Gangsterzy i filantropi 23/2014 (154)

     W czasach totalnego zakłamania film o powyższym tytule przekazywał jakąś cząstkę prawdy o życiu, będąc jednocześnie fikcją literacką. Teraz teoretycznie możemy pleść co nam ślina na język przyniesie, bo prawda jakoś przestała nasze społeczeństwo interesować, a gangsterzy, nawet ci nieudolni, i tak robią swoje.

     Podsumujmy zatem, czego nauczyły nas ostatnie wybory. Mandaty do Parlamentu Europejskiego zostały rozdzielone, tylko według jakiego klucza? Przeanalizujmy pewne fakty. Krajowa Komisja Wyborcza, przeszkolona w Rosji, nie widzi powodu do obaw ani w machlojkach przy zbieranie podpisów poparcia dla komitetów, ani w nieprzestrzeganiu procedur tak jak na Mokotowie, „wyręczaniu” osób zgłaszających się tuż przed zamknięciem lokalu, horrendalnej liczby głosów nieważnych. Do rekordów Guinnessa  należałoby zgłosić wynik jednego z obwodów, gdzie na 500 wydanych do glosowania kart 100% głosów oddano na kandydata, który miał tylko to nieszczęście, że znalazł się w partii, która nie przekroczyła progu wyborczego.

     Pomińmy już nawet fakt, że – zapewne zupełnie przypadkowo – vice szefem firmy posiadającej serwery liczące głosy został, tuż przed wyborami, syn tak zwanego „Profesora” otwarcie ziejącego nienawiścią do PiS-u oraz wielką i odwzajemnioną miłością do Niemiec.

     Czy w świetle tej garstki faktów warto w ogóle jest chodzić na wybory? Warto! Bo im więcej z nas zacznie regularnie głosować, tym bardziej utrudnimy życie oszustom. Na początek dobre i to. Przestańmy być filantropami dla gangsterów.

Jedna myśl nt. „Gangsterzy i filantropi 23/2014 (154)”

  1. Szanowna Pani Małgorzato!
    Wydaje mi się, że w ostatnich latach mamy do czynienia z kształtowaniem się w tzw. krajach cywilizowanych Zachodu zupełnie NOWEJ JAKOŚCI jeżeli chodzi o kształt życia społeczno-politycznego – nowej w sensie praktycznym, bo teoretycznie poznaliśmy ją chociażby z książek Georga Orwella. Ta jakość tylko z pozoru przypomina systemy totalitarne wyrosłe z ideologii lewicowych. W przeciwieństwie do nich, ta nowa jakość wynika z NIEŚWIADOMOŚCI LUDU występującej w skali masowej. W siermiężnych systemach totalitarnych nędzny byt ludu po jakimś czasie kształtował jednak jego świadomość. W tym bardziej wyrafinowanym systemie (który kroczy ku nam w szybkim tempie) – systemie „ciepłej wody w kranie” * – myślenie i instynkt samozachowawczy zostają zupełnie wykastrowane ze świadomości społecznej. I to jest właśnie tak bardzo niebezpieczne. U nas, w Polsce odpryskiem tego efektu „zaczadzenia umysłów” jest m.in. „imponująca” frekwencja wyborcza.
    Z poważaniem Ewa Działa-Szczepańczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wprowadź rozwiązanie: *