Nie warto rozmawiać 50/2016 (286)

Wymiana myśli ma sens tylko wtedy, gdy różnimy się z oponentem zasobem i ewentualnie źródłem wiedzy na dany temat, a nie dobrą wolą z jednej strony, a złą z drugiej. Taka rozmowa nie prowadzi bowiem dokądkolwiek. Kiedy dyskutanci zacietrzewiają się, najlepiej zgromadzenie opuścić, albo wyłączyć telewizor, bo wszyscy mówią naraz przekrzykując się i nikt nikogo nie słucha. Trudno cokolwiek zrozumieć.

Stały festiwal głupoty trwa w najlepsze. Do mediów przebija się tylko ten, kto plecie wyjątkowe androny. UltraNowoczesny Petru ze swoją świtą są niezawodni. To prawdziwi profesjonaliści. Należałoby ich jednak pokazywać wyłącznie w programach rozrywkowych pospołu z Bolkiem i KODomitami wszelkiej maści. Pytanie posłów PO o cokolwiek, to zupełna strata czasu. Nie muszą nawet znać pytania, odpowiedź jest zawsze ta sama – wszystkiemu winien jest PiS.

Dlaczego tak się dzieje? Postkomuna ma to do siebie, że swój byt opiera na kłamstwie, bez którego „uprawnione” złodziejstwo nie byłoby możliwe. Jedno i drugie nie jest możliwe bez „naukowego”, albo „dialektycznego” ogłupienia narodu. Póki tego nie zrozumiemy, będziemy dawać się wciągać w jakieś pyskówki, zamiast ignorować głupków i prowokatorów.

Czas zacząć rozmawiać poważnie, ale tylko z poważnymi ludźmi.

Obce ręce

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Obce ręce

Występują: Helga i Wańka.

Helga – Dobra nasza.
Wańka – A konkretnie?
Helga – Ta cała wiosna ludów znowu rozejdzie się po kościach. W 1956 było podobnie, zaczęli Polacy…
Wańka – A Węgrzy zebrali cięgi.
Helga – Zawsze zastanawiałam się dlaczego właśnie oni.
Wańka – To proste. Polaczków spacyfikowaliśmy wcześniej, a do elit węgierskich nie mieliśmy dostępu, potrzebne było powstanie.
Helga – Takie jak warszawskie?
Wańka – Właśnie. Ale to już historia, a jak to widzisz teraz?
Helga – W dziedzinie ekonomi skończy się na socjalu, w kulturze i sprawiedliwości na gadaniu.
Wańka – No, nie wiem… Jak zaczną odbierać emerytury naszym najbardziej zasłużonym ludziom…
Helga – To co? Ważne żeby ich nie sądzono!
Wańka – A jednak jesteś naiwna.
Helga – A to dlaczego?
Wańka – Najwyraźniej nie wierzysz, że duraczenie Polaczków przyniosło skutek. Naprawdę pomyślałaś, że możemy oddać wymiar sprawiedliwości w obce ręce!?

KURTYNA

Troska o resortowe dzieci 49/2016 (285)

     Po zmianie władzy w 2015 zdawać by się mogło, że najłatwiej będzie z kulturą. Wystarczy zamknąć kurek z pieniędzmi dla teatrów i filmów szkalujących dobre imię Polski. Dopuszczenie nowych twórców było oczekiwane i na wyciągnięcie ręki. Nic jednak takiego przez ostatni rok się nie wydarzyło, a chyba powinno? Umniejszenie darowizn z kasy państwa na teatry Jandy tylko ją rozwścieczyło. Zastanawiający jest brak jakichś zdecydowanych działań na rzecz nowych przedsięwzięć.
Wydarzenie ostatniego tygodnia może przybliży nas do rozwiązania tej zagadki. Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego wyszedł z cienia, by… by wziąć w obronę resortowe dzieci, którym dzieje się krzywda! Córki takich „wybitnych” osobistości jak Komorowski czy Rzepliński nie mogą być przecież nękane pytaniami, co robią z dużymi pieniędzmi obficie spływającymi do ich fundacji ze skarbu państwa. To jest niedopuszczalne, wręcz oburzające! Przyparty do muru przez dziennikarza minister zeznał, iż dba nie tylko o resortowe dzieci, ale też i o kulturę, zwłaszcza ludową, jak należałoby się domyślać. Dofinansowaniem bowiem zostaną objęte nie tylko fundacje zajmujące się głównie sobą, ale i Koła Gospodyń Wiejskich.
Odetchnęliśmy z ulgą na tę deklarację wicepremiera – męża stanu.

Rozum i uroda 48/2016 (284)

Nie od dziś wiadomo, że na brak własnego rozumu nikt nie narzeka (chociaż są mądre wyjątki). Dokładnie odwrotnie sprawa ma się z urodą. Nawet Miss Świata i Okolic dostrzega niedoskonałości własnej urody.
Inaczej cechy te widzą obserwatorzy zewnętrzni. Brak rozumu skłonni są przypisywać każdemu, kto ośmieli się mieć inne zdanie, od powszechnie obowiązującego. Podobnie odnośnie do urody, to już nie sprawa gustu, jak mawiało się onegdaj, a sprawa mody, czyli też wzorca-paradygmatu powszechnie obowiązującego. Dawniej przynajmniej moda się zmieniała, przeplatając estetykę z jej brakiem. Obecnie pozostała od wielu lat przy jej braku. Podarte dżinsy nie wychodzą z mody od trzydziestu lat. Tu należy odnotować jeszcze jeden fenomen. Do końca XX wieku kobiety starały się eksponować, to co miały ładnego i ukrywać mankamenty urody. Tu też nastąpił zasadniczy zwrot.
A może to dobrze, że piękność przestała być w cenie? Przynajmniej teraz mężczyźni nie mają dylematu przy wyborze partnerki. Ich ojcowie i dziadkowie błędnie zakładali, że ślicznotka musi być głupia, a brzydula mądra. A przecież uroda i rozum w żaden sposób się nie wykluczają, czego dowodem są na przykład Magdalena Ogórek i Małgorzata Wasserman i jakby jeszcze tego było mało, obydwie są tak wyśmiewanymi blondynkami.

Wdzięczność 47/2016 (283)

Uczucie wdzięczności jest nie tylko przyjemne, ale nawet pożyteczne dla naszego organizmu. Ludzie, którzy jej nie odczuwają częściej chorują, nie wspominając już o pośledniejszej wartości ich życia dla nich samych oraz ich otoczenia. Egoista zapatrzony tylko we własne doznania nie jest w stanie dostrzec przyjemności, która go właśnie omija szerokim łukiem.
Ponadto uczucie to pełni rolę scalającą grupę. Nic też w tym zdrożnego, że spodziewamy się wdzięczności od osób w jakiś sposób przez nas obdarowywanych. Wyrośliśmy w kulturze, dla której jest to oczywiste. Zabawne, że zwolennicy multikulti zdają się być zaskoczeni brakiem wdzięczności ze strony islamistów, hojnie obdarowanych wszystkim, czym chata bogata.
Otóż należy wyjaśnić to wielkie nieporozumienie. Ależ oni są wdzięczni wdzięcznością, o jakiej nam się nawet nie śniło! To my, ludzie Zachodu nie rozumiemy prostej oczywistości. Bo kto muzułmanów tymi wszystkimi dobrami obdarował? Allah oczywiście! Jemu zatem należy się dozgonna (niekiedy nawet dosłownie) podzięka. A jak może to dziękczynienie okazać jego wyznawca? Najlepiej zabijając niewiernych tylu, ilu się da!!!
Oto prawdziwy przejaw najwyższej wdzięczności wyznawcy Allaha.