Czym lepiej w życiu kierować się: logiką czy intuicją? Jedna i druga może być zawodna – logika wtedy, gdy nie uwzględnimy jakiegoś istotnego czynnika przy podejmowaniu decyzji, a intuicja właściwie zawsze może zawodzić, bo ona za nic nie odpowiada i o nic jej winić nie można.
Ale czy zdarza się Wam mieć nieodparte wrażenie co do prawdomówności, lub jej braku wobec osoby właśnie poznanej? Pierwsze przemówienie Tadeusza Mazowieckiego, kiedy został „naszym” premierem, w odróżnieniu od „ich” prezydenta, czyli Jaruzelskiego – było doskonałą ilustracją tego, o czym mówię. Jeśli nawet ktoś wcześniej polityką się nie interesował, nie czytywał pism, w których on publikował, i bardzo chciał dopatrzeć się czegoś pozytywnego w jego wystąpieniu, to nie mógł. Wiało od niego fałszem na kilometr.
Późniejsi po-okrągłostołowi premierzy aż tak oczywistym fałszem nie epatowali. Ich brak wiarygodności był lepiej lub gorzej ukrywany. Arogancję usiłowano nam „sprzedawać” jako odwagę i dopiero po aferach ich poznajemy.
Teraz, kiedy możemy wybierać i wahamy się, kto będzie reprezentował nasze interesy, a kto wyłącznie własne, może warto zdać się na intuicję. Rozum i logika są pewniejsze, ale tylko pod warunkiem, że dysponujemy wystarczającą ilością informacji. Gdy tej wiedzy brak, korzystajmy z podpowiedzi intuicji. Podświadomość wychwytuje zakłamanie tam, gdzie logicznie nie da się go udowodnić.
Groźna farsa 36/2019 (427)
Czym skutkuje wybieranie celebrytów na odpowiedzialne stanowiska, właśnie mieliśmy okazję przekonać się po awarii ścieków w Warszawie. Celebryta Trzaskowski nie widzi problemu, bo katastrofy to nie jego domena. On jest od dowolnych obiecanek, hołubienia zboczeńców i budowania drewniano-asfaltowych sfer relaksu w oparach spalin, na dwa miesiące, za milion złotych.
Farsa zarządzania stolicą to zapewne specjalność naszego ratusza, a dramat tej farsy oglądają i przeżywają mieszkańcy. Czym w takim razie zajmują się teatry? Po takim włodarzu trudno się spodziewać, że przyznałby jakieś subwencje teatrowi z prawdziwego zdarzenia, nienastawionemu na głupawą, tęczową widownię.
Zapytałam 75 polskojęzycznych teatrów, czy chciałyby przeczytać nową współczesną sztukę. 45 nie zaszczyciło mnie żadną odpowiedzią. W 5 przypadkach teatry okazały się tylko budynkami niedysponującymi zespołem. 6 teatrów z wyższością odrzuciło pomysł przeczytania. 17 zgodziło się, żeby im sztukę przesłać. Dwa teatry przeczytały, z czego jeden odrzucił, nie kryjąc, iż powodem tego nie są zarzuty merytoryczne, a ideowe. Sztuka nie opiewa bowiem dzielnych postponowanych zboczeńców ani nawet równie dzielnych szlachetnych komunistów. Jeden teatr sztukę by wystawił…! Gdyby dostał subwencję 80 tys. zł.
Łatwiej jednak o 80 milionów na nowe muzeum niż 80 tysięcy na nową sztukę.
Pogrom
Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Pogrom
Występują: Helga i Wańka
Helga: Pogrom białostocki nie wypalił.
Wańka: Faszyści nie stanęli na wysokości zadania.
Helga: Wszystkiemu winna ta cholerna policja. Udaremniła wszelką akcję w zarodku.
Wańka: Za mało mamy aktorów, tylko te same ograne gęby.
Helga: Fakt, i aktorstwo coraz gorsze. Taka Jachira zamiast Jandy.
Wańka: Albo Vega zamiast Wajdy. Wszystko schodzi na psy, same liche podróbki.
Helga: A właściwie to po co nam te parady równości?
Wańka: To mądrość kolejnego etapu. Za dawnych dobrych czasów wystarczył prosty terror. Teraz głodem też się ich nie weźmie, bo pożywienie wala się wszędzie.
Helga: Nawet na seks się boczą.
Wańka: W tym właśnie rzecz. Chodzi przecież tylko o prowokację.
Helga: Przydałby się jakiś spektakularny faszystowski pogrom.
Wańka: Polacy tego nie potrafią. U nas – to były pogromy!
Helga: A nasza kryształowa noc to co?
Wańka: Potrzebna jakaś ustawka. Trzeba wreszcie Polaczków zmobilizować.
Helga: Cały świat by się dowiedział, jacy z nich antysemici.
Wańka: To już właściwie mamy załatwione. Wystarczy teraz ustanowić prawo, na mocy którego będzie można przekazać majątek państwowy organizacjom żydowskim w ramach mienia bezspadkowego.
Helga: Nie będzie łatwo.
Wańka: Zdolny prawnik tak zachachmęci, że bez wodki nie razbieriosz.
Helga: I bez tego większość posłów przyklepuje bez czytania, co im każą.
Wańka: Jasne! Zwłaszcza kiedy posłami zostaną osoby pokroju tej Jachiry.
Helga: Jak się połapią, co zrobili, to będzie po herbacie.
Wańka: Raczej PO GROMIE z jasnego nieba.
KURTYNA
Słownik europejsko-polski 35/2019 (426)
Skoro przyszło nam, zwykłym Polakom, dzielić terytorium Polski z Prawdziwymi Europejczykami, to trzeba poznać ich język, żebyśmy wiedzieli, o czym oni do nas mówią. Oto pierwsza edycja:
1. Amfa ~ a także koka, marycha i inne dopalacze powodujące tak zwaną głupawkę. Bardzo pożądane przez Prawdziwych Europejczyków na imprezkach, a zwłaszcza podczas wystąpień sejmowych.
2. Bękart ~ powód do dumy samotnej matki. Samo słowo nie występuj już w żadnym języku poprawnym politycznie.
3. Cnota ~ to czym Prawdziwy Europejczyk się brzydzi.
4. Hulajnoga ~ pojazd dawniej dla dzieci. Obecnie ma również zastosowanie bojowe, zwłaszcza na miejskich chodnikach.
5. Konkubinat ~ pseudo-małżeństwo. Najmodniejszy dla par heteroseksualnych, chociaż samego określenia nielubiących.
6. Kurr… ~ słowo przerywnik, świadczące o podświadomej tęsknocie Prawdziwego Europejczyka do bycia przedstawicielem najstarszego zawodu świata.
7. LGBT ~ cztery litery oznaczające zboczeńców w zastępstwie „klasy robotniczej”, która okazała się niewdzięczna i przestarzała.
8. Małżeństwo ~ wymiana wzajemnych usług seksualnych między zboczeńcami.
9. Pałac Kultury ~ czyli zemsta Stalina. Obrona pomnika siedemdziesięcioletniej (1945-2015) indoktrynacji i okupacji sowieckiej.
10. Płeć ~ płci jest około pięćdziesięciu ośmiu, ale prace nad dalszym ich rozpoznaniem jeszcze trwają.
11. Porno-parady ~ zwane dla niepoznaki paradami równości. To wyższa forma dawnych pochodów pierwszomajowych.
12. Poszanowanie poglądów ~ najbardziej domagają się tego poszanowania ci, którzy w ogóle żadnych poglądów nie mają.
13. Równość ~ podziw dla zboczeńców.
14. Spodnie ~ strój obowiązujący wszystkich, niezależnie od płci i wieku. Dawniej nosili je tylko mężczyźni, ale to w czasach, kiedy męskość była jakąś wartością.
15. Sukienka ~ strój do przebierania chłopców za dziewczynki. Noszony jeszcze przez niektóre mohery.
16. Tatuaż ~ widomy znak przynależności do pożądanej kasty.
17. Tęcza ~ sześć kolorów zawłaszczonych przez zboczeńców.
18. Wesele ~ party poślubne homoseksualistów. Postępowe pary hetero ślubów już nie zawierają.
19. Zboczeńcy ~ słowo zakazane przez zboczeńców i ich mocodawców złoczyńców.
Powyższy słownik będzie poszerzany o nowe znaczenia. Zachęcam do współpracy przy jego tworzeniu.
Odwojować kulturę 34/2019 (425)
Czy duże pieniądze włożone w nowe seriale telewizyjne pomogłyby odwojować tę ważną dziedzinę kultury z rąk lewactwa? Pieniądze są niezbędne, ale moim zdaniem nie wystarczą. Zakładając nawet, że artyści to najbardziej sprzedajna część społeczeństwa, to czy na pewno warta wyłożonych pieniędzy? Dobry aktor może oczywiście zagrać wszystko i nim najmniej bym się przejmowała. Wystarczy przestać pytać ich o poglądy, zwłaszcza że najczęściej nie mają żadnych. Niech grają to, co mają w nutach, tylko ktoś te „nuty” musi im napisać – i tu zaczyna się problem. Gleba przez lata wyjaławiana plonu nie przyniesie. Hołubienie miernot pisarskich tylko dlatego, że były „po linii i na bazie”, jak mawiała stara komuna, a wychwalających zboczeńców, jak wymaga tego nowa komuna – dała opłakany rezultat.
Czy w Polsce nie ma obecnie dobrych pisarzy? Są, tyle że nie koniecznie w odpowiednich układach towarzysko-politycznie-mafijnych. Po napisaniu dobrej książki można ją wydać własnym sumptem i rozdać zainteresowanym. Gorzej mają dramaturdzy, bo teatry zostały w stu procentach opanowane przez lewactwo i nikt poza „swoimi” się nie wciśnie.
Żeby zrobić serial taki jak „Zniewolona”, trzeba ekipy ludzi wolnych od przesądów gender i poprawności politycznej. Żeby zrobić serial „Wolni”, trzeba ludzi zniewolonych ideologią gender i poprawnością polityczną.