Przestroga

    Prawo konstruowane jest w taki sposób, żeby chronić interesy tych, którzy je stanowią. O tym dowiedziałam się od pewnej prawniczki jeszcze za czasów ustroju słusznie minionego.

   Czy coś się zmieniło? Nasze dane personalne są chronione wszędzie tam, gdzie nikt się nimi nie interesuje, są natomiast dostępne przestępcy, którego chcielibyśmy oskarżyć o jakąś zbrodnię. On przecież ma prawo do obrony! Musi wiedzieć kto i  co mu zarzuca.

Przestępcę stać na dobrego adwokata, bo to ma niejako wliczone w koszta uprawiania procederu. Pokrzywdzony ma wprawdzie prawo do utajnienia swoich danych osobowych, ale musiałby o tym wiedzieć, a nikt nie ma obowiązku go o tym poinformować.

    Dlatego informuję ja – powieściopisarka. Jeśli już miałeś to nieszczęście spotkać na swojej drodze bandytę, uciekaj jak najdalej od niego i całego „wymiaru sprawiedliwości”.

 

Masz jak w banku

Powiedzonko „masz jak w banku” wzięło się z zaufania do tej instytucji. Nikt by bowiem pieniędzy nie powierzał komuś niegodnemu zaufania, zwłaszcza, że rządy państw były gwarantem rzetelności. Czy coś się zmieniło?

Zasadniczo wszystko. Dawniej układ był przejrzysty. Każdy rozumiał, że lokata musiała być trochę niżej oprocentowana od kredytu, żeby bank zarabiał na tej różnicy. Ale chciwość bankierów rosła w miarę jedzenia. Wymyślono więc nową zasadę, żeby bank zyskał, niezależnie od tego kto i ile straci.

Bankier nie musi się już przejmować, że kredytobiorca jest niewypłacalny. Jego dług sprzedaje jako inwestycję komuś innemu pobierając sowitą prowizję od obydwu kontrahentów i niech oni się martwią. Obecnie, to właśnie masz jak w banku.

Ktoś może się zdziwi, dlaczego dopiero teraz na to bankierzy wpadli. Wpadli zapewne wcześniej, ale póki prawo nie dopuszczało takiej spekulacji, byli bezsilne. Najpierw więc należało skorumpować rządy i parlamenty, żeby do tego dopuściły.

Oto uproszczona odpowiedź – skąd się wziął kryzys.

Zapach róż

Zapach róż
Ciekawe z czym młodemu pokoleniu kojarzy się zapach róż. Może z dezodoran-tem, albo świeżo umytą toaletą? Nie z kwiatami, bo te przecież nie pachną.
Kwiaciarze mają na ten temat dwie teorie. Jedna głosi, że są osoby, którym zapach kwiatów szkodził i producenci dostosowali się do ich żądań. Ta teoria tylko z pozoru jest absurdalna, jeśli weźmie się pod uwagę inny przykład. Wszystkie kina w Polsce, a podejrzewam, że i w Europie, są dla osób niedosłyszących. Dlaczego by więc kwiaty nie miały być wyłącznie dla uczulonych.
Druga teoria głosi, że kwiaty pozbawione zapach dłużej utrzymują świeżość, dlate-go taki wybór producentów. Stąd już krok do kwiatów sztucznych, które w ogóle się nie starzeją. Szkopuł jednak polega na ich nadmiernej trwałości, a zatem znikomym popycie.
Proponuję ignorować pazerność hodowców kwiatów i zamiast bukietów kupować książki! (Zwłaszcza moje).
Była (dyplomowana) ogrodniczka

O zamianie ról

Meg: Powiadają, że za darmo piszą tylko grafomani.
Pan X: Odłożyłbym takie stwierdzenie do lamusa.
Meg: Dlaczego?
Pan X: Zna pani takie powiedzenie: wszyscy mówią i nikt nie słucha?
Meg: Stara prawda.
Pan X: A czy wie pani kto dokonał tego wiekopomnego odkrycia?
Meg: Jakiś polityk? Dziennikarz?
Pan X: Autor jednej z pierwszych książek o alkoholizmie jako przejawie artyzmu.
Meg: Zacytowane przez pana stwierdzenie nie jest pozbawione sensu.
Pan X: Więcej, nabiera ekspansji. W dobie internetu wszyscy piszą i nikt nie czyta. Wszyscy próbują coś sprzedać i nikt niczego nie chce kupić.
Meg: A jak to się ma do poglądu, że za darmo piszą tylko grafomani?
Pan X: Nadchodzi era, kiedy to czytelnikowi trzeba będzie zapłacić, żeby zechciał coś przeczytać.

O koncercie charytatywnym

Meg: Słyszał pan o konkursie na najbardziej spektakularną działalność charytatywną?
Pan X: Nawet wziąłem w nim udział.
Meg: Pan?
Pan X: Dlaczego to panią dziwi?
Meg: No, jakby to powiedzieć…
Pan X: Ma mnie pani za cynika?
Meg: Raczej za człowieka szalenie sceptycznego.
Pan X: Mój pomysł jest nie do pobicia. Zorganizuję największą imprezę kulturalną niepełnosprawnych, jaką kiedykolwiek udało się zrobić.
Meg: Ma pan namyśli dla niepełnosprawnych?
Pan X: Przeciwnie. Wszyscy artyści rekrutować się będą z osób niepełnosprawnych.
Meg: To już było.
Pan X: Wystąpi wielka orkiestra składająca się z samych niepełnosprawnych, wystawa malarzy niepełnosprawnych i recytacja wierszy osób upośledzonych.
Meg: Niezwykłość ma polegać na rozmachu, liczebności uczestników?
Pan X: Nie tylko. Do orkiestry będą przyjmowani tylko głuchoniemi, obrazy mogą malować wyłącznie niewidomi. Jedynie recital poetycki może być mało oryginalny.
Meg: A to dlaczego?
Pan X: Bo wezmą w nim udział niesprawni umysłowo.