BOLSZEWICY W SIECI

    Lenin chcąc przeciągnąć na swoją stronę kogo się da, bo na nadmiar zwolenników bynajmniej nie cierpiał, wpadł na dobry pomysł. Nazwał swoich Bolszewikami, czyli większością. To dało mu przewagę psychologiczną.

   Powielenie tej metody okazuje się dziecinnie łatwe. Tuskowi propagandziści zastosowali ją w sieci. Wystarczyło zatrudnić paru klakierów i powierzyć im proste zadanie. Mają obowiązek udzielać się na wszystkich możliwych forach napiętnując przejawy patriotyzmu. Czytelnik powinien odnosić wrażenie, że jeśli nie chce „obciachu”, to koniecznie powinien się odciąć od wszelkich przejawów „kaczyzmu” i być poprawnym politycznie.

    To skutkuje. Człowiek jest zwierzęciem stadnym i lubi mieć poczucie przynależności do większości. Znają się na tym dobrze hodowcy baranów. Wiedzą jak się one zachowują prowadzone na rzeź. Nie warto jednak łudzić się nadzieją, że głupi zmądrzeją tak „sami z siebie”. Można im jednak uświadomić, iż wcale nie należą do „większościowców”, jak im się zdaje, a poglądy głoszone przez neo-bolszewików wcale nie są tak powszechnie obowiązujące, jak wmawiają reżimowe media.

    Bolszewicy w końcu skompromitowali się do reszty. A co z ich naśladowcami? Jak długo będziemy sobie dawali wmawiać, że polskość to nienormalność, antysemityzm i ksenofobia?

IPN załatwiony

 

      Czy głupota jest wartością? Jest nią bez wątpienia dla kogoś, kto próbuje nami sterować. Wiedzieli o tym Niemcy. III Rzesza stawiała na brak edukacji Polaków. Za krótko jednak panowała, żeby się jej to powiodło. PRL nie dopuszczał tylko do poznawania prawdy niewygodnej dla ZSSR. Obecna władza ma w tym względzie znaczące osiągnięcia. Stałe ogłupianie przez media reżimowe przyniosło efekty.

      Lemingi są łatwo sterowalne, a przy okazji można na nich zarobić. Każdemu oszukanemu można przecież wmawiać, że sam sobie jest winien. I w zasadzie trudno podważyć tę argumentację. W demokracji naród ma taki rząd, jaki sobie wybrał. A PO ma niepodważalne osiągnięcia. Nie chodzi mi nawet o rekordy w budowaniu najdroższych a zarazem nieukończonych autostrad, stadionów, czy rekordy sportowe. Prawdziwym majstersztykiem jest ukrócenie działalności IPN.

       Od początku było to dziecko niechciane przez postkomunistów, ale walka wręcz nie wchodziła w rachubę. Trzeba było zadziałać „zza winkla” i udało się! Czego nie zdążyła zniszczyć SB załatwi bezdomność IPN. Obawiam się, że jest to scenariusz do naśladowania i prócz „seryjnego samobójcy”, oręż przeciw niepokornym. Podatek od nieruchomości jest już zapowiedzią „seryjnego bezdomnego”.

    W sprawie ratowania siedziby IPN dostałam list z propozycją zorganizowania ogólnonarodowej składki na wykupienie budynku. Idea jest śmiała, ale mam wątpliwości co do pomyślnej realizacji. Co prawda, w stanie wojennym ludzie powierzali pieniądze „Solidarności” bez obawy o złodziejstwo. Teraz jednak czasy się zmieniły. Gdyby zbiórką zajął się ktoś uczciwy, to już organy państwa dały by mu popalić, a gdyby ktoś z tak zwanych oficjalnych „autorytetów”, to pieniądze i tak by nie trafiły na to, na co byłyby zbierane. Chciałabym się mylić. 

     Skoro już wspomniałam o stanie wojennym, to może warto by jeszcze wrócić do prawdziwej II Wojny Światowej. Wówczas mieliśmy prawdziwe państwo podziemne. W powszechnej świadomości istniał podział na: ludzie i Niemcy. W stanie wojennym na: ludzie i ZOMO. Czyżbyśmy zbliżali się do podziału na: ludzie i lemingi? A może po prostu: ludzie i gangsterzy? 

Jak zostać milionerem

    Znam 3 sposoby.

Na znajomość z kimś, najlepiej z rodziny premiera. Wtedy można już w wieku 28 lat obracać milionami. Przychylność wymiaru sprawiedliwości zapewniona. ABW ma ważniejsze rzeczy na głowie, takie, jak chociażby aresztowanie internauty za kpiny z  Wronisława Komuchowskiego.

Dla tych z Państwa, którzy nie pochodzą z Gdańska, lub jego okolic, mam inną propozycję. Na żądanie zapłaty, czyli wymuszenie rozbójnicze. Można wziąć przykład z anonimowego, jak na razie, przedsiębiorcy. Dostałam właśnie wezwanie do zapłaty 110 zł. za rejestr firmy, której to kwoty podobno nie uiściłam. Rzeczywiście. Zaczęłam sobie mozolnie przypominać rejestrację firmy z przed kilkunastu lat. W urzędzie państwowym było stoisko proponujące bezpłatny wpis do nowopowstałej książki telefonicznej, co w tamtych czasach wydawało się korzystne. Zostawiłam więc ankietę ze swoimi danymi, ale wpisu nigdy w opasłym tomie „Panoramy Firm” nie znalazłam. Jest pewien szczegół w piśmie żądającym pieniędzy, po którym skojarzyłam, że tamta ankieta musiała być źródłem informacji.

    W ten sposób naciągniętych zostało prawdopodobnie wielu przedsiębiorców. Nie zamierzam jednak zajmować się śledztwem. Prokurator z łatwością mógłby dotrzeć do oszusta, chociażby po numerze konta. Ale czy będzie mu się chciało? Wątpię.

  Pozostaje jeszcze trzecia możliwość. Zdobyć majątek uczciwie, ciężką pracą. Ale to wariant tylko dla ludzi odważnych, którzy nie boja się więzienia.

 

Drabina

     Czy wiecie jak w światowym rankingu wypadają nasze wyższe uczelnie? Najlepsze z nich czyli Uniwersytet Jagielloński i Uniwersytet Warszawski są bardzo daleko za czołówką i plasują się na miejscach między 300 a 400! Tak dalekie miejsca nie są już nawet sprecyzowane. O polskich politechnikach nie ma co nawet wspominać, no chyba, że przy okazji awarii budowlanych, których na skutek kiepskiej inżynierii siłą rzeczy musi przybywać.

     Młodzi, „wykształceni” (kiepsko, co się rozumie samo przez się) z dużych miast nie mają oczywiście o tym pojęcia. Dla leminga, bo o nim mowa, każdy człowiek o odmiennych, a zwłaszcza logicznie zdefiniowanych poglądach, to oszołom. Lemingowi trudno natomiast połączyć podobne wiadomości w tym samym serwisie, jeśli podano je osobno… Oto zostaje zalany najdłuższy w Polsce tunel, zbudowany pod niczym, czyli dawną Wisłostradą w Warszawie, ot żeby dać pewnie komuś zarobić. Po zamknięciu innych dróg stał się rzeczywiście niezbędny, ale zalała go woda i musiał być wyłączony z ruchu. Wiercenie następnego tunelu metra, tym razem pod Wisłą, opóźni się. Nikt też nie wie dlaczego metro, jak jest w wielu innych miastach świata,  nie mogłoby przebyć rzeki mostem. Może byłoby za tanio?

      A skąd ta drabina w tytule? Już wyjaśniam. W tym samym serwisie informacyjnym TVP podała o cennej urzędniczej inicjatywie zorganizowania „kursu korzystania z drabiny”. Podobno, jak wykazują statystyki, bardzo często dochodzi do wypadków z udziałem tego niezbędnego sprzętu. Rolnik, po pomyślnym ukończeniu kursu może liczyć na cenny podarunek – drabinę.

       Państwa zdaniem, czy to jeszcze śmieszno, czy już straszno?

Banksterzy

 

     Czy aby na pewno warto jest dorabiać się pieniędzy, zwłaszcza uczciwą drogą? Bo jeśli tak, to co później z nimi robić? Może wydać na zagraniczną wycieczkę? Zbyt duże ryzyko utraty zarówno pieniędzy, jak i nerwów. Zainwestować w coś pewnego, żeby przynosiły profit? To brzmi racjonalnie, zwłaszcza w normalnym, praworządnym państwie. Tylko czy nasze Państwo do nich należy, skoro gangster, skazany kilkoma prawomocnymi wyrokami sądowymi, zamiast przynajmniej jeden odsiedzieć, jako wprawny recydywista zakłada kolejny  „bank” znowu okrada klientów i nikt mu w tym nie przeszkadza? A może mamy tu do czynienia z „banksterami” pod szczególnym nadzorem?

     W PRL-u „władza ludowa” miała tylko jeden cel: utrzymać się przy władzy, nie bacząc na dobro obywateli. Ciekawe z czym mamy do czynienia obecnie? Z ignorancją? Nieudolnością? A może przeciwnie – z premedytacją?

      W wolnej chwili proszę się zastanowić nad tymi licznymi pytaniami.