Platoniczna miłość 11/2015 (194)

Za czasów Platona uważano, że atom jest najmniejszą, niepodzielną częścią materii. Natomiast zdawano sobie sprawę, że miłość nie jedno ma imię. Obecnie obydwa te twierdzenia zostały zanegowane. Jak może wyglądać podział atomu, zwłaszcza jego jądra, nikomu tłumaczyć nie trzeba.
Natomiast, kto ogląda współczesne seriale ten wie, że teraz „miłość” jest pojęciem niepodzielnym, nie podlegającym żadnym dalszym określeniom, żadnemu zróżnicowaniu. Na pytanie czy kochasz go (ją) istnieje tylko odpowiedź tak lub nie. Jeśli tak – jesteś z tą osobą. Jeśli nie – odchodzisz bez zbędnych tłumaczeń. Jakież to oczywiste, proste i wygodne!
Czy w tej powszechnej amnezji odnośnie analizy uczuć o coś chodzi? Moim zdaniem, to nie przypadek. Gdyby tak bohaterowie popularnych seriali zaczęli dociekać istoty swoich uczuć mogliby zacząć zadawać sobie i widzom niewygodne pytania typu czy to zauroczenie, czy coś trwalszego? Czy chwilowy kaprys wart jest podważenia twojego honoru? Honor… – no właśnie słowo równie niemodne jak platoniczna miłość. Trzeba je wytrzebić, żeby stworzyć grunt pod uprawę jedynie słusznej, postępowej ideologii gender.
Nie mam żadnych wątpliwości, że prezydent podpisze ratyfikację ustawy „przeciw przemocy”. Przecież zostanie to okrzyknięte aktem dobroci dla biednych maltretowanych żon katolików, którzy nie zajmują się niczym innym jak regularnym bijaniem kobiet. A dzięki nowemu świetlanemu prawu wystarczy, że taka maltretowana kobieta zacznie udawać mężczyznę i po problemie. To dopiero postęp!

Jedna myśl nt. „Platoniczna miłość 11/2015 (194)”

  1. Szanowna Pani Małgorzato
    Rewidowanie najbardziej oczywistych oczywistości (potwierdzonych przez tysiące lat trwania naszego gatunku oraz najnowsze zdobycze nauki) to zdaje się znak ostatnich czasów. Jest to proces tak nachalnie serwowany współczesnemu człowiekowi, że należałoby się zastanowić czemu ma służyć i kto jest jego autorem. Te “nowinki” są w pierwszym rzędzie bezkrytycznie przyswajane przez tzw. elity, które mają być pasem transmisyjnym do “ciemnego ludu”. To prawidło biologiczne – np. na początku komunizmem zachwyceni byli intelektualiści Zachodu i Wschodu, dopiero potem ta “szczytna” ideologia zeszła w dół, by ostatecznie pochłonąć miliony istnień ludzkich. Czemu ma służyć tym razem stworzona nowa ideologia m.in. genderyzm? Odpowiedź jest zaskakująco prosta. Najlepiej odnieść się do analogii historycznych – zarówno w przypadku komunizmu , jak i “nowej ideologii” chodzi o to samo – o stworzenie NOWEGO TYPU CZŁOWIEKA – bezrefleksyjnego, wybiórczo wyedukowanego, odhumanizowanego, podatnego na manipulację, bezbronnego, bo pozbawionego osłony rodziny i grupy społecznej (skąd walka z tradycją i religią), pozbawionego buntu człowieka, najlepiej sprawnego pracownika-konsumenta międzynarodowych korporacji. Najlepszym wskaźnikiem tego, że kroi nam się nowy rodzaj totalitaryzmu jest pewna powtarzająca się do znudzenia prawidłowość historyczna. Wszystkie zbrodnicze ideologie wdrażane w praktyce rozpoczynały od zwalczania tradycyjnych wartości i systemów religijnych panujących w danym kraju – patrz faszyzm, patrz komunizm, patrz maoizm. Czy to nie daje do myślenia?
    Serdecznie Panią pozdrawiam Ewa Działa-Szczepańczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wprowadź rozwiązanie: *