Gabinet cieniasów

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Gabinet cieniasów

Występują: Premier i Kandydaci na ministrów

Premier: Co to ja chciałem, k… Aha, już wiem. Przedstawcie swoje postulaty, bo musimy być przygotowani, gdy dojdziemy ponownie, k…, do władzy.
Kandydatka I: W trybie pilnym należy zlikwidować podział na szatnie męskie i żeńskie.
Premier: Bardzo słuszny postulat. Każdy zawodnik może przecież poczuć się, k…, kobietą albo, k…, mężczyzną w zależności od okoliczności. Tekę ministra sportu masz, k…, zapewnioną.
Kandydatka II: No, nie wiem, czy tylko kobietą lub mężczyzną. Mamy wszak 58 płci.
Premier: Co, k…, proponujesz?
Kandydatka II: Stworzenie odrębnego Ministerstwa, k…, Równości.
Premier: Bardzo słuszny postulat. Tekę nowego ministra masz, k…, zapewnioną. Kto, k…, następny?
Kandydatka III: Jestem przedstawicielką Zjednoczonego Klubu Producentów Farmaceutycznych i zostałam oddelegowana na stanowisko Ministra Zdrowia.
Premier: To oczywiste, k… O, przepraszam panią, zabrzmiało dwuznacznie.
Kandydatka III: Nic nie szkodzi. Ja, k…, przywykłam do tego określenia.
Premier: Następna.
Kandydat IV: Dlaczego nie „następny”? Co z parytetami?
Premier: Parytet obowiązuje tylko w jedną stronę, k… Ale dobrze, czego chcesz?
Kandydat IV: Ministerstwa Nauki. Mój dziadek i ojciec pobierali nauki w Moskwie…
Premier: W porządku, k… Twoje kwalifikacje są powszechnie znane. Jakieś postulaty?
Kandydat IV: Zniesienie przymusu nauki historii.
Kandydatka V: O przepraszam, wystarczy wrócić do starych podręczników i jeszcze raz przemyśleć lektury, k…, szkolne. Przypomnieć „Jak hartowała się stal”…
Premier: Zaczekaj, k… Zaraz wrócimy do szkolnictwa podstawowego, którego będziesz ministrem. Na razie rozmawiamy o szkolnictwie, k…, wyższym.
Kandydat IV: Właśnie. Proponuję również znieść przymus nauki matematyki.
Premier: Bardzo słusznie, k… Tabliczkę mnożenia każdy może przecież sam wyguglać.
Kandydatka VI: Ministerstwo, k…, Kultury należałoby podzielić. Jeden człowiek, k…, nie ogarnia przecież tego wszystkiego, co się wyprawia w Internecie i w ogóle.
Premier: Przewidujemy osobne ministerstwo do walki z mową nienawiści, k… W sumie będzie, k…, 111 ministerstw. Nikt z naszych, k…, nie pozostanie bez teki.
Kandydatka VII: Będziemy super, k…, nowocześni!
Premier: Tak, k… W ramach nowatorstwa, jako pierwsi na świecie, k…, połączymy resort spraw wewnętrznych, k…, i zagranicznych, to oszczędzi zbędnego przepływu informacji.
Kandydatka VII: A co z urzędnikami? I kto stanie na czele tego super-ministerstwa?
Premier: Wszyscy zachowają stanowiska, a na czele widziałbym, k…, hrabinę Tuman von Hochsztapler.
Kandydatka V: Poradzi sobie, k..?
Premier: Bez wątpienia, k… Nikt chyba nie ma, k…, wątpliwości, skąd płyną dyrektywy.

KURTYNA

Dyktatura 10/2019 (401)

Właściciel sklepu przyłapał złodzieja na gorącym uczynku. Złodziej okazał się recydywistą, który bezczelnie oskarżył sklepikarza, że ten go uwięził. Żadne dowody nie potwierdzały zeznań złodzieja, a mimo to „niezawisły sąd” mu uwierzył i skazał właściciela sklepu „prawomocnym wyrokiem w imieniu RP” za znęcanie się nad „biednym” złodziejem. Nie jest to niestety historyjka wymyślona na potrzeby kabaretu, a oczywisty dowód na istnienie dyktatury w naszym nieszczęśliwym kraju.
Cóż to za dyktatura? „Proletariacka” odeszła przecież do lamusa. Czyżby to ta osławiona „dyktatura kobiet”, z którą tak dzielnie walczy jedna z posłanek na sejm? Można by tak założyć, gdyby „nadzwyczajna kasta” sędziowska składała się z samych kobiet, ale tak nie jest. Wydaje się, że po prostu prawo kaduka jest nadrzędne nad każdym innym prawem, może z wyłączeniem jedynie praw fizyki.
Kto zatem ma przywilej kierowania się logiką? Wydaje się, że każdy, a urzędnicy państwowi powinni mieć nawet taki obowiązek. Niestety, w dyktaturze obowiązują procedury. Za ich złamanie można ponosić odpowiedzialność, za brak logiki raczej nie. Ale „niezawisłego sądu” nawet procedury nie obowiązują, a jedynie lojalność mafijna. Kto zrozumie lepiej złodzieja niż inny złodziej?
A wszystko to zawdzięczamy okrągłemu stołowi, przy którym komuniści podzielili się władzą ze swoimi agentami.

Wyssane

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Wyssane

Występują: Helga i Wańka

Wańka: Gładko łyknęli.
Helga: Co?
Wańka: To upokorzenie, że antysemityzm wyssali z mlekiem matki.
Helga: Nie wiem, czy tak gładko. Kpią sobie, że ten antysemityzm został wyssany nie tyle z mlekiem matki, co z brudnego palca.
Wańka: Szkoda, że minęły dawne dobre czasy, w których za głupie żarty wsadzano do tiurmy.
Helga: Teraz nawet za obrazę majestatu cara do paki nie pakują.
Wańka: Przesada. Wszyscy przecież już i tak wiedzą, że kto nie kocha Wladimira Wladimirowicza, ten Żyd.
Helga: Chyba jednak nie wszyscy. Trolle nikogo nie oszczędzają.
Wańka: Nie zrozumiałaś, na czym rzecz polega.
Helga: To mnie oświeć.
Wańka: Korzystamy z trolli, które robią to za bezdurno.
Helga: Jak to, nie płacicie im?
Wańka: W tym wypadku jedyną zapłatą jest satysfakcja, że swoich osobistych wrogów też mogą nazywać Żydami.
Helga: I to im wystarcza?
Wańka: Każdy prawdziwy fanatyk brzydzi się pieniędzmi, a przynajmniej powinien.
Helga: Uważasz, że to wasz patent, sprawdzany i udoskonalany systematycznie od rewolucji październikowej?
Wańka: Masz wątpliwości? A Hitler od kogo się uczył?
Helga: Od Lenina, który wcześniej pobrał nauki w Niemczech, czyż nie?
Wańka: Mniejsza o to, kto od kogo. Najważniejsze, że to stale działa.
Helga: Zarzut jest o tyle dobry, że można go postawić każdemu i nie wymaga udowadniania czegokolwiek.
Wańka: Właśnie. Nieważne, co delikwent zrobił, czy powiedział, czyim jest synem czy wnukiem. Można go napiętnować bezkarnie i na tym polega frajda!

KURTYNA

Bomba 9/2019 (400)

Na czym polega szantaż doskonały? Na tym, żeby szantażowanego pozbawić alternatywy i dostać to, co się chce. Dobrym przykładem może być zażądanie od Polski przez Izrael 400 milionów zł rocznie na walkę z antysemityzmem. Żydzi stawiają sprawę jasno: jak nie dacie, to widomy znak, że jesteście antysemitami; jak dacie, to znaczy, że poczuwacie się do antysemityzmu! Inaczej byście przecież pieniędzy nie dawali. Czysty majstersztyk z przedwojennego Kercelaka!
Naiwnością jest wskazywanie na narastającą falę antysemityzmu we Francji czy Niemczech i porównywanie z sytuacją u nas. Wszyscy, a zwłaszcza Żydzi, wiedzą o tym doskonale. Nie chodzi przecież o jakieś tam fakty, a o pretekst! Mamy zostać oskubani do czysta, bez szans na obronę. No, chyba… chyba, że schronimy się, nie daj Boże, pod szeroko rozpostarte skrzydła kremlowskiego czarnego dwugłowego orła. Układ rosyjsko-niemiecki będzie już wiedział, jak nam dogodzić. Poplecznicy Putina zacierają zapewne ręce. Bomba z opóźnionym zapłonem już tyka. Nie wiadomo tylko, kiedy i czy wybuchnie.
To jest jubileuszowy, czterechsetny odcinek, mam nadzieję, że nie ostatni i że dotrze do wszystkich z listy, chociaż z tym różnie bywa. Trzeba się cieszyć, że felietony jeszcze docierają mimo niepoprawnych politycznie treści w nich zawieranych.

Karnawał 8/2019 (399)

Po unieważnieniu przez protestantów postu, karnawał przestał mieć sens. Można się oddawać wszelkim uciechom, a zwłaszcza kulinarnym cały rok, na okrągło. W praktyce obżarstwo połączone z pijaństwem wychodzi nam znacznie lepiej od tańcowania, bo lenistwo bierze górę. Utrzymanie ryzów jest trudne, w szczególności gdy przestają obowiązywać tradycja i konwenanse.
Niedawno byłam na spotkaniu poświęconym zagadnieniu: „Męskość w kryzysie”. Paneliści uważali, że mamy do czynienia ze zjawiskiem płciowego przenikania się czy wręcz z zanikiem oznak przynależności płciowej. Jedni nad tym ubolewali, a inni wręcz przeciwnie, upatrywali w tym postęp. Czołowa feministka z pewnej lewackiej gazety pragnęłaby, żeby na pierwszy rzut oka nie dało się odróżnić płci. Sama siedziała w rozkroku, trzymając mikrofon między nogami i tłumaczyła w kółko, że pralkę elektryczną mogą obsługiwać również mężczyźni.
Wszyscy natomiast uczestnicy przyjęli za pewnik, że niektóre cechy charakteru przynależne są do płci. Dowiedziałam się ze zdumieniem, że solidność i odwaga to cechy męskie, a empatia, to cecha żeńska. Z tego założenia wynikałoby, że wszyscy bliscy mi mężczyźni są mało męscy, a ja sama niezbyt kobieca.