Winien, czy ma?

‒ Gubię się w tych rachunkach – powiedziała Małgorzata.

‒ Zawsze podejrzewałem księgowych o machlojki – przyznał DUCH CZASU. – Samo nazewnictwo wygląda, jak rodem z mafii.
‒ Właśnie, w tym rzecz. Też nie rozumiem tego nazewnictwa. Czy jak „mam”, to znaczy, że jestem „winna”?
‒ Na to wygląda, co więcej, masz praktycznie tylko to, co i tak jesteś winna, czyli tak, czy siak posiadaczem jest zawsze ktoś inny.
‒ Bank?
‒ Dawniej bank przechowywał pieniądze depozytorów, za co im płacił i udzielał z nich kredytów, za co kredytobiorcy płacili – zauważył DUCH CZASU. ‒ Teraz dopisuje sobie zera, a tobie każe za nie płacić.
‒ Poczekajmy jak zlikwidują gotówkę, wówczas za jednym pociągnięciem będzie można pozbawić pieniędzy każdego nieprawomyślnego obywatela.
‒ Po to właśnie brukselscy biurokraci jeżdżą do Chin na szkolenia. Zgroza!