Archiwum kategorii: Aktualności

Autorzy znani i nieznani 26/2021 (521)

Lubimy myśleć, że jesteśmy odporni na natrętną ideologię i słusznie – na natrętną pewnie tak, ale co ze zwykłą plotką? Czy też jesteśmy odporni? Najlepiej posłużyć się własnym przykładem. Znajomy pożyczył mi książkę ulubionego przeze mnie autora i wspomniał mimochodem, iż ów autor splamił się był pisaniem między innymi o Leninie i Stalinie. Znajomy twierdził, że widział na własne oczy dzieła tego autora uwzględniające „dorobek” tych ikon komunizmu. Nie miałam powodu mu nie wierzyć. Tą informacją zepsuł mi jednak nieco apetyt na lekturę. Zaczęłam się zastanawiać, co by było, gdyby ów autor na taką współpracę się nie zgodził. Był wszakże ceniony wcześniej, czyli przed wojną. Z jakich pobudek to zrobił? Zakładam, że nie osobistych. Gdyby jego dzieła nie ukazały się w PRL, to czy w ogóle miałabym szanse je poznać?
Odwieczny dylemat – iść na współpracę i pokazać, co się ma do powiedzenia, czy zamilknąć? „Dzięki” globalizacji kłopot ten znika. Teraz możesz mówić wszystko i tak nikt, albo prawie nikt, cię nie usłyszy. Gdybyś przypadkiem mówił mądrze, to co najwyżej możesz doznać wyróżnienia takiego, jak prezydent USA, którego ocenzurował byle dupek zarządzający maszynerią internetową. Jeśli nie masz nic do powiedzenia, ale jesteś gadułą z rozbuchanym ego, to masz szanse przydać się lewactwu i stać się szeroko znany.
A co gdybyś napisał genialny scenariusz filmowy? Masz jak w banku to, że nikt go nie zrealizuje. Im lepszy, tym mniejsze szanse zaistnienia. Napisz więc może powieść. Wydaj ją w tylu egzemplarzach ilu masz znajomych i rozdaj. Może ktoś przeczyta. Jak się to ma do polityki kulturalnej naszego państwa? Nijak, bo ona po prostu nie istnieje. Starych „elit” żaden urzędnik nie ruszy, bo po co mu ten kłopot?


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=444&wysijap=subscriptions

Wielopłciowe wiedźmy 25/2021 (520)

Pandemia ma przerwę wakacyjną, ale żeby nam się nie nudziło, wymyślono właśnie miesiąc dumy z czterech liter, który zgodnie z nowoczesną logiką ma potrwać co najmniej trzy miesiące i zastąpić przestarzałe już „parady równości”. Bo jaka tam równość!? Bycie dewiantem, to przecież powód do dumy z poczucia wyższości, nie równości. Przypomina się stary dowcip o skuteczności terapii psychologicznej. Pacjent nie przestał się moczyć w nocy, ale zaczął być z tego powodu dumny.
Kłopot organizatorów widowisk z dziwolągami polega na tym, że nie ma skąd brać prawdziwych homoseksualistów, bo nie są oni wcale zainteresowani rozgłosem. Kilkudziesięciu przebierańców wożonych z miasta do miasta i pokazywanych na jarmarkach jako wielopłciowe wiedźmy, opatrzyło się wszystkim. Kuglarze stali się zawodowcami, prezentując taki właśnie sposób na życie. Podobno żadna praca nie hańbi, ale czy obecnie jeszcze cokolwiek hańbi? Na pewno nie kłamstwo, którego nikt się już nie wstydzi. Za idiotów zaczynają być brani ci, którzy mówią prawdę.
My, Polacy wstydzić się powinniśmy jedynie cudzych grzechów. Usilnie próbuje się nam zaszczepić kompleksy wobec prześladowanych kiedyś i nie przez nas homoseksualistów, murzynów, czy rzekome czarownice. Pamiętajmy, że to protestanci, a nie katolicy palili czarownice na stosach!


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=443&wysijap=subscriptions

Oświeceni i ciemnota 24/2021 (519)

Podział na dwie grupy: tych młodych, wykształconych z dużych miast i starą ciemnotę ze wsi, stale obowiązuje, chociaż przybiera różne formy. W czasie przeszłym ci pierwsi musieli się wykazać wiarą w „pancerną brzozę”. Tę wiarę ułatwiało wykształcenie młodych, w tym wypadku z fizyki.
Czasy się zmieniły, ale podziały zostały. Teraz dzielimy się na tych oświeconych z paszportami poszczepiennymi i pozostałych. Zaszczepieni, niezależnie od wykształcenia i miejsca zamieszkania, należą oczywiście do grupy pierwszej, a pozostali do podrzędnej.
Przyszłość zapowiada się równie promiennie. Na razie nieśmiało, ale coraz wyraźniej, zaznaczany jest podział na (jaśnie) oświeconych i ciemnotę w sferze finansów. Zaczyna się nam wmawiać, że człowiek nowoczesny gotówki w kieszeni nie nosi. Jest ona jeszcze tolerowana ze względu na ciemnotę, która nie umie posługiwać się kartą płatniczą, jakby to wymagało szczególnych kwalifikacji.
To taki wstęp do podążania chińską drogą rozliczeń bezgotówkowych. Przedstawi się nam wiele „korzyści”, które z tego wynikną. Oto przykład pierwszy z brzegu. Będzie można resocjalizować alkoholików. Ich kart płatniczych nie zaakceptują czytniki przy zakupie alkoholu. Czyż to nie piękne? Idąc dalej tą drogą, ktoś będzie decydował, co nam wolno kupić. Sklepy z żółtymi firankami, z czasów głębokiego PRL-u, w nowej odsłonie? Nie zupełnie. Wówczas wszystkiego brakowało, a teraz wszystkiego mamy nadmiar. Postępowy komunizm na miarę dwudziestego pierwszego wieku będzie zmuszał do kupowania tego, co zażyczą sobie lobbyści. Gdyby chcieli nas wytruć, to kto im zabroni?


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=442&wysijap=subscriptions

Macochy 23/2021 (518)

Z okazji minionego właśnie „Dnia dziecka” warto pomyśleć o losie najmłodszych. Zanim takie słowa jak ojciec i matka zostaną ostatecznie wykreślone ze słownika, jako niepoprawne politycznie, przypomnijmy, że jeszcze istnieją, przynajmniej teoretycznie, chociaż już pewnie zapomniane, określania takie jak: macocha i ojczym.
Macochy nigdy nie cieszyły się sympatią. Dlaczego? A no, ojciec rodziny kiedy przedwcześnie owdowiał, żenił się ponownie, żeby miał kto zająć się jego potomstwem. Z nowego związku rodziły się nowe dzieci. Nowa żona kochała bardziej własne, niż niewłasne, które czuły się opuszczone. Ambicją komunistów było wyhodowanie „nowego człowieka”. Miał on różnić się od tego zwykłego między innymi tym, że będzie kochał i nienawidził tych, których trzeba, a nie po własnym uważaniu, czyli tych, co sobie na jego uczucia zasłużyli.
Co się zatem stało z macochami i ojczymami? Czyżby zabrakło osób określanych tym mianem? Nie. Nastąpiła tylko zmiana znaczenia słów. Zastąpiły je określenia takie jak „ciocie” i „wujkowie”. Teraz przyszedł kolejny etap: „rodzice” odpowiednio ponumerowani. Może gdyby dobrze policzyć, okazałoby się, że na przeciętne dziecko przypada co najmniej dwie macochy i tyluż ojczymów. To widoma oznaka triumfu neokomuny. Przy zamianie „walki klas” na „walkę płci”, los dzieci dramatycznie uległ pogorszeniu i żadne wypieranie słów tego nie naprawi. No, może „multi-kulti”, jeśli weźmiemy przykład z muzułmanów. Tam każde dziecko przychodzi na świat w „dużej rodzinie”, a sierocińce, podobnie jak „rodziny zastępcze” nie są potrzebne, bo wszystkie dzieci są wspólne.


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=441&wysijap=subscriptions

Ład czy nieład? 22/2021 (517)

Jak już wszyscy się „wyszcze…pimy”, to wprowadzi się nowy ład według wytycznych Unii Europejskiej, za pieniądze od niej pożyczone na lichwiarski kredyt, które będzie wolno nam wydać zgodnie z unijnymi dyrektywami. Wygasimy nasze kopalnie, a energię będziemy kupowali od Niemców. Nord Stream 2 zaopatrzy w rosyjski gaz wszystkich chętnych i niechętnych.
Czy mamy wybór? Nie! Barbarzyńcy sprowadzeni przez Kanclerz Niemiec dokonali dewastacji Europy Zachodniej. Frustracje spowodowane przez muzułmańskich terrorystów i chińskich producentów wirusa, trzeba jakoś odreagować, znajdując „winnego”. Ambasadorowie obcych państw upominają nas, żebyśmy przestali znęcać się nad zboczeńcami, bo to ich prawo znęcać się nad nami. Polska dobrze nadaje się do roli winowajcy, ku uciesze i satysfakcji targowicy totalnej.
Jak to się stało, że sto lat temu odzyskaliśmy niepodległe państwo? Wiele się na to złożyło, ale jednym z niewątpliwych czynników była polska kultura. Sienkiewicz pisał nie tylko dla pokrzepienia naszych serc, ale trafił też do serc ludzi, którzy nigdy o Polsce nie słyszeli. Czy tamta sytuacja ma coś wspólnego z dzisiejszą? Nadal atakowani jesteśmy przez tych samych sąsiadów, tylko w inny sposób, ale w tym samym celu. Znajdźmy zatem skuteczną linię obrony.
Szkoda, że „Polski Ład” nie spostrzega kultury jako pola uprawiania polityki. Kiedy już uda się przekopać mierzeję wiślaną, ocalić niektóre kopalnie i utrzymać polską gospodarkę na jakim takim poziomie, to zagrożenie i tak nie minie. Nadzwyczajne kasty w sądownictwie, nauce, kulturze nadal będą bruździć, bo prawica uznała chyba, że są nie do ruszenia, albo nie docenia kultury jako broni. Nasi sąsiedzi zrobią wszystko, żeby psuć nam interesy. Gdyby im się powiodło, to o chleb ludzie się upomną, o kulturę nie, bo jak, u kogo, a może i po co? Przestańmy udawać, że stać nas jedynie na kulturę ludową, a „kultura wysoka”, to dotowanie paniusi narzekającej, że ktoś robi jej na głowę. Tu, jak nigdzie indziej, przydałby się nowy ład.

https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=440&wysijap=subscriptions