy przecież nie zamierzają dotrzymać.
Dlatego porozumienie między prawicą działającą dla Polski a anty-prawicą działającą na szkodę Polski jest absolutnie niemożliwe. Mówią odrębnymi językami polskimi, mimo iż słowa, jakimi się posługują, brzmią tak samo.

RIM czy MIR

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
RIM czy MIR

Występują: Helga i Wańka

Helga: Zakładamy nową partię.
Wańka: Kto z kim?
Helga: To chyba oczywiste.
Wańka: My dwoje?
Helga: Na razie tylko my. Ale trzeba rozejrzeć się za jakimiś znakomitymi patronami takimi jak Róża… Jak ona się nazywa?
Wańka: Imię Róży…
Helga: Nie, to powieść, a ja mam na myśli prawdziwą bohaterkę.
Wańka: Różę Luksemburg?
Helga: Ją też, jej imieniem coś tam nazwiemy, ale na razie musimy opierać się na osobach ciągle żywych.
Wańka: Jak Róża Tuman von Hochsztapler?
Helga: O! Właśnie, chociaż nie jestem pewna, czy nie przekręciłeś jej nazwiska.
Wańka: Na pewno nie.
Helga: W takim razie przejdźmy do rzeczy.
Wańka: Nareszcie! Po co nam nowa partia?
Helga: Bo stare szybko się zużywają. „Ruch Palikota”, „Nowoczesna”, „Wiosna” – to wszystko są jednorazówki. Namącą i odchodzą w niepamięć.
Wańka: Takie przecież ich zadanie. Tu przecież tylko szmal się liczy.
Helga: Nie o tym teraz.
Wańka: Na rozmowę o forsie nigdy nie jest za wcześnie.
Helga: Jasne. Sponsorują nas jak zwykle niemieckie fundacje rządowe, a prócz nich Największy Dobroczyńca Ludzkości.
Wańka: Jeśli tak, to jestem spokojny.
Helga: Pani kanclerz życzy sobie, żebyśmy wymyślili jakąś optymistyczną nazwę. Co myślisz o „Równość i Miłość”?
Wańka: W skrócie RiM?
Helga: Dobrze brzmi, prawda?
Wańka: Lepiej byłoby od tyłu: MiR.
Helga: A niezbyt z rosyjska?
Wańka: Taka malutka prowokacja dla tych, co jeszcze coś kumają.
Helga: W takim razie dobrze, niech uczucia będą na pierwszym miejscu, czyli „Miłość i Równość”!

KURTYNA

Rodzinna pogawędka

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Rodzinna pogawędka

Występują: Babcia i Wnuczek

Wnuczek: Przyznasz chyba, że Sejm dał plamę.
Babcia: Z czym konkretnie?
Wnuczek: Jeszcze pytasz?
Babcia: Domyślam się, że chodzi ci o odrzucenie procedowania ustawy „Anty 447 Just”.
Wnuczek: To rejterada po kolejnej szykanie ze strony Izraela! Chowanie głowy w piasek…
Babcia: Nie wykluczam, że masz rację, ale zastanówmy się nad innym scenariuszem.
Wnuczek: Proszę bardzo. Jakim?
Babcia: Wiesz, że ta ustawa uchwalona przez Kongres Amerykański nie ma żadnego prawnego umotywowania?
Wnuczek: A oni są głupkami, którzy nie wiedzieli, co uchwalają?
Babcia: Tego nie powiedziałam. Rzecz w tym, że obie strony są świadome, iż na gruncie prawnym żądania żydowskie są bezpodstawne. Trzeba zatem stworzyć wokół sprawy takie zamieszanie, żeby o prawo nikt nie zapytał.
Wnuczek: I ta napaść na polskiego ambasadora miała temu służyć?
Babcia: Nie wykluczyłabym tego. To jedna z cegiełek tej konstrukcji. Ważniejsze jest jednak coś innego.
Wnuczek: Co mianowicie?
Babcia: Samo już procedowanie ustawy „Anty 447 Just” przez Sejm sugerowałoby, że traktujemy tę amerykańską jak zgodną z prawem.
Wnuczek: No… Rzeczywiście.
Babcia: W tym właśnie tkwi szkopuł.
Wnuczek: Pułapka, w którą sami moglibyśmy wpaść.

KURTYNA

Etyka 21/2019 (412)

Komuniści mają w zwyczaju zmieniać znaczenie słów, o czym mogliśmy się przekonać niejednokrotnie. Zdążyliśmy się przyzwyczaić, że „tolerancja” oznacza podziw dla zboczeńców. Pedofilia bywa naganna albo przeciwnie – jest wyrazem postępu, zależnie od tego, kto ją uprawia.
Natomiast słowo „etyka”, podobnie jak „cnota”, wyszło z użycia i praktyki. Czy rzeczywiście etyka nie jest nam potrzebna? Prosty przykład – prosisz lekarza o jakąś fizykoterapię na bolący kręgosłup. „Nowoczesny” lekarz, pozbawiony etyki, jest przede wszystkim biznesmenem. Jeśli pracuje dla NFZ, to wie, że już zapłaciłeś, co musiałeś, i bez terapii możesz się obyć. Jeśli taki sam „nowoczesny” lekarz pracuje dla kliniki prywatnej, przepisze ci wszystko, czym zakład dysponuje, a jeśli ci to zaszkodzi, to tym lepiej, będziesz już dozgonnym pacjentem. Złoty środek nie istnieje, bo to wymagałoby etyki. Karykaturą zawodu lekarskiego jest niejaka Ewa Kopacz, bez względu na jej gruntowną wiedzę o dinozaurach, i tu komentarz jest chyba zbędny.
Strajk nauczycieli pokazał, że dla „nowoczesnego pedagoga” też liczy się wyłącznie mamona. W środowisku akademickim trwa walka na układy i granty, o etyce, jeśli ktoś słyszał, to lepiej, żeby się do tego nie przyznawał. Nadzwyczajna kasta prawnicza sędziów wykazuje się głębokim przywiązaniem do kasy, co zapewnia jej „należne” miejsce w korupcji.
Złoty cielec stał się bogiem dla wszystkich „wierzących inaczej”. Bez pieniędzy trudniej jest osiągać cele, a ci, którzy mają ich nadmiar, cierpią na brak pomysłu, jak je sensownie wydawać. Zastanówmy się co pożytecznego możemy zrobić bez pieniędzy.

Dzieli nas pamięć 20/2019 (411)

W kwietniu obchodziliśmy, jak zwykle hucznie, kolejną rocznicę powstania w getcie warszawskim. Wiele lat zamilczania prawdy o powstaniu warszawskim przez żydokomunę i zastępowania go tym epizodem z getta miało zaowocować powszechną niepamięcią o heroicznym zrywie Polaków przeciw trwającej okupacji niemieckiej i przyszłej, wieloletniej, sowieckiej. Po utworzenia Muzeum Powstania Warszawskiego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego sytuacja trochę się zmieniła, ale tylko lokalnie na naszym polskim podwórku. Świat nadal w tej sprawie wie tylko to, co Żydzi chcą, żeby wiedział. To oni serwują informacje. Szkoda, że nadal nie doceniamy siły żydowskich mediów i techniki zamilczania.
Miesiąc temu znani i mniej znani dawali się obfotografowywać z żonkilami pod propagandowym hasłem Łączy nas pamięć. A tymczasem to owa pamięć nas dzieli. Przemysł Holokaustu właśnie próbuje spieniężyć wierutne kłamstwo na temat drugiej wojny światowej, zamieniając role ofiar z oprawcami.
Rozbój i rabunek w biały dzień ma się niebawem dokonać na naszych oczach. W ubiegłą sobotę byłam na masowej demonstracji (zdjęcie poniżej) przeciwko ustawie 447 just. Fakt, że prawo uchwalone przez Kongres Amerykański nijak się ma do prawa obowiązującego w całym cywilizowanym świecie, w tym w USA, wcale nie chroni nas przed grabieżą. W felietonie zatytułowanym Adekwatna odpowiedź proponowałam, żeby Amerykanie ustanowili u siebie prawo umożliwiające przejmowanie majątku bez-spadkowego przez organizacje narodowościowe tych narodów, których członkiem był spadkodawca. A może Pułaski albo Kościuszko zostawili majątek, który znacznie przewyższyłby roszczenia żydowskie? Warto się nad tym zastanowić.
Ostatnie wydarzenia rozwiewają jednak wątpliwości. Nad czym tu się zastanawiać, skoro w wyniku fizycznej napaści Żyda na polskiego ambasadora w Izraelu, Sejm w panice odwołał procedowanie ustawy „Anty 447”.