Po czterech rozbiorach Polski Niemcy czegoś się jednak nauczyli. Zauważyli, że akcja w postaci zbrojnej napaści budzi automatyczną reakcję ze strony napadniętego. Po co się narażać, skoro są lepsze metody oszwabiania i zniewalania Polaków? Nie trzeba nawet rezygnować z umiłowanej, obowiązującej ich aktualnie ideologii „klimatycznej”, która jest jeszcze głupsza od hitlerowskiej rasowej, bo rujnuje im gospodarkę. Muszą więc gdzieś kraść, żeby przeżyć. Innowacja polega tym razem na wmawianiu Polakom, że to Niemcy są obrońcami. Przed kim – nie wiadomo. Przed dowolnym, domniemanym wrogiem, ale „opieka” kosztuje!
Tak właśnie działa „germafia”. Ober sturmfolksdojcz pod maską premiera robi co może, żeby ją zadowolić. Zadłuża „ten-kraj” na sumy nie do spłacenia. A może Polskę, jako masę upadłościową Niemcy już obiecali Ukraińcom? Stąd to parcie do konfliktów na każdym polu.
Pojedynczy Polak z mafijnym układem nie wygra. Społeczeństwo musi zrozumieć, kto mu zagraża. Jedyną sensowną reakcją jest odstawienie folksdojczów ze szwabskim apetytem od polskiego kryta. Im prędzej zrozumieją to, zwłaszcza „prawdziwi Europejczycy polskiego pochodzenia”, tym lepiej.