Na skrzyżowaniu ulicy Nowy Świat z Foksal w Warszawie stoją panienki z różowymi parasolkami i zapraszają panów do „klubu”. Nie trudno się domyśleć czym jest ten „przybytek”. Zapewne nie jest on kasynem gry, bo do szulerni wszyscy jesteśmy zapraszani natarczywymi reklamami, namolnymi telefonami i w każdy możliwy sposób. Trudno się od lichwiarzy opędzić. A może nie warto się opędzać, dać się ponieść fali?
Zastanówmy się zatem, w jaki sposób można mieć więcej pieniędzy? Są dwie metody: więcej zarabiać, albo mniej wydawać. Wygląda jakby Polacy obecnej doby nigdy nie słyszeli o tym drugim sposobie. Zachowują się jak dzieci domagające się natychmiastowego zaspokojenia każdej zachcianki, bez względu na koszty. Nikt nie bierze pod uwagę tego, że ten sam gadżet za miesiąc będzie tańszy, a cena luksusowego mieszkania kupionego na kredyt, trzykrotnie przekroczy jego wartość!
Banksterska metoda zniewalania ofiar polega nie tylko na wmawianiu ludziom nierzeczywistych potrzeb. Najważniejszy jest fakt, że za wykreowane na papierze, czy wręcz komputerze pieniądze, musisz spłacić pracą ponad siły stając się niewolnikiem, który wierzy, że żyje tylko dzięki dobrodziejstwu korporacji, dla której tak haruje. Dobro korporacji najwyższym dobrem niewolnika w nim zatrudnionego!
Wróćmy jeszcze raz na ulicę. W ubiegłą niedzielę byłam nagabywana przez „żebraka” z kolorową puszką. Kiedy wyraziłam opinię, że dokarmianie Owsiaka uważam za „obciach”, napadła mnie jakaś leciwa kodomitka. Skąd wiem, że to kodomitka? A no, zarzuciła mi, że bezprawnie popieram rząd! Do rozlewu krwi nie doszło, bo całe zajście nie było zaplanowaną farsą i moja krew kodziarstwu do niczego nie byłaby potrzebna.
Archiwum kategorii: Aktualności
Kot prezesa 2/2017 (291)
Opozycja totalna przypuściła totalny szturm z nadzieją, że wreszcie upragniona krew się poleje. Dzielną zdeterminowaną patriotycznie Platformę wspierają wespół w zespół Nowoczesny Pteru z Kodomitami. Pragną zapewne porwać cały kraj, a może i Europę do walki, w której nikt już nie będzie pamiętał, albo chociaż pytał o afery ośmiu lat rządów PO-PSL. W ferworze walki codzienne kłamstwa przywódców totalnej opozycji stracą na znaczeniu. Kto tam będzie dochodził gdzie i w jakim celu jeżdżą przywódcy w przerwach okupowania barykady postępu. Pieniądze też rzecz nabyta. Po co dociekać na jaką sumę opiewają lewe faktury za lewe interesy, ile wynoszą zaległe alimenty, skąd się wzięło manko dotowanej przez państwo partii?
Zamiast pytać lepiej hojnie wspomóc potrzebujących. W najbliższą niedzielę do tej grupy dołączy jeszcze Owsiak.
Najważniejsza jest walka! Raz wywołaną wściekłość można skierować w dowolną stronę. Hasła dobiera się według uznania, tak żeby były skuteczne. Pożyteczni idioci popierający histeryczną opozycję mogą się więc bić z „nacjonalistami”, „faszystami”, o tolerancję dla zboczeńców lub „uchodźców”, o Putina, albo przeciw niemu. Mają tylko jeden cel – obalenie demokratycznie wybranej władzy, a w imię czego, to już sprawa drugorzędna i podrzędny bojownik tego nie docieka, bo i po co? Przyparty do muru nie jest w stanie wydusić żadnego sensownego i konkretnego zarzutu. Jedyne co przychodzi mu do głowy to kot prezesa.
Z tego wynika, że najpoważniejszym zarzutem opozycji totalnie histerycznej jest posiadanie przez prezesa kota. Ale ponieważ brzydzą się prawdą w każdym jej przejawie, to nawet ten sympatyczny zwierzak okazuje się kotem sąsiadów, składającym tylko kurtuazyjne wizyty prezesowi.
Pozdrowienia dla brata 1/2017 (290)
Wiadomości TVP1 niewątpliwie zmieniły się na lepsze, szkoda jednak, że tak szybko osiadły na laurach. Odnosi się wrażenie, że stałym punktem programu są dolegliwości zdrowotne Polaków, tak jakby na inne dolegliwości nie cierpieli. No, chyba że dziennikarka wyspecjalizowana w tematach medycznych jest czyjąś pupilką. Pozostałe wiadomości dotyczą najczęściej pyskówki polityków, pokazywanych we wszystkich stacjach z „obiektywizmem” uzależnionym od sympatii i antypatii, nawet nie tyle politycznych, co personalnych.
A może wszystko zależy nie od tego o czym się mówi, a kto to mówi – własnymi, lub cudzymi ustami? Naczelny GW dotąd rzadko przemawiał, wystarczyło sowicie opłacać „opluwaczy”. Mamona Sorosza najwyraźniej nie wystarcza na rozległe potrzeby gazety, zmuszając samego naczelnego do przemowy, a nawet do połajanek. Młody człowiek opuszczając zgromadzenie zwrócił się do mówcy słowami: proszę pozdrowić brata. W zamian usłyszał, że jest chamem.
Ciekawe jak zareagowałby jego zastępca na takie same słowa. Bowiem bratem vice naczelnego GW jest przecież sam szef TVP. Niemniej interesujące byłoby usłyszeć braterskie pozdrowienia szefa TVP dla vice szefa GW. To mogłoby rzucić nieco światła na „umiarkowanie” Telewizji Polskiej w spodziewanych reformach. Ale czy znajdzie się dziennikarz na tyle odważny, żeby zadawać takie pytania? Na pewno nie z układu, a spoza układu nikt go przecież nie dopuści do takich znakomitości.
Pozdrowienia dla brata 1/2017 (290)
Wiadomości TVP1 niewątpliwie zmieniły się na lepsze, szkoda jednak, że tak szybko osiadły na laurach. Odnosi się wrażenie, że stałym punktem programu są dolegliwości zdrowotne Polaków, tak jakby na inne dolegliwości nie cierpieli. No, chyba że dziennikarka wyspecjalizowana w tematach medycznych jest czyjąś pupilką. Pozostałe wiadomości dotyczą najczęściej pyskówki polityków, pokazywanych we wszystkich stacjach z „obiektywizmem” uzależnionym od sympatii i antypatii, nawet nie tyle politycznych, co personalnych.
A może wszystko zależy nie od tego o czym się mówi, a kto to mówi – własnymi, lub cudzymi ustami? Naczelny GW dotąd rzadko przemawiał, wystarczyło sowicie opłacać „opluwaczy”. Mamona Sorosza najwyraźniej nie wystarcza na rozległe potrzeby gazety, zmuszając samego naczelnego do przemowy, a nawet do połajanek. Młody człowiek opuszczając zgromadzenie zwrócił się do mówcy słowami: proszę pozdrowić brata. W zamian usłyszał, że jest chamem.
Ciekawe jak zareagowałby jego zastępca na takie same słowa. Bowiem bratem vice naczelnego GW jest przecież sam szef TVP. Niemniej interesujące byłoby usłyszeć braterskie pozdrowienia szefa TVP dla vice szefa GW. To mogłoby rzucić nieco światła na „umiarkowanie” Telewizji Polskiej w spodziewanych reformach. Ale czy znajdzie się dziennikarz na tyle odważny, żeby zadawać takie pytania? Na pewno nie z układu, a spoza układu nikt go przecież nie dopuści do takich znakomitości.
Sprzedam Kolumnę Zygmunta 53/2016 (289)
Zanim przejdziemy do szczegółów transakcji, pragnę przypomnieć pewien wierszyk Boya-Żeleńskiego, w którym bohater „dostał takiej manii, że chciał tylko od Stefanii”? Przypomniał mi się ten fragment na opłatku w Związku Literatów. Uroczystość uświetniło nadanie odznaczenia zasłużonemu poezjo-znawcy. Sam odznaczony nie krył rozczarowania. Order mu się oczywiście należał, ale liczył na uznanie Ministra Kultury za poprzedniego rządu. Tamten minister nie raczył na wniosek nawet odpowiedzieć, czym zawiódł całe środowisko. Obecny minister zaskoczył jeszcze bardziej – nadgorliwością. Chyba w ramach czyszczenia biurka, wniosek ów znalazł i gorliwie go zrealizował ku niezadowoleniu wszystkich.
A może by tak zaprzestać brukowania piekła i zauważyć na przykład twórców nadal ignorowanych przez TVP takich jak Jan Pietrzak, czy Andrzej Rosiewicz? To tak na marginesie, bo przecież dokonał Pan właśnie wielkiego czynu w postaci zakupu galerii, której byliśmy już właścicielami.
Przed wojną grasował podobno na starym mieście w Warszawie pewien człowiek z propozycją kupna Kolumny Zygmunta. Czy udało się namówić jakiegoś turystę do transakcji, tego nie wiem. Ale jako żywo przypomina to kupno od pewnego „patrioty” obrazów podarowany Polakom przez jego krewną dawno temu. Okazja była niebywała, bo kupiliśmy sobie za głupie 100 milionów € obrazy warte 2 miliardy. Teraz zamiast ściągać turystów do Krakowa, będziemy mogli te dzieła pokazywać na wszystkich jarmarkach świata. To jest złoty interes!
PS. Gdyby ktoś reflektował na kupno Kolumny Zygmunta, to sprzedam za 5% wartości.

