Wrogów mamy licznych. Prócz tradycyjnego przymierza niemiecko-rosyjskiego, licznych folksdojczów działających na naszą zgubę w kraju i na unijnych forach. Dlatego powinniśmy być bardzo stanowczy w ochronie naszej suwerenności.
Knucie przeciw Polsce wcale nie wymaga intelektualnej sprawności, co udowadniają przedstawiciele opozycji (targowicy) totalnej. Zastanówmy się co proponuje swoim wyborcom Koalicja Obywatelska? Odsunięcie PiS-u od władzy, a potem się zobaczy. W praktyce oznacza to powrót Polski do pozycji uległego wasala w Unii Europejskiej. Gdyby nawet znalazł się w tej partii uczciwy i sprawny umysłowo kandydat na prezydenta, to żadnego programu przecież nie ma, bo kto i po co miałby go robić? Dlatego lepsza jest kandydatka, która nie wie co mówi, uśmiecha się i obłapia przechodniów w miłosnym uścisku. Takim przekazem trafia zapewne do elektoratu działającego wyłącznie pod wpływem emocji. Obecny przewodniczący tej formacji politycznej posłużył się sfabrykowanym „dowodem” na nieczułość Państwa wobec chorego dziecka. I co? I nic. Oczywiste kłamstwa są gładko łykane przez ludzi, dla których „prawda nie istnieje”. Dorwanie się do władzy i czerpanie z niej tylko dla siebie jest jedynym celem, poza który wyobraźnia tych osobników już nie sięga.
Pochwała i usprawiedliwianie wszelkiego draństwa, to stara komunistyczna sztuczka, która nic nie traci na swym powabie. Dlatego jestem pełna obaw odnośnie do wyborów prezydenckich. Fakt, że żaden z kandydatów (może z jednym wyjątkiem) nie dorównuje intelektualnie obecnemu prezydentowi mógłby być argumentem, ale nie koniecznie nim jest. Patryk Jaki przegrał wybory w Warszawie z Rafałem Trzaskowskim, bo chyba był za mądry dla elektoratu.
Jeśli chcemy żeby Polska była Polską, to nie eksperymentujmy i wybierzmy naszego prezydenta na drugą kadencję i to za pierwszym zamachem.
Archiwum kategorii: Aktualności
Medycyna i polityka 6/2020 (449)
Dosypywanie pieniędzy do chorej służby zdrowia, to jak „maść na szczury” – niczego nie zmieni. W przychodniach może znajdą się nowe meble, a w szpitalach sprzęt wysoko zaawansowanej technologii, którego nie ma kto obsługiwać, bo ci, którzy to potrafili dawno powyjeżdżali za chlebem, tam gdzie lepiej im płacą.
Wszyscy wiedzą, że wykształcenie lekarza kosztuje krocie. Podatnik finansuje to bez mrugnięcia okiem, bo nie ma bladego pojęcia, że wyrzuca pieniądze w błoto. Wystarczyłoby, żeby student medycyny otrzymywał kredyt w wysokości kosztów jego kształcenia, który byłby zobowiązany spłacić z przyszłych godziwych zarobków w kraju. Takie rozwiązanie byłoby w interesie Polaków. Dlaczego więc się go nie wprowadza? Bo może nie byłoby to korzystne dla krajów, do których nasi absolwenci wyjeżdżają. Albo na przykład wielkie korporacje farmaceutyczne na to się nie zgadzają. Nasuwa się pytanie – kto tu rządzi? Zostawmy jednak to pytanie na razie bez odpowiedzi, zwłaszcza, że pewnemu super doktorowi wydaje się, że rządzi on i tylko on.
A może rzeczywiście ma coś do powiedzenia ten lekarz-łapówkarz, który wielokrotnie, skromnie podkreśla, że jest trzecią osobą w państwie, ale zachowuje się jak pierwsza. Właśnie ogłosił, że prezydent Francji uzyskał u niego zgodę na audiencję. Ciekawe czego miałaby ta konsultacja dotyczyć – łapówek, czy pałowania przeciwników politycznych na ulicach francuskich miast? A może to tylko okazja do dalszego nadymania się własną wielkością albo rywalizacja kto bardziej przekroczy granicę śmieszność?
Nad balonem z wirusem w koronie, chociaż to też styk medycyny z polityką, zastanowimy się innym razem.
Aktorzy i autorzy 5/2020 (448)
Teatr polityczny nigdy chyba nie był tak wiernym odwzorowaniem teatru tradycyjnego jak obecnie; zarówno dobrego, jak i niestety, tego bardzo kiepskiego. A może dawniej przestrzegano bardziej zasady: „jak nie potrafisz, to nie pchaj się na afisz”, może staranniej dobierano aktorów? Albo przeciwnie, chodzi właśnie o to, że teraz do głupka łatwiej trafi przekaz nieporadnego półgłówka? Jeszcze za PRL-u było takie hasło: „piękne dziewczęta na ekrany”. W tamtej ponurej rzeczywistości uroda i talent były w cenie, na przekór szarej codzienności. Polityką nikt normalny się nie interesował. Obecnie jest odwrotnie. Uroda czy talent to przymioty raczej obciążające. Szpetota i głupota wyznaczają trendy nie tylko w sztuce, ale i w polityce.
Nieszczęsna Grecia robi paskudne miny, bo niczego innego nie potrafi. Wystarcza to jednak, żeby „możni tego świata” pragnęli się z nią fotografować. Dobremu, czy kiepskiemu aktorowi ktoś jednak musi pisać role. Kto pisze rolę kandydatce na prezydentę jest bez znaczenia, bo ona nie umie nawet jej przeczytać, a jak powie coś od siebie, to włos się jeży na głowie. Nie warto znęcać się nad nieudacznicami, bo same zgotowały sobie ten los i o dziwo! – czerpią z niego korzyści, jakich wielu im zazdrości.
Bywają i dobrzy aktorzy w tym politycznym teatrze. Dobry aktor, to taki, który wygląda jakby mówił od siebie. A w mądrym teatrze, padają też mądre słowa, na ile prawdziwe, można się przekonać później. Ale kto jeszcze pamięta, co zostało powiedziane przedwczoraj? Najważniejsze jednak pytanie, to kto tak naprawdę pisze scenariusze tym utalentowanym aktorom? Korporacje? Lobbiści? Agenci, swoi czy może obcy?
Mam nadzieję, że nikt z wyżej wymienionych. Zapewne ponosi mnie tylko fantazja niespełnionego dramaturga.
Magiczna liczba 4/2020 (447)
Są dwa zasadniczo odmienne sposoby zdobywania majątku – ciężką pracą, lub rozbojem. Polacy od wieków preferowali ten pierwszy sposób, a nasi sąsiedzi ten drugi. Bóg jeden wie jak nam, Polakom udawało się przetrwać te wszystkie wyniszczające wojny, ciągłe rozboje i totalny rabunek. Może zawdzięczamy to hołdowanym wartościom wyższym niż „mamona”? Wartości muszą się jednak przejawiać w działaniu, a bez majątku nie da się zdobyć, ani utrzymać odpowiedniego prestiżu i koło się zamyka.
Przed nami znowu trudny czas. Rosja z Izraelem, przy tradycyjnym wsparciu Niemiec i Francji znowu szyją nam buty. Jawne zakłamywanie historii najnowszej nie ma na celu zwykłej chęci dokuczenia nam. Chodzi o kolejną, totalną grabież na mocy aktu 447 Just. Oni próbują przekonać Świat, że Polacy ponoszą winę za wszelkie zło, jakie się działo i nadal dzieje. W obliczu takiego straszliwego wroga cel uświęca środki. Mienie bezdziedziczne w całym cywilizowanym świecie przechodzi na rzecz skarbu państwa kraju, w którym się znajduje. Zrobienie wyjątku na rzecz organizacji żydowskich w Polsce zostanie zaakceptowane i nikt nie kiwnie palcem. Prawa należy przestrzegać, ale przecież nie w wypadku narodu ponoszącego winę za wszelkie nieszczęścia dwudziestego wieku!
„A imię jego czterdzieści i cztery”, do czego dodajmy jeszcze siódemkę i otrzymamy kolejny numer niniejszego felietonu. Zatem magiczna liczba 447 nie musi nam się kojarzyć wyłącznie z żydowskimi urojonymi roszczeniami
Link do Sobotnika
http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=342&wysijap=subscriptions