Naśladowanie natury przestało być sztuką. Co jest nią teraz? To wiedzą tylko „rzetelni” urzędnicy, których o dobry gust trudno podejrzewać. Gdyby takiego pociotka, mianowanego na kolejnego ministra, coś mogło dyskwalifikować, to właśnie chyba jedynie dobry gust.
Nie ma takiej obawy, bo Bruksela na to nie zezwoli. Nie po to zostały opanowane prestiżowe nagrody, żeby dopuszczać do zaszczytów kogoś spoza sitwy. Do takiego Nobla np. można się wkupić jedynie ewidentnym draństwem. Literackiego Nobla dostała osoba przyprawiająca Polakom gęby antysemitów, czyli faktycznie zasłużyła się politycznie Europie, a ewentualnych wartości literackich „dzieła” nikt z przyznających nagrodę zapewne nie traktował poważnie. Żeby było na przekór, to „pokojowego” czyli politycznego Nobla przyznano Bolkowi analfabecie, nie umiejącym się nawet podpisać, co ustalił „niezawisły sąd” Ale ile on zrobił dla pokoju światowego!
Sztukę sztuczności opanowują kolejne grupy zawodowe, od których przestaje się wymagać rzetelności, a jedynie przynależności.