Archiwum kategorii: Spotkania z Duchem Czasu

Tępak, czyli kto?

‒ Popatrz jaki dialog nawiązałam z czytelnikiem mojego felietonu – powiedziała Małgorzata.
‒ Pokarz – DUCH CZASU sięgnął po wydruk.
„ – Polacy to naród tępaków – skomentował czytelnik podpisujący się polsko brzmiącym nazwiskiem w liczbie mnogiej.
– A czy Państwo Jy się do nich zaliczają? – spytałam.
– Głupi nigdy nie powie, że jest głupi a ty też.
– W takim razie witaj w klubie”.
– Rozumiem, że więcej się nie odezwał.– powiedział DUCH CZASU.
– Dobrze rozumiesz.
– Bidulek, nie zauważył nawet, że sam sobie naurągał.
– Nie koniecznie. Może uważa się za szwaba?
– Ale po co? Szwab jest od oszwabiania, nie od nękania dla samej przyjemności nękania (choć w historii było różnie). Może raczej ma się za kacapa?
– Albo jednak za Polaka, tylko takiego wyjątkowego, najmądrzejszego z sześćdziesięciu milionów, jakie żyją w tej chwili na świecie.
– To masz temat na kolejny felieton.
– No, nie wiem. Wolałabym mądrze pisywać o ludziach prawdziwie mądrych i dla mądrych.

Czarna teczka

‒ Zastanawiałeś się co zawierała czarna teczka Tymińskiego? – spytała Małgorzata.
‒ Wszyscy się zastanawiali – odparł DUCH CZASU.
‒ I?
‒ Jeśli zawierała dowody, że Wałęsa był „Bolkiem”, to była bomba dużego kalibru.
‒ Dlaczego kontrkandydat na stanowisko prezydenta jej nie odpalił?
‒ Taki wybuch zmiótł by esbecką patynkę, a na to właściciele „okrągłego stołu” nie mogli pozwolić.
‒ Gdyby nawet doszło do odpalenia, to kto by uwierzył „człowiekowi znikąd”?
‒ Właśnie. Nie zapominajmy, że Wałęsa, może i głupek, ale uchodził wówczas za bohatera.

Bujdy objawione

 ‒ Czy jest jakaś granica bzdur? – spytała Małgorzata, przeglądając internetowe obrazki.
   ‒ Masz na myśli te fruwające głazy, na których mieszkają podobno ludzie? – dopytał DUCH CZASU.
   ‒ Tak, bo kosmici zdają się tracić na popularności. 
   ‒ Dawniej, kiedy ignorancja nie była powodem do dumy, ludzie mieli jakąś podstawową wiedzę o otaczającym ich świecie.
   ‒ „Jeden z dziesięciu” nadal ją ma.
   ‒ Ale już jeden, na dziesięciu pytanych przechodniów nie wie nawet ile dni ma rok.
   ‒ Jak będzie potrzebował, to sobie wy-gugla. A wracając, do tego teleturnieju, to największą szanse ma ten, kto wylosował piątkę, bo najrzadziej jest pytany, chociaż nie zawsze umie z tej szansy skorzystać.
   ‒ Tak? Będę musiał się uważniej przyjrzeć. 
   ‒ A wracając do zasady, to obawiam się, że chodzi o nadprodukcję zakutych łbów, bo takim można wcisnąć każdą bujdę jako prawdę objawioną.

„Ekolodzy”

   ‒ Dlaczego tak zwani ekolodzy przyklejają się do jezdni, zamiast kłaść się na śmieciach wyrzucanych przez fale morskie? – spytała Małgorzata.
   ‒ Może wolą asfalt od plastiku. – odpowiedział DUCH CZASU.
   ‒ Masochiści?
   ‒ Ich nikt o zdanie nie pyta. Hasła typu: „Planeta płonie” i inne bzdury specjalnie wymyślono jako przykrywkę prawdziwej dewastacji środowiska. 
   ‒ Ale po co?
   ‒ Nie ma na świecie drugiego tak wielkiego lobby jak producenci opakowań.
   ‒ Rzeczywiście wszystko jest pakowane kilkakrotnie.
   ‒ Po to właśnie ośmieszanie głupków zwanych ekologami, że gdyby ktoś chciał upomnieć się o prawdziwą ekologię, to zostanie wyśmiany.
   ‒ Brak odważnych?
   ‒ Tak i to na wszystkich kontynentach. 

Czego boi się Putin

 ‒ Minęła właśnie czwarta rocznica napaści Putina na Ukrainę i nikt dotąd nie zapytał dlaczego wybrał on właśnie datę 24 lutego – powiedziała Małgorzata. 
   ‒ Dlaczego? – spytał DUCH CZASU.
   ‒ Bo zamierzał uczcić moje imieniny, ale spóźnił się o dwa dni. Odkąd włada nami Demokracja Warcząca, tego dnia, co roku, o szóstej rano czekam na uzbrojony patrol, ale na moje szczęście nikt nie przychodzi. 
   ‒ To chyba dobrze?
   ‒ Czy ja wiem... Chyba żadna ze mnie celebrytka.
   ‒ Niestety Małgosiu, prawda jest inna – powiedział Józef – Putin miał napaść 26 lutego, w moje urodziny, ale bał się, że one przykryją ten jego czyn, więc się pospieszył, ale żeby mnie jeszcze bardziej dotknąć, poszedł od razu na Charków – miejsce moich urodzin.
   ‒ Ojej! W takim razie pozostaje nam tylko wspólne świętowanie 19 marca. Tym razem to będą twoje imieniny, a moje urodziny – powiedziała Małgorzata. 
   ‒ Świetnie, grunt to wspólnota – zgodził się Józef.
   ‒ Jeśli będziecie świętowali w tej kawiarni ze znakomitymi ciastkami, to ja też przyjdę – zadeklarował DUCH CZASU.