Archiwum kategorii: Aktualności

Młot, sierp i cep 5/2019 (396)

Po czym poznać konserwatystę? Najlepiej po tym, jak trzyma mikrofon. Wszyscy konserwatyści, z małymi chlubnymi wyjątkami, mają w pogardzie takie nowoczesne urządzenie, jakim jest mikrofon. Jeśli zmusi się takiego konserwatywnego mówcę do wzięcia niepotrzebnego, jego zdaniem, urządzenia do ręki, to najchętniej będzie nim wymachiwał, jak cepem.
Żarliwego mówcę można od biedy zrozumieć, że postęp ma za nic. Gorzej, jeśli podobnie zachowują się redaktorzy, prowadzący wywiady na łamach własnych prywatnych internetowych telewizji. CEP jest taką właśnie telewizją. Redaktor prowadzący świetnie nagrywa swoje przydługie pytania, ale odpowiedzi zaproszonych gości już mniej go interesują. Tak ustawia mikrofon, że zaproszonego prelegenta prawie nie słychać. Trudno sobie wyobrazić, żeby przed opublikowaniem nie sprawdził jakości nagrania.
Dodatkowej atrakcji Cepowi nadaje wystrój studia. Rozmowy odbywają się między innymi na tle Pałacu Stalina. Upodobanie do tego akurat miejsca w Warszawie wydaje się wymowne. Wiele bowiem krytycznych słów pada wobec wszystkich, z małym wszakże wyjątkiem, którym jest kraj pochodzenia sierpa i młota. Wbrew pozorom „Cep o Wiśle” nie wspomina, ale swoją skomplikowaną konstrukcją jak ulał pasuje do tych radzieckich symboli.

Nobliści 4/2019 (395)

Tylko patrzeć jak, będziemy mieli nowego noblistę! Pokojowa Nagroda Nobla za dyrygowanie najbardziej chyba osobliwą orkiestrą to nie byle co! Nawet jeśli jest to tylko orkiestra przygrywająca taplaniu się w błocie – dosłownym i w przenośni. Nie doczekałby się jej ten, tak wielce zasłużony dla antykultury człowiek, gdyby nie pomyślny dla niego zbieg okoliczności. Dzięki jego oszczędności na jakości i liczebności ochrony mógł się wedrzeć na scenę szaleniec, lub płatny morderca, jak niektórzy uważają i zabić znanego polityka na oczach tłumu.
Należałoby zastanowić się czy występować o nagrodę pokojową, czy może w dziedzinie ekonomii. Działalność Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy ze spokojem ma chyba niewiele wspólnego, raczej już z finansami. Dzięki przezornej oszczędności na ochronie imprezy masowej zyskaliśmy pierwszego w dziejach świeckiego świętego, okrzykniętego już przez środowiska „kochające inaczej”, jak i te „uczciwe inaczej” męczennikiem.
Na razie tylko TW Bolek, który „osobiście” obalił komunizm, jeździ po świecie, kompromitując Polskę, gdzie się da. Wkrótce zyska zapewne godne wsparcie człowieka o równie wysokim intelekcie, jakim sam dysponuje – takie dwie „lewe nogi do konfidenckiej pary”, wspierające się wzajemnie.
Nareszcie wszyscy będziemy mieli powody do wstydu w równym stopniu. Poplecznicy noblistów będą się wstydzili, że są Polakami, a Polacy będą się wstydzili, że mają takich noblistów.

Prawda w remoncie 3/2019 (394)

Kiedy ginie z rąk zabójcy człowiek, który zapisał się niezbyt chlubną kartą dokonań na polu politycznym, to co należy o nim mówić: prawdę, półprawdę czy może zamilknąć? Nie znam dobrej odpowiedzi, dlatego wybieram ten trzeci wariant.
Wypowiedź „Króla Europy” na ten temat zabrzmiała co najmniej dwuznacznie, gdy obiecał walkę z mową nienawiści, którą tak skutecznie sam rozpętał i konsekwentnie kontynuuje.
Jest przysłowie mówiące o tym, że kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Totalnej Targowicy udawało się burzy unikać, ale wszystko do czasu. Żywioł bywa nieprzewidywalny i zamiast uderzać wyłącznie w PiS, uderzył w anty-PiS. Rozbudzanie nienawiści jest grą z ogniem, który chyba wymknął się spod kontroli. Miejmy nadzieję, że stanie się to przestrogą dla siewców nienawiści.
Zajmijmy się zatem czymś innym, na przykład sprawą najwyraźniej zaniedbywaną przez tych, którym powierzyliśmy nasze bezpieczeństwo, między innymi ekonomiczne. Polonia w USA walczy z antypolską ustawą 447, a Ambasador Polski w Kanadzie przeciwnie, właśnie rozpoczął negocjacje, co mamy oddać żydowskiemu przemysłowi holokaustu jako rekompensatę za nienależne mienie bezspadkowe. Rząd w Warszawie tajemniczo, a może bojaźliwie milczy w tej sprawie.

Akcja i reakcja 2/2019 (393)

Oglądając wystąpienia unijnych i rodzimych przygłupów na eksponowanych stanowiskach, błędnie zakładamy, że rządzić każdy umie. Mylimy przy tym cele ze strategią ich osiągania. Łatwo wytykać błędy, gdy coś nie wyszło. Ale czy przy totalnej negacji wszelkich poczynań rządu przez Totalną Targowicę należy jeszcze dopuszczać się krytykowania go przez ludzi pokładających w nim nadzieje? Tak, ponieważ krytyka konstruktywna nie polega na narzekaniu, a na ostrzeganiu o ewentualnych niebezpieczeństwach, na tym, żeby wszyscy wiedzieli, że my też wiemy, gdzie czyhają zagrożenia.
Ciągle mam nadzieję, że zjednoczona prawica ma jakiś pomysł przeciwstawienia się żydowskim roszczeniom, wynikającym z dokumentu nr 447, przyjętego przez Kongres USA. Ten akt wrogiej akcji nie znalazł na razie sensownej, konkretnej reakcji ze strony naszego rządu. Pozostaje więc kwestia co gorsze: czy „pokojowe” przejęcie nas przez Zachód, czy zbrojne przez Wschód. Rosja stale pręży carskie muskuły i szczerzy złote zęby, powstrzymując się na razie jeszcze przed jawną prowokacją.
Odpowiedzią na akcję jest reakcja (prawo Newtona), którą może być podjęcie walki lub ucieczka. Ta ostatnia strategia najwyraźniej zachęciła Unię Europejską do eskalacji żądań i pomówień wobec Polski. Przekuwanie tego u nas w propagandę sukcesu to jak stosowanie maści na szczury.
No, ale jeśli ma się dość powtórzeń na tematy polityczne, to zawsze alternatywą może być niezawodny i nigdy niekończący się „sylwester marzeń”.

Teatr w polityce 1/2019 (392)

Dla jednych polskość jawi się jako prawość, innym kojarzy się z nienormalnością (Donald Tusk). Zarówno „prawość”, jak i „nienormalność” mogą stanowić pożądany wzorzec, do którego politycy zmierzają. To tylko dwa z możliwych scenariuszy politycznego teatru, który oglądamy ostatnimi czasy. Lokajskie towarzystwo PO okrągłostołowe próbowało Polskę kompletnie podporządkować komukolwiek, kto lepiej zapłaci za dewastację naszego kraju jako „kolonii”. Odbudowa zniszczeń wymaga czasu, a częsta zmiana scenariuszy, zwanych też programami politycznymi, temu nie pomaga. Wielu jest autorów pragnących, żeby to ich sztuki były grane w tym politycznym teatrze. Wielu jest też różnych tenorów lub pierwszych skrzypków, a teatr jest tylko jeden.
Jako widzowie nie mamy wstępu za kulisy, a prawdziwa walka tam się właśnie toczy. Nielicznym udaje się wyskoczyć na scenę i zanim konkurenci go z niej ściągną, musi szybko powiedzieć coś, co zostanie zapamiętane. Najlepiej, żeby to była jakaś piramidalna głupota, którą trudno będzie komukolwiek przebić.
Tylko naiwnym się zdaje, że wystarczy mieć rację, żeby porwać tłumy. Niestety, to tak nie działa. Skąd to wiem? Z autopsji. Co prawda nigdy do żadnej partii nie należałam, ale próbowałam i nadal próbuję stworzyć dobry polityczny kabaret, a tym żadna władza nie jest zainteresowana.