‒ Czy ty rozumiesz o co chodzi z tym sejfem? – spytała Małgorzata.
‒ To takie miejsce do trzymania, między innymi, gotówki – odpowiedział DUCH CZASU.
‒ Nie to miałam na myśli, tylko te miliardy oferowane nam przez Unię Europejską
‒ Oferowane, powiadasz? To tak jak bym ci oferował kredyt na bliżej nieokreślony procent, pod warunkiem, że kupisz ode mnie to, co ci każę za cenę, której zażądam.
‒ Podobno z przeznaczeniem na zbrojenia.
‒ Rzeczywiście, co jak co, ale zbroić, to Niemcy się lubią. Mają milenijne tradycje. Bez tego nie wywołaliby ani pierwszej, ani drugiej Wojny Światowej.
‒ Sami tego kredytu nie biorą.
‒ Wystarczy, że znaleźli frajerów, którzy im to sfinansują.
‒ Podobno jest już jakaś polska firma zbrojeniowa…
‒ Która przygarnie miliony? Firma-krzak ukryta za Poncjuszem Piłatem, zarejestrowana w miejscu niedostępnym dla nieuprawnionych podzieli szmal między tych, co trzeba według instrukcji z Berlina.
‒ Z tych przeznaczonych dla Niemców?
‒ W porozumieniu z nimi, rzecz jasna.
‒ Duży przekręt, to duże ryzyko.
‒ Dlatego beneficjenci zrobią wszystko, żeby „europejska” mafia, której służą nie straciła władzy w Generalnej Guberni.
Archiwum kategorii: Spotkania z Duchem Czasu
Wyłom w systemie
‒ Nareszcie coś pozytywnego – powiedziała Małgorzata wskazując na ekran komputera.
‒ Rzeczywiście, Polska zajmuje obszar przebogaty w to co pod ziemią, jak i w to, co na jej powierzchni – przyznał DUCH CZASU.
– Przy tym jesteśmy narodem zdolnych ludzi, którzy potrafiliby zrobić należyty użytek z tych skarbów.
‒ To dlaczego tego nie robimy?
‒ Mój znajomy proponuje następujące kroki: zakładanie lokalnych banków, nadzorowanych przez społeczność danego terenu.
‒ Czym by się różniły od już istniejących?
‒ Udziałowcami byliby wyłącznie mieszkańcy. Wpłacaliby przykładowo po 2000zł.
‒ Czyli trzydziestotysięczne miasto mogłoby dysponować kapitałem około sześćdziesięcioma milionami złotych?
‒ Załóżmy. Lokalni przedsiębiorcy mogliby zaciągać kredyty na uczciwych warunkach, a akcjonariusze w przyszłości otrzymywaliby dywidendy.
‒ To dlaczego nikt tego nie robi?
‒ Może należy ludzi uświadomić?
‒ Obawiam się, że im więcej byłoby chętnych, tym bardziej byłoby to niemożliwe.
‒ Dlaczego?
‒ Wyobrażasz sobie, żeby światowi banksterzy dopuścili do takiego wyłomu w systemie?
‒ Czy naprawdę musimy tym się przejmować? Przypomnijmy sobie Lisków...
Marek Podkowski, Działalność społeczno-gospodarcza ks. Wacława Blizińskiego w Liskowie (1900−1939) – link
Puls Bankowości Spółdzielczej, Początki spółdzielczości – Ksiądz Wacław Bliziński założyciel Kasy Kredytowej w Liskowie – link
Winien, czy ma?
‒ Gubię się w tych rachunkach – powiedziała Małgorzata.
‒ Zawsze podejrzewałem księgowych o machlojki – przyznał DUCH CZASU. – Samo nazewnictwo wygląda, jak rodem z mafii.
‒ Właśnie, w tym rzecz. Też nie rozumiem tego nazewnictwa. Czy jak „mam”, to znaczy, że jestem „winna”?
‒ Na to wygląda, co więcej, masz praktycznie tylko to, co i tak jesteś winna, czyli tak, czy siak posiadaczem jest zawsze ktoś inny.
‒ Bank?
‒ Dawniej bank przechowywał pieniądze depozytorów, za co im płacił i udzielał z nich kredytów, za co kredytobiorcy płacili – zauważył DUCH CZASU ‒ Teraz dopisuje sobie zera, a tobie każe za nie płacić.
‒ Poczekajmy jak zlikwidują gotówkę, wówczas za jednym pociągnięciem będzie można pozbawić pieniędzy każdego nieprawomyślnego obywatela.
‒ Po to właśnie brukselscy biurokraci jeżdżą do Chin na szkolenia. Zgroza!
Zapytaj ZUS-u
‒ Co ty na to? – spytała Małgorzata, kiedy odłożył przeczytane pismo.
‒ Jesteś dłużniczką na przeszło jedenaście tysięcy złotych – odparł DUCH CZASU.
‒ Ale jakim cudem? ZUS przecież sam potrąca mi składkę zdrowotną.
‒ ZUS? Zależy jak ten skrót rozumieć.
‒ Jak na przykład?
‒ Chociażby: Związek Uzurpatorskiej Samowoli, albo Zakład Utajnionych Skarbów.
‒ Lepiej poradź mi co robić. Z tego pisma wynika, że nad moimi rzekomymi należnościami tylko za październik 2019 r. urzędnicy pracowali aż przez siedem dni podliczając różne składki, koszty egzekucyjne, odsetki za zwłokę, na przeróżne kwoty, później zsumowane. Nic z tego nie rozumiem.
‒ I o to właśnie chodzi. Komornik też nie będzie musiał wiedzieć, co przeskrobałaś, kiedy wezwie policję, żeby cię wyprowadziła z mieszkania.
‒ Za te zmyślone długi sprzed siedmiu lat?
‒ Tak, między innymi, działa mafia.
‒ A gdybym zaproponowała, że co miesiąc uiszczę 50 zł.?
‒ Przy tym tempie naliczania odsetek za zwłokę, to już po pół roku będziesz miała dwukrotną sumę zadłużenia.
‒ I widmo komornika?
‒ Zapytaj ZUS-u.
Im nowsze tym…
‒ W czym mogę pomóc? – spytała ekspedientka niezdecydowaną klientkę.
‒ Obawiam się, że nie znajdę tego, czego szukam – odpowiedziała starsza pani.
‒ W naszym magazynie jest wszystko czego pani zapragnie.
‒ Też kiedyś tak mi się wydawało.
‒ Do wyboru, do koloru.
‒ Do koloru, mówi pani? Chyba pod warunkiem, że będzie to kolor czarny, albo ostatecznie bury.
‒ Nie rozumiem.
‒ Mniejsza z tym. Potrzebuję rajstop, akurat czarnych.
‒ To w czym problem?
‒ W jakości. Stare rajstopy drą się, bo są stare; nowe, bo są nowe. Te pierwsze po 50 latach, te drugie po 50 dniach.