Archiwum kategorii: Aktualności

Słownik europejsko-polski 35/2019 (426)

Skoro przyszło nam, zwykłym Polakom, dzielić terytorium Polski z Prawdziwymi Europejczykami, to trzeba poznać ich język, żebyśmy wiedzieli, o czym oni do nas mówią. Oto pierwsza edycja:
1. Amfa ~ a także koka, marycha i inne dopalacze powodujące tak zwaną głupawkę. Bardzo pożądane przez Prawdziwych Europejczyków na imprezkach, a zwłaszcza podczas wystąpień sejmowych.
2. Bękart ~ powód do dumy samotnej matki. Samo słowo nie występuj już w żadnym języku poprawnym politycznie.
3. Cnota ~ to czym Prawdziwy Europejczyk się brzydzi.
4. Hulajnoga ~ pojazd dawniej dla dzieci. Obecnie ma również zastosowanie bojowe, zwłaszcza na miejskich chodnikach.
5. Konkubinat ~ pseudo-małżeństwo. Najmodniejszy dla par heteroseksualnych, chociaż samego określenia nielubiących.
6. Kurr… ~ słowo przerywnik, świadczące o podświadomej tęsknocie Prawdziwego Europejczyka do bycia przedstawicielem najstarszego zawodu świata.
7. LGBT ~ cztery litery oznaczające zboczeńców w zastępstwie „klasy robotniczej”, która okazała się niewdzięczna i przestarzała.
8. Małżeństwo ~ wymiana wzajemnych usług seksualnych między zboczeńcami.
9. Pałac Kultury ~ czyli zemsta Stalina. Obrona pomnika siedemdziesięcioletniej (1945-2015) indoktrynacji i okupacji sowieckiej.
10. Płeć ~ płci jest około pięćdziesięciu ośmiu, ale prace nad dalszym ich rozpoznaniem jeszcze trwają.
11. Porno-parady ~ zwane dla niepoznaki paradami równości. To wyższa forma dawnych pochodów pierwszomajowych.
12. Poszanowanie poglądów ~ najbardziej domagają się tego poszanowania ci, którzy w ogóle żadnych poglądów nie mają.
13. Równość ~ podziw dla zboczeńców.
14. Spodnie ~ strój obowiązujący wszystkich, niezależnie od płci i wieku. Dawniej nosili je tylko mężczyźni, ale to w czasach, kiedy męskość była jakąś wartością.
15. Sukienka ~ strój do przebierania chłopców za dziewczynki. Noszony jeszcze przez niektóre mohery.
16. Tatuaż ~ widomy znak przynależności do pożądanej kasty.
17. Tęcza ~ sześć kolorów zawłaszczonych przez zboczeńców.
18. Wesele ~ party poślubne homoseksualistów. Postępowe pary hetero ślubów już nie zawierają.
19. Zboczeńcy ~ słowo zakazane przez zboczeńców i ich mocodawców złoczyńców.
Powyższy słownik będzie poszerzany o nowe znaczenia. Zachęcam do współpracy przy jego tworzeniu.

Odwojować kulturę 34/2019 (425)

Czy duże pieniądze włożone w nowe seriale telewizyjne pomogłyby odwojować tę ważną dziedzinę kultury z rąk lewactwa? Pieniądze są niezbędne, ale moim zdaniem nie wystarczą. Zakładając nawet, że artyści to najbardziej sprzedajna część społeczeństwa, to czy na pewno warta wyłożonych pieniędzy? Dobry aktor może oczywiście zagrać wszystko i nim najmniej bym się przejmowała. Wystarczy przestać pytać ich o poglądy, zwłaszcza że najczęściej nie mają żadnych. Niech grają to, co mają w nutach, tylko ktoś te „nuty” musi im napisać – i tu zaczyna się problem. Gleba przez lata wyjaławiana plonu nie przyniesie. Hołubienie miernot pisarskich tylko dlatego, że były „po linii i na bazie”, jak mawiała stara komuna, a wychwalających zboczeńców, jak wymaga tego nowa komuna – dała opłakany rezultat.
Czy w Polsce nie ma obecnie dobrych pisarzy? Są, tyle że nie koniecznie w odpowiednich układach towarzysko-politycznie-mafijnych. Po napisaniu dobrej książki można ją wydać własnym sumptem i rozdać zainteresowanym. Gorzej mają dramaturdzy, bo teatry zostały w stu procentach opanowane przez lewactwo i nikt poza „swoimi” się nie wciśnie.
Żeby zrobić serial taki jak „Zniewolona”, trzeba ekipy ludzi wolnych od przesądów gender i poprawności politycznej. Żeby zrobić serial „Wolni”, trzeba ludzi zniewolonych ideologią gender i poprawnością polityczną.

Agresja i szantaż 33/2019 (424)

Czy da się budzić litość i zachwyt jednocześnie, w dodatku za pomocą agresji i szantażu? Opozycja totalna uważa, że tak, i potwierdza to swoim działaniem. Niesłusznie zarzuca się Koalicji Obywatelskiej, że nie ma programu. To właśnie jest ich programem. Walczą przecież o wolność najszerzej rozumianą… Oj, chyba się zagalopowałam – wolność sprowadzającą wszystko do seksu ze wszystkim, co się rusza albo i nie rusza, w każdym miejscu i dowolnym czasie, koniecznie w tęczowych barwach.
Kiedy obejmą już władzę, to na najlepiej płatne stanowiska zostaną desygnowani wszyscy sodomici i gomoryci, a zwłaszcza genderowi aktywiści. O żadne inne kwalifikacje nikt ich nie będzie pytał. Zacznijmy więc już teraz litować się i podziwiać jednocześnie zboczeńców wszelkiej maści, bo tylko patrzyć, jak zostaną naszymi panami. Jaśnie oświeconemu jaskrawą tęczą panu, jak wiadomo, żadne kwalifikacje nie są do niczego potrzebne. Może np. zarządzić drewnianą strefę relaksu na skrzyżowaniu dróg, darmowe hotele dla „biednych wesołków”, żeby nie musieli tego robić w parkach, bo aura bywa kapryśna. Panu nikt przecież nie zabroni promowania uciech, jak „parady równości”. Wszyscy zastanawiają się, o jaką tu równość chodzi, a to przecież proste. O zrównanie politowania z podziwem. Musimy tylko wzbudzić w sobie litość i zachwyt nad tymi samymi kreaturami jednocześnie! Sprzeczność? No trudno, skoro wybierzemy tych, którzy słyną z obiecywania wszystkiego wszystkim przed wyborami, a po wyborach mówią „sorry, taki mamy klimat”, to czego innego możemy się spodziewać?

Zniewoleni 32/2019 (423)

Szeherezada tak snuła swoje opowieści, że zawsze kończyła w najciekawszym momencie, aż do następnej nocy. Sułtan nie zabijał jej tylko dlatego, że ciekaw był dalszego ciągu. Trwało to przez tysiąc i jedną noc. Zdawać by się mogło, że ta oczywista zasada powinna obowiązywać we wszystkich serialach telewizyjnych. Dlaczego tak się nie dzieje? Bo Szeherezada walczyła w ten sposób o życie, a producenci seriali mają innych „sułtanów”. Przyciąganie widza jest oczywiście pożądane dla reklamodawców, ale wcale nie chodzi o widza wybrednego, który doceniłby kunszt opowieści.
Te refleksje naszły mnie po obejrzeniu kolejnego odcinka Zniewolonej. Dotąd miałam się za osobę odporną na romanse, które uważałam za szczególnie nudną literaturę. Wątki miłosne są oczywiście niezwykle nudne w polskich serialach. Sprowadzają się bowiem do bardziej lub mniej odważnych scen erotycznych, z nieodzownym dialogiem typu: Kocham cię. Ja ciebie też. Okazuje się jednak, że świetna dramaturgia, odpowiednio rozłożone akcenty i nieszablonowe postacie przyciągają uwagę widza.
Taki perfekcyjny profesjonalizm zaskakuje u naszych wschodnich sąsiadów. Zachód od pewnego czasu podporządkowuje wszelkie działania na niwie kultury poprawności politycznej, czyli zakłamaniu. A kłamstwo ze swej natury jest niespójne i w konsekwencji nudne. Co sprawiło, że Ukraińcy mogą, a my nie możemy mówić prawdy w szeroko pojętej literaturze? Po transformacji u nich władzę w całości przejęli oligarchowie, a u nas nie w całości. Zostały niestety bastiony komunizmu, które trzymają się mocno w sądownictwie, nauce i kulturze. Tu stale czekamy na dobrą zmianę.
Paradoksalnie – mniej zniewoleni przez komunę, okazaliśmy się bardziej zniewoleni przez postkomunę.

Rodzina 31/2019 (422)

Rodzinę kojarzymy po wspólnym nazwisku, najczęściej jest to nazwisko męża, a później dzieci z tego związku. Przynależność do rodu mogła być zaszczytem i należało zadbać, żeby nie wkradł się jakiś samozwaniec. Rosjanie próbowali się zabezpieczyć jeszcze dodatkowo „otczestwem”, jakby nie można sobie było i tego uzurpować. Żydzi darowali sobie dociekanie ojcostwa. Żydem jest syn Żydówki i koniec. Ojciec to tylko dawca nasienia. Najbardziej radykalni okazali się Arabowie. W ich kulturze wystarczy pomówienie o niewierność, żeby kobietę pozbawić nie tylko nazwiska, ale i życia.
Najciekawiej w tej całej sytuacji znalazły się feministki. Walczą dzielnie z mężczyznami w Europie, zwłaszcza z tymi okazującymi szacunek kobietom, jak Polacy. Nie mają zastrzeżeń do innych religii poza chrześcijańską. Szariat to przecież takie ubogacenie naszej nudnej kultury.
Biedne Polki dały sobie jednak wmówić, że bycie k**** to zaszczyt, a co najmniej stan pełnej wolności, czyli upragniony. Konkubinat to nie przemijająca moda, to raczej premedytacja, z jaką pozbawia się dzieci osoby najbliższej, czyli ojca. Ma być łatwo, lekko i przyjemnie, ale nie dzieciom. Samotnej matki wychowującej pięcioro dzieci nikt nie ośmieliłby się zapytać o ojca (ojców) dzieci, bo byłaby to super gafa. A przecież ostatnio wojny nie było, na której ojcowie mogliby polec.