Ponoć na medycynie zna się każdy. No to, po co nam lekarze i szpitale? „Nasz” rząd likwiduje takie zbędne placówki. IZBY WYTRZEŹWIEŃ powinny wystarczyć. Oszczędność najważniejsza. Jest tylko mały szkopuł: kto będzie kupował, a właściwie dzierżawił, ten sprzęt medyczny od zaprzyjaźnionych z ORKIESTRĄ ŚWIĄTECZNEJ POMOCY firm? Może jednak szpitale, przed definitywną upadłością wezmą dodatkowe kredyty w zachodnich bankach, a później my wszyscy będziemy je spłacać, ciesząc się zardzewiałym badziewiem?
Jak już zdrowie mamy zapewnione, to zajmijmy się prawem, którego, jak wiadomo, nieznajomością tłumaczyć się nie można. Obawiam się, że w całej Europie nie znajdzie się prawnik znający całe prawo obowiązujące jego i jego współziomków. W samej Unii Europejskiej prawo produkuje się z prędkością stu stron na minutę, albo szybciej. Każde przestępstwo można przedstawić jako zgodne z prawem, nie podając oczywiście odpowiednich paragrafów. Niech sąd sam sobie poszuka uzasadnienia. Taki zaprzyjaźniony z rządem sąd, nawet tego nie musi, wystarczy, że prawo „rozumie” tak, jak Tusk. On ma prawo do każdego paradoksu, żeby nie określić tego dosadniej.
Archiwum kategorii: Aktualności
Czytać, czy pisać? 2/2026(756)
W PRL-u żartowano, że milicjanci dlatego chodzą we dwóch, bo jeden umie czytać, a drugi pisać. Historia lubi się powtarzać. Otrzymuję korespondencję od pewnego pana, którego trudno jednoznacznie zaliczyć do piszących i czytających. Przysyła mi swoje wywody naszpikowane taką ilością literówek, że czytanie tego wymaga samozaparcia. Autor czytać może umie, ale najwyraźniej nie lubi, zwłaszcza własnych tekstów.
Innym sposobem zniechęcania potencjalnego odbiorcy do tego, żeby się nie zapoznał z proponowaną mu treścią, jest długość wywodu. W internetowym tytule bywa zawarte pytanie, na które chciałoby się znać jednoznaczną odpowiedź. Ale autor nie jest zainteresowany odpowiedzią, a jedynie długim ględzeniem o niczym.
A’ propos pisania, to inny korespondent zadał mi pytanie: dlaczego piszę? Wstyd się przyznać, ale nie umiem na to pytanie odpowiedzieć. Sienkiewicz pisał dla pokrzepienia serc, podobnie jak jemu współcześni, nasi, wielcy poeci. Literatura piękna, w tym powieści i opowiadania dostarczały rozrywki czytelnikom i apanaży ich twórcom. Czy nadal tak jest? Tego nie wiem. Czego czytelnicy szukają w książkach? Warto zadać sobie takie pytania, zanim człowiek usiądzie do pisania kolejnej powieści.
Mam dla Państwa pewną propozycję. Zamierzam dołączać do cotygodniowego felietonu krótki rozdział nowej opowieści. Chętnie wezmę pod uwagę Państwa uwagi, a nawet zapraszam do współautorstwa. Odcinki tej nowej, sensacyjnej opowieści otrzymają tylko ci z Państwa, którzy wyrażą zgodę.
Kalinka 1/2026(755)
TVP w likwidacji wraca do klasyki, tej PRL-owskiej. Kalinka, taka modna za Stalinka, doczekała się kolejnej wersji. Publiczność zgromadzona w studio nie kryła zachwytu. Co prawda, przekaz dnia każe chwilowo potępiać Związek Radziecki Putina, ale jemu samemu, jako mas-mordercy daleko jeszcze do Stalina. Może, co najwyżej podziwiać mistrza i wcale się z tym podziwem nie kryje.
Kultura kwitnie w TVP mimo, a może dzięki jej likwidacji. Prócz komunistycznych resentymentów sprzyja też nowym talentom. Oto właśnie objawił się nowy geniusz i choć cymbalistów było wielu, to tylko jeden taki cymbał zagrał kolędę. Może chwilowo znudziło mu się zarządzanie państwem w stanie upadłości i rozliczanie zbrodni niepopełnionych przez oponentów politycznych.
A tymczasem czujna władza ludowa wykryła kolejny „faszystowski spisek”. W pewnej szkole ktoś na tablicy napisał: TU SKurwiel bosy podziela losy obieraczy kartofli i siorbaczy ŻURKA.
Kto to napisał? Uczniowie twierdzą, że sztuczna inteligencja. Minister Niesprawiedliwości i Neo-Prokurator zarazem, w to nie wierzy. Jako niewierzący, żadnej inteligencji nie ufa, bo wie, że każdą da się przecież oszwabić, co próbuje udowadniać każdego dnia.
Nowy Rok 50/2025(754)
Drodzy Czytelnicy, przyjmijcie życzenia wszelkiej pomyślności w nadchodzącym nowym 2026 roku.
Pamiętajmy jednak, że najlepsze nawet życzenia nie wystarczą, póki dajemy się wodzić za nos przechwalającemu się Szwabowi tym, że nikt go w Unii nie oszwabi. Racja, nie o niego chodzi, tylko o jego pośrednictwo w oszwabianiu na potęgę nas – Polaków.
Brukselka cwana i nieudolna zarazem, dostarcza nam niechcianych nachodźców, rujnuje naszą produkcję rolną, przemysł i praktycznie niszczy wszystko, czego się dotknie. Czas wreszcie powiedzieć: DOŚĆ! Im prędzej opuścimy ten kołchoz, tym więcej uratujemy. Nie dawajmy się oszwabiać zielonej brukselce.
Niech ta idea towarzyszy nam od początku nowego 2026 roku.
Boże Narodzenie 49/2025(753)
Wpadł mi w ręce pewien opasły tygotnik cały niemal poświęcony świątecznym zakupom i domniemanym rozrywkom. Słowa „Boże Narodzenie” znalazłam tylko w jednym miejscu, jak za PRL-u. Wtedy nie udało się tych świąt nazwać po prostu zimowymi, a Świętego Mikołaja przerobić na „dziadka mroza”. Czyżby teraz redaktorzy pisma nie zauważyli, że oto właśnie Naczelny Folksdojcz Państwa ostatnio przypomniał sobie znowu, że jest katolikiem? Ale dość tych złośliwości z mojej strony.
Drodzy Czytelnicy, przyjmijcie życzenia zdrowych, rodzinnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia!