Żaby w pewnym bajorku narzekały, że gdzie nie spojrzeć – to błoto. Wydelegowały jedną spośród nich, żeby sprawdziła, jak wygląda świat poza ich bajorem. Żaba przeskoczyła do najbliższej kałuży, a stamtąd do następnej. Obleciała wszystkie pobliskie bajora i po powrocie stwierdziła, że błoto jest wszędzie.
Przypomniałam sobie tę anegdotkę, słuchając zaproszonego przez Tuska profesorka, który w „wyrafinowany” sposób usiłował obrażać katolików. On przecież opisywał świat, w którym sam żyje na co dzień! Takie „profesorskie” wydanie równego mu pod tym względem Owsiaka.
Podobnie ma się sprawa ze świrami Koalicji Obywatelskiej. Trzeba ich zachęcać, żeby wyleźli z nor i dzielnie przeciwstawili się szalejącemu kaczystowskiemu reżimowi. Oni naprawdę są ciężko przestraszeni! Ktoś, kto traktował poważnie wypowiedzi Kopacz, Wielgus, prof. Płatek (specjalistki od rozrodczości zboczeńców), Schetyny, Kidawy-Błońskiej (o samo-przekopie Mierzei Wiślanej) oraz innych myślicieli tej formacji i uwierzył GW, TVN itp., musiał doznać uszczerbku na zdrowiu psychicznym. Aktorzy wcale nie parodiowali niepełnosprawnych, oni po prostu przedstawili swój faktyczny stan umysłowy i elektoratów Targowicy Totalnej.
Awangarda anty-kultury 38/2019 (429)
Kiedyś jakiś film Vegi oglądałam, ale nie mogę sobie przypomnieć ani jednej sceny, nie mówiąc już o tytule czy fabule. Z reporterskiego obowiązku chciałam sobie wyrobić zdanie na temat jego twórczości z powodu „Polityki”, na którą nie miałam jednak zamiaru wydać złamanej złotówki, dlatego skorzystałam z okazji i obejrzałam „Kobiety mafii” w telewizji.
Wrażenie przeszło moje najśmielsze oczekiwania. W pierwszej scenie policjant super-wulgarnie ruga podwładną, nie poprzestając na wyświechtanym słowie na literę „ka”. Język godny ministrów PO, nagranych w restauracji „Sowa & Przyjaciele”. Dzielna policjantka, zwana kur…, uważa to oczywiście za rzecz naturalną i postanawia samotnie aresztować dwudziestu trzech gangsterów. O dziwo, nie udaje jej się to takie proste zadanie! Później fabuła ogranicza się do kolejnych scen kopulacji w dowolnej konfiguracji. Nie mogło oczywiście zabraknąć tego między mężczyznami, bo ideologii LGBT trzeba przestrzegać. Dialogi składają się wyłącznie z wulgaryzmów, a jeśli zdarzają się i inne słowa, to wypowiadane są mamrotliwie, jak na polską szkołę filmową przystało. Aktorzy i reżyser zdają sobie zapewne sprawę z tego, że dialog i tak niczego nie wnosi. W prawdziwie gangsterskim filmie nie mogło oczywiście zabraknąć kraks i płonących samochodów, chociaż nijak nie mają się one do drastycznych, acz monotonnych scen porno, w kółko powtarzanych.
Jest to niewątpliwie awangardowy styl filmowy, polegający na nieskładnym łączeniu różnych scen, najczęściej wulgarno-erotycznych, pozbawiony dramaturgii i sensu, „artyzmem” dorównujący porno paradom.
Logika czy intuicja? 37/2019 (428)
Czym lepiej w życiu kierować się: logiką czy intuicją? Jedna i druga może być zawodna – logika wtedy, gdy nie uwzględnimy jakiegoś istotnego czynnika przy podejmowaniu decyzji, a intuicja właściwie zawsze może zawodzić, bo ona za nic nie odpowiada i o nic jej winić nie można.
Ale czy zdarza się Wam mieć nieodparte wrażenie co do prawdomówności, lub jej braku wobec osoby właśnie poznanej? Pierwsze przemówienie Tadeusza Mazowieckiego, kiedy został „naszym” premierem, w odróżnieniu od „ich” prezydenta, czyli Jaruzelskiego – było doskonałą ilustracją tego, o czym mówię. Jeśli nawet ktoś wcześniej polityką się nie interesował, nie czytywał pism, w których on publikował, i bardzo chciał dopatrzeć się czegoś pozytywnego w jego wystąpieniu, to nie mógł. Wiało od niego fałszem na kilometr.
Późniejsi po-okrągłostołowi premierzy aż tak oczywistym fałszem nie epatowali. Ich brak wiarygodności był lepiej lub gorzej ukrywany. Arogancję usiłowano nam „sprzedawać” jako odwagę i dopiero po aferach ich poznajemy.
Teraz, kiedy możemy wybierać i wahamy się, kto będzie reprezentował nasze interesy, a kto wyłącznie własne, może warto zdać się na intuicję. Rozum i logika są pewniejsze, ale tylko pod warunkiem, że dysponujemy wystarczającą ilością informacji. Gdy tej wiedzy brak, korzystajmy z podpowiedzi intuicji. Podświadomość wychwytuje zakłamanie tam, gdzie logicznie nie da się go udowodnić.
Groźna farsa 36/2019 (427)
Czym skutkuje wybieranie celebrytów na odpowiedzialne stanowiska, właśnie mieliśmy okazję przekonać się po awarii ścieków w Warszawie. Celebryta Trzaskowski nie widzi problemu, bo katastrofy to nie jego domena. On jest od dowolnych obiecanek, hołubienia zboczeńców i budowania drewniano-asfaltowych sfer relaksu w oparach spalin, na dwa miesiące, za milion złotych.
Farsa zarządzania stolicą to zapewne specjalność naszego ratusza, a dramat tej farsy oglądają i przeżywają mieszkańcy. Czym w takim razie zajmują się teatry? Po takim włodarzu trudno się spodziewać, że przyznałby jakieś subwencje teatrowi z prawdziwego zdarzenia, nienastawionemu na głupawą, tęczową widownię.
Zapytałam 75 polskojęzycznych teatrów, czy chciałyby przeczytać nową współczesną sztukę. 45 nie zaszczyciło mnie żadną odpowiedzią. W 5 przypadkach teatry okazały się tylko budynkami niedysponującymi zespołem. 6 teatrów z wyższością odrzuciło pomysł przeczytania. 17 zgodziło się, żeby im sztukę przesłać. Dwa teatry przeczytały, z czego jeden odrzucił, nie kryjąc, iż powodem tego nie są zarzuty merytoryczne, a ideowe. Sztuka nie opiewa bowiem dzielnych postponowanych zboczeńców ani nawet równie dzielnych szlachetnych komunistów. Jeden teatr sztukę by wystawił…! Gdyby dostał subwencję 80 tys. zł.
Łatwiej jednak o 80 milionów na nowe muzeum niż 80 tysięcy na nową sztukę.
Pogrom
Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Pogrom
Występują: Helga i Wańka
Helga: Pogrom białostocki nie wypalił.
Wańka: Faszyści nie stanęli na wysokości zadania.
Helga: Wszystkiemu winna ta cholerna policja. Udaremniła wszelką akcję w zarodku.
Wańka: Za mało mamy aktorów, tylko te same ograne gęby.
Helga: Fakt, i aktorstwo coraz gorsze. Taka Jachira zamiast Jandy.
Wańka: Albo Vega zamiast Wajdy. Wszystko schodzi na psy, same liche podróbki.
Helga: A właściwie to po co nam te parady równości?
Wańka: To mądrość kolejnego etapu. Za dawnych dobrych czasów wystarczył prosty terror. Teraz głodem też się ich nie weźmie, bo pożywienie wala się wszędzie.
Helga: Nawet na seks się boczą.
Wańka: W tym właśnie rzecz. Chodzi przecież tylko o prowokację.
Helga: Przydałby się jakiś spektakularny faszystowski pogrom.
Wańka: Polacy tego nie potrafią. U nas – to były pogromy!
Helga: A nasza kryształowa noc to co?
Wańka: Potrzebna jakaś ustawka. Trzeba wreszcie Polaczków zmobilizować.
Helga: Cały świat by się dowiedział, jacy z nich antysemici.
Wańka: To już właściwie mamy załatwione. Wystarczy teraz ustanowić prawo, na mocy którego będzie można przekazać majątek państwowy organizacjom żydowskim w ramach mienia bezspadkowego.
Helga: Nie będzie łatwo.
Wańka: Zdolny prawnik tak zachachmęci, że bez wodki nie razbieriosz.
Helga: I bez tego większość posłów przyklepuje bez czytania, co im każą.
Wańka: Jasne! Zwłaszcza kiedy posłami zostaną osoby pokroju tej Jachiry.
Helga: Jak się połapią, co zrobili, to będzie po herbacie.
Wańka: Raczej PO GROMIE z jasnego nieba.
KURTYNA