‒ W czym mogę pomóc? – spytała ekspedientka niezdecydowaną klientkę.
‒ Obawiam się, że nie znajdę tego, czego szukam – odpowiedziała starsza pani.
‒ W naszym magazynie jest wszystko czego pani zapragnie.
‒ Też kiedyś tak mi się wydawało.
‒ Do wyboru, do koloru.
‒ Do koloru, mówi pani? Chyba pod warunkiem, że będzie to kolor czarny, albo ostatecznie bury.
‒ Nie rozumiem.
‒ Mniejsza z tym. Potrzebuję rajstop, akurat czarnych.
‒ To w czym problem?
‒ W jakości. Stare rajstopy drą się, bo są stare; nowe, bo są nowe. Te pierwsze po 50 latach, te drugie po 50 dniach.
Archiwum kategorii: Spotkania z Duchem Czasu
Koniec tajemnic
‒ Jeszcze jedna nieodkryta tajemnica – powiedziała Małgorzata, wskazując na ekran komputera.
‒ Ciekawe jak długo ludzie będą się dawali nabierać na tę samą sztuczkę? – przyznał DUCH CZASU. – Pokolenie wychowane na klasykach kryminałów, takich jakie pisywała np. Agata Christie, czy Conan Doyle, podąża za detektywem i szuka rozwiązania zagadki kryminalnej.
– Tyle, że ujawniona tajemnica przestaje być tajemnicą.
– Ale napędza zainteresowanie celebrytom wszelkiej maści.
– Myślisz, że o to właśnie tu chodzi?
– Jasne, prócz kliknięć i „polubień”, oczywiście.
– To może powinniśmy pozakładać konta, gdzie się da, zatrudnić sztuczną inteligencję i niech plecie, co popadnie?
– Jest to jakiś sposób na zarabianie pieniędzy.
– Tylko dość nudny – skwitowała Małgorzata.
O czym myśli myśliwy?
‒ Najsłynniejszy polski myśliwy myśli o bigosie – odpowiedział DUCH CZASU na pytanie Małgorzaty.
‒ Rzeczywiście – przyznała – ten myśliwy „myślał”, że jest myślicielem, który oczaruje Obamę przepisem na bigos po myśliwsku.
‒ Mylił się, bo myśliwy, jak się okazuje, nie jest od myślenia.
‒ Co najwyżej od planowania, jak osaczyć zwierzynę.
‒ Masz na myśli jakąś konkretną zwierzynę?
‒ Zależy jak na to spojrzeć – odparła. – Każdy baran dla wilka może by zdobyczą. Owsiakowi, podobnie, jak owsikom wystarczą dawcy, nie koniecznie świadomi skutków i konsekwencji swych poczynań.
Równouprawnienie
‒ Podobno nowy niemiecki kanclerz udzielił wywiadu zaprzyjaźnionej z koalicję 13 grudnia stacji telewizyjnej.
‒ I co powiedział? – spytał DUCH CZASU.
‒ Sam zobacz – Małgorzata wskazała tekst w komputerze.
‒ Czy to prawda, że jest planowany trzydniowy tydzień pracy? ‒ Spytała dziennikarka.
‒ Tak. Dość z dyskryminacją. Chrześcijanie odpoczywają w niedziele, żydzi w soboty, muzułmanie w piątki. Najwyższy czas przestać dyskryminować mniejszości seksualne i ustanowić czwartki wolne od pracy.
‒ Fabryki nie pobankrutują?
‒ Tych produkujących podzespoły dla niemieckich produktów, to nie dotyczy.
‒ A kogo dotyczy konkretnie?
‒ No… przynajmniej pracowników handlu.
‒ Niemcy to zaakceptują?
‒ To będzie dyrektywa unijna przeznaczona wyłącznie dla Polaków. Wprowadzenie jej w życie, pozostawimy premierowi Tuskowi. On jest w tym wyjątkowo skuteczny.
Duch biznesu
‒ Szefie, na tym zarobimy krocie – Julek wysypał na biurko kulki przypominające kozie bobki.
‒ Co to takiego, sztuczny nawóz?
‒ Lepiej. Te kulki utrzymują wilgoć w doniczce z rośliną nawet miesiąc!
‒ Czyli można wyjechać na urlop, bez konieczności zostawiani kluczy od mieszkania sąsiadowi?
‒ Dokładnie.
‒ Trzeba tylko namówić sklepy ogrodnicze, żeby chciały to wciskać klientom – szef, swoim zwyczajem, był sceptyczny.
‒ Będą chciały i to bardzo!
‒ Z powodu…?
‒ Produkt ma ukrytą wadę dla jednych, a zaletę dla innych, zależy jak na to spojrzeć.
‒ Mów jaśniej.
‒ Rośliny nie potrzebują wody, bo właśnie zdychają. Klient przyjdzie ponownie, kupić następne doniczki z pięknymi roślinami.
‒ Nie skażone, jak mniemam, genialnym preparatem?
‒ Właśnie, do czasu przesadzenia w nową, większą doniczkę z naszym preparatem. Takie perpetuum mobile biznesu.