Co prywatyzować? 16/2020 (459)

Komunizm polegał na wyeliminowaniu własności prywatnej. Wszystko było państwowe, a posiadacz czegokolwiek ponad normę wyznaczoną przez partię był potencjalnym wrogiem ludu. Po zmianie ustrojowej, resortowe dzieci rozkradły praktycznie wszystko. Czego same nie ukradły to oddały tym „znienawidzonym kapitalistom z zachodu” za przychylność i poklepanie po pleckach.
Skrajności nigdy nie prowadzą do optymalizacji sytuacji, jaka by ona nie była. Co zatem należy zachować w ręku państwa, a jakie dziedziny oddać prywatnym przedsiębiorcom? Fabryką mebli, czy szerzej – wszelakich wihajstrów chyba najlepiej zarządzi właściciel dbający o zysk. Wszędzie tam, gdzie nie zysk jest najważniejszy, lepiej żeby zajęło się tym państwo. Trudno sobie wyobrazić sprywatyzowaną armię, która broniłaby naród przed najeźdźcami, gdyby to oni właśnie ją wynajęli. Sprywatyzowana służba zdrowia, zainteresowana zyskiem, lepiej zajmie się powiększaniem ust i piersi do niebotycznych rozmiarów niż rzetelnym leczeniem ubogich pacjentów.
Prywatyzacja najlepiej mogłaby się sprawdzić w Wymiarze Sprawiedliwości. Już teraz sądy są zobowiązane wykazywać się bilansem dodatnim uzyskanym z kar wymierzanym podsądnym. Sprywatyzowanie rozstrzygnęłoby raz na zawsze kwestię „upolitycznienia” sądów. Sprawiedliwe wyroki zapadałyby zgodnie z handlową zasadą na korzyść tych, którzy dają więcej.


http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=372&wysijap=subscriptions

 

Fikcyjne fakty 15/2020 (458)

10 kwietnia 2020 roku przypada okrągła, dziesiąta rocznica zamachu smoleńskiego. Wówczas, po dwudziestu latach od koślawego, Okrągłego Stołu mieliśmy okazję przekonać się, jakie to złowrogie siły nadal nami rządziły. Przebudzenie było przykre, ale nareszcie zaczęliśmy zdawać sobie sprawę, że musimy zacząć przeciwstawiać się złu. Ostatnie pięć lat pokazało naszą determinację w obronie wartości, z których Zachód już zrezygnował, albo rozumie je całkiem opacznie. Szkoda.
Święta Wielkiejnocy i walka z wirusem nie są najodpowiedniejszym czasem do zajmowania się tragedią sprzed dziesięciu lat. Media skupiły się wyłącznie na pandemii. O niczym innym nie mówią, ale jak mówią? Rzetelnie, czy może przeplatają fikcję z faktami robiąc nam wodę z mózgu? Powtarzanie na okrągło tych samych słów, przez tych samych specjalistów od wirusów i tych samych obrazów w telewizji jest śmiertelnie nudne. Z braku alternatywy, trzeba jednak do tego przywyknąć. Z czego się to bierze? Czy z przekonania, że widz jest przygłupi i trzeba mu wciskać sto razy to samo? Jeśli tak, to nie ma co się fatygować w wyszukiwaniu prawdy, zwłaszcza, że ta mogłaby nie zadziałać wystarczająco silnie na emocje. Oto przykład: z braku aktualnych zdjęć dokumentujących „wirusowe” zgony we Włoszech, posłużono się fotografią trumien sprzed siedmiu lat obrazującą przygotowania do pochówku niefortunnych uchodźców, którzy utonęli u wybrzeży Italii.
Telewizja nie przywiązuje wagi do oddzielani fikcji od faktów, a powinna. My też jednak powinniśmy, żeby nie obudzić się ponownie w nieznanej sobie i wrogiej rzeczywistości – tym razem ekonomicznej, na co się niestety zanosi.

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=377&wysijap=subscriptions

Unia 14/2020 (457)

Opozycja nieudolnie zwiera dziurawe szeregi przeciwko „Kaczystowskiemu reżimowi”. Powstała nowa „unia” Konfederacji z Koalicją, czy Koalicji z Konfederacją. Ta K&K dała popis głębokiego przywiązania do litery prawa, jakim by ono nie było. Oba ugrupowania pokazały, że regulamin Sejmu jest świętością, niezależnie od jakiejś tam pandemii. Niestety, mimo heroicznej postawy Totalnych, a nawet samego „swawolnego Dyzia”, czyli „trzeciej osoby w państwie”, nie udało się zablokować aktu prawnego, proponowanego przez rząd dla osłony gospodarki. Nowe przepisy wejdą jednak w życie.
A co na takie bezczelne i bezprawne panoszenie się polskiego rządu w Polsce powie Unia Europejska? Tego nie wiemy. Chwilowo mowę jej odjęło. Zgodziła się podobno, żebyśmy pieniądze przeznaczone na fontanny i aquaparki wydali na respiratory, czy może „inspiratory”, jak chce kandydatka na prezydenta. Unijni urzędnicy przestali udawać, że coś robią i taki stan może potrwać do czasu, gdy inni uporają się z ich problemami. Wówczas może się okazać, że zdaniem Unii Europejskiej wybory prezydenckie w Polsce będą nielegalne, albo nielegalne będzie ich ewentualne przełożenie. Sytuacja bez wyjścia. Koalicyjna kandydatka już nawołuje do bojkotu wyborów. Fani jej „inspiracji” powinni zastosować się do takiej sugestii.
Ś-wirus opanował już Sąd Najwyższy. Jego władczyni, której kończy się kadencja, oświadczyła właśnie, że władzy raz zdobytej nie odda nigdy, w czym patronuje jej zapewne sam Gomułka zza grobu i Unia z Brukseli.
Wszyscy próbują zgadnąć, jak będzie wyglądał świat po pandemii. Jako optymistka, widzę szanse dla Polski wybicia się na prawdziwą niepodległość (oczywiście po zakończeniu rozgrzebanej dekomunizacji). Niemiecki projekt unii z Rosją będzie miał mniejsze szanse, niż kiedykolwiek wcześniej.

Zrozumieć biologię 13/2020 (456)

Ideologia gender wyrosła na nieuctwie. Jak się czegoś nie rozumie, to najlepiej uznać, że to nie istnieje i ignorować. Tak powstała imponująca lista domniemanych płci. Postępowi komuniści (inni niż postępowi nie istnieją) zawsze zabiegali o prym w nauce. Mało kto jeszcze pamięta o światowej sławy uczonej radzieckiej Lepieszyńskiej. Warto o niej przypomnieć teraz, w obliczu walki z korona-wirusem. Dokonała ona odkrycia przewyższającego nawet dorobek w dziedzinie biologii samego Łysenki. Rozczłonkowała wirusa na dwie części, czyli go zabiła, a później złożyła ponownie, powołując ponownie do życia. To miał być dowód na możliwości ludzkie równe boskim. Tak to wówczas obwieszczono. Nikomu tego eksperymentu nie udało się powtórzyć, ale to tylko dowód wyższości nauki radzieckiej nad nauką pozostałego świata.
Żarty się jednak skończyły wraz z upadkiem Związku Sowieckiego. Teraz siedzimy w domach i zastanawiamy się, jaki to ma sens. Jesteśmy zasypywani informacjami nie do końca spójnymi. Wiemy, że śmiertelność spowodowana tym wirusem jest mniejsza, niż zwyczajną grypą. Wirus długo nie przeżywa w środowisku mu nie sprzyjającym, czego się więc tu bać? Czym tak się różni od pozostałych wirusów? Zaraźliwością! Pamiętajmy, że łatwość zarażenia nim wielokrotnie przewyższa możliwość zarażenia się innymi chorobami przez samą obecność w pobliżu osoby już zarażonej, a jeszcze nie chorej.
Pandemia to wzrost zachorowań nie do opanowania przez służbę zdrowia na danym terenie. Od nas wszystkich zależy czy do tego nie dopuścimy. Dotyczy to też totalnej opozycji, a nawet trzeciej osoby w państwie.

Epidemia głupoty 12/2020 (455)

Żyła sobie w Szwecji przygłupia nastolatka, z której podśmiewali się jej rówieśnicy w szkole. Rodzice zamiast pomóc jej w nauce, kontynuowali bezstresowy wychów, upewniając dziewczę w przekonaniu, że nieuctwo, to nie powód do wyszydzania, a raczej do dumy. I udowodnili to prawie całemu światu! Zawieźli córeczkę do Ameryki i zorganizowali występ w ONZ. Przy-głupawe dziewczę miało okazję pouczać prezydenta USA, co to jest klimat i jak powinien traktować przyrodę. Nie trzeba dodawać, że plotła co jej kazano, nie rozumiejąc sensu wypowiadanych słów.
Mówiąc między nami, nie ona jedna wygłasza postulaty, których nie rozumie. W kraju też mamy taką kandydatkę na prezydentę wyplatającą banialuki. Nie wykluczone, że to ten sam wirus. Głupota bywa zaraźliwa i chociaż nie zabija, to ma moc zniewalającą. Nie bez powodu nasi wrogowie dbają o rozprzestrzenianie się głupoty na każdym dostępnym polu. Czy obecna panika związana z koronnym świrusem ma z tym coś wspólnego? Na pierwszy rzut oka niewiele. Ale może jest jednak jakieś wspólne drugie dno? Człowiek przestraszony często przestaje działać racjonalnie i staje się łatwym łupem.
Wracając do niedouczonej, ale za to sławnej nastolatki, trzeba przyznać, że niewątpliwie udowodniła ona nie tylko szkolnym kolegom, ale całemu światu wyższość głupoty nad rozumem.