Zręby tej nowej dworskiej etykiety sięgają zapewne czasów kiedy prezydent był jeszcze hrabią. Jak wieść gminna niesie, przestał używać tego tytułu na skutek zastrzeżenia natury prawnej. Otóż niektórzy prawnicy mieli wątpliwości czy rozbójnicze przejęcie majątku i nazwiska hrabiego upoważnia też do przejęcia tytułu, czy raczej nie… Do czasu rozstrzygnięcia tej wątpliwości, prezydent zawiesił tytułowanie go hrabią.
Nic jednak nie stało na przeszkodzie aby wprowadzić do pałacu nowoczesny, demokratyczny bon ton. Pamiętajmy drodzy rodacy, że gospodarz zawsze pierwszy wchodzi do jadalni i zabiera się do jedzenia, zanim inni połapią się co jest najsmaczniejsze. Jeśli zaproponuje kobiecie filiżankę herbaty, to tylko jeżeli coś jeszcze zostanie w dzbanku po napełnieniu własnej filiżanki. Nalewanie bowiem z pustego dzbanka nie uchodzi.
Savoir vivre a la Pałac Namiestnikowski obliguje nas do ciągłego uczenia się manier od głowy państwa. Gołym okiem widać, że jest to jedyna cecha, którą się ta głowa wyróżnia. Pamięć już kiepska, logiczne myślenie w zaniku, ale co za maniery! Nie czytuję francuskiej ani niemieckiej prasy, więc zapewne umknęło mi jak to przywódcy tych państw podziwiają naszego prezydenta.
Czekamy z utęsknieniem zarówno na biografię pierwszego obywatela, żebyśmy nie musieli polegać na domniemaniach, jak i ewentualnie na specjalny poradnik dobrych manier.
Prawda telewizyjna
Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Prawda telewizyjna
Występują: Moher i Leming.
Leming – Co sądzisz o tej sałatce?
Moher – Zrobiłaś sałatkę?
Leming – Oj, nie udawaj. Mam przecież na myśli tę sałatkę posłanki.
Moher – W takim razie myślę to samo co o MMM.
Leming – Nie rozumiem.
Moher – Mamusia Małej Madzi, czyli przykrywka dla kolejnej afery.
Leming – Jakiej?
Moher – Marszałkowskiej. Słyszałaś, że prezydent zeznawał przed sądem?
Leming – Coś mi się obiło o uszy, nieważne. A wiesz, Putin podobno został nominowany do Nagrody Nobla.
Moher – Domyślam się, że do pokojowej.
Leming – Otóż nie. Z dziedziny ekonomii.
Moher – Za doprowadzenie Rosji do bankructwa?
Leming – To tylko z pozoru tak wygląda. Wyprowadził w pole Amerykanów, Niemców, Francuzów i wszystkich tych finansistów.
Moher – Niby jak?
Leming – To proste. Wszyscy zaczęli wyprzedawać akcje rosyjskich firm. Teraz są już po 20% początkowej wartości.
Moher – I to jest warte Nobla?
Leming – No, tylko pomyśl. Jak spadną do 10%, to sam je wszystkie wykupi.
Moher – To przynajmniej wiadomo na co tę nagrodę wyda.
KURTYNA
Człowiek ograniczony 1/2015 (184)
Za czasów kiedy nie znano pojęcia „poprawności politycznej” ani określenia „murzyńskość” i musiano posługiwać się zwyczajną przyzwoitością wobec bliźnich, określenie „człowiek ograniczony” znaczyło tyle co po prostu przygłup. Skąd się wzięło? A no pewnie, ze spostrzeżenia, iż ograniczoność bywa bardzo zróżnicowana i bierze się zarówno z predyspozycji wrodzonych, jak i cech nabytych.
Najłatwiej nabyć ograniczenia ulegając modzie. Najniebezpieczniejsza jest ta powołująca się na autorytety, zwłaszcza (pseudo) naukowe. Na przykład moda na „zdrowy” tryb życia może skutecznie odmózgowić jej fanatycznych wyznawców i zaszkodzić im. Strach przed cholesterolem skłania ludzi do żywienia się jedzeniem niepełnowartościowym, za które płacą jednak wielokrotność jego rzeczywistej wartości. W tym wypadku człowiek ograniczony minimalizuje swoją dietę, co zmniejsza jego zdolności intelektualne i błędne kółko się zamyka.
Naukę można wykorzystać bardzo skutecznie do zniewalania lemingów. Jak wykazują sondaże, nadal spora grupa Polaków skłonna jest popierać PO mimo nieznanej nigdy wcześniej jej autokompromitacji. Rozumiem tych wszystkich większych lub mniejszych hochsztaplerów, ale przecież nie może być ich aż tak wielu. Myślę, że większość stanowią lemingi, które zachowują się jak psy Pawłowa z wyuczonymi odruchami warunkowymi. Tak długo wciskano im strach przed PiS-em, że po tej skutecznej indoktrynacji nie są w stanie się go pozbyć. Wyleczenie przewlekłej choroby będzie trwało, a tymczasem nasza Polska niknie w oczach.
Musimy jednak konsekwentnie robić swoje. Wiem, że „psy Pawłowa” szczekają, ale karawana idzie dalej. Przyłącz się do karawany, nie do psów.
W trosce o głowę 52/2014 (183)
Czy ktoś spotkał się z przypadkiem, żeby zamiast świadka fatygować do sądu, to Wysoki Sąd fatygował się do świadka? W krajach mniej nawet demokratycznych od naszego, jeśli głowa państwa była sądzona, to i w przypadku obłożnej choroby była przywożona przed oblicze sądu. Jak więc trzeba być chorym, żeby to sąd się pofatygował do świadka? Niespotykane jest też, żeby świadek zeznawał na siedząco. Skąd się to wszystko wzięło? Wytłumaczenie jest tylko jedno – bardzo poważna choroba.
Za takim wytłumaczeniem przemawia też, a może nawet zwłaszcza, treść zeznań świadka. Niczego nie pamięta, nie kojarzy faktów, przeczy sobie w kolejnych wypowiedziach. W świetle tego należałoby spojrzeć na wcześniejsze symptomy choroby. Wszyscy pamiętamy sławetny chichot nad trumnami smoleńskimi. A jeśli nie był to przejaw pospolitego chamstwa, jak większość z nas sądziła, a właśnie objaw choroby?
Zdajemy sobie sprawę z zapaści resortu zdrowia, ale w tym wypad-ku, czyli w trosce o głowę państwa, powinniśmy wygospodarować pieniądze na bezpieczny lot do Moskwy, gdzie na pewno z takim przypadkiem sobie poradzą.
Życzę wszystkim udanego 2015 Roku i zdrowego prezydenta
Pomniki wdzięczności
Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Pomniki wdzięczności
Występują: Fritz i Wańka.
Fritz – Jak tam ta twoja piąta kolumna?
Wańka – A twoja?
Fritz – Nie odpowiada się pytaniem na pytanie.
Wańka – A kogo konkretnie masz na myśli?
Fritz – No, tych Słowian… Jaki im tam?
Wańka – Łużyckich?
Fritz – Z tymi sami się rozprawiliśmy i to już dawno.
Wańka – Chodzi ci generalnie o to Nadwiślańskie plemię?
Fritz – Też, ale zwłaszcza o tych, którzy tak podkreślają swoją słowiańskość.
Wańka – Działają prężnie. Udało się im wmówić, że obrona pomników, które kazaliśmy sobie postawić, żeby nie zapominali kto tu rządzi, jest przejawem patriotyzmu!
Fritz – Dobre. To znaczy, że już wszystko dadzą sobie wmówić.
Wańka – Na to wygląda.
Fritz – A zaczęło się tak niewinnie od stwierdzenia, że polskość, to nienormalność. No dobrze, ale czym jeszcze zajmują się te twoje kontakty?
Wańka – Głównie kłócą się między sobą, ale w wolnych chwilach opluwają opozycję. Taka piętrowa opozycja opozycji.
Fritz – I żeby było śmieszniej sami się za opozycję uważają?
Wańka – Dokładnie. Aha, żebym nie zapomniał. Mordechaj prosił podziękować…
Fritz – Jaki Mordechaj?
Wańka – No, przecież nie Anielewicz.
Fritz – A, ten lobbysta od ustawy. Niemcy zawsze dotrzymują umów.
Wańka – Zwłaszcza, jeśli są im na rękę.
Fritz – A żebyś wiedział. Już tylko patrzeć jak Polacy będą przepraszać za rozpętanie II wojny światowej i holokaust.
KURTYNA
P. S. Drodzy aktorzy nie dajcie się prosić, zagrajcie w Teatrzyku Zielony Śledź!