Rosyjska dusza 07/2016 (243)

Wieczna tajemnica rosyjskiej duszy polega na zasadniczej różnicy pojmowania rzeczywistości. Sankcje ekonomiczne nakładane na Rosjan to jak topienie ryb w wodzie. Nikt z nich oczywiście nie powiąże agresji skierowanej wobec innych państw z brakiem mięsa czy chleba w sklepie. Rosyjska dusza tak już ma. Bez wodki nie razbierosz, a z wódką tym bardziej.
W carskiej Rosji obowiązywał ścisły podział na kasty. Tytułem do uplasowania się wyżej w hierarchii społecznej nie były żadne zasługi czy talenty. O awansie decydował wyłącznie sam car. Nic zatem dziwnego, że leninowskie hasło walki klas tak się Rosjanom spodobało. Hołota ochoczo wyrżnęła tych z wierchuszki i zajęła upragnione miejsce na górze. Nie rozumieli dlaczego w Polsce to nie zadziałało. Armia Czerwona wyzwalała od ucisku panów, których przecież wcześniej nie wszystkich udało się wymordować w Katyniu i innych miejscach zagłady.
Kultura bizantyjska jest przeciwna i wrogo nastawiona do kultury łacińskiej i żadne udawanie, że jest między nami jakieś pokrewieństwo niczego nie zmieni. Racjonalne upatrywanie zależności między przyczyną a skutkiem obce jest wyznawcom „Świętej Rusi”, podobnie jak pojęcie wolnej woli. Wszystkiemu winien jest los, a losu po sądach ciągać się nie da. Ślepe narzędzie natomiast nie posiada własnej woli, a więc i odpowiedzialności. Takie założenie ma swoje dobre, ale i złe strony.
Najlepiej uwidacznia się rosyjska dusza w najdroższych londyńskich klubach. Okupowane są one przez rosyjskie multi-milionerki, które jedząc kawior i popijając szampanem ronią krokodyle łzy. Tak w nich łka rosyjska dusz, której nikt nie rozumie.

Sprawdzona metoda

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Sprawdzona metoda

Występują: Helga i Wańka.

Helga – Jeśli szybko czegoś nie zrobimy, to Polacy gotowi naprawdę przejąć władzę.
Wańka – Gdzie? W Polsce?
Helga – A gdzie by indziej? Ciągła powtórka z rozrywki najgłupszemu nawet może się znudzić.
Wańka – Masz na myśli kopię pięciuset złotych na dziecko, które PO tak zwalczała, żeby w końcu próbować przedstawić to jako własną inicjatywę?
Helga – Przyznasz, że to równie żenujące jak referendum Bronka tuż przed abdykacją.
Wańka – Nie wszystkie wypróbowane metody działają bez końca. Ale jest jedna taka, która nie zawodzi. Na tym polega mądrość etapu.
Helga – Mów! Nie trzymaj mnie w napięciu.
Wańka – Dziel i rządź.
Helga – Jasne, nic nowego, ale jak konkretnie?
Wańka – Trzeba odwołać się do antysemityzmu.
Helga – No nie. To nadal skutkuje? Dziwne.
Wańka – Wcale nie dziwne. Kiedy wy i my robiliśmy żydom pogromy, Polacy słynęli z tolerancji, ale musieli jakoś odreagowywać.
Helga – Czyli szeptana propaganda? Myślisz, że to jeszcze zadziała?
Wańka – Nie ma lepszego sposobu skłócenia ich. Nie zauważyłaś akcji w Internecie?
Helga – Rzeczywiście, jakby nasiliły się donosy kto jest żydem.
Wańka – A widzisz. Nasi nie próżnują.
Helga – Sprawdzają pochodzenie wszystkich ludzi w nowym rządzie?
Wańka – Po cholerę? Przecież nikt nikogo za to pozywać przed oblicze sądu nie będzie. Pomyłki mogą się zdarzyć. Jeśli nawet komuś przyszłoby do głowy zaprzeczać, to tym bardziej mu nikt nie uwierzy.

KURTYNA

Argumenty i dąsy 06/2016 (242)

Nasza historia pełna jest heroicznych zrywów ale i waśni uniemożliwiających spożytkowania owoców zwycięstwa. Wróg tylko na to czyha i podsyca jałowe spory. Sprzeczamy się o różne sprawy, różne punkty widzenia, mylimy ideę z praktyką. Odróżnienie błahostek od tego co ważne bywa niekiedy trudne, bo wymaga myślenia perspektywicznego.
Załóżmy taką oto sytuację. Radni Warszawy sprzeczają się czy położyć nową nawierzchnię na pl. Krasińskich, czy wybudować kilometr ścieżki rowerowej. Wbrew pozorom, spór jest praktyczno – ideowy. Z jednej strony wygoda wszystkich pasażerów trzęsących się na wyboistej drodze w sercu stolicy. Z drugiej ideowy, czyli chęć przypodobania się Unii Europejskiej.
Najczęściej bywa jednak tak, że wywrotowa działalność osłabiająca państwo polskie przybiera maskę racjonalności, zwłaszcza gdy oponentów nie dopuszcza się do głosu. Przyszedł czas rozliczenia aferzystów, którzy zrobią wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Dlatego bądźmy pragmatyczni, nie dawajmy się wciągać w jałowe spory. Bądźmy solidarni z tymi, którzy próbują dokonywać zmian na korzyść Polski.
I jeszcze jedno – nie dąsajmy się na lemingi. Małe rozumki potrzebują dużo czasu, żeby coś do nich dotarło.

Nadążyć za nowoczesnością 05/2016 (241)

Zwykłe zakłamanie, zwane inaczej poprawnością polityczną, to tylko pół nieszczęścia. Druga połowa nieszczęścia polega na niepoprawności obyczajowej obowiązującej każdego „nowoczesnego” Europejczyka.
Dawnymi czasy, moja mama czerpała wiedzę o życiu z literatury pięknej. Ja jestem już bardziej postępowa i czerpię ją z obserwacji życia przystankowo-tramawjowego oraz telewizyjno-serialowego. Zauważyłam uderzającą zmianę obyczajowości polegającą na zamianie ról. Teraz to dziewczyny molestują chłopaków, którzy nie bardzo wiedzą jak się powinni bronić. Jeśli znajdzie się jeszcze jakiś młody mężczyzna, który nie lubi nachalności u dziewczyn, to powinien się tej „przypadłości” wstydzić, bo świadczy ona o niezrozumieniu nowoczesności.
Wniosek z tego taki, że nie potępiałabym niemieckiej policji za bierność w sylwestrową noc na ulicach niemieckich miast. Przecież na co dzień każdy policjant widzi ile się taka dziewczyna musi namolestować, żeby do czegoś doszło. A tu raptem przyszło samo! To chyba dobrze, no nie?
Nowoczesny Petru, który wie wszystko, nie tylko na temat lichwy, ale na każdy dowolny temat, powinien to uświadomić ciemnogrodzianom. Albo może zapytać dawno nie oglądanych ekspertek, takich jak Anulki: Komorowska, albo Grodzka?

Niemiecka überhipokryzja 04/2016 (240)

Nad bramą niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz (dawniej Oświęcim) zamocowane jest hasło, które można by przetłumaczyć „Praca czyni wolnym”. A faktycznie, kogo ciężka praca i głodowe racje żywności nie zabiły, ten mógł liczyć na komorę gazową. Nie lepiej było w Mauthausen, innym niemieckim obozie koncentracyjnym, do którego wywożeni byli między innymi Polacy na przymusowe roboty.
Przypomnienie niechlubnej niemieckiej historii wywołał niejaki Martin Schultz przy okazji połajanek, jakich nie szczędził Polakom w Parlamencie Europejskim. Skąd wziął się taki „mędrzec”? Okazało się, że prócz braku matury może jeszcze „poszczycić się” tatusiem, byłym esesmanem w niemieckim obozie koncentracyjnym Mauthausen, do którego trafił również mój ojciec po Powstaniu Warszawskim. Teraz ktoś z takim rodowodem i brakiem wykształcenia śmie pouczać nas, Polaków na czym polega demokracja i praworządność. Niemiecka hipokryzja jest bez granic, jak widać.
A może zacznijmy brać przykład z niemieckiej pragmatyki? Ustalmy jaki procent obcego kapitału dopuszczamy w bankach i mediach na teren Polski. Zacznijmy też bojkotować niemieckie wyroby. Przy obfitości towarów w sklepach omijanie tych niemieckich nie jest trudne. Proponowałabym też bojkot polskojęzycznej niemieckiej prasy kolorowej, ale z tym może być już nieco trudniej. Panie czytające niniejszy felieton do miłośniczek tabloidów mogą nie należeć, a czytelniczki brukowców pewnie nie są moimi czytelniczkami.

KOD dostępu 03/2016 (239)

Kto dzierży kod dostępu do mamony, ten uważa się za posiadacza niewolników, z którymi może zrobić i robi co zechce. Utratę takiego przywileju postrzega jako wyjątkową krzywdę. Sieroty po PRL-u bis nie mogą swojego protestu wyrazić wprost, udają więc, że chodzi o „łamaną” demokrację, której są jedynymi strażnikami. No, może nie jedynymi, mają przecież możnych popleczników. Specjaliści od wywoływania wojen światowych, pierwszej i drugiej, chętnie udzielą bratniej pomocy swoim folksdojczom.
Dotychczasowi władcy III RP nie mogą się pogodzić z utratą dostępu do pieniędzy, z których okradali naród przez czas wystarczająco długi, żeby się przyzwyczaić, do myśli, że tak będzie już zawsze. Pasożyt po prostu inaczej żyć nie potrafi. Gdyby zwyciężyła partia stawiająca sobie identyczny cel jak PO&PSL, czyli drenowanie pieniędzy w każdy możliwy sposób, to można by się z nią jakoś dogadać, jak majster z majstrem. W pozostałych krajach europejskich, wyłączając Węgry, nieważne jaka partia wygrywa wybory, bo i tak jest tylko po to, żeby realizować interesy wielkich korporacji.
Trudno, żeby gangsterzy pokornie godzili się z perspektywą utraty dochodów, które dotychczas odbierali zgodnie z „prawem”. Dla ludzi tego pokroju pieniądz jest dobrem najwyższym, jeśli nie jedynym, a każdy kto nie podziela tego poglądu to ciężki frajer, którego należy oskubać ze wszystkiego. Jeśli bowiem nie chodzi o forsę, to o co!? Szok i niedowierzanie, że mogą istnieć ludzie, dla których szmal nie jest najwyższym dobrem.
Komunistą mógł być tylko drań, lub dureń, a najlepiej, żeby posiadał te dwie cechy. Jeśli zatem nie należysz do postkomunistów, to zauważ, że rzeczą ludzką jest błądzić, głupców zaś trwać w błędzie, co odnotował już Cyceron.

Wojna informatyczna 02/2016 (238)

Udało się wreszcie wyhodować Nowego Człowieka, który jest tak Nowoczesny, że nie jest w stanie odróżnić fikcji literackiej od informacji. No proszę, coś jednak się udało! Czyli III RP to nie tylko same afery i korupcja, ale osiągnięcie na miarę światową! PRL bis zawdzięcza ten sukces przede wszystkim mediom głównego nurtu. Zrobiły one wszystko, żeby rozróżnienie między fikcją a faktem utrudnić. Propagandziści udający dziennikarzy tworzą „fakty medialne” pod z góry założoną tezę. Do dyspozycji mają wypróbowanych „ekspertów” zręcznie objaśniających, że między prawdą, a jej zaprzeczeniem nie ma żadnej różnicy. „Autorytety moralne” to oczywiście potwierdzają a „przypadkowy przechodzień”, gdyby miał inne zdanie, to zostanie podmieniony na takiego, który „myśli jak wszyscy”.
Skąd więc wzięła się większość wyborców nie „myśląca jak wszyscy”? Takiego pytania się nie zadaje, żeby Nowemu Człowiekowi nie mieszać w głowie. Ma być spokój i demokracja. Gdzie zatem szukać prawdy? Może jednak w fikcji literackiej? Dobra literatura zawiera prawdę nawet bardziej skondensowaną niż bieżące wiadomości. Niestety, o to również postkomuniści zadbali. Teoretycznie napisać można wszystko, ba nawet wydać również, ale na tym koniec. Kto nie ma miliona na reklamę, może swoje arcydzieła schować do szuflady. Odwojowanie tego pola dla literatury prawdziwie pięknej i polskiej jest możliwe, ale najpierw trzeba sobie tan problem uświadomić.

Koza rabina

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Koza rabina

Występują: Helga i Wańka.

Helga – Z tym Internetem należałoby coś wreszcie zrobić! Wrogowie zagrażają demokracji.
Wańka – A co robili niemieccy mężczyźni, gdy gwałcono ich kobiety w Kolonii i Monachium?
Helga – O czym ty mówisz!? To jakaś prowokacja?
Wańka – Według Internetu, niemieccy mężczyźni, prawdziwi Europejczycy, w tym czasie martwili się o demokrację w Polsce.
Helga – Bardzo zabawne. Wam, Ruskim dobrze się śmiać, bo u was żadna zakazana wiadomość nigdy nie ogląda światła dziennego.
Wańka – A może czas się przyznać, że ta wasza Angela do najmądrzejszych nie należy.
Helga – Nie wciągniesz mnie w licytację, kto głupszy.
Wańka – Nie miałem takiego zamiaru. Na dobrą sprawę, to ona właściwie kontynuuje tylko dzieło Adolfa.
Helga – A to jak?
Wańka – Zamianą hasła z „Deutschland über Alles“ na „Multikulti“.
Helga – Przyznać musisz, że to zmiana o 180 stopni.
Wańka – A cel ten sam: parcie na Wschód.
Helga – Przy waszej pomocy.
Wańka – Fakt, ale tym razem, z naszą czy bez naszej pomocy, nie macie innego wyjścia.
Helga – A to dlaczego?
Wańka – Posłuchaliście rabina i zafundowaliście sobie kozę, ale koza okazała się rogatym kozłem, a jak się okaże, że jest wam razem za ciasno, to nie skończy się jak w tym starym dowcipie. Nie pozbędziecie się je tak łatwo. To wy będziecie musieli wynieść się, zostawiając rogatą strzygę w waszym własnym gnieździe.

KURTYNA

Powtórka z grubej kreski 01/2016 (237)

Tak jak uczeni radzieccy odkryli schizofrenię bezobjawową, tak ich późniejsi towarzysze wywodzący się z postkomunistycznej nomenklatury odkryli prawidłowość w sposobie sprawowania władzy, polegający na powtarzaniu w kółko starego triku z grubą kreską. Zadziwiające, jak to stale działa.
Tym razem odciąć należy wszelkie afery i podłości dokonane za czasów sprawowania władzy przez PO&PSL, co jednak tym razem wcale nie oznacza zielonego światła dla nowego rządu. Przeciwnie. Nadal obowiązuje straszenie PiS-em. Tu fantazji postkomunistycznych aparatczyków na stanowiskach przeróżnych redaktorów nic nie ogranicza. Mamy przecież demokrację i wolność słowa. Mogą więc nowemu rządowi zarzucać planowanie dowolnej zbrodni, bo jak udowodnić, że się nie ma złych zamiarów, zwłaszcza przyjmując radziecki bezobjawowy charakter tych „knowań”? Jako „dowód” wystarczy, że jakaś gazeta napisała, że ktoś komuś coś powiedział, a jeśli nawet nie powiedział, to mógł powiedzieć, a już na pewno pomyślał.
To wystarczy. Dureń kupi wszystko.

Pozdrawiam z nadzieją na lepszy 2016 rok,
czego nam wszystkim życzę.
Do siego roku!

Spuścizna Bredzisława

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Spuścizna Bredzisława

Występują: Helga i Wańka.

Helga – Zaczynamy dopinać scenariusz.
Wańka – Związany z..?
Helga – Z Komitetem Obrony Demokracji. To chyba oczywiste!
Wańka – Może i tak. Widzę, że przebierasz nogami, żeby mi opowiedzieć o szczegółach.
Helga – Też coś! Psycholog się znalazł.
Wańka – No, nie dąsaj się. Opowiedz nad czym wasz sztab pracuje.
Helga – Wszystko nam sprzyja, nawet pogoda. Jesteśmy w trakcie przygotowywania wielkiej akcji logistyczno-medialnej.
Wańka – A sądy otrzymały już instrukcje?
Helga – Tylko przypomnienia. Cały wymiar sprawiedliwości jest przecież jeszcze nadal w naszych rękach. Nowoczesny Petru ma wszystko, żeby obalić rząd faszystów.
Wańka – I zostać wodzem narodu?
Helga – W każdym razie, on tak myśli.
Wańka – Obsada głównych ról może ulec zmianie?
Helga – Zawsze może. Na razie wyprowadzamy ludzi na ulice.
Wańka – A co jak nie zechcą?
Helga – Zachęcimy ich finansowo.
Wańka – Myślałem, że to nie ci najbiedniejsi chcą obalenia rządu.
Helga – Dobrze myślałeś, ale żeby mogli pociągnąć masy, wyświechtane hasła nie wystarczą.
Wańka – Zwłaszcza, że najwyraźniej Nowoczesna PO szermuje hasłami, których zdaje się nie rozumieć.
Helga – Spuścizna po Bredzisławie. Nikt od papugi nie wymaga przecież, żeby rozumiała to co mówi.
Wańka – Jasne. A ile przeznaczacie na całą operację?
Helga – To nie wiesz? Soros daje na ten cel 150 milionów złotych!
Wańka – Na mini rewolucję powinno wystarczyć. Sumienia Polaczków nie są znowu aż tak drogie.

KURTYNA