Wszystkie wpisy, których autorem jest mtodd

Cnota zaufania 22/2020 (465)

Wyrazy opisujące nierzeczywistość znikają z potocznego słownika. Taki los spotkał „cnotę” – nie ma jej w życiu publicznym, a zatem przestaje występować w mowie i piśmie, co najwyżej jako określenie prześmiewcze. Moda nie tylko eliminuje niepotrzebne słowa, lecz także zmienia znaczenie wielu z nich. Lista jest długa, ale zajmijmy się takim słowem z pozoru oczywistym. Co bowiem obecnie znaczy „zaufanie”?
Człowiek, który przychodzi na świat w normalnej rodzinie, składającej się z nie więcej niż jednej matki i jednego ojca, może przynajmniej teoretycznie ufać swoim rodzicom, że go nie porzucą, bo któremuś z nich przytrafi się kolejna „wielka miłość”. W rodzinach z licznymi mamusio-ciociami i tatusio-wujkami próżno szukać osób godnych zaufania, mogących wyposażyć dziecko w tę niezbędną cechę przydatną na całe życie. Budowanie relacji z innymi wymaga zaufania, nie ślepego, bo ślepota w niczym nie pomaga, ale rozsądnego, nawet gdyby ten rozsądek mógł czasami zawodzić.
Każdy przyzna, że najłatwiej jest oszukać dziecko, nie ponosząc żadnych konsekwencji. Trzeba się jedynie uporać z własnym sumieniem, jeśli się jeszcze takowe posiada. Prawdziwa konkurencja zaczyna się na poziomie partnerskim – kto kogo wykołuje. Stąd bierze się powodzenie głupich kobiet u mężczyzn, którym się zdaje, że taką głupią łatwiej wykiwać. Nie biorą oni jednak pod uwagę faktu, że głupota i podłość, to dwie różne cechy, występujące w różnych proporcjach. Można się w tych kalkulacjach srodze pomylić. Najwyższy pułap zdrady zaufania panuje w kręgach mafijnych. Tam zdradę przypłaca się życiem.
Nie da się zbudować porządnej firmy w oparciu o nieuczciwych kontrahentów, czy wspólników. Tu nie pomoże najbardziej nawet cwany prawnik. Na podobnej zasadzie kształtują się relacje obywatel – państwo. Znowu wkraczamy na śliski grunt polityki.
Dla naszych odwiecznych… powiedzmy – sąsiadów zaufanie znaczyło bezkrytyczne, rzec by można ślepe zdanie się na Hitlera, czy Stalina. Późniejszy komunistyczny marsz przez instytucje w Niemczech i Francji spowodował, że zastąpiły one własną religię obcą. Patrzą biernie jak są gwałceni przez muzułmanów i próbują udawać, że nic się nie dzieje. Tak rozumieją zaufanie? A może to zakłamanie wyssali już z mlekiem matki?
My najczęściej wolimy obdarowywać naszych wodzów zaufaniem, nie całkiem jednak bezgranicznym. Ta cecha może być naszą siłą, ale może też być wykorzystana przez wrogów do manipulacji, co przejawia się w działalności opozycji totalnej, usiłującej wprowadzić chaos w państwie.
Cnota krytyki się nie lęka. Gorzej, że niecnota również, zwłaszcza taka rozpuszczona jak dziadowski bicz.


http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=385&wysijap=subscriptions

Kobiecość w polityce 21/2020 (464)

Poprzednia kandydatka PO na prezydenta z uporem twierdziła, że jest kobietą i w tej jednej kwestii nigdy zdania nie zmieniła. Mimo to egzekutywa partyjna wymieniła ją na inny model. Co do płci nowego kandydata, niczego na pewno nie wiadomo, bo występował dumnie pod tęczową, radosną flagą. Wiadomo również, że nie szczędził samorządowej kasy na LGBT, ale to przecież tylko cztery litery, a postępowi „naukowcy” udowadniają, że płci jest znacznie więcej. Ich liczba oscyluje około sześćdziesięciu. Nawet tak wszechstronnie wykształcony przedstawiciel postępu może się pogubić.
Nowy kandydat jest bardziej bojowy od partyjnej koleżanki, jeśli chodzi o dziennikarzy. Jego poprzedniczka niewygodne pytania po prostu odwracała i kierowała do tego, kto ośmielił się je zadawać. Na pytanie o dokonania, którymi mogłaby się pochwalić odpowiadała: A czego pan dokonał? I po krzyku. Bojowy następca obiecuje dziennikarzom zadającym niewygodne pytania, że jak się dorwie do władzy, to krnąbrnych dziennikarzy powywala. Brawo! Wolności wypowiedzi im się zachciewa.
Ale z drugiej strony szkoda trochę tej kobiecości. Może wynagrodzą nam to inni kandydaci, taki „wiosenny” i bezpardonowo lewicowy, który jak nikt inny rozumie potrzeby kobiet, albo taki „niezależny” (nie bardzo wiadomo od kogo i czego) roniący łzy nad konstytucją.
Przedstawiciel partii z rodowodem z głębokiego PRL-u jest najbardziej elastyczny. Słaba, czy silna płeć – bez znaczenia. Przytuli do piersi każdego, zarówno zboczeńców, jak i takich, którym się zdaje, że zboczenie, to niewystarczające kwalifikacje do sprawowania władzy.
Mamy jeszcze kandydatów prawicowych, ale ich antypisowość wypada blado na tle konkurencji, a o kobiecość nawet nie zabiegają.

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=384&wysijap=subscriptions

Zawiśli między… 20/2020 (463)

Odmrożenie gospodarki jest pierwszym i zarazem najbardziej oczywistym krokiem ku normalności. Wszystko jedno, co spowodowało wcześniejszą nienormalność: korona-wirus, czy zwyczajny komunizm.
Następnym do odbicia bastionem jest sądownictwo. Zawisły między Moskwą a Berlinem sąd łatwo nie odpuści. Będzie walczył do ostatniej kropli krwi – polskiej niestety – o utrzymanie władzy nadanej mu przez starszych i mądrzejszych ze wschodu i zachodu. Dopiero chaos w państwie byłby tym stanem pożądanym dla sługusów, którzy zawiśli u berlińskich i kremlowskich klamek.
W kulturze i rozrywce komuniści nadal prym wiodą, bo nikt ich stamtąd nawet nie próbuje rugować. Co najwyżej, na zasadzie wentylu bezpieczeństwa wypuszczany jest czasami w TVP jakiś mądrzejszy n ieco spektakl, (podobnie jak bywało w PRL-u) żeby „inteligencja pracująca” miała poczucie, że władza nie zapomina nawet o tak nielicznej garstce, ale to tylko dla utrzymania status quo.
Gospodarka działa, czy nie działa – każdy widzi i propaganda na tym polu zda się psu na budę. „Niezawisłe sądy”, jak sama nazwa wskazuje, mogą robić co im się podoba, skazywać na więzienie za kradzież batonika i uniewinniać „swoich” niezależnie od zbrodni jakiej by się dopuścili, śmiejąc się ludziom i moralności w twarz. Najtrudniej jest odbić z komunistycznych rąk kulturę, bo tu nawet brak jednoznacznych kryteriów oceny. Jak ci się wulgaryzmy i pornografia nie podobają, toś ciemniak, który nie zna się na wyrafinowanej, prawdziwej sztuce. Ot i tyle!

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=383&wysijap=subscriptions

Kwiatki nie polskie 19/2020 (462)

Co łączy tulipana, narcyza, hiacynta i żonkila? Wszystkie one należą do roślin cebulowych i kwitną wiosną. Trzy z nich ładnie pachniały, ale to w czasach kiedy jeszcze istniały pachnące kwiaty. Tyle, jeśli chodzi o biologię. Znacznie więcej znaczą jako symbole w polityce. Na ile stały się inspiracją dla twórcy „Wiosny”, to tylko jeden Biedroń wie. Sama nazwa tuli-pana może sugerować takie skojarzenie. Narcyz to już wyraźny symbol dla wielu polityków, na czele z Głównym Kopertologiem Kraju – z tytułem profesora.
Następny kwiatek do tego kożucha, to hiacynt. Komunistyczni manipulatorzy czuli pismo nosem, bo zbieranie haków na homoseksualistów oznaczyli kryptonimem „Hiacynt”. Później, kiedy obrona robotników nie wypaliła, komuniści pochylili się z troską nad zboczeńcami, zarzucając wszystkim wokół „homofobię”, znowu jednak do czasu. Homoseksualistów trzeba kochać, ale okazuje się, że nie wszystkich. Jak się nie ma jedynie słusznych prokomunistycznych poglądów, to orientacja seksualna nic nie pomoże. Wręcz przeciwnie, zawsze jakieś GW, czy TVN może wiedzę o tej orientacji upublicznić.
Został jeszcze żonkil – symbol walczącego getta warszawskiego. Nagłośnienie powstania w getcie miało przyćmić Powstanie Warszawskie, stając się również wyzwaniem politycznym. Przyćmiło na Zachodzie, bo tam właśnie o to chodziło, żeby o polskim bohaterstwie nikt nie usłyszał.

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=380&wysijap=subscriptions

Kopertolog 18/2020 (461)

Estrada nie jedno ma oblicze. Prócz zespołu rokowego o nazwie BUDKA SUFLERA, dał się niedawno poznać nachalny SUFLER DUPKA, który próbuje wkręcać widzów, sam nie wie w co, ośmiesza nieporadnie nieporadną kandydatkę na prezydenta, jakby ona sama nie była wystarczająco śmieszna. Nikt bidulce nie wytłumaczył czym się różnią wybory prezydenckie od konkursu na Miss Głupoty.
Jak by nie dość było śmieszności, to mamy jeszcze występy „trzeciej osoby w państwie”, która poucza nas i zabawia. Palikot, Petru, a nawet sama Kidawa Błońska, to amatorzy przy profesjonallście kabotynizmu czystej wody. Co najwyżej ustępuje on pod tym względem niegdysiejszej „pierwszej osobie w państwie”, czyli osławionemu Bolkowi. Ostatnio dowiedzieliśmy się, od pana marszałka o zagrożeniu, jakie niosą koperty, które dzielą się na przyjazne i zabójcze. Kto może wiedzieć to lepiej, niż profesor medycyny, łapówkarz żerujący na chorych? Teraz potwierdził publicznie, że jest też wybitnym kopertologiem, który przestrzega przed listonoszami roznoszącymi zarazki, ale tylko w kopertach do głosowania. Inne, a zwłaszcza zawierające „kopertówki”, są w porządku.
W tej sytuacji muszę przyznać ze skruchą, że mój apel o tworzenie nowego kabaretu był niewczesny.
Błazen bywa jednak nie tylko śmieszny, ale i straszny, bo nie wszyscy mają poczucie humoru, a taka Unia Europejska zdaje się traktować go całkiem poważnie. Tyle tylko, że ona sama jest jednym wielkim żałosnym kabaretem, podobnym do niegdysiejszego Związku Radzieckiego. Propolski rząd nie ma u niej szans. Co by nie zrobił będzie nękany: za przeprowadzenie wyborów, lub za ich zaniechanie, za nieprzestrzeganie, lub przestrzeganie konstytucji i tak dalej. „Taki mamy klimat”, jakby powiedziała polskojęzyczna deputowana do Parlamentu Europejskiego.
Są dwa wyjścia z tej sytuacji: zgodzić się na unijnego komisarza, czy namiestnika, który przejmie w Polsce pełnię władzy ustawodawczej i wykonawczej, sądowniczą w dużej mierze już posiada; albo robić to, co dla Polski korzystne, nie oglądając się na powarkiwania sąsiadów z zachodu i ze wschodu.

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=379&wysijap=subscriptions

Chleba i igrzysk 17/2020 (460)

Czy zauważyliście, że wiele osób znanych z ekranów nagle bardzo zbrzydło i zaczęło się jąkać? Zawdzięczamy to zapewne zaawansowanej technice Skayp’a. Z drugiej strony, to może nawet dobrze, bo „postępowo”. Brzydota i nieporadność w wysławianiu się wyszły nieoczekiwanie naprzeciw światowym tendencjom w modzie. Przyznać jednak należy, że polska szkoła filmowa od dawna wiedzie prym w tak zwanej ścieżce dźwiękowej. Nasze seriale z seryjnym, stale tymi samymi aktorami, nie mają sobie równych w niewyraźnym bełkocie zastępującym dialog. Scenariusze też coraz częściej stają się niepotrzebnym balastem, krępującym „prawdziwych artystów”. Całą fabułę wystarczy przecież sprowadzić do scen poczęcia i rozwiązania. A tu wystarczą dźwięki, które mówią same za siebie, czyż nie!?
Domaganie się dobrej dykcji od aktorów na planie, to jak domaganie się sprawiedliwości od sędziów w sądach. Resortowa dzieci głęboko zakorzenione w kulturze są nie do wykarczowania. Same stanowisk nie oddadzą, a ze strony władz nie widać woli umniejszania ich roli. W te rewiry „dobra zmiana” się nie zapuszcza, pozwalając różnym „wielkim artystkom” robić sobie na głowę.
Zostańmy więc w domach, włączmy telewizory, wyłączmy myślenie i czekajmy na lepsze czasy, które ktoś w swej łaskawości nam kiedyś podaruje. Albo zacznijmy domagać się nie tylko chleba, ale i igrzysk na poziomie, a jeszcze lepiej sami zacznijmy tworzyć. Jeśli chórzyści mogą śpiewać, każdy pozostając we własnym domu, to na takiej samej zasadzie zróbmy teatr, a przynajmniej kabaret. Zapraszam chętnych do współpracy.

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=378&wysijap=subscriptions

Co prywatyzować? 16/2020 (459)

Komunizm polegał na wyeliminowaniu własności prywatnej. Wszystko było państwowe, a posiadacz czegokolwiek ponad normę wyznaczoną przez partię był potencjalnym wrogiem ludu. Po zmianie ustrojowej, resortowe dzieci rozkradły praktycznie wszystko. Czego same nie ukradły to oddały tym „znienawidzonym kapitalistom z zachodu” za przychylność i poklepanie po pleckach.
Skrajności nigdy nie prowadzą do optymalizacji sytuacji, jaka by ona nie była. Co zatem należy zachować w ręku państwa, a jakie dziedziny oddać prywatnym przedsiębiorcom? Fabryką mebli, czy szerzej – wszelakich wihajstrów chyba najlepiej zarządzi właściciel dbający o zysk. Wszędzie tam, gdzie nie zysk jest najważniejszy, lepiej żeby zajęło się tym państwo. Trudno sobie wyobrazić sprywatyzowaną armię, która broniłaby naród przed najeźdźcami, gdyby to oni właśnie ją wynajęli. Sprywatyzowana służba zdrowia, zainteresowana zyskiem, lepiej zajmie się powiększaniem ust i piersi do niebotycznych rozmiarów niż rzetelnym leczeniem ubogich pacjentów.
Prywatyzacja najlepiej mogłaby się sprawdzić w Wymiarze Sprawiedliwości. Już teraz sądy są zobowiązane wykazywać się bilansem dodatnim uzyskanym z kar wymierzanym podsądnym. Sprywatyzowanie rozstrzygnęłoby raz na zawsze kwestię „upolitycznienia” sądów. Sprawiedliwe wyroki zapadałyby zgodnie z handlową zasadą na korzyść tych, którzy dają więcej.


http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=372&wysijap=subscriptions

 

Fikcyjne fakty 15/2020 (458)

10 kwietnia 2020 roku przypada okrągła, dziesiąta rocznica zamachu smoleńskiego. Wówczas, po dwudziestu latach od koślawego, Okrągłego Stołu mieliśmy okazję przekonać się, jakie to złowrogie siły nadal nami rządziły. Przebudzenie było przykre, ale nareszcie zaczęliśmy zdawać sobie sprawę, że musimy zacząć przeciwstawiać się złu. Ostatnie pięć lat pokazało naszą determinację w obronie wartości, z których Zachód już zrezygnował, albo rozumie je całkiem opacznie. Szkoda.
Święta Wielkiejnocy i walka z wirusem nie są najodpowiedniejszym czasem do zajmowania się tragedią sprzed dziesięciu lat. Media skupiły się wyłącznie na pandemii. O niczym innym nie mówią, ale jak mówią? Rzetelnie, czy może przeplatają fikcję z faktami robiąc nam wodę z mózgu? Powtarzanie na okrągło tych samych słów, przez tych samych specjalistów od wirusów i tych samych obrazów w telewizji jest śmiertelnie nudne. Z braku alternatywy, trzeba jednak do tego przywyknąć. Z czego się to bierze? Czy z przekonania, że widz jest przygłupi i trzeba mu wciskać sto razy to samo? Jeśli tak, to nie ma co się fatygować w wyszukiwaniu prawdy, zwłaszcza, że ta mogłaby nie zadziałać wystarczająco silnie na emocje. Oto przykład: z braku aktualnych zdjęć dokumentujących „wirusowe” zgony we Włoszech, posłużono się fotografią trumien sprzed siedmiu lat obrazującą przygotowania do pochówku niefortunnych uchodźców, którzy utonęli u wybrzeży Italii.
Telewizja nie przywiązuje wagi do oddzielani fikcji od faktów, a powinna. My też jednak powinniśmy, żeby nie obudzić się ponownie w nieznanej sobie i wrogiej rzeczywistości – tym razem ekonomicznej, na co się niestety zanosi.

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=377&wysijap=subscriptions

Unia 14/2020 (457)

Opozycja nieudolnie zwiera dziurawe szeregi przeciwko „Kaczystowskiemu reżimowi”. Powstała nowa „unia” Konfederacji z Koalicją, czy Koalicji z Konfederacją. Ta K&K dała popis głębokiego przywiązania do litery prawa, jakim by ono nie było. Oba ugrupowania pokazały, że regulamin Sejmu jest świętością, niezależnie od jakiejś tam pandemii. Niestety, mimo heroicznej postawy Totalnych, a nawet samego „swawolnego Dyzia”, czyli „trzeciej osoby w państwie”, nie udało się zablokować aktu prawnego, proponowanego przez rząd dla osłony gospodarki. Nowe przepisy wejdą jednak w życie.
A co na takie bezczelne i bezprawne panoszenie się polskiego rządu w Polsce powie Unia Europejska? Tego nie wiemy. Chwilowo mowę jej odjęło. Zgodziła się podobno, żebyśmy pieniądze przeznaczone na fontanny i aquaparki wydali na respiratory, czy może „inspiratory”, jak chce kandydatka na prezydenta. Unijni urzędnicy przestali udawać, że coś robią i taki stan może potrwać do czasu, gdy inni uporają się z ich problemami. Wówczas może się okazać, że zdaniem Unii Europejskiej wybory prezydenckie w Polsce będą nielegalne, albo nielegalne będzie ich ewentualne przełożenie. Sytuacja bez wyjścia. Koalicyjna kandydatka już nawołuje do bojkotu wyborów. Fani jej „inspiracji” powinni zastosować się do takiej sugestii.
Ś-wirus opanował już Sąd Najwyższy. Jego władczyni, której kończy się kadencja, oświadczyła właśnie, że władzy raz zdobytej nie odda nigdy, w czym patronuje jej zapewne sam Gomułka zza grobu i Unia z Brukseli.
Wszyscy próbują zgadnąć, jak będzie wyglądał świat po pandemii. Jako optymistka, widzę szanse dla Polski wybicia się na prawdziwą niepodległość (oczywiście po zakończeniu rozgrzebanej dekomunizacji). Niemiecki projekt unii z Rosją będzie miał mniejsze szanse, niż kiedykolwiek wcześniej.

Zrozumieć biologię 13/2020 (456)

Ideologia gender wyrosła na nieuctwie. Jak się czegoś nie rozumie, to najlepiej uznać, że to nie istnieje i ignorować. Tak powstała imponująca lista domniemanych płci. Postępowi komuniści (inni niż postępowi nie istnieją) zawsze zabiegali o prym w nauce. Mało kto jeszcze pamięta o światowej sławy uczonej radzieckiej Lepieszyńskiej. Warto o niej przypomnieć teraz, w obliczu walki z korona-wirusem. Dokonała ona odkrycia przewyższającego nawet dorobek w dziedzinie biologii samego Łysenki. Rozczłonkowała wirusa na dwie części, czyli go zabiła, a później złożyła ponownie, powołując ponownie do życia. To miał być dowód na możliwości ludzkie równe boskim. Tak to wówczas obwieszczono. Nikomu tego eksperymentu nie udało się powtórzyć, ale to tylko dowód wyższości nauki radzieckiej nad nauką pozostałego świata.
Żarty się jednak skończyły wraz z upadkiem Związku Sowieckiego. Teraz siedzimy w domach i zastanawiamy się, jaki to ma sens. Jesteśmy zasypywani informacjami nie do końca spójnymi. Wiemy, że śmiertelność spowodowana tym wirusem jest mniejsza, niż zwyczajną grypą. Wirus długo nie przeżywa w środowisku mu nie sprzyjającym, czego się więc tu bać? Czym tak się różni od pozostałych wirusów? Zaraźliwością! Pamiętajmy, że łatwość zarażenia nim wielokrotnie przewyższa możliwość zarażenia się innymi chorobami przez samą obecność w pobliżu osoby już zarażonej, a jeszcze nie chorej.
Pandemia to wzrost zachorowań nie do opanowania przez służbę zdrowia na danym terenie. Od nas wszystkich zależy czy do tego nie dopuścimy. Dotyczy to też totalnej opozycji, a nawet trzeciej osoby w państwie.