Miernik sprawiedliwości 46/2016 (282)

Jaka jest różnica między demokracją a demokracją ludową? Coraz mniejsza, żeby nie powiedzieć, prawie żadna. Okazuje się, że komunizm nie jedno ma oblicze. Dawniej Moskwa, dzisiaj Bruksela decyduje za nas, co jest nam do życia potrzebne, a co zbędne. Trudno się połapać, czy światem zarządzają wszechmocne marionetki oglądane w telewizorach, czy ktoś, kto rzeczywiście pociąga za sznurki całkiem oszalał.
W naszym kraju skansen wymiaru niesprawiedliwości przetrwał tzw. transformację i dalej pełni swoją niechlubną, ale za to zaszczytną rolę. Dobra zmiana stale jeszcze czeka na swój początek. Mydlenie oczu Trybunałem Konstytucyjnym i rozpalanie namiętności wokół aborcji nie jest nawet przygrywką do niezbędnych zmian. Stale czekamy, żeby poczuć wreszcie, że jesteśmy u siebie, że prawo zaczyna oznaczać sprawiedliwość, a nie korporacyjne interesy.
Niestety, póki Zygmunt Miernik siedzi w więzieniu, póty resortowe dzieci mogą spać spokojnie, wiedzą bowiem, że włos im z głowy nie spadnie.
A my nadal czekamy z nadzieją, że tym razem zmiana szyldu oznacza prawdziwą zmianę zasadniczą.

Słowa na wagę złota 45/2016 (281)

Być pisarzem! Czy to brzmi dumnie? Brzmiało – w czasach bezpowrotnie minionych. Przyjrzyjmy się faktom. Napisanie dobrej książki, to zaledwie skromny zalążek ewentualnego sukcesu. Jeśli pisarz przypadkiem jest też dobrym mówcą zapraszanym do telewizji a może jeszcze zajmuje się sprawami codziennymi dotyczącymi wszystkich, jak np. finanse, to jego książka będzie się sprzedawała. A jak to przełoży się na jego własny dochód? Załóżmy, że książka kosztuje 50 zł, to z każdego sprzedanego egzemplarza autor otrzyma 1 zł.
Czy to znaczy, że pisać nie warto? Nie koniecznie, trzeba tylko wiedzieć jak i dla kogo. Jeśli masz zwyczaj mówić o sprawach zawiłych jasno i przejrzyście, to raczej masz problem. Trzeba o sprawach błahych i najprostszych mówić zawile. Chodzi nie tylko o to, że dla głupka mętne i zawiłe – znaczy mądre. Jeszcze lepiej żeby nikt nie rozumiał o co chodzi, a chodzi oczywiście o kasę. Ekspert za jedną stronę prawniczego bełkotu bierze 16 tys. zł! Wystarczy wypocić sześćdziesiąt parę stron i milion w kieszeni. A co dopiero sporządzanie takich aktów jak CETA czy TTIP!
A więc w przeliczeniu na pieniądze „pisarz” w porównaniu z „ekspertem” to nędzarz.

PS. Co łączy CETA ze zmianą czasu na zimowy? W obu wypadkach znamy mnóstwo argumentów przeciw wprowadzaniu niechcianych zmian i w obu rządy europejskie stoją na nieubłaganym gruncie działaniu wbrew woli obywateli. Czy ktoś rozumie dlaczego?

Czy chceta CETA? 44/2016 (280)

Większość świadomych obywateli naszego kraju odpowie: Nie! Problem w tym, że nikt nas o zdanie nie pyta. Zapytano Belgów i teraz władcy Unii Europejskiej mają twardy orzech do zgryzienia. Nie łudźmy się, że w polityce wystarczy mieć rację i dobre chęci. Czy więc my, zwykli obywatele, możemy cokolwiek zrobić w tej sprawie? Tak. Nasz protest może dać rządowi argument w przetargach jakie się niewątpliwie toczą. Protesty bywają najczęściej przeciwko rządowi, ale mogą też go wspierać. Wszystko zależy od tego, w czyim interesie działa wybrana przez naród władza. Czy ma na względzie dobro wspólne, czy tak jak poprzednia ekipa – wyłącznie własne korzyści.

Nie bądźmy jednak naiwni. Kreml tylko czyha na okazję włożenia kija w szprychy. Właśnie w ostatnią sobotę (22 x 2016) odbyła się stosowna demonstracja na Placu Zamkowym w Warszawie. Organizatorami byli niewątpliwie ludzie dobrej woli, którzy ulegli jednak manipulacji. Płomienny mówca nawoływał do potępienia w czambuł wszystkiego co amerykańskie, ba nawet przyznał mimochodem, że mamy prawo nie kochać pierwszą wielką miłością Putina, ale czyż nie jest on jedyną opoką broniącą nas przed tymi strasznymi Amerykanami?

 

 

Nowa partia

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Nowa partia

Występują: Nowoczesna Feministka (NF) i Dociekliwy (D)

D – Podobno zakłada pani partię.
NF – Precz z dyktaturą kobiet! A zwłaszcza brunetek i łysych!
D – Ma pani coś przeciwko brunetkom?
NF – A pan wolałby pewnie blondynki? Och, wy mężczyźni!
D – Jaką dyktaturę ma pani w ogóle na myśli?
NF – A los łysych już pana wcale nie interesuje?
D – Panią chyba też nie, skoro woła pani: PRECZ!
NF – A pan jest za dyktaturą kobiet?
D – Nie, ale…
NF – Żadne ale, jeśli chce pan, albo ktoś z pana znajomych kandydować z naszej listy.
D – Przecież ja nawet nie wiem, jak ta pani partia będzie się nazywała.
NF – Co to ma do rzeczy? A jaka byłaby pana propozycja?
D – Moja!?
NF – Jak to? Nie jest pan ekspertem?
D – Niby od czego?
NF – Od nazwy. No dobrze, mamy już nazwę. Chce pan wiedzieć jaka?
D – Palę się z ciekawości.
NF – Komitet Obrony Moskwy, Ukrainy, Niemiec i Związków Muzułmańskich. Ładnie, prawda?
D – Ale to w skrócie KOMUNiZM!
NF – Właśnie, nie ma się jednak do czego przyczepić.
D – No, nie wiem.
NF – Chwila, moment, kim pan właściwie jest, jeśli nie ekspertem od wizerunku, to?.. Och, przepraszam!
D – Za co?
NF – Tylko proszę mi teraz nie wmawiać, że nie jest pan naszym dobroczyńcą.
D – Pani mnie z kimś pomyliła.
NF – To pan nie jest z Fundacji Ade…
D – Nie jestem z żadnej fundacji.
NF – To po cholerę mi pan głowę zawraca!

KURTYNA

Samotne matki 43/2016 (279)

Serce się kraje, gdy myśli się o kobiecie wykorzystanej i porzuconej przez jakiegoś nicponia. Jasne, że skoro drania dopaść się nie da, to trzeba pomóc kobiecie będącej w potrzebie. To sytuacja sprzed wieku, no może jeszcze i dzisiaj zdarzają się takie przypadki, ale raczej rzadko. Nowoczesna Polka-Europejka nie widzi potrzeby obdarowywania swojego dziecka tatusiem. Czyż nie lepiej synka lub córeczkę obdarować ładnym ciuszkiem lub drogą zabawką? Wychodzenie za mąż wyszło przecież z mody!
W Anglii ta tradycja przechodzi już z pokolenia na pokolenie. Samotne matki mają dziatki z kolejnymi konkubentami, przy czym nierzadko się zdarza, że nowy konkubent zabija dzieci poprzedniego, a policja woli nie zaglądać do takowych dzielnic.
Niemcy poszli jeszcze dalej. Muzułmanki traktowane są jako matki wychowujące samotnie dzieci, na które państwo łoży, jak na kukułcze pisklęta, bo według europejskiego prawa tylko jedna żona jest prawowita, a pozostałe to te bidulki samotnie wychowujące dzieci.
Dlatego uważam, że pomoc należy się wszystkim potrzebującym, zwłaszcza tym, którzy popadli w tarapaty nie z własnej winy. Natomiast 500+ to nie żadna jałmużna, tylko zachęta do tworzenia zdrowej rodziny. Ale i tu czyha niebezpieczeństwo. Warszawski sąd przyznał właśnie muzułmańskiej imigrantce 2 tys. zł. To już jest precedens i powód, żeby osiedlać się nad Wisłą.