Pierwszy lepszy 28/2014 (159)

     Sztukę zatytułowaną Golgota picnic mógł napisać pierwszy lepszy rodzimy grafoman, niekoniecznie importowany, ale trzeba się było podeprzeć „europejskością”, żeby móc wmawiać Polakom ciemnotę. – To nic nowego. Dla podratowania „dumy narodowej” mamy jednak własną „artystkę”, która na tej samej zasadzie stała się Znalską z Nieznalskiej. Czy zastanawialiście się Państwo co by się z nią stało, gdyby do swojej sławnej instalacji użyła zamiast krzyża gwiazdy dawida? Obawiam się, że nie tylko zostałaby nieznana, ale jakiegoś piątkowego popołudnia mógłby do jej drzwi ktoś zapukać i zmienić ją w kolejną seryjną samobójczynię.

     Wróćmy jednak do teatru. Dawnymi czasy, żeby być w sztuce pierwszym trzeba było być od innych lepszym. Ta prosta zasada przyświecała twórcom nawet za PRL-u. Obecnie obniżanie poziomu sięgnęło już dna i niczego innego prócz powielania głupoty, pornografii i wulgaryzmu zrobić się nie da. Przy okazji kolejnego mojego pisma do Ministerstwa Kultury dostarczyłam dyrektorowi departamentu egzemplarz własnych utworów scenicznych, tak pro forma. Nie spodziewam się jednak żeby komukolwiek chciało się książkę przeczytać, bo niby po co? Pieniędzy na wystawienie nikt przecież nie przyzna i wartość sztuki jest tu absolutnie bez znaczenia. Jak zdążyliśmy się przekonać z podsłuchów „Pod pluskwami” najwyższych urzędników w państwie, liczą się wyłącznie układy i nawet pozory uczciwości nie obowiązują.

2 myśli nt. „Pierwszy lepszy 28/2014 (159)”

  1. Szanowna Pani Małgorzato,
    W świecie Zachodu skomercjalizowanie kultury jest faktem. W Polsce na to zjawisko nakłada się dodatkowo korupcja, tak charakterystyczna dla krajów postkolonialnych, która dotyka również i tę dziedzinę życia społecznego.
    Istotna wydaje się odpowiedź na dwa zasadnicze pytania: 1. czy kreatorzy tzw. kultury masowej dostosowują się do gustów widowni, obniżając tym samym jakość swojej oferty, zgodnie z zasadą „co staje się masowe to musi być gorsze jakościowo”?, 2. czy może, działalność kreatorów kultury masowej jest celowa (obniżanie jakości oferty) i stanowi jeden z elementów szerszego procesu – procesu tworzenia NOWEGO CZŁOWIEKA – egoistycznego, aspołecznego, niewrażliwego na piękno, generalnie bezmyślnego, bezrefleksyjnego i podatnego na manipulację? Ciekawa jest również prawidłowość – określona formacja ideowo-etyczna ma określony stosunek do odpowiedzi na powyższe pytania. Formacja lewicowo-liberalna na obydwa pytania odpowiada twierdząco – na pierwsze jawnie (przykład: słynna wypowiedź redaktora Lisa do studentów dziennikarstwa na spotkaniu na UW brzmiąca mniej więcej tak: „Jak potraktujesz widza poważnie, to ten idiota przełączy kanał”, na drugie niejawnie. Konserwatysta zaś, zdaje sobie sprawę z zagrożenia płynącego z twierdzącej odpowiedzi na pytanie pierwsze i dostrzega potrzebę podmiotowego traktowania konsumenta kultury masowej. Dostrzega również zagrożenia płynące z realizowania się scenariusza w przypadku twierdzącej odpowiedzi na pytanie drugie.
    Z poważaniem – Ewa Działa-Szczepańczyk

  2. Szanowna Pani Małgorzato
    Nic mi nie wiadomo jakim to sposobem przybytki kultury prowadzone przez OWE PANIE zachowują płynność finansową – mogę się jedynie domyślać – m.in. po gorliwych lewomyślnych i pro-POwskich wypowiedziach i występach (Opole 2010 po tragedii w Smoleńsku) starszej z OWYCH PAŃ. Nawiązując natomiast do sztuki „Gdzie leży Smoleńsk”, w której słusznie Pani zauważa pomieszanie umysłowe gatunku zwanego lemingiem (występującego w skali masowej w Polsce), nasuwa mi się jedna refleksja. To co się będzie działo po tragedii samolotu Malezyjskich Linii Lotniczych nie raz wprowadzi w konsternację polskich lewomyślnych polityków i komentatorów i zmusi ich i do różnego rodzaju wolt, by nasze ogłupiałe społeczeństwo nie doszukało się jakichś „niepotrzebnych” skojarzeń z katastrofą w Smoleńsku. Oj „biedni” są ONI – znowu muszą kluczyć, kombinować i przemilczać – ale czy to dla nich pierwszyzna – przeszło 6 lat praktyki.
    Serdecznie Panią pozdrawiam – Ewa Działa-Szczepańczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wprowadź rozwiązanie: *