Archiwum kategorii: Aktualności

Forsa 33/2020 (476)

W co inwestować ciężko zarobione i zaoszczędzone pieniądze? Najlepiej w to, czego ludzie będą potrzebowali zawsze, niezależnie od ustroju, jakichkolwiek ideologii, czy mody. A więc na ogół ludzie muszą jeść, pić i mieszkać. Piszę na ogół, bo łatwo zauważyć, że niektórzy z tych, co pić muszą więcej niż inni, mieszkać już nie koniecznie muszą jak inni. To z nich głównie rekrutują się bezdomni. A tak na marginesie – gdyby Pałac Kultury im. Stalina przekształcić w super noclegownię dla tych co lubią wypić bez zakąszania i zostawić im wolną rękę, to może udałoby się w ten sposób jakoś wreszcie zutylizować ten relikt minionej epoki?
Wracając do pytania, w co inwestować? Odpowiedź jest prosta – najlepiej w nieruchomości, czyli ziemię, która żywi i domy, które chronią. Warunek konieczny to ustrój kapitalistyczny umożliwiający obrót tymi dobrami.
Komunizm w swej pierwszej, czerwonej odsłonie miał kłopot z zaspokojeniem tych podstawowych potrzeb. Kolektywizacja, generująca wyłącznie złodziejstwo, dodatkowo utrudniała produkcję dóbr wszelakich z tymi podstawowymi na czele. Radzono sobie, likwidując „wrogów ludu”, co chwilowo pomagało, bo mniej było gęb do wyżywienia i więcej przestraszonych, skłonnych do niewolniczej pracy. Na dłuższą metę nie dało się jednak tego ciągnąć i trzeba było coś zmienić naprawdę, a nie udając ciągle, że to tylko „błędy i wypaczenia”.
Metoda wdrażania komunizmu zainstalowana poza blokiem sowieckim okazała się skuteczniejsza. Marsz przez instytucje powiódł się i Zachód opanowany został przez sześciobarwną ideologię, która posługuje się bardziej wyrafinowanym zamordyzmem. Niech świadczą o tym „odkrycia naukowe” tych kilkudziesięciu płci, których nikt nie umie nawet wymienić, ale powód do dumy jest, bo wymienialność płci rośnie! No, może inwestycja w taką „naukę” nie jest pewna, ale źródłem dochodu może być całkiem niezłym, zwłaszcza jak się lubi uliczne rozróby finansowane przez „miasto”. Pokazują to wyraźnie liczne awantury wszczynane przez tych „biednych, prześladowanych” zboczeńców, którzy wystarczy nawet, żeby zboczeńców tylko udawali.

Konfidenci 32/2020 (475)

Pruscy agenci wpływu działający na szkodę Polski na ogół biorą pieniądze od swoich mocodawców i są świadomi tego, co robią. Z konfidentami ruskimi sprawa nie jest taka oczywista. Najczęściej pracują za bezdurno i dadzą się poćwiartować za swoje-nieswoje poglądy. Odwołują się do PRL-owskich resentymentów, czyli do czasów, które byli ubecy wspominają z rozrzewnieniem, a młodzi nie wiedzą o czym mowa. Tęczowy, zachodnioeuropejski komunizm jest oczywisty zarówno dla jego zwolenników, jak i przeciwników. Natomiast tradycyjne rosyjskie zakłamanie przybrało na tym etapie rzekome opowiedzenie się za wartościami konserwatywnymi. Tu walka jest trudniejsza, bo nie łatwo jest wczuć się w rosyjską pokrętną duszę.
Konfidenci pruscy najprężniej działają w strukturach unijnych. „Praworządność”, to kolejne, „modne” pojęcie, które lewacy zawłaszczyli zmieniając mu znaczenie. Wszechwiedząca Unia Europejska chce uzależnić finanse od specyficznie rozumianej praworządności. Przypisuje sobie wszelkie kompetencje, których nikt jej nie przyznawał. To tak, jakby wypłatę wynagrodzenia uzależnić nie od wykonanej pracy, a od dowolnej, czyjejś opinii o kimś. Pracodawca mówi ci, że co prawda pieniądze ci się należą, ale nie zostaną wypłacone, bo podobno bijesz żonę. Jeśli nie masz w ogóle żony, to twój problem. Najpierw udowodnij, że jej nie bijesz. Absurd? Komunizm narodzony z absurdu, na każdym etapie składa się z absurdów.

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=394&wysijap=subscriptions

Rozgrywanie rozrywki 31/2020 (474)

Populacja homoseksualistów to jeden, w porywach dwa procent społeczeństwa. Czyżby byli tak cenni, że wszyscy normalni mają bić im pokłony? Nie, oni sami wcale tego nie oczekują. Stali się zakładnikami komunistów, którzy zrobili z nich „proletariat” zastępczy. Niestety, w niektórych dziedzinach życia społecznego odmienność seksualna obowiązuje w tych pozostałych dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach. Należy do nich produkcja filmów i seriali, w których obowiązkowo muszą występować sodomici. Wcale nie chodzi tu o twórców z takimi właśnie upodobaniami, a o granty. Nie robisz filmu o zboczeńcach, nie dostajesz kasy. Proste jak drut. Ten jeden procent niezależnych, to twórcy rosyjscy, którzy są już na innym etapie rewolucji i nie muszą propagować gender.
Co zatem oglądać? Nic. Trzeba wrócić do czytania książek. Jak nie podobają się lub rażą nowi autorzy, to są znakomici klasycy. Powieść może napisać każdy, kto wie jak się to robi. To nie budowanie mostów, nie wymaga wiedzy specjalistycznej. Nakład finansowy też nie jest porażający. Schody zaczynają się począwszy od dystrybucji, którą resortowe dzieci opanowały niemal w całości. Jeżeli autorem jest człowiek znany z innych poczynań na arenie publicznej, to ma szanse zaistnieć w świadomości czytelnika, nie będąc nawet po stronie „postępu”. Innym przypada los „Janka muzykanta”, czyli zmarnowanego talentu. Wiem o czym mówię, bo próbowałam wylansować początkujących, utalentowanych autorów.
Czy jest zatem możliwe odwojowanie kultury, a zwłaszcza teatru, filmu i seriali z rąk lewactwa? Recepta jest chyba dość prosta – wystarczyłoby dotować nie podmiotowo, a przedmiotowo, czyli nie teatry, a sztuki! Ktoś może przywołać „Klątwę”, z której zrobiono przeciwieństwo tego, co autor miał do powiedzenia. Ale to tak jakby w okładkę „Ogniem i mieczem” wkleić jakieś pornusy. Na to są odpowiednie paragrafy.

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=395&wysijap=subscriptions

Lista życzeń 30/2020 (473)

Każdy głupi widzi, że coś tu nie działa. Ale trzeba być majstrem, żeby wiedzieć, jak to naprawić. Cyrk odstawiony przez opozycję totalną miał nas przekonać, że rządzić każdy może, bo do tego nie są potrzebne żadne kwalifikacje. Poszli nawet dalej w swej indolencji – po co jakiś program? Kto by miał go napisać, albo nie daj Boże czytać? Zabrać biednym, dać bogatym i twierdzić, że się robi odwrotnie – ot i cała filozofia. Jak się nie załapałeś do „elit”, toś frajer i tyle.
W wyniku takiego nachalnego przekazu, niektórym obywatelom naszego kraju wydaje się, że rząd ma czarodziejską moc sprawczą. Wystarczy, żeby powiedział: „stoliczku nakryj się” i od tej pory nikt nie musiałby pracować. Osobna kwestia, czy błogie lenistwo, to stan pożądany dla wszystkich? Są przecież też tacy, których energia, zwłaszcza wspomagana dopalaczami rozpiera i muszą ją wyładować. Do tego dobrze nadaje się samochód, najlepiej duży i nie własny, na przykład autobus miejski. Ale to tylko tak na marginesie.
Wracając do listy życzeń, to jest ona długa. Im kto bardziej zagłębia się w politykę, tym ta lista mu się wydłuża. Przekonałam się o tym pytając Polaków, czy należy repolonizować teatry. Dlaczego akurat teatry? Są ważniejsze sprawy. Niewątpliwie. Ale jeśli nie potrafimy odebrać lewakom choćby jednego teatru, to co potrafimy? Może jednak znajdzie się parę osób, z którymi stworzymy własny nowy teatr? Zachęcam do działań. Niestety, narzekanie wychodzi nam jak zwykle najlepiej i nic nie kosztuje.
Jeden z czołowych publicystów opozycji, nie totalnej, tylko tej zdawałoby się zdrowo rozsądkowej ubolewał nad prezydencką „nieśmiałością”. Jego zdaniem nasz prezydent powinien był wygarnąć Trampowi przy okazji wizyty w Białym Domu podpisanie głupiej, bo niezgodnej z prawem ustawy 447. Czyżby tak wybitny publicysta nie odróżniał dobrych manier i dyplomacji od nieśmiałości?

Repolonizacja 29/2020 (472)

Wygraliśmy o włos z IV Rzeszą i nie chodzi tu niestety o żaden mecz sportowy, tylko o zachowanie resztek suwerenności. Niemiecka buta rozpanoszyła się od Bałtyku po Tatry, uzurpuje sobie prawo dyktowania nam, jak mamy żyć i kto ma być głową naszego państwa.
Niemiecki pismak śmiał wzywać na dywanik Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczpospolitej! Media w Polsce są opanowane co najmniej w osiemdziesięciu procentach przez obcy kapitał. Ich szmatławce mają ambicję przewracać Polakom w głowach, co poniekąd im się niestety udaje.
Brak lustracji sędziów owocuje takimi kwiatkami, jak ten z Gdańska. Sąd Apelacyjny w „Freie Stadt Danzig” uniewinnił hitlerowca obrażającego Polaków i ukarał Polkę za to, że śmiała nagrać obelgi Niemca!
W Warszawie niemiecka firma komunikacji miejskiej zatrudnia ćpunów jako kierowców autobusów miejskich i każe sobie za to płacić miliony. Tu też nie chodzi wyłącznie o pieniądze, ale i o ideologię przy okazji. Jeden z kierowców ćpunów okazał się homoseksualistą. Jak by można kogoś takiego nie zatrudnić!? Przecież to najwyższe z możliwych kwalifikacje!
A zatem co wymaga repolonizacji? Może prócz mediów, sądownictwa, gospodarki – jeszcze instytucje naukowe? A co z kulturą? Czy wystarczą nam milczące muzea i pomniki?
Czy jest nam potrzebna również repolonizacja teatrów? Jeśli tak, to w jaki sposób jej dokonać? To nie jest pytanie retoryczne. Liczę na konkretne odpowiedzi.

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=392&wysijap=subscriptions