„Mądrość etapu” w oficjalnym komunizmie polegała na wciskaniu „ciemnemu ludowi” jakichś kolejnych „światłych myśli” w zamian za „błędy i wypaczenia”. A jaka mądrość etapu obowiązuje teraz w Eurokołchozie? „Rewolucję kulturalną” mamy w rozkwicie. Stale nie wiadomo jednak, czy osoby pokroju Lempart powiedziały ostatnie słowo. Chociaż repertuar wulgaryzmów jest przecież ograniczony, to powtarzanie ich w kółko może trwać w nieskończoność. Sowiet Euro Union jest niezmordowany w szokowaniu nas postępem nie tylko w nauce o kilkudziesięciu płciach, pandemii (zatrzymanej bezprawnie przez Putina), wpływem krów na klimat, pożywieniem z robaków i powszechnym multi-kulti. Trudno się w tym rozeznać bez światłych ekspertów, albo rosłych osiłków, którzy w ramach demokracji załatwią kogo trzeba. Takim osobom należą się jakieś apanaże, rzecz jasna.
Pewne media podały niesprawdzoną, ale na pewno prawdziwą wiadomość, jakoby Tusk szykował specjalny order. Nie mogę zdradzić od kogo wiem, bo podpisałam klauzulę tajności. Moment podpisania został uwieczniony na załączonym zdjęciu.
Gdyby ktoś nie pamiętał kim jest Tusk, to przypomnę, że to ten facet, dla którego „polskość, to nienormalność”. Ostatnio zrobił woltę o 180 stopni i niespodziewanie dla wszystkich zaczął udawać patriotę. Z tego względu order pod kryptonimem ETAP będzie przyznawany później, kiedy PO wróci na drogę postępu i internacjonalizmu. Udało się rozszyfrować co znaczy ten skrót. Oto pełny tytuł: „Europejczyk Totalnie Anty Polski”. O takie zaszczytne wyróżnienie będą mogli ubiegać się najbardziej zasłużeni zarówno ludzie jak i ludzinie oraz pozostałe płcie. Zachęcam do zgłaszania kandydatur.
Powtórki nie będzie! 26/2023(626)
Jakiemuś odwetowemu Szkopowi o nazwisku Weber odbiło. Marzy mu się zmiana rządu w Warszawie. Ostatniej takiej zmiany dokonali jego rodacy w 1939r i najwyraźniej pragną powtórki z „rozrywki”. A może chodzi jedynie o przywracanie praworządność w Generalnej Guberni? Trzecia Rzesza z praworządności wszak słynęła. Na razie próbuje podstępnie germanizować. Do budowy metra w Warszawie Trzaskowski wynajął firmę, której szef zażądał od personelu, żeby znał język niemiecki!
Do rozgrywki wystawiają swojego człowieka, którego nie skompromitowało w oczach Polaków nawet zawołanie, że „polskość to nienormalność”, ani przybijanie żółwika z Putinem, po udanym zamachu Smoleńskim. No cóż, może rzeczywiście przesadzamy z tą tolerancją.
Niektórzy dopatrują się podobieństwa między dzisiejszym polskim rządem, a tamtym sanacyjnym, który buńczucznie obiecywał nie oddać nawet guzika. Sęk w tym, że nie było takiej siły, która mogłaby powstrzymać Hitlera i Stalina razem wziętych. Dzisiejsza sytuacja wygląda na szczęście inaczej. Nasza armia rozbudowuje się, podczas gdy Niemcy oszczędzają na zbrojeniu, bo to przecież NATO ma ich bronić.
Psy szczekają, a karawana idzie dalej? No, nie wiem. Kanclerz Merkel boi się podobno psów, ale ma takiego jednego na krótkiej smyczy, który boi się zwłaszcza jej i dużo szczeka, ale może też dotkliwie pogryźć. Dlatego zalecałabym jednak jakiś porządny kaganiec.
https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=561&user_id=0&wysijap=subscriptions
Gra 25/2023(625)
Wyobraźmy sobie taką sytuację. Wirtuoz fortepianu kończy swój występ, wstaje, kłania się publiczności, która nagradza to gromkimi brawami. W tym momencie na scenę wskakuje intruz i wali z całej siły w klawiaturę fortepianu, gdzie popadnie. Konsternacja. Intruz z trzaskiem zamyka wieko instrumentu i kłania się publiczności oczekując na aplauz. Nonsens? Niezupełnie.
W taki właśnie sposób zachowują się niektórzy pretendenci do najwyższych stanowisk w Rzeczpospolitej. Co jakiś płaczliwy Szymuś, cierpiący na patologiczny słowotok, czy jemu podobni, wiedzą o kierowaniu państwem? Nic! Ja też wiem mało, ale nie pcham się na afisz. Chociaż… gdybym była na miejscu premiera, to w jaki sposób starałabym się pogrywać z Unią Europejską? Myślę, że jednak udawałabym zarówno przed unijnymi biurokratami, jak i przed własnym elektoratem, że zależy mi na tych nieszczęsnych funduszach, za które moglibyśmy sobie kupić co najwyżej niemieckie wiatraczki, albo inne badziewie, które Berlinek nam wciska.
Jeśli ta gra polega na udawaniu jakiejś tam walki o „praworządność”, „klimat”, „równość”, „przyjmowaniu nielegalnych uchodźców” i podobne imaginacje z jednej strony, to odpowiedzią może być udawanie, że się w to wierzy. Wykazywanie bowiem idiocie, że jest idiotą nie ma większego sensu, bo jako idiota i tak nic nie zrozumie. Gdyby takiego zapytać, czy gra na fortepianie, mógłby odpowiedzieć: „gram, ale nie lubię, bo karty się ślizgają”.
Zaczynam podejrzewać, że jesteśmy rozgrywani przez obie strony polsko-polskiej wojenki. Tusk jest oczywistym rzecznikiem ruoskopruskich interesów w naszym kraju, a jego zwolennicy nie potrzebują żadnych argumentów, żeby nienawidzić każdego, kogo Führer wskaże. To jedyny warunek gry, w jaką pogrywają od lat. Ich sztandarowe hasło to: „Chcesz być sługą Prusaka, lub Ruska głosuj na Tuska”, dla którego: „POLSKOŚĆ TO NIENORMALNOŚĆ”.
Podwójny agent 24/2023(624)
Filmy szpiegowskie cieszą się powodzeniem, mimo iż ich jakość spada w równie zastraszającym tempie, jak i innych produkcji filmowych. Tu kłopot polega na tym, że widz nie musi koniecznie bohatera pokochać, lub znienawidzić, ale nade wszystko chce go zrozumieć. A jak tu zrozumieć fabułę, której sami twórcy nie rozumieją?
To już może lepiej przejdźmy do przykładów z prawdziwej polityki, czyli pola działań agentów wszelkiej maści. Niektórzy porządni ludzie uważają, że gdyby Wałęsa przyznał się otwarcie, że był ubecką wtyką, to Polacy by mu przebaczyli i stał by się prawdziwym bohaterem. To założenie nie bierze pod uwagę sprawy zasadniczej. „Nasz noblista” musiałby wywodzić się co najmniej z kręgu ludzi porządnych. Tak mógłby zachować się podwójny agent. „Solidarność” nie dysponowała kadrą przeszkolonych szpiegów, nie mogła więc podstawić swojego agenta. Komuniści, szkoleni w Moskwie, pewnie przekalkulowali wariant ewentualnej „skruchy” Bolka. Odrzucili taką alternatywę, bo gdyby kazali Bolkowi się ujawnić, to na pozostałych szpicli padłby blady strach, a Kwaśniewski nie miałby szans zostać prezydentem.
Czy ta lekcja historii czegoś nas nauczyła? Niestety wątpię. Nadal przykładamy jedną miarę do wszystkich polityków. TW „Oskar” nigdy zapewne nie brał nawet pod uwagę opcji zrobienia czegokolwiek pożytecznego dla Polski. Zawsze stał na straży interesów ruskich i pruskich. Jego zwolennicy albo tego nie widzą, albo jest im to na rękę. Draństwo i głupota uzupełniają się wzajemnie. Co więcej, „opozycja totalna” nie jest w stanie wyobrazić sobie, że istnieją ludzie mądrzy i uczciwi. Pewnie na własnym podwórku nigdy takich nie spotkali.
My, czyli ich przeciwnicy nie możemy oczywiście za nikogo ręczyć. Mamy jednak tę niewątpliwą przyjemność słuchać mądrych wypowiedzi wielu ministrów w obecnym rządzie. Już samo to jest wartością.
Nie pieprz 23/2023(623)
„Nie pieprz Pietrze wieprza pieprzem, bo przepieprzysz Pietrze wieprza pieprzem”, recytowali adepci sztuki aktorskiej, dla wykazania się dobrą dykcją. Młodemu pokoleniu aktorów dykcja nie jest już potrzebna. Wulgaryzmy towarzyszące scenom mordobicia wszyscy znają na pamięć, a dłuuuuu…gie pocałunki przerywane są tylko oświadczeniem stron, sakramentalnym „kocham cię” i „ja cię też”. Pozostałe teksty niczego do akcji wnosić nie powinny. Twórcy najwyraźniej zakładają, że widz (podobnie jak oni sami) preferuje efektowny bełkot bez znaczenia.
Znaczenie, i to niebagatelne, ma pieprz jako nieodzowna przyprawa wielu potraw. Pamiętać jednak należy, że danie zbyt pikantne, albo przesolone nadaje się do wyrzucenia. Serialowym i politycznym kucharzom zdaje się, że lekarstwem na przesolenie jest przesłodzenie. Otóż są w „mylnym błędzie”, jak mawia nasz noblista. Przyprawy to jedno, a to co przyprawiamy, to coś całkiem innego. Chleb powszedni składa się głównie z mąki, o czym wszyscy zdają się zapominać.
Trzymając się nadal tej kuchennej analogii, sól i cukier można przyrównać do emocji, a mąkę do zdrowego rozsądku. Przestańmy wreszcie podgrzewać emocje, albo raczej dosypywać je bez opamiętania. Zajmijmy się tym co istotne, czyli racjonalnym myśleniem. Ci, którzy nie umieją posługiwać się argumentami wypadają z gry. Taka powinna być zasada. Najbardziej rozpalonemu „wielkiemu artyście” nie warto powtarzać: „panie, panie pohamuj się”, czy nawet: „chamie, chamie opanuj się”. Skuteczny mógłby być jedynie kaftan bezpieczeństwa.
https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=558&user_id=0&wysijap=subscriptions