Ale jaja! 18/2014 (149)

     Jedna ze stacji telewizyjnych podczas świąt wyemitowała program o jajkach. Temat na czasie i w dodatku potwierdzający moje zapatrywania na kwestię wartości tego produktu spożywczego i cen jakie trzeba zapłacić. W reportażu udowodniono, że jaja „0”, czyli te z chowu ekologicznego, za które najwięcej płacimy, nie są ani o jotę lepsze od „3”, czyli tych najtańszych z chowu klatkowego. Tak właśnie sądziłam i powinnam być zadowolona, że moje przekonania zostały potwierdzone naukowo przez profesora z SGGW.

     Ale tu raptem zaczęły się schody, bo uświadomiłam sobie, że stacja telewizyjna, która ten program wyemitowała należy do najbardziej kłamliwych jakie znam. Po co miałaby mówić coś, co służyłoby czystej prawdzie? Już prędzej mogę sobie wyobrazić, że reportaż był sponsorowany przez jakiegoś giganta drobiarskiego, któremu zalazł za skórę drobny wiejski producent.

     Oto do czego prowadzi brak zaufania! Nieważne, że ktoś potwierdza moje przekonania, ważne kto nim jest! I jest to zasada, która nie tylko jaj dotyczy.

     

Jedna myśl nt. „Ale jaja! 18/2014 (149)”

  1. Szanowna Pani Małgorzato
    Obawiam się, że alarmowy dzwonek w mózgu, który powinien się włączać w chwili, gdy ktoś zbyt nachalnie i prymitywnie chce nam „wcisnąć” swoją „prawdę”, przestał u wielu naszych rodaków działać lub nigdy nie działał. Pokolenie pamiętające KOMUNĘ wykształciło w sobie swoistą czujność pod tym względem (okazuje się, że KOMUNA mała również swoje dobre strony). Natomiast młode pokolenie tego cennego przystosowania niestety nie posiada – łyka „ową prawdę” w całości bez przeżuwania. „Produkcja” takich „połykaczy” to znak czasu – proces zachodzący nie tylko w naszym kraju, ale również we wszystkich krajach należących do tzw. cywilizowanego świata.

    Z wyrazami szacunku – Ewa Działa-Szczepańczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wprowadź rozwiązanie: *