Obecnie, w kulturze obowiązuje demonstrowanie jej braku. Nieśmiałe próby okazywania jej mimo wszystko, wymagają odwagi. Niebezpiecznie jest być wolnym wśród zdeklarowanych niewolników, nawet takich zniewolonych modą. Bezpieczniej jest pozować na niechlujnego obdartusa obwieszczając tym pogardę, wszystkimi, którzy na ciebie patrzą. Fajna fajność polega jednak na tym, żeby się wyróżniać. Dobrze jest na przykład być najgrubszą i najszpetniejszą babą, bo to zapewnia oglądalność w mediach.
Kultura słowa kieruje się nieco innymi kryteriami. Nie chodzi mi o komunikację „elyt”, bo te wiadomo używają „q” jako przerywnika między wszystkimi innymi wulgaryzmami. Pozostali, żeby zostać zauważeni w internecie muszą swoje wypowiedzi zaczynać słowami kluczowymi, takimi jak: szok, przerwał milczenie, geniusz, trucizna, nie do wiary, rewelacja, premier oniemiał, świat zaniemówił itp.
Ale czy zajmowanie się kulturą, albo jej brakiem ma jeszcze sens? Może jednak nie czas żałować róż, gdy płoną lasy?
Archiwum kategorii: Aktualności
„Do boju Polsko” 45/2025(749)
Niezależnie od tego jak oficjalnie partie się nazywają i co wyprawiają, obywatele naszego kraju dzielą się na trzy kategorie: zwykłych Polaków, którym wystarczy jednoznaczny przekaz prezydenta, że Polska jest najważniejsza; takich nieinteresujących się polityką i nieświadomych tego, że polityka interesuje się nimi, oraz prawdziwych Europejczyków, jak sami lubią się nazywać.
Ta ostatnia grupa ma szczególnie pod górkę, bo jej przedstawiciele, pilnie śledzą „przekazy dnia”, mimo to zawsze mogą się potknąć. Nigdy nie mają pewności, czy powinni kochać nachodźców, czy szanować polskich żołnierzy, jaką wywieszać flagę, prócz unijnej, oczywiście. Jednego dnia jest to tęczowa, a następnego biało-czerwona. Czy już czas na niemiecką, czy jeszcze za wcześnie?
Szef rządu może sobie pozwalać na codzienne komunikaty wykluczające się wzajemnie. Jego poddani też mogą pleść trzy po trzy i dawać wiarę temu. Głupota jest nawet pożądana, bo może w świecie wyrabiać opinię negatywną ogółowi Polaków. Jedyne, czego musi wystrzegać się prawdziwy Europejczyk, to podejrzenia, że nie dość jest oddany lokajowi Europy. W ramach podlizywania się komu trzeba, służby Kierwińskiego zakazały na stadionie oprawy „Do boju Polsko”. Została za to wyświetlona na fasadzie Pałacu Prezydenckiego!
Dzień bez… 44/2025(748)
Po uroczystościach 11 listopada, czyli Dniu Niepodległości mogliśmy się poczuć dumni, że jesteśmy Polakami. Nasz prezydent Karol Nawrocki upewnił nas, że jesteśmy u siebie i powinniśmy robić to, co dla naszego kraju jest ważne, nie oglądając się na wrogów za wschodnią i zachodnią granicą.
Na miejscu honorowym zabrakło naczelnego folksdojcza kraju. Trzeba zrozumieć, że akurat w tym dniu poczuł się pewnie bardziej obywatelem Wolnego Miasta Gdańsk, a może Generalnej Guberni.
I bardzo dobrze. Tylko o czym, albo raczej o kim tu pisać? Satyra bez błazna blednie. Cóż za pustka – dzień bez Tuska!
Porzekadło z lamusa 43/2025(747)
Dawniej mawiano, że złość piękności szkodzi. Porzekadło straciło sens, odkąd uroda wyszła z mody i zastąpiła ją szpetota pospolita. Czy zatem zapotrzebowanie na piękno rzeczywiście ludziom się znudziło? Nie zupełnie. Są jeszcze obszary, gdzie piękno jest w cenie.
W ciepły Dzień Zaduszny udałam się na cmentarz i zaskoczył mnie miły widok. Nie pamiętam, żebym w przeszłości widziała aż tyle ukwieconych i tak ślicznie przystrojonych grobów. Sprzedawcy przed bramą cmentarną proponowali piękne kwiaty i znicze. Klienci innych by nie kupowali, a może po prostu nie mieli wyboru? Sami bowiem ubrani byli modnie, czyli niechlujnie, na ile to możliwe. Wszyscy bez wyjątku, niezależnie od płci i wieku, odziani byli w obowiązkowe kufajki i spodnie koniecznie za szerokie, albo za wąskie, a jeśli dżinsy, to podarte.
Wracając do złości, jak to z nią jest? Dowalenie wrogowi, to frajda, którą złość niewątpliwie napędza. Przy czym warto zauważyć, że czyniący zło prędzej osiąga oczekiwany rezultat, bo demolka przynosi mu upragnione zadowolenie od razu. Czynienie dobra wymaga więcej czasu na uzyskanie pożądanych rezultatów. A jeszcze wcześniej, trzeba na dobroć uzyskać zgodę ratusza, a oni niechętnie na dobro się godzą...
Może jednak należy zacząć od usuwania źródła zła? Jeśli jego siewcą jest permanentny łgarz, który potrafi się tylko wściekać i straszyć tchórzy na niego głosujących, to należy się go pozbyć. CITO!Przywróćmy symboliczne piękno z cmentarza historii, ale też naszej codzienności. W zamian wyślijmy tam (na cmentarz) siewców nienawiści i tych wszystkich drani i łgarzy działających na zgubę Polski.
Brudna brukselka 42/2025(746)
W ramach szeroko pojętej depopulacji, Bruksela (czytaj Berlin) zamówiła żywność z Ameryki Południowej dla całej prawie Europy, bo tamtejsza żywność nie musi spełniać żadnych unijnych norm. Może zawierać dowolną ilość pestycydów i chemii z trupią czaszką. W zamian za nią Ameryka Południowa kupi „nieekologiczne” niemieckie samochody spalinowe, wykarczuje więcej lasów tropikalnych, co zdaniem UE klimatu nie pogorszy, ani nie zakłóci zielonego ładu trzódki karmionej brudną brukselką.
Dodatkową korzyścią jest uśmiercenie europejskiego rolnictwa. U nas, za czasów radzieckiej komuny, byli „kułacy”, których nie udało się wykończyć. Władcy obecnego euro-kołchozu mają zamiar dokończyć dzieła i nikomu, z niczego tłumaczyć się nie muszą, szczególnie kułakom.
Sprowadzona żywność będzie bezkonkurencyjna zarówno cenowo, jak i „ekologicznie”, bo kto tę „ekologiczność” sprawdzi? No, chyba nie właściciele supermarketów!
Brukselki, powodującej niestrawność, można uniknąć. Tylko najpierw trzeba zdiagnozować przyczynę choroby. Jest nią Unia Europejska z całym korupcyjnym aparatem nacisku niemieckiej „biznes presji”. Uciec z niej możemy tylko zmieniając CITO rząd proniemiecki na propolski.