Co na sprzedaż? 51/2015 (234)

Najczęściej na sprzedaż jest wszystko to, co ludzie chcą kupić. Socjalizm realny charakteryzował się niedoborami nie tylko sznurka do snopowiązałek, ale praktycznie wszystkim co do życia i funkcjonowania gospodarki było potrzebne. Stąd stanowisko „zaopatrzeniowca” było nie do przecenienia w każdym zakładzie produkującym cokolwiek.
Role się odwróciły i teraz każdy, kto cokolwiek produkuje musi zatrudnić nie lada mistrza od sprzedaży. Od jego handlowego talentu i kwalifikacji zależy bowiem prosperita firmy.
Zastanówmy się zatem, jak z niedoborami radzili sobie towarzysze z PZPR, a jak z nadmiarem poradzili sobie Platformersi z PRL-u bis. Towarzysze zaopatrywali się w specjalnych sklepach za żółtymi firankami. PO postawiła na niezdrową konkurencję. Rozpostarła parasol ochronny nad firmami z wielkim obcym kapitałem, skazując rodzime firmy na upadłość. Komu to miało służyć? No, nie Polakom, to pewne.
Wykształcony Polak może zostać wykładowcą, ale co najwyżej towarów na półki w supermarkecie. I po to właśnie potrzebna jest nam IV RP, żeby to zmienić.

Jedna myśl nt. „Co na sprzedaż? 51/2015 (234)”

  1. Ciekawe jakie korzyści odniosą Polacy z dalszych podwyżek podatków, w tym „składek” na agresywnego narodowego marnotrawcę ZUS. Przedsiębiorcom też na pewno będzie lżej po wprowadzeniu szalonych pomysłów krętacza Modzelewskiego. Bez urazy, ale tekst jest wyjątkowo naiwny, Polak coś osiągnie, gdy znów – jak za czasów ustawy Wilczka – pozwoli mu się działać oraz zostawi się mu to, co zarobił w kieszeni by mógł rozwijać swój biznes. Pisowska IV RP jest tego absolutnym zaprzeczeniem, choć może mamy nadzieję, że zamiast realizować swój program, zaczną robić coś zupełnie przeciwnego?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wprowadź rozwiązanie: *