W okolicy, gdzie mieszkam, po jednej stronie ulicy sąsiaduje ze sobą (ale nie konkuruje) 6 restauracji. Łączy je jedno: w upalne dni żadna z nich nie oferuje lodów!
Całkiem inną ciekawostkę znalazłam przy ulicy Kruczej. Sąsiadujące ze sobą dwie duże restauracje o podobnej ilości stolików. W jednej goście stoją w kolejce czekając na wolny stolik; a w tej sąsiedniej ani jeden stolik nie jest zajęty! Szokujący widok. Gdybym nie widziała tego w realu, to bym nie uwierzyła.
Czy ktoś może mi wytłumaczyć aż taką anomalię? Powiadają, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Powyższe przykłady przeczą temu twierdzeniu. No, w każdym razie nie chodzi tu o pieniądze z utargu. A może ta druga knajpa, to pralnia? Czego? Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o…
Powrót do normalności obecnie wydaje się trudny w każdej dziedzinie życia, kiedy logika, jaką się zwykle posługujemy, przestaje obowiązywać.
Cele i metody 33/2025(737)
Porównywanie osiągnięć rządu Tuska z rządem Kaczyńskiego jest nieporozumieniem. Najpierw trzeba sprecyzować cele obu rządów: byłego i obecnego. Jeśli są rozbieżne (a są), to jak je porównywać?
Na czym innym polega obecna „demolka” państwa, a na czym innym budowanie i rozwijanie go rozwoju. Zastanówmy się zatem nad skutecznością obu formacji w osiąganiu postawionych sobie celów.
Koalicja 13 grudnia ma nas, zwykłych Polaków, za wrogów. Wroga, jeśli nie można unicestwić, to przynajmniej należy dezorientować rozbieżnością słów i czynów. Tę umiejętność Tusk wyssał z mlekiem matki Niemki. Szkopuł polega na tym, że bezkrytycznie ufają temu rządowi ludzie, którzy nie chcą, albo nie potrafią kojarzyć faktów. A może nie są po prostu inteligentni? TVN zmienia narrację co chwila, a jej widzowie nie pamiętają, tego co usłyszeli dzień wcześniej. Ale to metoda przekonywania przekonanych.
Zagrywka polegająca na „rozliczaniu” PiS-u za to co rzekomo robił jest bezprzedmiotowa. Nie da się zapełnić więzień niewinnymi ludźmi tak, żeby już nie wystarczyło miejsca dla prawdziwych złodziei i sprzedawczyków. Ta metoda „warczących demokratów” nie jest skuteczna. Tyle że, metoda pobłażania aferzystom, stosowana przez PiS, też poniosła fiasko. Winni powinni być za przestępstwa ukarani zgodnie z obowiązującym prawem.
A zatem nie tylko cele, metody oraz ich skuteczność, są różne obu formacji, a porozumienie niemożliwe. Nawet na zarzut prezydenta o gigantycznym zadłużeniu państwa, premier odpowiada o jakimś sukcesie rządu, jak on go zapewne (wyłącznie po swojemu) rozumie.
Mam nadzieję, że Prezydent Karol Nawrocki zmusi ten rząd działający na zgubę Polaków do szybkiej abdykacji. Pomóżmy mu w tym głosząc prawdę wszędzie tam, gdzie to możliwe.
Ilość czy jakość? 32/2025(736 )
Niezadowolonym elegantkom w PRL-u obiecywano, że jak tylko planowana centralnie produkcja odzieży osiągnie wystarczającą ilość, żeby ubrać wszystkich, to przyjdzie czas na jakość, taką jak na Zachodzie. No i przyszła z Zachodu upragniony, ale… nie jakość, tylko właśnie ilość! Teraz każda dziewczyna może wybierać czy woli bluzeczkę białą w czarne prążki, czy czarną w białe.
Komunizm „tak ma” niezależnie od tego skąd przychodzi. Z tym, że komunizm radziecki miał konkurencję w postaci realnego kapitalizmu. Komunizm unijny nie ma konkurencji, może więc wciskać dowolne idiotyzmy. Taką „niewinną” anomalią jest narzucenie wszystkim okropnych ubiorów. Teraz nowoczesny młodego człowieka stara się wyglądać tak koszmarnie, jak to tylko możliwe.
W kulturze też jakoś przeszła w ilość. W siermiężnym PRL-u były 2 kanały telewizyjne, ale Teatr Telewizji w poniedziałki i Kobra w czwartki przyciągały widzów. Teraz, w 1000 kanałów nie ma prawie niczego, co dałoby się oglądać. Dwie stacje mówiące prawdę, to za mało. Szpetni aktorzy wygłaszają stale te same wyświechtane frazesy nic nie wnoszące do akcji. Sama akcja, to mordobicie, pościgi i strzelanina, przy czym nieważne kto kogo nawala. Trudno odróżnić jeden film od innego.
Internet pełen jest treści strasznych. Czyżby takie właśnie przyciągały uwagę odbiorcy? Inny wybór to filmiki np. najgłupsze wypowiedzi „polityczki”, (mojej imienniczki), albo o inteligentnych kotach. Nie ukrywam, że wolę te o kotach.
Czy jest jakaś szansa na poprawę w kulturze, jak my, konserwatyści ją rozumiemy?
Uczuć czar 31/2025(735)
Czym się kierować: rozumem, czy sercem? Prawie wszyscy rekomendują serce. Nic dziwnego, każdy bowiem je posiada, czego o rozumie. powiedzieć się nie da. Rozum może zawodzić z powodu niedostatku wiedzy. Uczucia wiedzę ignorują, chociaż z drugiej strony dostarczają nawet więcej, niż się po nich oczekuje. Miłość do bliskiej osoby, kiedy ta odchodzi, przysparza wielkiego cierpienia. Natomiast odejście kogoś znienawidzonego krzepi. Lepiej zatem kochać, czy nienawidzić?
A jak to jest z uczuciami na wojnie? Nienawiść do wroga jest najlepszym orężem, zwłaszcza w wojnie domowej. Wielki orędownik miłości, na jakiego kreuje się Tusk, pragnie kochać wszystkich, no ale przecież nie zacofaną wiochę! Towarzysz Stalin był bardziej radykalny wobec wiochy. To jednak były całkiem inne czasy, po których został nam wiekopomny pomnik w centrum Warszawy.
Manipulowanie uczuciami osiąga obecnie poziom dawniej nieznany, chociaż bywa też zawodne. Tusk miał do wykonania zadanie, które mu nie wyszło, jak wszystko czego się tknie. Miało być tak pięknie: po rozwaleniu Państwa Polskiego Niemcy, jako jedyni „prawdziwi Europejczycy” mieli zaprowadzić porządek w Generalnej Guberni. Tymczasem, ci niesforni Polacy wybrali swojego prezydent, który krzyżuje plany Berlina i Moskwy razem wziętych, budząc uczucia patriotyczne Polaków.
Nauka, a polityka 30/2025(734)
Czym różni się polityka od nauki? Nauka dotyczy stanu faktycznego, próbuje odpowiedzieć na pytanie: jak jest. Żeby tego się dowiedzieć, można zaplanować doświadczenia, które podpowiedzą, najkorzystniejszy wariant rozwiązania problemu.
Polityka usiłuje odpowiedzieć na pytanie: jak być powinno. Dotyczy przyszłości, a tą nie daje się łatwo przewidzieć. Osiąganie celu nie zawsze się udaje, nawet tym mądry, czy tym sprytnym. Pocieszającym był by fakt, że durnie robią więcej błędów. Niestety, kiedy celem proniemieckiego rządu w Polsce jest powszechna „demolka”, to żadne koszty się nie liczą. Im coś gorsze dla Polaka, tym lepsze dla „Europejczyka polskiego pochodzenia”.
I tu dochodzimy do celów jakie sobie stawiają dwie przeciwstawne partie. Proniemiecka partia Tuska ma łatwiejsze zadanie, bo łatwiej jest burzyć niż budować. Propolska partia Kaczyńskiego jakieś błędy popełniała, ale czy napewno dało się wówczas przewidzieć skutki uboczne takich czy innych postanowień? Jeśli nawet, to przewidzenie innych rozwiązań, zwłaszcza w polityce zagranicznej jest i pozostanie nieznane. Tu nie ma zasad, których by wrogowie Polski nie łamali nagminnie.
Na razie mamy powód do radości z perspektywy powrotu do normalności.