Komu reparacje?

– Co słychać? – zapytała Ursula WodoLejer.
– Wszystko zgodnie z planem – odparł Donek – właśnie zamykamy szpitale.
– Bardzo dobrze! Przydadzą nam się wasi lekarze, jako pielęgniarki, bo tych nigdy nie za dużo. A co z ośrodkami dla uchodźców?
– Budują się. Wszyscy o nich zapomnieli, bo zajęli się apartamentami dla psów. Porównują jedenasto metrowe kawalerki dla ludzi z dwudziestometrowymi pomieszczeniami dla psów.
– Zawsze uważałam, że nic tak nie przykuwa uwagi jak absurd. Rozumiem, że następne będą kury.
– Jasne. Tutejsi rolnicy jeszcze protestują, ale import z Ukrainy i Ameryki Południowej zmusi ich do wyzbycia się majątków, póki jeszcze coś są warte.
– To pomoże ci dopiąć budżet na przyszły rok?
– Nic nie pomoże. Masa upadłościowa RP, to tylko sprawa czasu.
– Miło to słyszeć.
– Nie jesteś zła, że obiecałem Polakom odszkodowania za II Wojnę Światową?
– Przeciwnie, niech tam sobie Polacy zapłacą sami za zbrodnie wojenne, których się przecież dopuścili, szczególnie w polskich obozach koncentracyjnych.
– Jeśli tak uważasz, to dobrze.
– Nawet bardzo dobrze, bo to będzie znaczyło, że Żydzi mają rację domagając się od was reparacji.
– Co znaczy „was”? Chyba nie zaliczasz mnie do Polaków!?

Demokracja durni 47/2025(751)

„Ludzie, którzy głosują na nieudaczników, złodziei, zdrajców i oszustów nie są ich ofiarami. Są ich wspólnikami” Georg Orwell.
Wypisz, wymaluj – sytuacja w Polsce od 13 grudnia 2023 r. Mamy rząd proniemiecki działający na naszą zgubę w każdym aspekcie życia Polaków. To już pewnie okupacja.
Różne miewaliśmy demokracje przymiotnikowe, takie jak: ludowa, walcząca, czy tylko warcząca. Demokracja durni, to tylko twór na potrzeby felietonu. Durnie nie wiedzą, co to jest demokracja. Im potrzebny jest jedynie Führer, który za nich pomyśli i zadecyduje. Wolą demonstrować i głosić hasła w stylu: „Murem za Tuskiem”.

6
0

Niedorzeczność doskonała

– Z czego bierze się tak gwałtownie rosnący deficyt po stronie przychodów? – spytała Małgorzata.
– To wina rozrzutności PiS-u, który przekupował elektorat takim na przykład 800+ – odparł mężczyzna z ekranu.
– Zdawało mi się, że premier przypisywał te 800+ swojemu rządowi.
– Jeśli nawet, to nie umniejsza winy PiS-u za opłakany stan finansów.
– Ja nie pytałam o bilans, tylko o przychody pochodzące z podatków i akcyzy, które dramatycznie spadają rok do roku, odkąd rządzi obecna koalicja.
– Wszystkiemu winien PiS. Kiedy wreszcie wszyscy zostaną zamknięci, to przywrócimy prawdziwą demokrację i praworządność.
– Przyznaje pan, że obecny rząd jest ich pozbawiony?
– Czego?
– No, demokracji i praworządności.
– Mamy wojnę, a wojna, to nie klub dyskusyjny.
– Z kim ta wojna? – spytała Małgorzata.
– Z Rosją, która chce nas napaść, ale boi się armii niemieckiej.
– To jest taka armia?
– Pani nie jest przygotowana do tej rozmowy – powiedział mężczyzna rozłączając się.
– Rozmowy z kim? – spytał Duch, który swoim zwyczajem pojawił się niepostrzeżenie.
– Z niedorzecznikiem rządu.
‒ Strata czasu i atłasu na taką marionetkę.
– Atłasu, powiadasz? Ciekawe ile atłasu można by kupić za jego pensję?
‒ Atłas wyszedł z mody, a moda na niedorzeczności dopiero się rozkręca.

Kulawa kultura 46/2025(750)

 Obecnie, w kulturze obowiązuje demonstrowanie jej braku. Nieśmiałe próby okazywania jej mimo wszystko, wymagają odwagi. Niebezpiecznie jest być wolnym wśród zdeklarowanych niewolników, nawet takich zniewolonych modą. Bezpieczniej jest pozować na niechlujnego obdartusa obwieszczając tym pogardę, wszystkimi, którzy na ciebie patrzą. Fajna fajność polega jednak na tym, żeby się wyróżniać. Dobrze jest na przykład być najgrubszą i najszpetniejszą babą, bo to zapewnia oglądalność w mediach.

 Kultura słowa kieruje się nieco innymi kryteriami. Nie chodzi mi o komunikację „elyt”, bo te wiadomo używają „q” jako przerywnika między wszystkimi innymi wulgaryzmami. Pozostali, żeby zostać zauważeni w internecie muszą swoje wypowiedzi zaczynać słowami kluczowymi, takimi jak: szok, przerwał milczenie, geniusz, trucizna, nie do wiary, rewelacja, premier oniemiał, świat zaniemówił itp.

 Ale czy zajmowanie się kulturą, albo jej brakiem ma jeszcze sens? Może jednak nie czas żałować róż, gdy płoną lasy?

„Do boju Polsko” 45/2025(749)

Niezależnie od tego jak oficjalnie partie się nazywają i co wyprawiają, obywatele naszego kraju dzielą się na trzy kategorie: zwykłych Polaków, którym wystarczy jednoznaczny przekaz prezydenta, że Polska jest najważniejsza; takich nieinteresujących się polityką i nieświadomych tego, że polityka interesuje się nimi, oraz prawdziwych Europejczyków, jak sami lubią się nazywać.

Ta ostatnia grupa ma szczególnie pod górkę, bo jej przedstawiciele, pilnie śledzą „przekazy dnia”, mimo to zawsze mogą się potknąć. Nigdy nie mają pewności, czy powinni kochać nachodźców, czy szanować polskich żołnierzy, jaką wywieszać flagę, prócz unijnej, oczywiście. Jednego dnia jest to tęczowa, a następnego biało-czerwona. Czy już czas na niemiecką, czy jeszcze za wcześnie?

Szef rządu może sobie pozwalać na codzienne komunikaty wykluczające się wzajemnie. Jego poddani też mogą pleść trzy po trzy i dawać wiarę temu. Głupota jest nawet pożądana, bo może w świecie wyrabiać opinię negatywną ogółowi Polaków. Jedyne, czego musi wystrzegać się prawdziwy Europejczyk, to podejrzenia, że nie dość jest oddany lokajowi Europy. W ramach podlizywania się komu trzeba, służby Kierwińskiego zakazały na stadionie oprawy „Do boju Polsko”. Została za to wyświetlona na fasadzie Pałacu Prezydenckiego!