- Donald dokonał dawno zapowiadanej rekonstrukcji rządu. Najgorsza z „ministerek” zachowała stołek Ministra Edukacji. Niektórzy dopatrują się w tym romansu z szefem, a wystarczy przecież docenić jej „osiągnięcia”. Za co, jak za co, ale za antypolską indoktrynację najmłodszych Polaków Unia Europejska na pewno Tuska pochwali.
- Nie udało się „dopiąć systemu” i zamiast Bążurka musi wystarczyć nam sam Żurek. Zastąpi on na stanowisku ministra „sprawiedliwości” świetnego podobno, ale widocznie nie dość świetnego – Bodnara, któremu w aresztach wydobywczych, nie udało się wydobyć zeznań obciążających wrogów demokracji warczącej.
- Żurek zjadł zęby na zgrzytaniu nimi na PiS i wystąpił o milionowe odszkodowanie z tego tytułu. Jacyś tam neo-sędziowie najwyrażniej blokowali sprawę. Teraz Żurek jako minister i sędzia zarazem, będzie mógł swoją sprawę rozpatrzyć pozytywnie i przyznać sobie ten należny mu milion złotych, według prawa, jak on i Tusk je rozumieją. Po załatwieniu tej najważniejszej sprawy, miejsce Żurka zajmie Babcia Kasia. Zero złudzeń co do jej niewątpliwych kompetencji.
Gdzie są granice? 28/2025(732)
Nie pytam o granice absurdu w polityce, bo tych nikt nie zna i chyba ich po prostu nie ma. Natomiast gdzie są granice naszego państwa, teoretycznie wie każdy. Wie też każdy przestępca, nieuprawniony do jej przekraczania, ale wie, że jest mile widziany przez koalicję 13 grudnia. Im bowiem większe bezprawie, tym łatwiej o bezkarność. Już tylko na to może liczyć obecny nierząd. Poczekajmy do 6 sierpnia na nową odsłonę wojny „władzy” z narodem, prawem, moralnością i normalnością.
Na razie spójrzmy na „horyzont zdarzeń” w szerokiej perspektywie. Pojęcie „czasoprzestrzeni” sugeruje brak granic we wszechświecie. Zbudowano tak iteligentny taleskop, że naukowcy nie potrafią jednoznacznie zinterpretować danych przez niego przesyłanych. Tęgie głowy nie mogą odpowiedzieć na pytania, których dawniej nikt nie próbował zadawać. Może zadać takie pytanie AI, ona wszystko wie (czego człowiek ją nauczył).
I tu nareszcie mamy równouprawnienie… nie, raczej wyższość różnych tuskowych bęcwałów, którzy nie rozumieją nawet prostych, zadawanych im pytań. Przyszło nam żyć między takimi skrajnościami. Z jednej strony naukowcy próbujący zdefiniować prawa kosmosu, z drugiej durnie uzurpujący sobie prawo do dyktowania nam, jak mamy żyć.
Szok! 27/2025(731)
Co po takiej zapowiedzi spodziewają się Państwo dowiedzieć? Sensacją na skalę światową byłoby na przykład to, gdyby Tusk powiedział prawdę. Mogłoby tak się zdarzyć, ale wówczas nie byłby to ten zapowiadany „szok”, tylko jakiś przypadkowy banał.
Tytuł, jaki najczęściej napotykam, przeglądając internet, zawiera to magiczne słowo, które często skłania mnie do otwierania wiadomości najczęściej nieciekawej, ani przydatnej, jak się potem okazuje. W polityce szokiem i sensacją byłby definitywny rozpad Unii Europejskiej, wzorem jej poprzednika, czyli Związku Radzieckiego, czego Państwu i sobie życzę.
Celem cela 26/2025(730)
Wysłannik Brukseli (czytaj Berlina) zrobił ile potrafił i może odejść. Pytanie, dokąd? Pustych cel przeznaczonych dla „wrogów ludu”, czyli obecnie „postępu”, nie udało się zapełnić. Na kogo teraz czekają? Koalicja 13 grudnia woli nie wiedzieć, ale już pierwsze szczury uciekają z tonącego okrętu.
Polacy, nawet ci mało spostrzegawczy, zaczynają zauważać nie tylko rozbieżność między słowami, a czynami obecnego „nierządu”. Gołym okiem bowiem widać sprzeczności samych deklaracji typu: „Granica z Niemcami nie wymaga ochrony. Przywracamy ochronę granicy z Niemcami”. Zapętlenie kłamstw jest już tak oczywiste, że na „Demokratów Warczących” padł blady strach.
Czekając na pomyślny obrót spraw w naszym kraju, zajmijmy się czymś pożytecznym i z pozoru niegroźnym dla prusaków. Proponuję drugą część opowieści i zapraszam do współuczestnictwa w pisaniu.
Przypadkowe spotkanie
2
– Dziękuję, że zgodziła się pani ze mną spotkać – powiedział Brunet.
– Mogłam się nie zgodzić? – spytała Blondynka.
– Oczywiście!
– Sąsiedzi mieli by na co popatrzeć.
– Nie mieliby, jeśli ma pani na myśli policjantów doprowadzających panią na komisariat.
– Zmienił pan zawód?
– Nic pani nie wie o moim zawodzie.
– Czyżby?
– Dobrze. Jeśli chce pani wyjaśnień, proszę pytać.
– Dlaczego wybrał pan tę akurat kawiarnię?
– Przypadek. Ale pewnie pani nie wierzy?
– Rzeczywiście, nie wierzę, bo znam to wnętrze z wywiadów.
– To już pani wie, że jesteśmy po tej samej stronie.
– Hola! Rozpoznanie agenta aż tak proste nie bywa.
– To już awansowałem ze zwykłego policjanta na agenta?
– Milicjanta – poprawiła. – Znałam pana jako milicjanta.
CDN
Nieudacznik i geniusze 25/2025(729)
Bidulek Giertych zemdlał na widok prokuratora. Nic dziwnego, podpisywał przecież wszystko, co mu jego kierowca podsunął do podpisania. Nie miał pojęcia, że bierze udział w wielomilionowym przekręcie.
Okazało się jednak, że ten sam Giertych wykrył spisek z udziałem setek tysięcy ludzi w komisjach wyborczych! Byli tak genialnie zorganizowani, że nawet bodnarowska prokuratura nie miała o nich zielonego pojęcia. Ciekawe kto ten genialny spisek zorganizował, bo chyba nie kierowca Giertycha?
Zostawmy więc tą oczywistą farsę tuskopodobnym, a sami zajmijmy się literaturą z prawdziwego zdarzenia. Proponuję Czytelnikom wspólne pisanie literatury pięknej. Po przeczytaniu pierwszej części, proszę o propozycje w jakim kierunku powinna zmierzać akcja.
Przypadkowe spotkanie
1
– Jak się ma Azorek? – spytał Brunet, który przed chwilą przysiadł na brzegu parkowej ławki.
Blondynka rozejrzała się. Nikogo prócz ich dwojga nie było w zasięgu wzroku, a nieznajomy nie trzymał nawet w ręku komórki.
– Dobrze – odparła zdecydowanym tonem.
– To dlaczego nie ma go na spacerze?
– Wolał zostać w domu – powiedziała. Facet najwyraźniej ją z kimś mylił. Ciekawe, kiedy się zorientuje, że ona nie jest właścicielką domniemanego Azorka. Chyba, że to rodzaj zaczepki.
– Aha – odparł lakonicznie. Ciekaw był, w co Blondynka z nim pogrywa. Dlaczego udaje kogoś, kim nie jest? Trzeba będzie to rozegrać inaczej.
– Pani mnie zapewne nie poznaje? – spytał.
– Zgadza się – przyjrzała mu się uważnie. Że też mogła mieć wątpliwości! Zapuścił brodę i trochę wyłysiał, ale to przecież on!
CDN