Analogia 31/2014 (162)

Zastanawiam się czy powinnam zwrócić się ponownie do Pani Minister Kultury, tym razem z uprzejmą prośbą o odwołania ze stanowiska dyrektora departamentu? Swoją prośbę mogłabym umotywować w sposób następujący.

     Prezydent Warszawy odwołała ze stanowiska dyrektora szpitala profesora Chazana nie tyle za odmowę aborcji (do czego jako lekarz miał prawo), co z powodu znacznie cięższej przewiny jaką był brak informacji kto takiego zabiegu mógłby dokonać. Zrozumiałe jest bowiem dla wszystkich, że lekarz, który dokonał nieudanego zabiegu invitro, udanego zabiegu aborcji by się nie podjął, a pacjentka nie ma obowiązku szukania odpowiedniej dla niej informacji na własną rękę.

     Zatem, przez analogię, proszę o ukaranie urzędnika państwowego, który dopuścił się podobnego przewinienia. Nie tylko odmówił mi dotacji na wystawienie mojej sztuki, ale nie wskazał ponadto drogi jak mam się o taką dotację starać. Odsyłanie mnie na stronę Ministerstwa Kultury, to raczej żart. Równie dobrze lekarz może wysyłać pacjenta po poradę na stronę Ministerstwa Zdrowia.  

     Szpitali mamy w Polsce wiele, a Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego fundujące spektakle „bez cenzury prewencyjnej” tylko jedno. Jeśli więc troska o pacjentkę posunięta jest aż do dymisji lekarza nie udzielającego informacji, to troska o artystkę powinna być adekwatna.

             

 

Jedna myśl nt. „Analogia 31/2014 (162)”

  1. Szanowna Pani Małgorzato
    „Sprawa profesora Chazana” jest „fragmentem większej całości” – liberalno-lewicowe salony Zachodu, oraz ich rodzimi naśladowcy, napierają by „ucywilizować” Polaków – to oczywista oczywistość. To nic, że retoryka owych salonów w kwestii fundamentalnej dla człowieka, czyli kwestii życia i śmierci (i nie tylko w tej kwestii) wymyka się wszelkiej logice. Przeciwników można przecież zakrzyczeć, wyszydzić i ostatecznie zastraszyć. Na czym polega ta „logika” lewacko-liberalnych intelektualnych elit Zachodu? Jak wiadomo, w stworzonej przez siebie nowej koncepcji człowieka i człowieczeństwa odwołują się oni wyłącznie do zdobyczy nauki, odcinając się totalnie od wszelkich zasad stworzonych przez systemy religijne. I okazuje się, że owe odwoływanie się do zdobyczy nauki to tylko blef – jest odwrotnie, naukę nagina się do nowo stworzonej koncepcji. Bo jak nazwać pokrętną definicję życia serwowaną przez lewicowo-liberalnych ideologów. Nauka wyraźnie definiuje, że każdy organizm rozmnażający się płciowo powstaje z zapłodnionej komórki jajowej, która ulega podziałowi, tworząc grupę komórek, te z czasem się różnicują, tworząc tkanki, organy i wreszcie powstaje cały organizm. Dywagowanie na temat, na którym etapie tworzący się organizm jest „lepszy” czy „gorszy”, a wiec można go uśmiercić lub nie, jest z punktu widzenia nauki idiotyzmem. Czy kryterium ilość komórek ma stanowić o wartości tworzącego się życia? Idąc tropem tej „logiki”, ludzie otyli o większej ilośckomórek tłuszczowych powinni stanowić elitę ludzkości, a pozostałych należy poddać eutanazji. To samo dotyczy rozważań typu wyznaczania momentu, kiedy mamy do czynienia z płodem, a kiedy już z dzieckiem. To przecież kwestia wyłącznie nazewnictwa. Czy tworzące się życie wewnątrz macicy jest gorsze niż te, które funkcjonuje poza macicą? Jak to się ma do oczywistego biologicznego faktu, że rozwój każdego organizmu jest ciągłością, niezależnie gdzie ona się odbywa – czy w wodzie, czy oskorupionym jaju, czy też w macicy. My, ludzie akurat jesteśmy ssakami mamy w swoim rozwoju tak jak mamy. Oj wstyd Panowie lewacy i liberałowie, którzy mienicie się spadkobiercami „szkiełka i oka”. Kolejna kwestia – definicja płci. Panowie ideolodzy liberalno-lewicowi totalnie ignorują zdobycze genetyki. Okazuje się, że biologiczne fakty, dawno dowiedzione, można zrewidować i poddać głosowaniu, w którym większość decyduje co nazywamy płcią. Gratuluję skuteczności – tylko po co to wszystko? Określenie co to jest płeć i inne kwestie natury biologicznej – już dawno zostały wyjaśnione przez naukę i cieszą się długim stażem funkcjonowania w historii ludzkości. To swoiste pomieszanie zafundowane nam przez lewicowo-liberalne elity jest czasami nawet zabawne, gdyby nie fakt, że wielu przedstawicieli naszego gatunku kupuje te intelektualne wypociny i przyjmuje za swoje. Po co ta „rewolucja” oparta o ciemnogród i przeznaczona dla ciemnogrodu?

    Serdecznie Panią Pozdrawiam – Ewa Działa-Szczepańczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wprowadź rozwiązanie: *