Kredyt dla kretynów

 ‒ Czy ty rozumiesz o co chodzi z tym sejfem? – spytała Małgorzata.
   ‒ To takie miejsce do trzymania, między innymi, gotówki – odpowiedział DUCH CZASU.
   ‒ Nie to miałam na myśli, tylko te miliardy oferowane nam przez Unię Europejską
   ‒ Oferowane, powiadasz? To tak jak bym ci oferował kredyt na bliżej nieokreślony procent, pod warunkiem, że kupisz ode mnie to, co ci każę za cenę, której zażądam.
   ‒ Podobno z przeznaczeniem na zbrojenia.
   ‒ Rzeczywiście, co jak co, ale zbroić, to Niemcy się lubią. Mają milenijne tradycje. Bez tego nie wywołaliby ani pierwszej, ani drugiej Wojny Światowej.
   ‒ Sami tego kredytu nie biorą.
   ‒ Wystarczy, że znaleźli frajerów, którzy im to sfinansują.
   ‒ Podobno jest już jakaś polska firma zbrojeniowa…
   ‒ Która przygarnie miliony? Firma-krzak ukryta za Poncjuszem Piłatem, zarejestrowana w miejscu niedostępnym dla nieuprawnionych podzieli szmal między tych, co trzeba według instrukcji z Berlina. 
   ‒ Z tych przeznaczonych dla Niemców?
   ‒ W porozumieniu z nimi, rzecz jasna.
   ‒ Duży przekręt, to duże ryzyko.
   ‒ Dlatego beneficjenci zrobią wszystko, żeby „europejska” mafia, której służą nie straciła władzy w Generalnej Guberni.