Nasi odwieczni wrogowie zawsze preferują jedną z powyższych opcji wpływania na losy Polaków. Najłatwiej przekonać polskie barany, żeby wybrały sobie wilka na przywódcę stada. Stąd tyle wysiłku i pieniędzy „sponsorów” włożonych w ogłupianie naszego narodu wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe, od najmłodszych, po najstarszych.
Gdy przywódcą kraju jest ktoś nie z nadania Berlina z Moskwą razem wziętych, to zostaje przekupstwo i dożywotni szantaż. W chwili obecnej przekupstwo na najwyższych stanowiskach nie wchodzi w grę, bo prezydent jest nieprzekupny, a „premiera” nie trzeba kupować, bo dawno został kupiony za psi pieniądz.
Po 10 kwietnia 2010 r., już wiemy, że najskuteczniejszą metodą jest mord, z którym nawet nie trzeba się kryć, bowiem dodatkowo działa odstraszająco.
W tej sytuacji, porozumienie między polskim prezydentem, a szwabskim premierem nie wchodzi w grę, gdyż jest ono możliwe tylko tam, gdzie są wspólne cele, a strony mają odmienny pogląd na środki, jakimi te cele można osiągnąć.
Prezydenta mamy Polaka, któremu leży na sercu nasze dobro. Odwrotnie jak „premierowi”, bo tę funkcję idioci powierzyli niemieckiemu namiestnikowi. Kaszubskim kundlem gardzą nawet jego mocodawcy. Z tym, że pogarda, to jedno, a policzalne korzyści generowane nieudolnością zatrudnionych przez niego, matołów na ministerialnych stołkach, to drugie.
Archiwum kategorii: Aktualności
Kupić i wyrzucić 5/2026(759)
Komunizm Wschodni, czyli ten w wydaniu radzieckim, był siermiężny, podlegający permanentnej suszy. Brakowało wszystkiego, bo władza „ludowa” nie tylko była nieudolna, ale dodatkowo zakazywała działalności przynoszącej pożytek. Permanentnym problemem było zaspakaja nie głodu. Z punktu widzenia „władzuchny” miało to tę dobrą stronę, że głodnemu tylko chleb na myśli. Sytemu mogą zalęgać się jakieś nieprawomyślne pomysły. Co by to było, gdyby nagle robotnicy zażądali od „władzy robotniczej” władzy!?
Komunizm Zachodni też jest nieudolny, ale jeszcze nie zdążył popsuć wszystkiego, więc tonie w powodzi reklam, bo towarów jest w bród. Lobbiści przekupują urzędników unijnych, żeby ci wprowadzali idiotyczne prawa niweczące zdrową konkurencję i zdrowy rozsądek zarazem. Unijny Europejczyk powinien brać kredyt, który będzie spłacał do końca swojego niewolniczego życia i nawet nie zauważa, że jest niewolnikiem. „Kup i wyrzuć” – oto hasło nowoczesnego komunizmu.
Antysemityzm wymuszony 4/2026(758)
W dobie kłamstwa powszechnego „oskarżenie” kogoś, że jest Żydem nic nie kosztuje. To bez znaczenia, czy delikwent zaprzeczy, czy nie. Kto będzie chciał i tak uwierzy, mimo zaprzeczeń, albo właśnie dzięki nim. Polska, słynąca z tolerancji, przez wieki była azylem dla „wierzących inaczej”, na przykład w mamonę, która bywa bóstwem.
Teraz Żydzi robią największy geszeft pt. holokaust. W tym celu rozsyła się po internecie ulotki „demaskujące” Żydów. A przecież człowiek ukrywający swoje żydowskie pochodzenie nikomu nie zagraża. Dopiero przynależność do jakiejś tajnej organizacji bywa naganna i niebezpieczna dla współobywateli. Najgroźniejsi jednak są Żydzi domagający się głośno specjalnych przywilejów od „podludzi”. Reparacje od Niemców, jak oni uważają, Polakom za II Wojnę Światową się podobno nie należą. Żydom owszem i to nie tylko od Niemców, ale wszelakich „nazistów” i antysemitów. Stąd konieczność przyprawienia Polakowi gęby nazisty- antysemity, żeby ograbić go z tego co jeszcze ma.
Prawo do paradoksu 3/2026(757)
Ponoć na medycynie zna się każdy. No to, po co nam lekarze i szpitale? „Nasz” rząd likwiduje takie zbędne placówki. IZBY WYTRZEŹWIEŃ powinny wystarczyć. Oszczędność najważniejsza. Jest tylko mały szkopuł: kto będzie kupował, a właściwie dzierżawił, ten sprzęt medyczny od zaprzyjaźnionych z ORKIESTRĄ ŚWIĄTECZNEJ POMOCY firm? Może jednak szpitale, przed definitywną upadłością wezmą dodatkowe kredyty w zachodnich bankach, a później my wszyscy będziemy je spłacać, ciesząc się zardzewiałym badziewiem?
Jak już zdrowie mamy zapewnione, to zajmijmy się prawem, którego, jak wiadomo, nieznajomością tłumaczyć się nie można. Obawiam się, że w całej Europie nie znajdzie się prawnik znający całe prawo obowiązujące jego i jego współziomków. W samej Unii Europejskiej prawo produkuje się z prędkością stu stron na minutę, albo szybciej. Każde przestępstwo można przedstawić jako zgodne z prawem, nie podając oczywiście odpowiednich paragrafów. Niech sąd sam sobie poszuka uzasadnienia. Taki zaprzyjaźniony z rządem sąd, nawet tego nie musi, wystarczy, że prawo „rozumie” tak, jak Tusk. On ma prawo do każdego paradoksu, żeby nie określić tego dosadniej.
Czytać, czy pisać? 2/2026(756)
W PRL-u żartowano, że milicjanci dlatego chodzą we dwóch, bo jeden umie czytać, a drugi pisać. Historia lubi się powtarzać. Otrzymuję korespondencję od pewnego pana, którego trudno jednoznacznie zaliczyć do piszących i czytających. Przysyła mi swoje wywody naszpikowane taką ilością literówek, że czytanie tego wymaga samozaparcia. Autor czytać może umie, ale najwyraźniej nie lubi, zwłaszcza własnych tekstów.
Innym sposobem zniechęcania potencjalnego odbiorcy do tego, żeby się nie zapoznał z proponowaną mu treścią, jest długość wywodu. W internetowym tytule bywa zawarte pytanie, na które chciałoby się znać jednoznaczną odpowiedź. Ale autor nie jest zainteresowany odpowiedzią, a jedynie długim ględzeniem o niczym.
A’ propos pisania, to inny korespondent zadał mi pytanie: dlaczego piszę? Wstyd się przyznać, ale nie umiem na to pytanie odpowiedzieć. Sienkiewicz pisał dla pokrzepienia serc, podobnie jak jemu współcześni, nasi, wielcy poeci. Literatura piękna, w tym powieści i opowiadania dostarczały rozrywki czytelnikom i apanaży ich twórcom. Czy nadal tak jest? Tego nie wiem. Czego czytelnicy szukają w książkach? Warto zadać sobie takie pytania, zanim człowiek usiądzie do pisania kolejnej powieści.
Mam dla Państwa pewną propozycję. Zamierzam dołączać do cotygodniowego felietonu krótki rozdział nowej opowieści. Chętnie wezmę pod uwagę Państwa uwagi, a nawet zapraszam do współautorstwa. Odcinki tej nowej, sensacyjnej opowieści otrzymają tylko ci z Państwa, którzy wyrażą zgodę.